Karol Marks (Lenin)/Wartość dodatkowa

<<< Dane tekstu >>>
Autor W. I. Lenin
Tytuł Karol Marks
Wydawca Spółdzielnia Wydawnicza „Książka”
Data wydania 1945
Druk Zakł. Graf. Spółdz. Wyd. „Książka“
Miejsce wyd. Warszawa — Łódź — Lublin
Tłumacz anonimowy
Ilustrator autor portretu nieznany
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron

Wartość dodatkowa

Na pewnym stopniu rozwoju produkcji towarowej pieniądze przekształcają się w kapitał. Formułą obrotu towarowego było — T — (towar) — P (pieniądz) — T (towar), t. j. sprzedaż jednego towaru dla zakupu innego. Ogólną formułą kapitału jest naodwrót P — T — P, t. j. kupno w celu sprzedaży (z zyskiem). Wartością dodatkową nazywa Marks — ten przyrost pierwotnej wartości pieniędzy, puszczanych w obrót. Fakt tego „przyrostu“ pieniędzy w kapitalistycznym obrocie jest powszechnie znany. Właśnie ten „przyrost“ przekształca pieniądz w kapitał, jako szczególny, historycznie określony, społeczny stosunek produkcji. Wartość dodatkowa nie może powstać z obrotu towarowego, gdyż obrót ten zna tylko wymianę ekwiwalentów, nie może powstać z nadwyżki ceny, gdyż wzajemne straty i zyski nabywców i sprzedawców zrównoważyłyby się, a idzie właśnie o masowe, przeciętne, społeczne zjawisko, nie zaś o indywidualne. Ażeby otrzymać wartość dodatkową, „posiadacz pieniędzy musi znaleźć na rynku taki towar, którego sama wartość użytkowa posiadałaby tę oryginalną właściwość, że byłaby źródłem wartości“, taki towar, którego proces — konsumcji byłby jednocześnie procesem tworzenia wartości. I taki towar istnieje. Jest to siła robocza człowieka. Konsumcja jej — to praca, a praca tworzy wartość. Posiadacz pieniędzy kupuje siłę roboczą według jej wartości, określanej podobnie jak wartość każdego innego towaru, społecznie niezbędnym czasem pracy, niezbędnym dla jej wytworzenia (t. j. wartością utrzymania robotnika i jego rodziny). Kupiwszy siłę roboczą, posiadacz pieniędzy ma prawo zużytkować ją, tj. zmusić ją do pracy przez cały dzień, powiedzmy przez 12 godzin. Tymczasem robotnik w ciągu 6 godzin („niezbędny“ czas pracy) stwarza produkt, pokrywający jego utrzymanie, a w ciągu następnych 6 godzin („dodatkowy“ czas pracy) stwarza nieopłacony przez kapitalistę produkt „dodatkowy“, czyli wartość dodatkową. Zatem w kapitale, z punktu widzenia procesu produkcji, należy rozróżnić dwie części: kapitał stały, wydatkowany na środki produkcji (maszyny, narzędzia pracy, surowiec itd.) wartość jego (od razu lub częściami) przechodzi bez zmiany na gotowy produkt — i kapitał zmienny, wydatkowany na siłę roboczą. Wartość tego kapitału nie pozostaje niezmienną, lecz wzrasta w procesie pracy, stwarzając wartość dodatkową. Dlatego dla wyrażenia stopnia wyzysku siły roboczej przez kapitał należy porównywać wartość dodatkową nie z całym kapitałem, lecz tylko z kapitałem zmiennym. Stopa wartości dodatkowej, jak nazywa Marks ten stosunek, wyniesie np. w naszym przykładzie 6/6, tj. 100%.
Historyczną przesłankę powstania kapitału stanowi po pierwsze, nagromadzenie pewnej sumy pieniężnej w rękach poszczególnych osób przy względnie wysokim poziomie rozwoju produkcji towarowej w ogóle i po drugie, istnienie „wolnego“ w dwojakim sensie robotnika, wolnego od wszelkich więzów czy ograniczeń sprzedaży siły roboczej i wolnego od ziemi i w ogóle od środków produkcji, robotnika nie posiadającego własnego gospodarstwa, „proletariusza“, którego jedynym źródłem egzystencji jest sprzedaż swej siły roboczej.
Zwiększenie wartości dodatkowej możliwe jest drogą dwóch zasadniczych metod: przez przedłużenie dnia pracy („absolutna wartość dodatkowa“) i przez skrócenie niezbędnego dnia pracy, („względna wartość dodatkowa“). Analizując pierwszą metodę Marks rozwija potężny obraz walki klasy robotniczej o skrócenie dnia roboczego i ingerencji władzy państwowej w kierunku przedłużenia dnia pracy (XIV — XVII stulecia) i skrócenia go (ustawodawstwo fabryczne XIX wieku). Od czasu ukazania się „Kapitału“ historia ruchu robotniczego wszystkich cywilizowanych krajów świata dała wiele tysięcy nowych faktów, ilustrujących ten obraz.
Analizując wytwarzanie względnej wartości dodatkowej, Marks bada trzy zasadnicze stadia historyczne podniesienia wydajności pracy przez kapitalizm: 1) prostą kooperację, 2) podział pracy i manufakturę, 3) maszyny i wielki przemysł. Jak głęboko Marks odsłonił tu zasadnicze, typowe rysy rozwoju kapitalizmu, widać między innymi z tego, że badanie rosyjskiego tak zwanego „chałupniczego“ („kustarnego“) przemysłu, daje bardzo bogaty materiał dla ilustracji dwóch pierwszych z wymienionych trzech stadiów. A rewolucjonizujące działanie wielkiego przemysłu maszynowego, opisane przez Marksa w 1867 roku, ujawniło się w ciągu pół wieku, który upłynął od tego czasu, w całym szeregu „nowych“ krajów (Rosja, Japonia i inne).
Dalej w najwyższym stopniu ważną i nową rzeczą jest u Marksa analiza akumulacji kapitału, tj. przekształcenia części wartości dodatkowej w kapitał, zużycia jej nie na potrzeby osobiste lub zachcianki kapitalistów, lecz na nową produkcję. Marks wykazał błąd całej poprzedniej klasycznej ekonomii politycznej (poczynając od Adama Smitha), która sądziła, że cała wartość dodatkowa, zamieniana w kapitał, idzie na kapitał zmienny. W rzeczywistości zaś rozpada się ona na środki produkcji plus kapitał zmienny. Olbrzymie znaczenie w procesie rozwoju kapitalizmu i przekształcenia go w socjalizm posiada szybszy wzrost udziału kapitału stałego (w ogólnej sumie kapitału), w porównaniu z udziałem kapitału zmiennego.
Akumulacja kapitału, przyspieszając wypieranie robotników przez maszynę, stwarzając na jednym biegunie bogactwo, na drugim nędzę, rodzi zarazem tak zwaną „rezerwową armię robotniczą“, „względny nadmiar“ robotników, czyli „kapitalistyczne przeludnienie“, przybierające nadzwyczaj różnorodne formy i dające możność kapitałowi nader szybko rozszerzać produkcję. Możliwość ta w związku z kredytem i nagromadzaniem kapitału w postaci środków produkcji, daje między innymi klucz do zrozumienia kryzysów nadprodukcji, które periodycznie następowały po sobie w krajach kapitalistycznych z początku przeciętnie co 10 lat, później zaś w dłuższych i mniej określonych odstępach czasu. Od nagromadzenia kapitału na podstawie kapitalizmu należy odróżniać tak zwaną akumulację pierwotną: odrywanie przemocą robotnika od środków produkcji, rugowanie chłopów z ziemi, kradzież ziem gminnych, system kolonii i długów państwowych, ceł ochronnych itd. „Akumulacja pierwotna“ stwarza na jednym biegunie „wolnego“ proletariusza, na drugim posiadacza pieniędzy, kapitalistę.
„Historyczną tendencję kapitalistycznej akumulacji“ Marks charakteryzuje następującymi słynnymi słowami:

