Sądecczyzna (Szczęsny Morawski)/Tom I/Germani wobec Sławian

<<< Dane tekstu >>>
Autor Feliks Jan Szczęsny Morawski
Tytuł Sądecczyzna. Tom I.
Pochodzenie Sądecczyzna
Wydawca Nakładem autora
Data wyd. 1863
Druk Wytłoczono u Ż. J. Wywiałkowskiego
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Cały tom I
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron


2.  Germani wobec Sławian; — szlachta polska.

Niemce parli Sławiańszczyznę zawzięcie i bezustannie, w ślady wytknięte przez: Gerona. Kędy przyszli opowiadać wiarę prawdziwą, zawitała niewola: poddaństwo osobiste i ciężkie dziesięciny obok niewoli narodowej. Lute i wilcze plemiona Sławian w nadłabiańskiej krainie, padły już z orężem w dłoni podobnie jak 926: Dalemince a cesarski margrabia Gincel gospodarzył tam po dawnemu. Niezabijał wprawdzie wszystkich: lechów i dziewic; lecz całe rodziny sprzedawał do niewoli: żydom podróżnym, kupczącym ludźmi. Mannowie jego łupili po kraju bezkarnie wypędzając z dóbr Sławian i imając na sprzedaż żydom. (Gebhard: Gesehichte der Sorben, II, 314.)
Biskupi germańscy też po swojemu krzewili chrześciaństwo.
Ditmar merseburski dziejopisarz głośny: w miecz tylko ufał; chrzcił Sorbów w własnej ich krwi. Więc też Obotryc powstawszy: kościół w Lencen krwią księdza chrześciańskiego na ołtarzu zarzniętego napowrót poświęcili pogaństwu. Potem zabijając chrześcian przez całe półrocze, skończyli uroczystą ofiarą Światowidowi retrzańskiemu, u którego stóp zarznęli: meklemburskiego biskupa, Jana.
Werner następca Ditmara (1073—1101) ten już był dowcipniejszym w sprawie apostolskiej: — Łacińskiemi zgłoskami kazał sobie w mowie wendzkiej której zgoła nie rozumiał, napisać kilka kazań i nauk chrześciańskich; zwoławszy lud sławiański jako mógł przeczytał wyrazy, których ani pojmował ani objaśnić umiał — i apostolstwo skończone! — Zaspokoiwszy sumienie chrzcił Sławian zdziwionych i odtąd żądał od nich: dziesięciny! które w dzierżawę puszczał zbrojnym niemieckim burgwartom. Kronika merseburska zachowała te szczegóły. Sorbowie nadłabiańscy i Obotryci, słysząc o zbliżaniu się pobratymców Polaków pod Krzywoustym Bolesławem; zawezwali wpomoc dawne swe bogi i uderzyli na zbrojne biskupy niemieckie, którzy podnieśli krzyki niebogłośne: na bezbożne sorby porzucające chrześciaństwo! zagrażające Rzym i rzesze niemiecką! — Całe Niemcy poczęły myśleć o krzyżowej wojnie.
W roku 1105 rozpoczął ją cesarz Henryk.
Najprzód przemógł: Obotrytów, w których krainie istniała główna świątynia w Retrze. Tam przechowywano święte Sławian chorągwie; tam było ognisko pogaństwa; tam serce pogańskiej Sławiańszczyzny. Obotryci musieli uledz przemocy; a chcąc zachować od pewnej zaguby: siebie i świętości swoje narodowe, musieli stanąć obok niemieckich zastępów i święte swe chorągwie nieść na bój z Sorby i Polaki.
Dzielny oręż Krzywoustego nie zdołał ocalić Sorabów. Kraj ich ściśniono: twierdzami i stróżami, które wraz z opolami na własność oddano mannom aby w poddaństwie utrzymywali lud sławiański.
