Podróże Gulliwera/Część czwarta/Rozdział XII

<<< Dane tekstu >>>
Autor Jonathan Swift
Tytuł Podróże Gulliwera
Wydawca J. Baumgaertner
Data wyd. 1842
Druk B. G. Teugner
Miejsce wyd. Lipsk
Tłumacz Jan Nepomucen Bobrowicz
Tytuł orygin. Gulliver’s Travels
Źródło Skany na commons
Inne Cała część czwarta
Indeks stron


ROZDZIAŁ XII.


Prawdomowność autora.
— Zamiar jego przy wydaniu tego dzieła.
— Gani podróżujących którzy się oddalają od prawdy.
— Zaprzecza oskarżeniu o złośliwe zamysły w swem dziele.
— Odpowiada na zarzut. — Sposób zakładania kolonji.
— Pochwała jego ojczyzny.
— Prawo korony do krajów przez autora odkrytych.
— Trudności zdobycia.
— Autor żegna się z czytelnikiem:
mówi o sposobie przepędzenia reszty swego życia, daje dobre rady i kończy.



T


Tak więc miły czytelniku, dałem ci wierną historyą moich podróży, które przeszło szesnaście lat i siedm miesięcy trwały. Opisując je, mało uważałem na piękność mowy; ale trzymałem się najściślej prawdy. Potrafiłbym może jak wielu innych, osobliwemi i niepodobnemi do prawdy historyami, wzbudzić największe w tobie zadziwienie, ale przeniósłem rzeczy tylko prawdziwe przedstawiać, a to sposobem i stylem najprostszym, bo głównym moim było celem nauczać cię ale nie zabawiać.

Łatwo byłoby nam w cudzych od anglików i innych europejczyków niezwiedzonych krajach podróżującym, opisać osobliwe i cudowne zwierzęta ziemne i morskie. Głównym atoli opisujących podróże powinno być celem, oświecać i polepszać przez swoje opisy czytających, wykształcać ich rozum dobremi i złemi przykładami, wziętemi ze spostrzeżeń zrobionych w zwiedzonych przez siebie krajach.

Życzyłbym sobie mocno, ażeby ustanowiono prawo, któremby każdy podróżujący, mający wydać opis swoich podróży, obowiązany był złożyć wprzódy przed wielkim kanclerzem przysięgę, iż wszystko co zamierza dać do druku, jest podług najlepszej jego wiedzy ściśle prawdziwem. W tedy świat nie byłby wystawiony na częste i teraz tak zwyczajne oszukaństwa; gdyż wielu pisarzy celem łatwiejszego zjednania swemu dziełu większej wziętości, podchodzi łatwowiernych czytelników największemi nieprawdami. Wiele i z największą rozkoszą czytałem opisów podróży w młodości mojej; lecz zwiedziwszy sam od tego czasu większą część kuli ziemskiej, i będąc w stanie przez własne dostrzeżenia zaprzeczyć wiele takich bajecznych opowiedzeń, powziąłem niezmierną odrazę do tego rodzaju czytelnictwa, i nieraz oburzony byłem, widząc łatwowierność ludzką tak bezwstydnie nadużywaną. Przeto, gdy znajomi moi zanadto może łaskawi, byli zdania iż słabe moje usiłowania mogą być pożytecznemi mojej ojczyznie, postanowiłem trzymać się jak najściślej prawdy. Nie mogę się też pokusić o najmniejsze kłamstwo, póki zostaną mi w pamięci przykład i nauki mojego szlachetnego pana i zacnych Houyhnhnmów, których przez wiele lat miałem honor być uczniem.

Nec si miserum fortuna Sinonem
Finxit, vanum etiam mendacemque improba finget.