Wywłaszczenie bezpośrednich wytwórców zostaje dokonane z najbezwzględniejszym wandalizmem i pod naciskiem najbardziej haniebnych, najbardziej brudnych i w swej małostkowości ohydnych namiętności. Własność prywatna, zdobyta własną pracą (chłopa i rzemieślnika), oparta, że tak powiem, na zrastaniu każdej niezależnej, pracującej jednostki z jej narzędziami i środkami pracy, zostaje wyrugowana przez kapitalistyczną własność prywatną, opartą na wyzysku cudzej, lecz formalnie wolnej siły roboczej... Obecnie wywłaszczeniu podlega już nie gospodarczo samodzielny robotnik, lecz kapitalista, wyzyskujący wielu robotników. To wywłaszczenie dokonywa się przez grę immanentnych praw samej produkcji kapitalistycznej, przez centralizację kapitałów. Jeden kapitalista zabija wielu kapitalistów. Ręka w rękę z tą centralizacją, czyli wywłaszczeniem wielu kapitalistów przez nielicznych, rozwija się kooperatywna forma procesu pracy w coraz szerszych i większych rozmiarach, świadome techniczne stosowanie wiedzy, planowa eksploatacja ziemi, przekształcenie środków pracy w takie środki pracy, które nadają się jedynie do zbiorowego użytku, oszczędzanie wszelkich środków produkcji przez stosowanie ich, jako środków kombinowanej, społecznej pracy, wplatanie wszystkich narodów w sieć rynku światowego, a przez to i międzynarodowy charakter kapitalistycznego reżymu. Wraz ze stale zmniejszającą się liczbą magnatów kapitału, którzy uzurpują i monopolizują wszelkie korzyści tego procesu przemian, wzrasta masa nędzy, ucisku, niewoli, zwyrodnienia, wyzysku, ale zarazem wzburzenie klasy robotniczej, szkolonej, jednoczonej i organizowanej przez sam mechanizm kapitalistycznego procesu produkcji. Monopol kapitału staje się pętami dla tego sposobu produkcji, który rozkwitł wraz z nim i za jego panowania. Centralizacja środków produkcji i uspołecznienie pracy osiągają punkt, w którym nie dają się już pogodzić ze swą kapitalistyczną powłoką. Zostaje ona rozsadzona. Bije ostatnia godzina prywatnej własności kapitalistycznej. Wywłaszczyciele zostają wywłaszczeni“. („Kapitał“, I).

