Historya Wielkiego Księstwa Poznańskiego (1815–1852)/Okres V/31

<<< Dane tekstu >>>
Autor Stanisław Karwowski
Tytuł Historya Wielkiego Księstwa Poznańskiego (1815–1852)
Część Okres V
Rozdział Protesty uczciwych Niemców
Wydawca Drukarnia nakładowa Braci Winiewiczów
Data wyd. 1918
Druk Drukarnia nakładowa Braci Winiewiczów
Miejsce wyd. Poznań
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron

Protesty uczciwych Niemców.

W owym czasie srogiego prześladowania żywiołu polskiego byli Niemcy, pochodzący z dawno osiadłej w kraju ludności, którzy postępowania rządu, swych ziomków i żydów nie tylko nie pochwalali, ale nawet mieli odwagę wystąpić publicznie w obronie Polaków.
I tak dnia 12 kwietnia napisał Niemiec, Haza-Radlic z Lewic, list do generała Willisena, w którym tak się wyrażał:
„Urodziłem się w Księstwie, moi przodkowie od trzech wieków w tej części Polski osiedli, sprawowali polskie urzędy, głosowali na sejmach, w nowej swej ojczyźnie używali różnych praw z polskimi mieszkańcami i posiadali od 150 lat Lewice w powiecie międzyrzeckim, dobra obecnie moją własnością będące. Oczywista rzecz, że dzielę sympatye moich ziomków polskich i że bolałem z nimi w czasach ucisku, byłoby albowiem nagannem z mej strony, gdybym za gościnność niewdzięcznością im płacił. Wiadomość o mającej nastąpić reorganizacyi przyjąłem z żywą radością, niecierpliwie wyglądałem chwili urzeczywistnienia przyrzeczeń, ale gorzki spotkał mnie zawód. Znajdują się w mieście Międzyrzeczu ludzie od kilku lat osiedli, co wsparci przez pruskie władze, nazywające odwiecznych tej ziemi posiadaczy partyą szlachty i duchowieństwa, jęli zbierać podpisy niemieckich powiatu mieszkańców na podania, które, niby przekonawszy ministerstwo o tem, że nasz zakątek tylko przez Niemców jest zamieszkany, spowodowały ostatnią odezwę króla, wyłączającą powiat międzyrzecki od reorganizacyi polskiej. Na dniu 11 b. m. doszło pana Generała drukowane oświadczenie, jako cały powiat bez wyjątku żąda przyłączenia do Rzeszy niemieckiej. Jednakże wkrótce odbierzesz p. Generał adres, który Ci dowiedzie, że przynajmniej 20 gmin, z ludnością 8—10,000, wzbroniło się położyć podpisów na powyższem oświadczeniu.”
Wykazawszy zaś nieprzedawnione niczem prawa W. Księstwa Poznańskiego, żądał Haza-Radlic w razie, gdyby protestacya jego była bez skutku, aby Lewice przyłączone były do polskiej części. Później dnia 9 maja zaklinał Haza-Radlic „jako obywatel W. Księstwa Poznańskiego, jako Niemiec, czuły na cześć narodową” generała Pfuela, który niegdyś w domu jego ojca w równie burzliwych czasach chwil kilka spędził, aby „prześladowanym, zawiedzionym i niegodnie spotwarzonym Polakom” wymierzył sprawiedliwość i przestał „podawać dalszej wojnie eksterminacyjnej pomocnej ręki.”[1]
Również zaprotestował dnia 19 maja asesor wyższego sądu krajowego w Poznaniu Fischer przeciwko wcielaniu W. Księstwa Poznańskiego wbrew woli Polaków do Rzeszy niemieckiej i napiętnował w dosadny sposób dokonywane na ludności polskiej gwałty.[2]
W dziesięć dni później, dnia 29 maja, uczciwy Niemcy leszczyńscy za przewodem dr. Jana Metziga i adwokata Stieblera wysłali pismo do króla, w którem, przyznając Polakom prawo bytu i wynurzając oburzenie swe na sposób, w jaki się z nimi obchodzono, takie wypowiadali życzenia:
1) aby W. Księstwo Poznańskie tworzyło odrębną całość jako integralna część królestwa pruskiego,
2) aby W. Księstwo Poznańskie jako wolny sprzymierzeniec przystąpiło do Rzeszy niemieckiej,
3) aby wszyscy mieszkańcy W. Księstwa Poznańskiego mieli równe polityczne i cywilne prawa bez względu na pochodzenie i wyznanie,
4) aby w Poznaniu lub innem większem mieście był założony uniwersytet, połączony z zakładem gospodarczym,
5) aby siła zbrojna W. Księstwa Poznańskiego, t. j. dwa pułki piechoty i 2 pułki jazdy, z należącą do nich artyleryą i pionierami składały się z rodowitych Poznańczyków i takich tylko miały oficerów, a kokardy były niemieckie, polskie i pruskie i aby takież barwy miały chorągwie,
6) aby Poznań był fortecą związkową a wojska w nim składały się z Niemców wszystkich szczepów i Polaków,
7) aby sejm prowincyonalny jak najprędzej był zwołany celem obrad nad dobrem kraju,
7) aby przybyli w nowszym czasie do W. Księstwa Poznańskiego urzędnicy do niemieckich prowincyi przeniesieni zostali.
Petenci wypowiadali nadzieję, że, jeśli król pruski zrobi z W. Księstwa Poznańskiego wzorowe państwo, nie pozostanie to bez wpływu na inne dzielnice polskie i przy zmianie stosunków korona całej Polski spocznie na głowie jednego z książąt panującego domu pruskiego.[3]
