Utwory dramatyczne (Zapolska)/Wstęp

<<< Dane tekstu >>>
Autor Stefan Krzywoszewski
Tytuł Wstęp do utworów dramatycznych Gabrjeli Zapolskiej
Pochodzenie Utwory dramatyczne
Wydawca Instytut literacki „Lektor“
Data wyd. 1923
Druk Zakłady Graficzne H. Neumana we Włocławku
Miejsce wyd. Lwów — Warszawa — Poznań — Kraków — Lublin
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron
WSTĘP DO UTWORÓW DRAMATYCZNYCH
GABRJELI ZAPOLSKIEJ.

Kobiety w literaturze zajęły poważne stanowisko. W poezji, w powieściopisarstwie. W twórczości dramatopisarskiej Gabryela Zapolska pozostaje wszakże jedynem zjawiskiem. Nietylko w Polsce. We Francji, Niemczech i Włoszech wszystkie dotychczasowe usiłowania pań piszących, celem opanowania sceny, były próbami dość nikłej wartości. Nawet w Anglji, która, jak dotąd, wydała największą liczbę kobiecych talentów literackich, — teatr pozostał w ręku mężczyzn.
Miałożby to znaczyć, że Zapolska, jak ongi p. de Stael, według określenia Napoleona, „godną była chodzić w spodniach“? Wartość tej godności dziś już wydaje się mocno problematyczną. Fakt przecież, że Zapolska jest jedyną kobietą w literaturze światowej, która w twórczości dramatopisarskiej swego kraju zajęła pierwszorzędne stanowisko, — która przez długie setki wieczorów potrafiła trzymać w napięciu uczucie, ciekawość i uwagę tłumów, wypełniających sale teatralne, — zasługuje na baczniejsze rozpatrzenie.
W utworach teatralnych jednym z głównych warunków powodzenia jest dobra, jasna i zwarta kompozycja. Prawda, nie zaszkodziła ona dotąd nigdy jeszcze żadnej powieści. Ale ostatecznie, jak mieliśmy to często sposobność widzieć w literaturze ojczystej, talent poetycki powieściopisarza przezwycięża czasem brak zdolności kompozycyjnych. W teatrze nie jest to możliwem. W dziele dramatycznym pisarz musi zapanować nad swem wzruszeniem twórczym i wtłoczyć je w ramy tej struktury teatralnej, której konwenans pozostał prawie że niezmieniony od czasów Sofoklesa i Arystofanesa.
Jeśli to owładnięcie własnem gorącem wzruszeniem bywa nieraz trudnem, a nawet niemożliwem dla mężczyzn — jakże niedościgłem musi być dla wrażliwej nad miarę umysłowości i jeszcze wrażliwszej uczuciowości niewieściej?
Pozatem, — autor dramatyczny, w stosunku do publiczności, jest sędzią, który bada i rozpatruje zagadnienia społeczne, rodzinne i indywidualne, a choćby nawet starał się najwstydliwiej ukryć swoją opinię, — przebiegiem akcji, oświetleniem poszczególnych postaci, ironją czy patosem, prozą czy wierszem, musi zawsze zdradzić swoje zapatrywania (oczywiście jeśli je posiada). I w tem tkwi, zapewne, szkopuł, utrudniający kobietom dostęp do teatru.
Dlaczegóż to? Genjusz kobiecy odnosił już i zwłaszcza teraz odnosi wielkie triumfy. Kobieta umiała sprawować najwyższą władzę, rządzić miljonami dusz. Elżbieta w Anglji, Marja Teresa w Austrji, Katarzyna w Rosji. Kobieta sięga dziś w świecie nauki, we wszystkich zresztą dziedzinach pracy, — po najszczytniejsze wawrzyny. Dotąd wszakże, słusznie czy niesłusznie, pewną nieufność budzi sprawiedliwość kobieca. A to znów z powodu tej samej wrażliwości jej uczuć i jej umysłowości, wrażliwości, która najchętniej oscyluje między krańcowemi ostatecznościami. Sądy i poglądy kobiece nacechowane są zazwyczaj subjektywizmem; objektywizm, spokojną i trzeźwą równowagę w sądach i poglądach spotyka się u kobiet cokolwiek rzadziej. Możnaby dodać nawet, że stanowią one przeciwieństwo tego, co zwykliśmy uważać dotychczas za urok i wdzięk indywidualności niewieściej!
Otto Weininger byłby niechybnie dopatrzył się w umysłowości Zapolskiej znacznej przewagi pierwiastków duchowych męzkich. Jej bystry i mądry wzrok umiał dotrzeć do głębi duszy ludzkiej, widział nietylko zewnętrzne śmiesznostki i właściwości, ale i wszystkie drzemiące, to podświadome, — uczucia, namiętności, żądze, skłonności. Zajmował ją przedewszystkiem stosunek mężczyzny do kobiety. I choć niechęć do brutalnego samca budzi w niej gniew i pasję, nawet w tkliwości swej dla nieszczęśliwych ofiar zachowuje miarę, nie przymyka oczu na przyczyny, słabości i charakterystyczne cechy dusz i duszyczek kobiecych.
