Komedja o człowieku który zaślubił niemowę/Informacje i objaśnienia

<<< Dane tekstu >>>
Autor Anatole France
Tytuł Komedja o człowieku który zaślubił niemowę
Pochodzenie Teatr dla wszystkich
Wydawca Księgarnia Polska B. Połonieckiego
Data wyd. 1922
Druk Drukarnia Narodowa w Krakowie
Miejsce wyd. Lwów i Warszawa
Tłumacz Tadeusz Boy-Żeleński
Tytuł orygin. La Comédie de celui qui épousa une femme muette
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron
Informacje i objaśnienia.

„Komedja o człowieku, który zaślubił niemowę“ nie jest sztuką stylową, lecz burleską, żartem scenicznym, à la Molière stylizowanym. Nie wymaga tedy specjalnego stylu w grze, a tylko lekkiej, dyskretnej stylizacji, nie nastręczającej dla inteligentnych zespołów amatorskich żadnych poważniejszych trudności. Stosownie do intencji autora, należy wyreżyserować „Komedję“ o ile możności w duchu i szacie komedji Molierowskich: — epoka Ludwika XIV. (Szczegółowe informacje w odpowiednich ustępach).

Urządzenie sceny.

Rzecz dzieje się w Paryżu, w drugiej połowie XVII stulecia. Przez oba akty dekoracja ta sama: komnata w domu sędziego Leonarda Botal, zarazem pokój do przyjęć stron i pracownia pana domu. O ileby sposób urządzenia sceny, podany w informacjach autora, przedstawiał znaczniejsze trudności dla tej lub innej sceny, można zastosować inny, nie zmieniający sytuacji, a nierównie prostszy, który może być mniej więcej taki: Troje drzwi, — w głębi główne wejście, z prawej strony wchód do kuchni, z lewej w głąb pomieszkania (zamiast schodków). W tylnej ścianie, po prawej, okno. Mebli jak najmniej, tylko niezbędne. Po prawej, na pierwszym planie, biurko sędziego, ustawione bokiem do widza. Przy biurku wygodny fotel, na biurku pliki aktów, kałamarz, gęsie pióra, etc. Po drugiej stronie lewych drzwi, w rogu, szafa na książki, na niej stosy sądowej bibuły. Obok szafy stoi podwójna drabinka. Po prawej, na pierwszym planie, mały salonowy stolik, obstawiony fotelikami; na drugim planie, po drugiej stronie drzwi kuchennych, krosienka Katarzyny. Po obu stronach głównego wejścia po jednym taborecie. Zresztą, powinna być scena wolna. Podłoga może być cała zasłana dywanem, możliwie o drobnym i i wytwornym deseniu. Na głównej ścianie dwa duże obrazy, przy drzwiach sute kotary, przy oknie firanki. — Meble, obrazy w stylu Ludwika XIV, dywan, obicia, i draperje jasne.

Informacje i uwagi dla grających.

