Wśród lodów polarnych/XXIV

<<< Dane tekstu >>>
Autor Juliusz Verne
Tytuł Wśród lodów polarnych
Data wydania 1932
Wydawnictwo Księgarnia J. Przeworskiego
Drukarz „Floryda“ Warszawa
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz anonimowy
Tytuł orygin. Le Désert de glace
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
XXIV.
Kosmografja biegunowa.

Podróżni nasi zasiedli do przygotowanej uczty, rozumie się na ziemi, przepełnieni radością i dumą z dokonanego odkrycia.
Zapomniano chwilowo o przebytych niebezpieczeństwach i nie myślano o tych, jakie czekały ich jeszcze w drodze powrotnej.
Uważnie przysłuchiwali się wszyscy, gdy doktór począł opowiadać o obecnem ich położeniu.
Opowiadanie swoje rozpoczął Clawbonny od toastu:
— Niech żyje Hatteras!
— Niech żyje! zawołali wszyscy obecni.
Drugi toast wypito na cześć bieguna północnego, poczem doktór rozpoczął w te słowa:
— Odkrycie nasze, jest najważniejszem z odkryć lat ostatnich i zapewne nikt nie pomyślał że nastąpi ono przed zbadaniem wnętrza Afryki lub Australji!
Trudności tego przedsięwzięcia zdawały się być tak wielkie, że sądzono, iż biegun północny będzie ostatnim etapem odkryć geograficznych, ze względu na piętrzące się, prawie nieprzezwyciężone przeszkody.
— Niema przeszkód nieprzezwyciężonych, zawołał Hatteras, trzeba tylko posiadać mniejszą lub większą siłę woli, oto wszystko!
— Panie Clawbonny, może zechce nam pan opowiedzieć coś szczególnego o tym biegunie, do którego dotarliśmy z taką trudnością.
— Przedewszystkiem, kochany Johnsonie, biegun jest jedynym punktem nieruchomym na kuli ziemskiej.
— Co prawda, nie można tego dostrzec.
— Jest to jednak faktem. Ziemia odbywa ruch wirowy, około swej osi w ciągu 24 godzin. Końce tej osi przechodzą przez biegun północny i południowy. Otóż obecnie znajdujemy się na jednym krańcu tej osi, koniecznie nieruchomym, czyli nie poruszamy się, gdy tymczasem mieszkańcy każdego punktu równika odbywają 396 mil francuskich na godzinę.
— A przytem nie męczą się? pytał Bell.
— Bynajmniej!
— Czy oprócz ruchu wirowego ziemia nie ulega jeszcze obrotowi około słońca? wtrącił Johnson.
— Owszem ulega jeszcze ruchowi postępowemu, który dokonywa się w ciągu jednego roku.
— A czy ruch ten jest prędszy od wirowego? pytał Bell.
— Nieskończenie prędszy i dodam, że chociaż znajdujemy się u bieguna, nieruchomi jesteśmy tylko w stosunku do słońca.
— Może pan Clawbonny nam powie, jaka jest szybkość tego obrotu postępowego? pytał Johnson.
— Bardzo znaczna; ziemia przebiega naokoło słońca 76 razy prędzej aniżeli 24 funtowa kula, przebiegająca w sekundę 105 sążni.
— Do licha, rzekł Bell, to nie do uwierzenia, panie Clawbonny! Byłoby przecież tak łatwo pozostać nieruchomym, gdyby tylko Pan Bóg zechciał!
— Wówczas, wyobraź sobie Bellu, nie byłoby ani dnia, ani nocy, ani też zimy, wiosny, lata i jesieni, odpowiedział Altamont.
— I zaszło by jeszcze coś gorszego, dodał doktór.
— Co mianowicie? pytał Johnson.
— Wpadlibyśmy na słońce.
— Wpadlibyśmy na słońce?
— Tak jest. Gdyby ten ruch postępowy ustał, ziemia wpadłaby na słońce w ciągu 64 dni i 12 godzin.
— Spadać przez 64 dni! powtórzył Johnson.
— Ani mniej, ani więcej, odpowiedział doktór, ponieważ musiałaby przebiedz odległość 38,000,000 mil francuskich.
— Wróćmy jednak do bieguna, mówił Altamont.
— Powiedziałem wam, prawił dalej doktór, że biegun jest punktem nieruchomym odnośnie do innych punktów ziemi, ale twierdzenie to nie jest zupełnie ścisłe, gdyż biegun nie zawsze pozostaje na tem samem miejscu. Niegdyś gwiazda polarna była więcej niż teraz oddalona od bieguna.
Nasz biegun przeto porusza się widocznie, opisując koło w ciągu około 26,000 lat.
Pochodzi to z ruchu wstecznego punktów równodziennych i równonocnych.
Gdybyśmy się w tem miejscu znajdowali w czasie zimy, moglibyśmy zobaczyć jak naokoło nas gwiazdy zakreślają dokładne koło. Słońce, w dniu zrównania dnia z nocą, t. j. dnia 22 marca, ukazałoby się nam na dwoje przedzielone widnokręgiem i podnosiłoby się zwolna, tworząc przedłużone lińje.
Tu jednak zdaża się osobliwy fakt, że słońce ukazawszy się, więcej nie zachodzi i widoczne jest przez 6 miesięcy.
W dniu 22 września, t. j. w czasie jesiennego zrównania, słońce ukazuje się, a zniknąwszy z horyzontu, nie widać go już przez całą zimę.
— Panie Clawbonny, rzekł Johnson, wspominał pan o spłaszczeniu ziemi przy biegunach, czy może nam pan wyjaśnić to zjawisko.
— Z przyjemnością Johnsonie. Oto w czasie formowania się świata, ziemia była w stanie płynnym, ruch obrotowy musiał wtedy część pewną jej masy ruchomej posuwać do równika, gdzie siła odśrodkowa mocniej działała.
Gdyby ziemia stała w miejscu, to zostałaby foremną kulą, przybrała ona jednak kształt elipsy, a punkty biegunowe są bliżej środka ziemi o 5 i jedną trzecią mili, niż punkty równikowe.
— Teraz wyjaśnię wam dlaczego spłaszczenie ziemi przy biegunach jest powodem zmiany punktów zrównania dnia z nocą, to jest dlaczego corocznie zrównanie wiosenne przypada o jeden dzień wcześniej, aniżeli to by miało miejsce, gdyby ziemia była zupełnie okrągła.
Wynika to poprostu z tego, że przyciąganie słońca działa odmiennie na część kuli ziemskiej, leżącą przy równiku, ulegającą ruchowi wstecznemu. Wskutek tego biegun nieco zmienia swe położenie.
Na tem kończę pogawędkę o biegunie.






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Juliusz Verne i tłumacza: Anonimowy.