Dnia 1 czerwca zaprotestowało 38 Niemców[4] w imieniu 250 obywateli miasta Piły przeciwko postępowaniu niemieckiego komitetu poznańskiego, zarzucając mu, że z jego łona wychodził pochop do uciskania Polaków w Poznaniu i na prowincyi — że podburzał przeciwko ludności polskiej władze i wpływowe osoby — że za pośrednictwem stojącego w swej służbie kłamliwego dziennikarstwa odjął sprawie polskiej wszelkie sympatye i utrzymywał umyślnie obałamucony lud niemiecki w błędzie. „Ten „niemiecki” komitet — tak wyrażali się dosłownie — który widocznie tylko w interesie samolubnego, właściwie wszelkiej narodowości pozbawionego stanu urzędniczego działa i polską niezawisłość tłumi — grzeszy przeciwko wolności ludów wogóle i tym sposobem popełnia też zamach na wolność, cześć i godność niemieckiego ludu. Sądzimy, że tak zwany niemiecki komitet prócz nazwy nie ma w sobie nic niemieckiego.”[5]
Wreszcie ogłosił A. Ruhe, asesor sądu wyższego krajowego w Poznaniu w dodatku nadzwyczajnym do nr. 41 Zeitungs-Halle pismo p. t. „Ungehaltene Reder an die Stiefgermanen des Herzogtums Posen”, w którem odmówił Niemcom, którzy jako dzierżawcy, administratorzy, referendaryusze, pisarze, czeladnicy przybyli po r. 1815 do W. Księstwa Poznańskiego za chlebem, prawa odrywania części tego kraju, o czem przed r. 1848 ani sami nie myśleli ani wstrętna zresztą dyplomacya z r. 1815. „Cały wasz niemiecki patryotyzm — wołał — to gastryczna febra, pochodząca z żołądka, z straszącemi wizyami — widzicie waszą własność w niebezpieczeństwie! A iluż to was? Odciągnijcie żydów, odciągnijcie ruchomą kolumnę urzędników, odciągnijcie wszystkich, których ojcowie lub matki są pochodzenia polskiego, a pozostanie was zaledwie 100,000, odciągnijcie z tych jeszcze takich, którzy nie uczują tęsknoty za krajem, gdyby Niemcy zniknęły z powierzchni ziemi, a zostanie może 4—5000, a tym każcie — jeśli nie potrafią wyć razem z wilkami — powrócić tam, skąd przybyli. Na moje słowo, nie pójdzie ich ani pięć kup.”
Przypomniawszy zaś, że trzy mocarstwa rozbiorowe zobowiązały się szanować narodowość polską, tak kończył rzecz swoją:
„Że to zobowiązania nie dotrzymały, wiemy — że geniusz narodu polskiego tak przedtem, tak i później, a nawet w cięższej niż dawniej żałobie siedzi u stóp Historyi, to struchlały, to zgrzytający zębami, ale zawsze czujny, zawsze choćby najkruchszej czepiający się nadziei wydostania się na wolność, a zawsze dotąd bity — i to widzieliśmy. Powstania nie będą miały końca, dopóki haniebnie gnębiony naród nie odzyska wolności.”[6]
Z powodu tego artykułu napadło na idącego dnia 23 czerwca przez rynek do domu Ruhego około 300 mieszczan, żydów, terminatorów i pomorskich landwerzystów, uzbrojonych w pałki, kamienie i pałasze. „Schlagt der Verräther todt — krzyczano — der Räuber muss aus der Stadt, schlagt ihn todt, schlagt ihn todt, den Hund!”
Ale Ruhe zręczny i silny, przebił się, odpierając razy, przez tłum do swego domu, tylko kapelusz jego pochwycili napastnicy, podarli go w kawałki, a jeden kawałek nazajutrz posłali jako znak zwycięstwa braciom swym nadnoteckim. Nawet do mieszkania Ruhego wtargnąć usiłowali, ale nadaremnie, więc przynajmniej wszystkie okna powybijali kamieniami.[6]
Opisując tę napaść asesor sądu wyższego krajowego w Poznaniu Meitzen, dodał od siebie, że sprawka była naprzód obmyślana — że motłoch po części spojono i wysunięto naprzód — że zna się właściwych złoczyńców, którzy, w braku innych argumentów, sami ukryci, spowodowali to dotykalne odparcie artykułu. „Są to — kończył Meitzen — ci, których wołanie o pomoc tak nędznie odezwało się w Niemczech — ci, co oszczerstwami swemi ściągnęli przeklęctwo Polaków na siebie.”[6]




  1. Koźmian J. Pisma I. 166-167.
  2. Oeffentliche Stimmen edeldenkender Deutschen aus dem Grossherzogthum Posen, 3—6.
  3. Ib. 6—10.
  4. Byli to: Pestrich, W. Neumann, J. Neumann, Arndt, Prager, Feldmann, Schwenke, A. Janitz, J. Janitz, S. Brucker, M. Bloch, Jan Bloch, J. Knofke, Prellwitz, M. Prieler, J. Schwochert, Colzin, Fengler, J. Büdler, M. Radtke, S. Schwochert, H. Heine, J. Heine, Bentler, Herm. Paul, St. Knofke, M. Jürsch, Klawitter, Dreier, Steinberg, Karol Grams, Gottlieb Grams, Marten, J. Krüger, J. Mauer, J. Esch, Gobbe i Dondei.
  5. Ib. 111—12.
  6. 6,0 6,1 6,2 Oeffentliche Stimmen edeldenkender Deutschen itd.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Stanisław Karwowski.