BOTAL. Średniego wzrostu, zażywny, lat trzydzieści kilka. Grający tę rolę powinien w kreacji swojej wybić trzy zasadnicze rysy charakteru sędziego: wrodzoną jowialność, przygniecioną na razie zrezygnowanym smutkiem, — sporą dozę pompatyczności, — chłodną rezerwę i grzeczną protekcjonalność w stosunkach towarzyskich, zrodzoną z wygórowanego pojęcia o dostojności i wpływach swego urzędu, — wreszcie wytworność i elegancję, tak bardzo charakterystyczne przymioty owoczesnego „un mondain“. Botal zjawia się w pierwszej scenie pierwszego aktu melancholijny, o swoich zmartwieniach opowiada z jowialną, rozlewną szczerością. Na wiadomość o możliwości przywrócenia mowy Katarzynie ożywia się, a ożywienie to przechodzi — w scenie z Gill’em, i następnej, Katarzyną — w dobroduszną wesołość. Odnoszenie się jego do żony jest mieszaniną jowialnej szarmanterji, trochę niezgrabnej pieszczotliwości i poczciwej filuterji. Mówiąc do niej, posługuje się bardzo plastyczną mimiką. Groteskowe konsylium lekarskie wprowadza Botalą swojem zachowaniem w niemały kłopot. Bizantynizm i apodyktyczność cudownego doktora i jego satelitów przytłaczają go, co widać po jego niepewnem zachowaniu; zdobywa się wprawdzie na moment na grzeczną wyniosłość, ale zbity z tropu, rezygnuje i daje się swoim gościom zawojować. W drugim akcie zastaje go Fumée bardzo przygnębionego; czuje się, że Botal żywi do adwokata żal i urazę za jego niefortunną radę. Scenę Botala z Katarzyną trzeba umiejętnie stopniować: z początku zdobywa się uciśniony małżonek na nieśmiały protest, potem na płaczliwe wymówki, a gdy, mimo obietnic, Katarzyna nie przestaje paplać, rozdrażnienie jego potęguje się z każdą chwilą (Botal wyraża to podczas układania wyroku bogatą grą mimiczną), wkońcu z oznakami najwyższej rozpaczy chroni się na drabinkę, a wreszcie na szafę; dosięgnięty i tam, wpada w furję i bombarduje żonę plikami fascykułów. Po ucieczce Katarzyny wpada w stan zupełnego odrętwienia, z którego budzi go dopiero przyjście Fumée’a. Przez całą scenę z Fumée’m i jego pupilką zachowuje się jak człowiek nawpół tylko przytomny. Podczas sceny z Szymonem Colline z cyrulikiem i aptekarzem jest w stanie gorączkowego podniecenia, przeżywa całą skalę uczuć: nadziei, rozpaczy, niepewności. „Zbawczy środek“ mistrza Colline odrzuca z komiczną trwogą i oburzeniem. Wpada Katarzyna i nowe tortury organu słuchowego wymuszają na nim nieoczekiwaną decyzję.. Po zastrzyknięciu proszku następuje błogostan. W końcowej scenie można pozwolić sobie na pewną przesadę, byleby nie przeszarżować. Ubrany jest Botal — wedle ówczesnej mody — bogato i elegancko, w kolory żywe, ale nie jaskrawe: suty, fałdowny z tyłu kaftan, długa, prawie do kolan sięgająca kamizelka ze złotemi aplikacjami, spodenki do kolan, pończochy i płytkie trzewiki. Pod szyją rodzaj żabota, z lekkiej materji. Peruka trefiona w długie, faliste, spadające na ramiona i plecy loki. Twarz zupełnie gładko wygolona (bez wąsów!).
MISTRZ ADAM. W tym samym, mniej więcej, wieku, co Botal; wzrostu więcej niż średniego, chudy, kościsty. Z temperamentu flegmatyk. Poza i ruchy uroczyste, w całem wzięciu coś, co trąci prowincjonalną, przesadną nieco elegancją. Mówi z namaszczeniem, precyzyjnie, ze swadą; czuć że wiele myśli o swem krasomówstwie i lubuje się w niem. W odnoszeniu się do Botala akcentuje swój koleżeński stosunek; w kłopotliwych sytuacjach usiłuje komicznie zachować pełną rezerwy powagę. Ubrany raczej bogato i pretensjonalnie, niż wytwornie.