… Czy pamiętacie końcową scenę, starej powieści Goncourt’ów, „La Faustin“? Znakomita aktorka siedzi u łoża umierającego kochanka. Jego twarz kurczy się w bolesnych grymasach agonji. I oto bezwiednie, w żartej najokropniejszem cierpieniem kobiecie, bierze górę aktorka: nieświadomie zaczyna naśladować skurcze muskułów, odruchy i giesty umierającego kochanka…
W Zapolskiej tkwi taki właśnie okrutny, niemiłosierny dar obserwacji. Na tych nawet, dla których płonie ukochaniem, patrzy jasnym, niezmąconym wzrokiem. Żaden charakterystyczny szczegół nie ujdzie jej uwadze. Jej postacie żyją na scenie pełnem życiem. Niektóre z nich, jak pani Dulska, Żabusia, panna Maliczewska — żyć będą zapewne bardzo długo.
Wrodzone, instynktowne poczucie efektu teatralnego, to jeszcze jeden z zasadniczych pierwiastków talentu dramatycznego Zapolskiej.
To poczucie, — zasadnicza właściwość talentu dramatopisarskiego, — zostało pogłębione przez bezpośrednie zetknięcie się ze sceną. Zapolska przez szereg lat występowała, jako artystka dramatyczna. Talent literacki rzadko jednak godzi się z talentem aktorskim. Pierwszy najczęściej bywa refleksyjnym, drugi — spontanicznie uczuciowym. Zapolska — artystka dramatyczna dopomogła Zapolskiej — twórczyni dramatów i komedji, odczuć wszystkie niezawodne metody i sposoby oddziaływania na publiczność. Zaiste, przez parę dziesiątków lat żaden autor dramatyczny polski nie święcił na scenach polskich takich triumfów, jak Zapolska. Nietylko na scenach polskich zresztą. „Moralność Pani Dulskiej“, „Carewicz“, wiele innych sztuk weszło na repertuar scen zagranicznych, zyskując wielkie powodzenie. Jeśli wyłączyć Rittnera, który w Niemczech był i jest uważany za poetę niemieckiego, — ze wszystkich komedjopisarzy polskich Zapolska jedna potrafiła zdobyć dla swych sztuk prawdziwe, rzetelne powodzenie, poza granicami kraju.
Do literatury teatralnej polskiej Zapolska wniosła to nowe tchnienie, którego źródłem był Paryż w ostatnich dwuch dziesiątkach lat dziewiętnastego stulecia. Skończyło się wówczas panowanie Scribe’a i Sardou. Pojawił się mocny talent Becque’a, tuż za nim wysunęli się Porto-Riche de Curel, Hervieu... Ukazał się na widowni Antoine, rozłożył swe penaty na bulwarze Strassburskim, zerwał z gnuśnym szablonem i konwencjonalizmem, — w którym dusił się teatr francuski. Zapolska, podczas swego pobytu w Paryżu, miała możność zbliżenia się do tego niepospolitego człowieka, który ze skromnego urzędniczka Kompanji Gazowej nagle przedzierżgnął się w znakomitego reformatora teatru. Do końca życia pozostała pod jego urokiem.
Czy wszystkie utwory dramatyczne Zapolskiej oprą się rozpędowi życia, szukającego wciąż nowych kształtów i nowych dróg? Prawdopodobnie nie wszystkie. Twórczość dramatopisarska nigdy nie idzie po linji równej. Jej szlak znaczy się zawsze wzlotami i spadkami. Takie utwory przecież, jak „Moralność Pani Dulskiej“, „Żabusia“, „Panna Maliczewska“, „Ich czworo“, „Skiz“, „Tamten“, — zostaną trwałem świadectwem wielkiego i wyjątkowego talentu, będą wracać stale na repertuar, a w książce będą znajdowały chętnych czytelników.
Bo niechybnie jest to jednym z konwencjonalnych przesądów naszych wydawców, że trwożnie unikają dzieł dramatycznych. Gdy we Francji, Anglji, w Niemczech, każdy utwór dramatyczny, który zyskał powodzenie na scenie, niezwłocznie ukazuje się w książce, — w Polsce cały szereg najwybitniejszych utworów dramatycznych (np. Tadeusza Rittnera) daremnie czeka dotychczas na nakładcę. Kompletne wydanie utworów dramatycznych Gabrjeli Zapolskiej z tem większem należy powitać uznaniem.

STEFAN KRZYWOSZEWSKI.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Stefan Krzywoszewski.