W najwyższym stopniu ważna i nowa jest dalej dana przez Marksa w drugim tomie „Kapitału“ analiza reprodukcji kapitału społecznego, wziętego jako całość. I tutaj Marks rozważa zjawisko nie indywidualne, lecz masowe, nie drobną cząstkę ekonomii społeczeństwa, lecz całą tę ekonomię w jej całokształcie. Poprawiając wskazany wyżej błąd klasyków, Marks dzieli całą produkcję społeczną na dwa wielkie działy: I. produkcja środków produkcji i II. produkcja przedmiotów spożycia i szczegółowo rozpatruje na zaczerpniętych przez siebie przykładach liczbowych obrót całego kapitału społecznego w całości, zarówno przy produkcji w rozmiarach poprzednich jak i przy akumulacji. W III tomie „Kapitału“ rozwiązane jest zagadnienie powstawania przeciętnej stopy zysku na zasadnie prawa wartości. Wielkim krokiem naprzód nauki ekonomicznej, w osobie Marksa, jest to, że Marks przeprowadza swą analizę z punktu widzenia masowych zjawisk ekonomicznych, całokształtu gospodarstwa społecznego, a nie z punktu widzenia poszczególnych przypadków lub zewnętrznej strony konkurencji do czego ogranicza się często wulgarna ekonomia polityczna lub współczesna „teoria użyteczności krańcowej“. Naprzód Marks analizuje pochodzenie wartości dodatkowej, a następnie już przechodzi do jej podziału na zysk, procent i rentę gruntową. Zysk jest to stosunek wartości dodatkowej do całego włożonego w przedsiębiorstwo kapitału. Kapitał „o wysokim składzie organicznym“ (tj. z przewagą kapitału stałego nad zmiennym w rozmiarach przewyższających społecznie przeciętny poziom) daje stopę zysku niższą od przeciętnej. Kapitał „o niskim składzie organicznym“ — wyższą od przeciętnej. Konkurencja pomiędzy kapitałami, swobodne przechodzenie ich z jednej gałęzi do drugiej sprowadzi w obu wypadkach stopę zysku do przeciętnej. Suma wartości wszystkich towarów danego społeczeństwa pokrywa się z sumą cen towarów, lecz w poszczególnych przedsiębiorstwach i w poszczególnych gałęziach produkcji towary pod wpływem konkurencji sprzedawane są nie według ich wartości, lecz według cen produkcji (lub cen produkcyjnych), które równają się włożonemu kapitałowi plus przeciętny zysk.
W ten sposób powszechnie znany i bezsporny fakt odbiegania cen od wartości i równości zysku został całkowicie objaśniony przez Marksa na zasadzie prawa wartości, bowiem sumą wartości wszystkich towarów pokrywa się z sumą cen. Lecz sprowadzenie wartości (społecznej) do cen (indywidualnych) odbywa się nie w sposób prosty, bezpośredni, lecz bardzo skomplikowany; jest rzeczą naturalną, że w społeczeństwie rozproszonych producentów towarowych, związanych li tylko przez rynek, prawidłowość nie może ujawnić się inaczej, jak w przeciętnej, społecznej, masowej prawidłowości, przy czym indywidualne odchylenia w tę lub inną stronę znoszą się wzajemnie.
Zwiększenie wydajności pracy oznacza szybszy wzrost kapitału stałego w porównaniu ze zmiennym. A ponieważ wartość dodatkowa jest funkcją tylko kapitału zmiennego, to zrozumiałe, że stopa zysku (stosunek wartości dodatkowej do całego kapitału, a nie do jego zmiennej tylko części) posiada tendencję zniżkową. Marks szczegółowo analizuje tę tendencję i szereg osłaniających ją lub przeciwdziałających jej okoliczności. Nie zatrzymując się na streszczaniu niezwykle ciekawych rozdziałów tomu III, poświęconych kapitałowi lichwiarskiemu, handlowemu i pieniężnemu, przejdziemy do rzeczy najgłówniejszej: do teorii renty gruntowej. Ponieważ powierzchnia ziemi w krajach kapitalistycznych, całkowicie zajęta