MISTRZ SZYMON. Lat pięćdziesiąt z okładem. Wzrostu średniego, okazałej tuszy. Bajecznie pompatyczny i napuszony, ruchy uroczyste; mówi w tonie wykluczającym odmienne zapatrywanie, — wolno, dobitnie, akcentując. „Laików“ traktuje bardzo apodyktycznie; do swoich satelitów odnosi się z żywem poczuciem wyższości, zachowując jednakże przy obcych pozory koleżeńskiego szacunku. Cała bizantyńska powaga mistrza Collina znika jednak nader szybko na widok omszałej butelki i pełnych wdzięków pokojówki. Colline ma na sobie czarną, obszerną, do ziemi sięgającą togę, biały rabat naokoło szyi; na głowie zaś wysoki biret. (Nakrycie to powinno być cylindrowate, u góry zwężające się — bez krys). Twarz wygolona gładko, loki peruki krótkie, nie sięgające ramion.
MISTRZ SERAFIN. W tym samym wieku, co Colline, niski, średniej tuszy. Cichy, flegmatyczny, usiłuje dostroić się do powagi mistrza Szymona. Mówi mało; przytakuje tylko zawsze Szymonowi gestami. Ubrany podobnie, jak tamten, na głowie ma zwyczajny biret.
MISTRZ JAN. Młody jeszcze, wysoki, chudy. Usposobienia bardzo żywego, co mu trudno pogodzić z powagą „mistrza“. Spełnia z bogatym komicznym sukcesem rolę impresaria mistrza Szymona, reklamując go głosem nienaturalnie wysokim, przechodzącym co chwila w falset. Ubrany, jak poprzedni; pod wierzchnią szatą pozawieszane na szerokim rzemiennym pasie: ogromna piła, obcęgi, kleszcze, noże; w lewej ręce piastuje ogromną szprycę.
KATARZYNA. W pierwszym akcie gra Katarzyny jest wyłącznie mimiczną: temperament nadzwyczaj żywy przejawia się w żwawych ruchach i bardzo wymownej, plastycznej gestykulacji. Do męża odnosi się z przymileniem, łasząc się często, jak kotka. Słucha nadzwyczaj uważnie tego, co on mówi, żywo potakując lub przecząc. W drugim akcie, od chwili wejścia, prawie nie przestaje paplać. Jeśli — zmuszona — umilknie na kilka sekund, niecierpliwi się widocznie i na gwałt szuka, a w ostateczności finguje pozór do odezwania się (pożar, wizyta prokuratorowej). Tem, co mówi, przejmuje się sama; nie przypuszcza nawet, że jej trajkotanie może komuś przykrość sprawić; owszem, jeśli uważa, że mąż nie słucha jej z należytem skupieniem, przysuwa się do niego bliżej, ściga go, nawet na szafie go dosięga. Robi to zupełnie naiwnie; uważa się przytem za wzór małomówności, a szalone zdenerwowanie sędziego przypisuje jakimś ukrytym, nieznanym jej powodom. Końcową scenę, kiedy to Katarzyna wpada w szał, i kąsa obecnych, należy wyreżyserować bardzo oględnie, aby nie przeszarżować. Obie sceny z ślepcem, o ileby nastręczały trudności, można bez skrupułu wyrzucić. Katarzyna ma suknię jasną, wzorzystą, sutą i obficie fałdowaną.
PANNA DE LA GARANDIERE. Młoda, sympatyczna osoba, lat najwyżej 20; trochę nieśmiała; mówi wolno, głosem dźwięcznym. Ubrana ciemno.
ALIZON. Rezolutna subretka: pulchna, ciemna bruneta.
IMĆPAN GILLES BOISCOURTIER. Famulus starej daty: trochę sekretarz, trochę lokajczuk. Młody, w miarę rezolutny, twarz o wyrazie poczciwie gapiowatym.

Rekwizyta.

I. AKT. Papiery, kałamarz, gęsie pióra — na biurko. Pliki aktów na szafę. Dwa kosze ze sprawunkami, butelka — dla Alizon. Memorjał dla Adama. Robótka dla Katarzyny. Szpryca, narzędzia chirurgiczne — dla mistrza Jana. Butelki, szklanki — dla Alizon.
II. AKT. Robótka dla Katarzyny. Kosze z wiktuałami dla lokaja panny de la Garandiére. Narzędzia chirurgiczne dla mistrza Jana; proszek dla aptekarza.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Jacques Anatole Thibault i tłumacza: Tadeusz Boy-Żeleński.