Wiem dobrze, iż pisma niewymagające genialności ani uczoności, ani nawet żadnego talentu, tylko dobrej pamięci i dokładnego dziennika, nie wielkie jednają autorowi sławy. Wiem iż opisujący podróże, jak autorowie słowników idą w zapomnienie przez mnóstwo i natłok przychodzących później i przeto na wierzchu zostających. Być też może, iż podróżujący którzy później zwiedzą kraje przezemnie opisane, odkrywając moje błędy, jeżeli jakie popełniłem, i dodawając nowe odkrycia, wyprą mnie z mody i zajmą moje miejsce, tak iż świat zapomni czy kiedy istniał pisarz mojego nazwiska. Wielkiem zaiste byłoby to dla mnie zmartwieniem, gdybym pisał dla sławy; lecz gdy dobro publiczne jedynym moim jest celem, nie całkiem przeto w oczekiwaniu mojem zawiedziony zostanę. Któż czytając mój opis cnót przezacnych Houyhnhnmów i uważając się za rozumne i panujące w swej ojczyznie zwierze, nie będzie się własnych swych wstydził występków? Nie chcę nic mówić o odległych narodach u których Jahusy są panującemi, z tych jednakże są niezawodnie Brobdygnagczykowie najmniej zepsutemi, i wielkiem byłoby to dla nas szczęściem, gdybyśmy ich zasady w moralności i rządzeniu naśladowali. Nie rozszerzę się jednak więcej nad tym przedmiotem, zostawiając czytelnikowi ażeby własne nad tem czynił uwagi, i używał przykładów przezemnie przytoczonych.

Pewność, iż to dzieło żadnych nie będzie miało krytyków, wielką mi przyjemność sprawia. Jakie bowiem zarzuty można czynić autorowi, opisującemu po prostu przypadki które się w najodleglejszych krajach, nie będących z nami w żadnych stosunkach politycznych ani handlowych, zdarzyły. Chroniłem się troskliwie wszystkich błędów, które często i za nadto słusznie zarzucają podróżującym. Oprócz tego, nie wdaję się nigdzie w sprzeczki jakich partyi i nie okazuję przesądu ani złośliwości przeciwko żadnemu człowiekowi, lub całej klassie ludzi. Piszę w szlachetnym zamiarze polepszania i nauczania rodzaju ludzkiego, nad którym, nieobrażając bynajmniej skromności, przysądzić sobie mogę niejaką wyższość, wypływającą z długiego z przezacnymi Houyhnhnmami obcowania. Piszę bez żadnego względu na korzyść lub chwałę: nigdzie nie pozwoliłem sobie używać wyrazu mogącego uchodzić za naganę, lub obrazić nawet najtkliwszego człowieka. Słusznie więc mogę się uważać za całkiem beznagannego pisarza, u którego tłum recenzentów, odpowiadaczy, rozważaczy, odkrywaczy i szpiegów nie będą mieli najmniejszej sposobności ćwiczenia się w swoim talencie.

Muszę wyznać, iż dano mi do zrozumienia, że jako poddany Anglji, powinienem był za moim z podróży powrotem, podać memoriał pierwszemu ministrowi, bo wszystkie przez poddanego odkryte kraje należą do jego króla. Wątpię jednakże czy zdobycia w krajach przezemnie odkrytych byłyby tak łatwe jak Ferdynanda Kortez u dzikich i nagich Amerykanów. Lilliputczycy nie warci są, zdaje mi się kosztów, którychby flota i armia do ich zdobycia wymagały: nie wiem też czy byłoby roztropnem i skutecznem atakować Brobdygnagczyków, i czyby armia lub flota angielska nie znajdowała się w najrozpaczniejszem położeniu jeźliby latająca wyspa nad ich głową się unosiła. Houyhnhnmowie zdają się wprawdzie nie być przygotowani do wojny, są nawet w tym kunszcie całkiem niedoświadczonemi i nie mają żadnych dział; jednakowoż gdybym był ministrem, nieradziłbym czynienia na nich napadu. Ich mądrość, jedność, odwaga i miłość ojczyzny zastępowałyby brak znajomości sztuki wojennej. Wystawmy sobie dwadzieścia tysięcy Houyhnhnmów, rzucających się na środek armji europejskiej, mieszających szyki, wywracających wszystkie wozy, i rozbijających okropnie twarze żołnierzy tylnemi nogami; możnaby zaiste przystosować słowa Augusta: Recalcitrat undique tutus. Zamiast zrobienia propozycyi do zdobycia szlachetnego tego narodu, życzyłbym sobie, aby raczył wysłać dostateczną ilość swoich współbraci dla ucywilizowania i Europy, i nauczenia nas pierwszych zasad honoru, prawdy, sprawiedliwości, umiarkowania, miłości ojczyzny, waleczności, niewinności, przyjaźni, życzliwości i wierności. Nazwiska tych cnót znajdują się jeszcze w każdym języku, w dziełach tak nowszych jak i starszych autorów, ośmielam się utrzymywać to z pewnością, lubo nie jestem bardzo obczytany.