przez poszczególnych właścicieli, jest ograniczona, przeto cena wytwarzania produktów rolnych określa się, kosztami produkcji nie na gruntach przeciętnych, lecz na najgorszych i nie przy przeciętnych, lecz przy najgorszych warunkach dostarczania produktu na rynek. Różnica pomiędzy tą ceną, a ceną produkcji na lepszych gruntach (lub w lepszych warunkach) daje rentę różniczkową lub dyferencjalną. Analizując ją szczegółowo, pokazując jej powstawanie przy różnej urodzajności oddzielnych części gruntu, przy różnych rozmiarach kapitału włożonego w ziemię, Marks całkowicie ujawnił (patrz także „Teorie wartości dodatkowej“, gdzie na szczególną uwagę zasługuje krytyka Rodbertusa) błąd Ricarda, jakoby renta różniczkowa powstawała tylko przy kolejnym przechodzeniu od gruntów lepszych do gorszych. Przeciwnie, bywają i przejścia odwrotne, bywa przekształcenie jednej kategorii gruntów w inne (w skutek postępu techniki rolniczej, wzrostu miast itp.) i głębokim błędem, zwalaniem braków, ograniczoności i sprzeczności kapitalizmu na przyrodę jest osławione „prawo zmniejszającej się urodzajności gruntu“. Następnie równość zysku we wszystkich gałęziach przemysłu i gospodarstwa narodowego w ogóle zakłada całkowitą wolność konkurencji, wolność przenoszenia się kapitału z jednej gałęzi do drugiej. Tymczasem własność prywatna na ziemię stwarza monopol, przeszkodę dla tego swobodnego przenoszenia się. Wskutek tego monopolu produkty rolnictwa, które wyróżnia się niższym składem kapitału, a więc indywidualnie wyższą stopą zysku, nie wchodzą w całkowicie wolny proces wyrównywania stopy zysku; właściciel ziemi, jako monopolista, uzyskuje możność utrzymania ceny powyżej przeciętnej, a ta cena monopolowa rodzi rentę absolutną. Renty różniczkowej nie można znieść przy istnieniu kapitalizmu, absolutną zaś można — np. przy nacjonalizacji ziemi, przy przejściu jej na własność państwa. Takie przejście oznaczałoby poderwanie monopolu właścicieli prywatnych, oznaczałoby. konsekwentniejsze, pełniejsze przeprowadzenie wolności konkurencji w rolnictwie. I dlatego radykalni burżua, jak zaznacza Marks, występowali niejednokrotnie w historii z tym postępowym burżuazyjnym żądaniem nacjonalizacji ziemi, które jednak odstrasza większość burżuazji, bowiem zbyt blisko „zahacza“ o jeszcze inny, w naszych czasach szczególnie ważny i „czuły“ monopol: monopol środków produkcji w ogóle. (Nadzwyczaj popularnie, zwięźle i jasno wyłożył sam Marks swą teorię przeciętnego zysku od kapitału i absolutnej renty gruntowej, w liście do Engelsa z 2 sierpnia 1862 roku. Patrz „Korespondencja“, t. III, str. 77 — 81. Porównaj także list z 9 sierpnia 1862 r., tamże str. 86 — 87). Dla historii renty gruntowej ważne jest także wskazać na analizę Marksa, w której pokazuje on przekształcenie renty odrobkowej, (gdy chłop swą pracą na ziemi obszarnika stwarza produkt dodatkowy) w rentę produktową czyli w naturze (chłop na swej ziemi wytwarza produkt dodatkowy, oddając go obszarnikowi pod naciskiem „przymusu pozaekonomicznego“), następnie w rentę pieniężną (ta sama renta w naturze, wskutek rozwoju produkcji towarowej, przekształcona w pieniądz, „obrok“ starej Rusi) i w końcu w rentę kapitalistyczną, gdy na miejsce chłopa zjawia się przedsiębiorca rolny, uprawiający rolę przy pomocy pracy najemnej. W związku z tą analizą „genezy kapitalistycznej renty gruntowej“ należy zaznaczyć szereg subtelnych (i szczególnie ważnych dla krajów zacofanych, jak Rosja) myśli Marksa o ewolucji kapitalizmu w rolnictwie.

