<<< Dane tekstu >>>
Autor Andrzej Stopka Nazimek
Tytuł Sabała
Podtytuł Portret, życiorys, bajki, powiastki, piosnki, melodye
Wydawca L. Zwoliński i Spółka
Data wyd. 1897
Druk Drukarnia Narodowa
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron
XVIII.

B

Była — prosem piéknie wasyk miłości — na Orawicak wielgà karcma, a w niéj sýnkowała hruba kacmàrka, a hłopa miała nic pote. Siedział sićko przý niéj doma, ale sie nie radzi widzieli — haj.
I dobrze nie barzo, straśnie był cujny. Dudki miał w kumorze i straśnie ik cujnie strzég.
I co sie nie robi, zwiedziàł sie o nik Wojtek Mateja, tozto hodziéł i zahodziéł koło karcmy i kumory — haj — ale ani on, ani towarzýse jego ni mogli zmylić kacmàrza, i co sie do dutków zabierom, to ik odegnali, bo sie zwiedzieli zaràz.
I co Mateja nie robi, tak im napedział:
— Hybàjmy jesce ràz, kiby to byli, ajby byli, siém djasków zjadło, aj zjadło, coby my dudków nie zabrali, kie wiémy, ze som jest i kany.
— Hybàjcie! ja sie bedem bràł do kacmàrki, a wy sie biercie do dudków, bo som jest wielgie w kumorze showane — haj.
I pośli. Jasiek poseł do karcmy. Przýniós oscypków mnohenko, tóz to uracył karcmàrza, kacmàrke i muzýków. Ale sie to karcmàrzowi nie widziało, toz to straśnie pilnowàł, coby mu Mateja kacmàrki nie bośkał — haj.
Wojtek, ze był hłop piékny, widziàł sie jej, a kacmàrz sie go bał.
Muzýka zacýna grać. Mateja hypnon do tàńca, a kacmàrka za nim. Bockowała mu.
Tańcom, tańcom, a za tela towarzýsowie podkopali sie do kumory. Ale mek ze ściany od kumory podpadowàł, toz to było ik widno.
Mateja se tańcy, a kie widział wtorego bez spare, to im śpiewàł, jako majom robić — haj. A kacmàrz, ani kàcmàrka sie nie nazdali, zeby ik tak wywieść miał — haj.
Naprzód se zaśpiéwał tak:

Oj, tańcuj ze se, tańcuj,
Oj, kacmàrecka tłustà,
O, bo na jutro bedzie
Kumurecka pustà.

A kie kapelus bez spare doźry, to tak śpiewa:

Ej, shylàj ze se Józek,
Bo ci kałabuk widno;
Ej, jak kacmérz uwidzi,
Bedzie s nàmi biédno.

Zàś kie juz zabrali, co mieli, uciekali, to se im tak nakàzał:

Hej, zbijàjcie, zbiérajcie,
Hłopcý uciekàjcie,
Ej, na mnie we węwozie
W Kirak pocekàjcie!

Pote jesce tak zaśpiewàł:

Oj, kacmàrecka rada,
Ze sie wytońcyła,
Ej, ale karcmàrz nie ràd,
Bo bendzie hojco jàd!

I poseł za nimi.
Tak to — prosem piéknie — dokonali swojego — haj.
Mateja był wse straśnie śmiały — haj.

separator poziomy


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Andrzej Stopka Nazimek.