Biskupi otaczali się zbrojnem niemieckiem osadnictwem i pod zasłoną miecza zbierali dziesięciny. Wspierali się na wzajem siłą wzbrojną gdzie było potrzeba. Mowy Sławian nieumiejąc kazali sobie w niej pisać nauki: które gdy z niemiecka wygłaszając i przekręcając ludowi czytali; w najpoważniejszych nawet wzbudzali śmiech i przedrzeźnianie. Więc bij! zabij! na Sławian: że to naród uparty, djabłem się powodujący, nauk chrześciańskich słuchać nie chce! — Sławianie nie umieli dziejów swych pisać chyba łzami, krwią przelaną i mogiłami! których głos niedawne dopiero pojęły wieki.
Roku 1121 główną bożnicę radgoskiego: Światowida w Retrze spalił i do szczętu zniszczył saski margrabia Lotar. Roku 1127 w chrześciańskim kościele hawelskim po wypędzeniu biskupa stanął znowu Jarowita posąg. Powodem do tego było ciemięstwo arcybiskupa magdeburskiego Norberta (świętego!), który wielkie ciężary nakładał na Sławian ochrzczonych mimowoli. Dwaj jego opaci zamożni: Nienburski i Salfeldski z apostolstwem łączyli przemysł. Od dziedzicznych mannów przychodżeów odkupywali całe opola sławiańskim żupanom wydarte i wypędzali pozostałą ludność sorabską osadzając Niemcami; albo nastawiali urzędników niemieckich — „którzy byli zdolnymi tych półpogan zamienić w chrześcian dobrych!“ — Istnieje pierwotna ugoda kupna takiego opola sorbskiego z roku 1158, z którego opat Nienburski, Sorbów wypędzić zamyśla. (Beckmanns Geschichte v. Anhalt III. 434.)
Więc też lud sławiański często powstawał z rozpaczy, porywając się na swych łupieżców.
W roku 1129 gdy święty Otto apostołując przyszedł do wspomnianych hawelskich pogan; przyjęli go uczciwie, i słuchawszy z pokorą namowy jego do powrotu na łono kościoła, oświadczyli: że chętnie wrócą do chrześciaństwa: byle ich wybawił od zdzierstw i panowania arcybiskupa Norberta! — byle ich od jego dyecezyi odłączył. — Nie było to w mocy świątobliwego Ottona; więc pozostali w pogaństwie paląc ogień przed Jarewitem.
Taksamo odpowiedzieli sąsiedni: Morzymce!
Więc r. 1133 margrabią hawelskim mianowan młody a groźny: Albert przezwan niedźwiedziem. On wraz z saskim margrabią: Henrykiem do ostatka wytępiał tych Sławian. Sprowadzał Hollendrów, Zelandów i Flandrów co im morze zalewało kraj. Obsadzał nimi nad Łabą: sioła i miasta Sławian, których przerzucał w nadreńskie pomorze.
Henryk zaś ciągłemi najazdami tak spustoszył Obotrytów kraje i taką na nich sprowadził nędzę: że niedobitki uciekali do pomorskich Duńczyków, którzy ich znowu bez litości w niewolą sprzedawali.
Jaromir ostatni rugijski książę ochrzcił się 1168 i patrzał jak rugijskiego Światowida gnojem obłożony posąg wleczon, porąban i spalon!
Przyjęcie wiary Chrystusa nie ocaliło Sławian. Biskupi zarówno z margrabiami, burgwartami i mannami usiłowali niemczyć tych których podbili i ochrzcili. Ten! tylko znalazł mir; kto się zaparł krwi i rodu swego. Wiele świetnych rodów niemieckich pochodzi od sławiańskich zaprzańców!
Zgnębiony, zdeptany lud sławiański sponurzał; bo jad zemsty zaparł w zakrwawionem sercu. Niemogąc przemocą, mścił się: zdradą! rozbojem, skrytobójstwem, lub nieznacznym podstępem szkodliwym. Tak dalece rozwinął tę tajną a zjadliwą zemstę, tak trapił, tak niepokoił przybyszów saskich: że z końcem XII wieku nieznacznie, wyparł ich z najstarszej swej ojcowizny; z Starej Marchii saskiej kędy już od wieków nie mieszkali Sławianie. (Helmold p. 203.)
Między tymi co w Polsce schronienia szukali przed zaciekłością niemieckich najezdników, był: Jaxa sorabskie książę. Przybył na czele swej drużyny pod swoją gromadzką chorągwią wyobrażającą: gryfa.