„Przemianie renty naturalnej w pieniężną nie tylko musi towarzyszyć, lecz nawet poprzedza ją tworzenie się klasy pozbawionych własności wyrobników, najmujących się za pieniądze. W okresie powstawania tej klasy, kiedy pojawia się ona tylko sporadycznie, u zamożniejszych chłopów, obowiązanych do składania daniny, rozwija się z natury rzeczy zwyczaj wyzyskiwania na swój rachunek wiejskich robotników najemnych, — zupełnie jak w czasach feudalnych zamożni chłopi pańszczyźniani sami z kolei mieli swoich pańszczyźnianych poddanych. Chłopi ci w ten sposób uzyskują stopniowo możność gromadzenia pewnego majątku i przemieniania się w przyszłych kapitalistów. Tak więc wśród starych właścicieli ziemi, prowadzących samodzielne gospodarstwo, powstaje rozsadnik dzierżawców kapitalistycznych, których rozwój jest uwarunkowany przez ogólny rozwój produkcji kapitalistycznej poza gospodarką rolną“, („Kapitał“, III², 332)[1].
„Wywłaszczenie i rugowanie ze wsi części ludności wiejskiej nie tylko „uwalnia” dla kapitału przemysłowego robotników, ich środki do życia i ich narzędzia pracy, lecz stwarza także rynek wewnętrzny“. („Kapitał“, I², 778)[2].
Zubożenie i zrujnowanie ludności wiejskiej tworzy z kolei robotniczą armię rezerwową dla kapitału. W każdym kraju kapitalistycznym część ludności wiejskiej
„znajduje się dlatego stale w stanie przejściowym ku przemianie w ludność miejską czyli rękodzielniczą (tj. nie rolniczą). To źródło względnego przeludnienia płynie stale... Robotnika wiejskiego sprowadza się do najniższego poziomu płacy zarobkowej i stoi on zawsze jedną nogą w bagnie pauperyzmu“. („Kapitał“, I², 668).

