Wielki dzwon u fary w Starym Sączu

<<< Dane tekstu >>>
Autor Seweryn Udziela
Tytuł Wielki dzwon u fary w Starym Sączu
Podtytuł Opowiadania ludowe ze Starego Sącza
Pochodzenie Czasopismo Wisła
1895, T.9, z.1, str. 101–102
Wydawca Michał Arct
Data wyd. 1895
Druk Józef Jeżyński
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron
XI. Wielki dzwon u fary w Starym Sączu.

Jedna pasterka pasała bydło na pastwisku pod lasem i zauważyła, że jedna krowa szczególnie ładnie wygląda: okrąglutka, sierć połyskuje się na niej, — a inne, chociaż razem z nią się karmią i pasą nie wyglądają tak ładnie. Ale ta krowa nie zawsze chodziła z drugiemi po pastwisku, bo każdego dnia, jak bydło wyszło na paszę, znikała gdzieś na godzinę lub dwie i potem dopiero wracała.
Pasterka chciała wiedzieć, dokąd ta krowa chodzi i dlaczego tak ładnie wygląda; więc raz zostawiła bydło swoje przy innej, a sama zdaleka poszła za krową i zobaczyła, jak weszła między gęste krzaki i znikła. Dziewczyna zbliżyła się ostrożnie i ujrzała otwór duży w ziemi; zajrzała i zobaczyła, jak tam krowa coś jadła, czy lizała. Weszła dalej do tej jaskini, a tam była sól, którą krowa lizała i na tej soli tak się podebrała. Zaś obok soli w kącie była kupa złotych i srebrnych pieniędzy. Ucieszyła się pasterka, nabrała pieniędzy do fartucha i razem z krową wróciła do bydła, a z bydłem wieczorem do domu.
O tym, co się stało, nic nie mówiła nikomu, a pieniądze schowała w stajni pod żłobem. Powtarzało się to codziennie przez całe lato. Dziewczyna naznosiła pełno pieniędzy, że się ledwie pod żłobem mogły zmieścić.
Jednego dnia szukał gospodarz czegoś w stajni koło żłobu, poruszył szmaty, któremi były przykryte pieniądze, i zobaczył z przerażeniem pełno złota i srebra, że aż blask bił od tego. Spytał się dziewczyny, skąd to jest, a ona opowiedziała mu wszystko, jak było. Gospodarz bał się tych pieniędzy ruszać, bo to może zaklęte przez jaką nieczystą siłę, i poszedł do proboszcza poradzić się, co z tym zrobić. Proboszcz powiedział, żeby te skarby oddać Panu Bogu na chwałę i ulać z nich dzwon do kościoła.
Tak się też stało. Ulano wielki dzwon do fary, a na pamiątkę wyrobili na tym dzwonie pasterkę z krową, że to ona ten dzwon ufundowała.



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Seweryn Udziela.