Lecz jeszcze i drugi miałem powód, dla którego wachałem się zbogacić Jego Królewską Mość mojemi odkryciami. Prawdę mówiąc, czułem niejakie skrupuły sumienia, względem sprawiedliwości z jaką monarchowie przy tem postępować zwykli. Naprzykład: korsarze zostają zapędzeni burzą w nieznajome okolice; jeden z majtków odkrywa nareszcie z głównego masztu stały ląd, piraci wysiadają dla rabowania i łupienia, znajdują dobroduszny naród i doznają najlepszego przyjęcia. Potem dają krajowi nowe imie, biorą go imieniem swego króla w posiadłość, stawiają zgniłą deskę lub kamień na pamiątkę, zabijają dwa lub trzy tuziny mieszkańców, kilku biorą ze sobą gwałtem na wzór, wracają do domu i dostają przebaczenie. Tu poczyna się nowe boskiem prawem nabyte panowanie. Przy pierwszej okazyi wysyłają tam okręty, krajowcy zostają wypędzeni lub wymordowani, ich książęta katowani dla wydostania od nich pieniędzy: wszelkie okrucieństwa i rozwiozłości bezkarnie mogą być wypełniane: ziemia przesiąkła jest krwią mieszkańców, a ta przeklęta morderców banda, używana do tak pobożnej expedycyi, staje się nowoczesną kolonią, przeznaczoną do nawracania i ucywilizowania barbarzyńskiego i pogańskiego narodu.

Ten opis, muszę przyznać, nie może się bynajmniej odnosić do narodu angielskiego, który przez swoją mądrość, troskliwość i sprawiedliwość w zakładaniu swoich kolonji, słusznie może być całemu światu wzorem; który w najwyższym stopniu się odznacza, przez hojne nadania, ku rozszerzeniu religji i oświaty, przez wybieranie nabożnych i zdatnych pasterzy dla rozkrzewienia chrześciaństwa; przez przezorność w zaludnieniu odległych swoich prowincyi poczciwemi i dobrych obyczajów ludźmi; przez sumienne wymierzanie sprawiedliwości; przez mianowanie zdatnych, nieprzekupnych urzędników, a szczególniej cnotliwych i czujnych gubernatorów, których jedynym jest celem, uszczęśliwiać naród przez siebie rządzony i uświetniać honor swego monarchy.

Gdy jednak opisane przezemnie kraje, nie życzą sobie wcale ażeby je drudzy opanowali i podbili, ażeby koloniści mieszkańców wyrzynali i wypędzali, a gdy do tego nie mają zbytkiem ani złota, ani srebra, ani cukru i tytoniu: osądziłem ich za niegodnych naszej gorliwości, waleczności i interesu. W razie jednak, gdyby ci do których należy rozstrzygać w podobnych rzeczach, byli innego zdania; gotów jestem zaświadczyć, skoro prawnie do tego wezwany zostanę, iż żaden europejczyk nie zwiedził przedemną tych krajów, o ile można krajowcom dać w tem wiarę; jeżeliby nie powstała sprzeczka względem pochodzenia dwóch Jahusów, które przed wieloma laty na jednej górze w kraju Houyhnhnmów się zjawiły.