Własność prywatna chłopa na ziemię przezeń uprawianą jest podstawą drobnej produkcji i warunkiem jej rozkwitu, osiągnięcia przez nią klasycznej formy. Lecz ta drobna produkcja da się pogodzić tylko z ciasnymi, prymitywnymi ramami produkcji i społeczeństwa. Przy kapitalizmie

„wyzysk chłopów różni się tylko formą od wyzysku przemysłowego proletariatu. Wyzyskiwacz jest ten sam — kapitał. Poszczególni kapitaliści wyzyskują poszczególnych chłopów za pomocą hipotek i lichwiarstwa; klasa kapitalistów wyzyskuje klasę chłopów za pomocą podatków państwowych“. „Parcela (drobny skrawek ziemi) chłopa jest tylko pretekstem, pozwalającym kapitaliście ciągnąć z ziemi zysk, procenty i rentę, przy czym sam właściciel ziemi musi już sobie własnymi siłami wydostawać swą płacę zarobkową“. („Walki klasowe we Francji“).

Zwykłe chłop oddaje społeczeństwu kapitalistycznemu, t. j. klasie kapitalistów, nawet część płacy, staczając się „do poziomu irlandzkiego dzierżawcy — pod postacią właściciela prywatnego“. („Walki klasowe we Francji“ ). Na czym polega „jedna z przyczyn, że w krajach o przeważającej drobnej własności chłopskiej cena zboża jest niższa, niż w krajach o kapitalistycznym systemie produkcji“? („Kapitał“ III², str. 340). Na tym, że chłop oddaje darmo społeczeństwu (tj. klasie kapitalistów) część produktu dodatkowego.

„A więc ta niska cena (zboża i innych produktów rolnych) jest skutkiem ubóstwa wytwórców, lecz w żadnym wypadku nie jest rezultatem wydajności ich pracy”. („Kapitał“, III², 340).

Drobna własność rolna, ta normalna forma drobnej produkcji jest degradowana, niweczona, ginie przy kapitalizmie.

„Drobna własność rolna z istoty swej wyklucza: rozwój społecznych sił wytwórczych pracy, społeczne formy pracy, społeczną koncentrację kapitałów, hodowlę bydła na wielką skalę, stosowanie nauki w coraz wyższym stopniu.
Lichwiarstwo i system podatkowy nieuchronnie prowadzą wszędzie do jej zubożenia. Użycie kapitału na kupno ziemi odciąga ten kapitał od kultury rolnej. Rozdrabnianie bez końca środków produkcji i odosobnienie samych wytwórców“. (Spółdzielnie, t. j. zrzeszenia drobnych chłopów, grając nadzwyczaj postępową rolę burżuazyjną, osłabiają tylko tę tendencję, lecz nie usuwają jej; nie należy także zapominać, że te spółdzielnie dają dużo zamożnym chłopom i bardzo mało, prawie nic, masie biedoty, a następnie same zrzeszenia stają się wyzyskiwaczami pracy najemnej) „Olbrzymie marnotrawstwo siły ludzkiej. Postępujące pogorszenie warunków produkcji i podrożenie środków produkcji jest prawem drobnej własności“.

Kapitalizm w rolnictwie tak samo, jak i w przemyśle, przekształca proces produkcji jedynie za cenę „martyrologii wytwórców“.

„Rozproszenie robotników wiejskich na wielkich przestrzeniach łamie zarazem ich siłę oporu, podczas gdy skupienie robotników miejskich wzmaga ją. We współczesnym kapitalistycznym rolnictwie, podobnie jak we współczesnym przemyśle wzmożenie siły wytwórczej i wzmożone uruchomienie pracy okupywane są wyniszczeniem i zrujnowaniem samej siły roboczej. Prócz tego każdy postęp kapitalistycznego rolnictwa jest nie tylko postępem w sztuce grabienia robotnika, lecz również w sztuce grabienia ziemi...
Produkcja kapitalistyczna rozwija więc technikę różnych procesów produkcji i ich łączenie w całość społeczną tylko w ten sposób, że wyniszcza zarazem same źródła wszelkiego bogactwa: ziemię i robotnika“. („Kapitał“, t. I, koniec rozdziału] XIII).


Przypisy

  1. Cyfra „III²“ tutaj i na — następnych stronach oznacza powołanie się na drugą część III tomu „Kapitału“. Red.
  2. Cyfra „ I²“ tutaj i na następnych stronach oznacza powołanie się na 2-ie niemieckie wydanie I tomu „Kapitału“. Red.


 
Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Władimir Iljicz Uljanow i tłumacza: anonimowy.