Stary doświadczony Otto nazwan wielkim, słyszał: iż Bolesław Chrobry w rozumny i dzielny ustrój spotęża polski naród, że dorywczą kraju obronę zamienia na stałe lechickie drużyny obowiązane i gotowe każdej chwili iść do boju; słyszał dalej: iż uczcił biskupa Wojciecha a uwielbił męczeństwo jego, i w stolicy swej grób mu wspaniały wznosi. Słysząc to zaniepokoił się, aby na północy niepowstało chrześciańskie możne państwo z ujmą cesarstwa jego. Pielgrzymował więc do Gniezna; rzekomo do grobu świętego swego wazala: Wojciecha. Naocznie przekonawszy się o potędze Chrobrego, widząc iż trudno będzie go zwalczyć orężem; zarzucił dwa sidła na niego: — Ukoronował go koroną z swej głowy zdjętą: i synowi jego zaślubił pokrewną swą: Ryxę!
Tak więc wobec światu nadał powadze swej nowy pozór wyższości cesarskiej nad królami; następcę zaś Chrobrego spętał małżeńską niewolą. Przytem zapewnił sobie mir od Chrobrego Piasta.
Następcy Ottona kroczyli wytkniętą drogą aż ich upokorzyło: psie pole.
Ryxa jednak pozostała. Jeżeli za życia męża już Polskę za niewolniczą poddankę uważała; po jego śmierci odzierżywszy rządy, puściła wolne wodze zdzierstwu i łupieży łakomej.
Zdzierstwa tego dokonywała za pomocą Niemców zbrojnych dworzan swych, którym pooddawała grody z przyległościami. Kto chciał mieć spokój, musiał się im okupić dając: krowę i wołu. Okup ten miejsc grodom przyległych zwano: Opolem. W Niemczech każdemu pankowi zbrojnemu; musiała się okupywać okolica w podobny sposób.
Sprzykrzył sobie w końcu naród. Lachy i kmiecie uradzili prosić ją o sprawiedliwość. Nie pomogło! więc bitne lachy chwycili za oręż a Ryxa uciekła zabierając z sobą syna Kazimierza i koronę.
Ryxa uciekła przed orężem lechów nie zaś przed umem kmieci — którym pogardą odpowiedziała.
Poznali to ośmieleni lechowie i poczuwając się na sile zarządali posłuszeństwa; zarządali: rządu wojennego.
Kmiecie, to jest: posiadacze ziemi nie wojownicy którzy dotąd w rządach udział brali; oparli się statecznie. Wybuchła straszna wojna domowa: krew bratnia lała się strugami, pożogi pustoszyły sioła!
Drużyny zbrojnych lachów urządził Chrobry na wzór chrześciańskich: mannów i worów! Więc lud ciemny przypominając sobie szczęśliwe za pogaństwa czasy: wracał do swej starej wiary. Chrześcian palono znowu na ołtarzach znicza Jarego! — duchowni chrześciańscy musieli się ukrywać lub umykać!
W końcu sprzykrzyło się to: lachom i kmieciom. Zebrali się znowu na ostatnie wspólne wiece, i wydumali posłać po Kazimierza wówczas już mnicha.
W towarzystwie 600 cesarskich mannów zbrojnych wjechał Kazimierz do Polski, lud go witał radośnie a lachy polskie stanęły obok mannów cesarskich utwierdzając panowanie Kazimierza a samorządy swoje. Sprowadzał on niemieckie mnichy, którzy nań wpływali — po swojemu. Kmiecie mazowieckie pod swym wojewodą Masławem rozpaczliwie walcząc w obronie praw swych obywatelskich; pokonani z wielką trudnością i nie bez klęsk (1042). Bo kmiecie strasznie się mścili nad lechicką bracią.
Tak z łona rodzimego spółeczeństwa koleją czasu i pojęć wyrobiły się rządy: drużyn wojennych dziedzicznych czyli: szlacheckie. — Odtąd szlachta odłączyła się od ludu, wywyższyła się nad niego i stanęła wobec świata: jako oblicze narodu polskiego z obowiązkiem obrony od wrogów a z nagrodą wyłącznego samorządu.
Obowiązek ten poważny ściągał na szlachtę odpowiedzialność przed królem i narodem. Do ciężkiej też odpowiedzialności pociągał szlachtę Bolesław Śmiały, gdy mu z pod Kijowa pouciekała do swych żon wiarołomnych. Mieczem karał zbiegów! co oburzyło szlachtę więc i biskupa krakowskiego: Stanisława, który na czele szlachty opierając się królowi, ściągnął na siebie surowy jego gniew i — męczeństwo. Męczeństwo świętego Stanisława uświęciło szlachectwo polskie.
Szlachectwo polskie z ustrojem swym wojennym wobec nielitościwego wypleniania Sławiańszczyzny połabskiej i hawelskiej, wobec Henryka bronoborskiego i Alberta saskiego: koniecznym było wynikiem. Gdyby orężni lechitowie żelazną dłonią nie byli ujęli wodze rządu, popierając uchwały walecznością i poświęceniem; gdyby w sposób starodawny kmiecie spokojni z duchowieństwem radząc i Bogu samemu krzywd i spraw swych dochodzenie poruczając, wiecami tylko, poselstwy i modlitwą odpierali zapędy niemieckie: — Byłażby Polska istniała i rosła w potęgę??
Na szlachectwie wzmogła się i była potężną dokąd z koleją czasu i śmiertelności: nie zstarzała się i nie zbutwiała ta jej podwalina! dokąd się nie strawiła sama w sobie wielka jej myśl pierwotna!
Opierając się na bitnej szlachcie: Bolesław Śmiały którego cesarz niemiecki przed swój sąd na sejm rzeski podawnemu pozywał; podnosząc powagę narodu polskiego do wielmożności potężnej: kazał się ukoronować królem i na czele narodu stanął na równi z cesarzem niemieckim, którego margrabiowie wyrzucali sobie nawzajem niezgodę co dozwoliła wzbić się Polakom w taką potęgę.
Niemogąc tedy orężem wojowali Niemcy: przyjaźnią.
Władysław Hermann dwie niemkinie mając za żony, dał się w tym duchu powodować: Ottonowi biskupowi szwabowi rodem.
Mimo matki Niemki i niemieckich wychowańców, wyłamał się: Krzywousty z pod wpływu Niemiec. — Więc ruszył na niego cesarz Henryk, a gdy mu nie podołał orężem przygotował niezgodę z biskupy: Lebus nawet niezdobywany darował biskupowi magdeburskiemu, a prócz tego umiał wyswatać siostrę swą z najstarszym synem jego. Samego zaś Bolesława cesarz Lotar ni z tego ni z owego na sejmie rzeskim pasował rycerzem. Cesarską siostrę pyszną i łakomą w raz z mężem Władysławem wypędził naród z szlachtą na czele.







Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Feliks Jan Szczęsny Morawski.