Co do formalności zajęcia kraju imieniem mojego monarchy w posiadłość, ta nigdy mi na myśl nie przyszła, a gdybym nawet o tem i myślał, to pewno wzgląd na moje tegoczesne położenie, jakoteż roztropność i własne bezpieczeństwo spowodowałyby mnie niezawodnie do odłożenia jej do stósowniejszego czasu.

Tak więc odpowiedziawszy na jedyny zarzut, który można będzie jako podróżnemu uczynić, żegnam się nakoniec z łaskawemi czytelnikami, i wracam do małego mojego ogrodu w Redriff, dla oddania się myślom moim; dla używania nauk cnoty i mądrości, których się u Houyhnhmnów nauczyłem; dla oświecania Jahusów mojej własnej familji, o ile takie zwierzęta pojąć to potrafią; dla oglądania często mojej postaci w zwierciedle, celem przyzwyczajenia się do zniesienia widoku stworzeń ludzkich. Zawsze będę opłakiwał bydlęcą naturę Houyhnhnmów mojej ojczyzny: przez wzgląd jednak na szlachetnego mojego pana, jego familią, przyjacioł i cały rodzaj Houyhnhnmów, będę się z niemi obchodzić jak najgrzeczniej i najłagodniej, albowiem podobne są do tamtych we wszystkich swoich rysach, lubo ich umysłowe zdolności całkiem zwyrodniały.

W przeszłym tygodniu pozwoliłem żonie mojej (pierwszy raz) obiadować razem ze mną, ale musiała usiąść przy końcu długiego stołu, i krótko odpowiadać na pytania zadawane jej przezemnie. Że jednak nie mogę jeszcze znieść odoru Jahusa, zapycham sobie nos rutą, lewandą lub tytoniem. Chociaż bardzo ciężko przychodzi podeszłego wieku człowiekowi, stare odkładać nałogi, mam jednak nadzieję że niezadługo będę w stanie cierpieć Jahusa w mojem towarzystwie i nielękać się jego zębów i pazurów.

Z większą daleko łatwością mógłbym się pojednać z całym rodzajem Jahusów, gdyby chciał się kontentować występkami i głupstwami, któremi ich natura obdarzyła. Nie uderza mnie wcale widok złodzieja, głupca, pułkownika, lorda, gracza, polityka, kuplera, fałszywego świadka, adwokata, zdrajcy, i wielu innych z naturalnego rzeczy biegu wypływających. Lecz jeżeli widzę mnóstwo przywar i słabości ciała i duszy, napuszające się nieograniczoną dumą, tracę natychmiast cierpliwość i nie pojmuję jak podobny występek i takie zwierze razem być mogą. Roztropni i cnotliwi Houyhnhnmowie, posiadający wszystkie przymioty będące ozdobą rozumnego stworzenia, niemają nawet w swoim języku żadnego nazwiska na ten występek, jak równie nie mają wcale żadnych wyrażeń na oznaczenie złego, oprócz niegodziwości Jahusom właściwych. Jednakowoż występku dumy nie mogli w nich odkryć, przez brak zapewne znajomości natury ludzkiej, okazującej się tam tylko w całej zupełności, gdzie Jahusy panują. Ale ja, dzięki większemu mojemu doświadczeniu, odkryłem niektóre ślady dumy w dzikich nawet Jahusach.

Houyhnhnmowie żyjący pod rządem rozumu, niesą dumniejsi na swoje dobre przymioty, jak ja naprzykład na to iż mam obie nogi i ręce; zaleta na którą żaden zdrowego rozsądku człowiek nie będzie zarozumiały, chociażby go brak jej nieszczęśliwym czynił. Rozwiodłem się obszerniej nad tym przedmiotem, dla uczynienia ile możności towarzystwo angielskiego Jahusa nieco znośniejszem: proszę przytem tych wszystkich, którzy mają skłonność niejaką do tego występku, ażeby się nigdy nie ważyli stawać mi przed oczy.




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Jonathan Swift i tłumacza: Jan Nepomucen Bobrowicz.