Tatry w dwudziestu czterech obrazach/XXII

<<< Dane tekstu >>>
Autor Maciej Bogusz Stęczyński
Tytuł Tatry w dwudziestu czterech obrazach
Podtytuł skreślone piórem i rylcem przez Bogusza Zygmunta Stęczyńskiego.
Wydawca Księgarnia i wydawnictwo dzieł katolickich, naukowych i rolniczych.
Data wyd. 1860
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron
XXII.

Z Kościeliska wąwozem wstępujemy w lasy,
A potem na równiny chlebodajnéj krasy,
Gdzie owies i jarzyny najwięcéj się rodzą,
A mieszkańcy ochotnie do pracy wychodzą,
W zimie przędą i płótna sami wyrabiają
I daleko rozwożą i dobrze sprzedają;
Okrywając się suknem z wełny wyrabianém,
Z doskonałości swojéj wszędzie prawie znaném.
Inni robią starannie naczynia bednarskie,
A inni znowu rzeczy ozdobne, tokarskie;
Zbywając je po miastach jako upominki. —
A przy pracy śpiewają przed świtem godzinki;
Aby się im pomyślnie cały dzień darzyło.
A tak czas i robota upływa im miło. —
My idąc przez Beniki, Borowę, Chlebnicę,
Przez Mokragi i Bziny miłe okolice,
Do Zakala, Jelsawy, Knicza, Międzybrodu,
Nie doznawając nigdzie pragnienia i głodu;
Przebywamy i pola i Arwy strumienie,[1]
Do wsi tegoż nazwiska — gdzie dumne kamienie
Wystawają pod niebo, groźne ogromami,
Przerwane okropnemi na dół przepaściami,

Nad któremi gdzieniegdzie czarna jodła stoi,
Do któréj tylko orzeł zbliżyć się nie boi.
A na wiérzchu tych opok zamek zasiadł mężnie,
Od początku swojego trzyma się potężnie;
Trzy razy na około murem otoczony,
A każdy mur jest mocną bramą opatrzony;
I jeden nad drugiego tak dobrze wystaje,
Że wyraźnie zdaleka spostrzegać się daje.
Niżéj przy boku skały w ciasném położeniu
Leży druga część zamku na skał pochyleniu,
Umocniona podobnie jak piérwsza, murami,
Bramami i kutemi w kamieniu schodami.
Jest to podziw natury i sztuki człowieka!
Lecz starożytność zamku ważna i daleka;
Który powstał w tych czasach, kiedy jeszcze hordy
Zamącały nam pokój i czyniły mordy;
Gdy ludzie bezpieczeństwa przed niemi szukali,
Na najwyższych opokach zamki zakładali...
I tu brateczni nasi poczciwi Sławianie,
Zmuszeni byli staczać walki nieprzerwanie:
Bronili się przeciwko napadom tureckim,
Tatarskim i węgierskim, ruskim i niemieckim;
Więc w łonie tego zamku Polacy mieszkali,
Którzy imie zaszczytne w dziejach pozyskali;
Którzy mieli w swym czasie dostatków obficie,
A wiedli bogobojne i rycerskie życie. —
Podług kronik węgierskich, ten gród wybudował
Jérzy Turżo, gdy w Węgrzech król Ludwik panował;
A piérwszym Kasztelanem w całéj okolicy
Był w tym zamku Hippolit, pan, hrabia z Kremnicy;
A pod królem Karolem ten gmach okazały,
Dosięgnął najwyższego znaczeniu i chwały;


Rys. z nat. B. Stęczyński 1851.
Zamek Arwa.

Późniéj bracia: Władysław i Jaśko Kazzowie,
Byli owego zamku dziedziczni panowie. —
Tu przesiadywał książe Władysław z Opola,
Co wstawił się gdy grzmiała tatarska swawola;
Byłto ducha dobrego w swych ziomkach wskrzesiciel.
Po nim Mikołaj z Gary był zamku właściciel.
Gdy Husyci w krainie czeskiéj zawiązani,
Szaleni swoim w te strony zostali zagnani:
Wszelakie ich zabiegi i natarczywości,
Rozbijał ten gród siłą swojéj wytrwałości,
Jak łódka, co na morzu wzburzoném miotana,
Walczy z falami wody, a nie jest zalana...
I trzyma się w całości chociaż już nie nowa!...
Późniéj mieszkał tu Palocz i Piotr z Komorowa.
Tu i Jędrzéj Baluski długo przemieszkiwał,
Lecz przyjaźni ogniwa wśród sąsiadów zrywał;
Aż król Maciéj nie mogąc dłużéj tych zawiści
Wytrzymać dla swojego berła niekorzyści:
Wmieszał się do téj sprawy — ale te niezgody
Spostrzegł sułtan Bajazet, i pobiegł w zawody:
Ciągnąc za sobą chmurę wojsk nieprzeliczonych,
Z całéj Turcyi i dalszych krain sprowadzonych,
Podżeganych łakomstwem i dziką chciwością,
I nieutamowanym gniewem i mściwością;
Wkrótce przez Bessarabiją wpadłszy do Mołdawy,
Królowi Maciejowi narobił niesławy:
Zdobywał jego miasta i zamki otwierał,
Łupił, palił, a ludzi w niewolę zabierał;
Póty mieczem i ogniem szerzył swe zdobycia,
Dopóki król w zmartwieniu nie zakończył życia!
A pan Piotr z Komorowa wtym zamku się schronił,
Życie swe i bogactwa szczęśliwie obronił,

I dał wyryć na zamku miotany tęsknotą:
„Że ten zamek był i jest i będzie sierotą!” —
Późniéj Franciszek Turzo — Biskup osobliwy,
Na powaby niewieście oględny i tkliwy,
Ujrzawszy córkę Kostki Barbarą nazwaną,
Dla szczególnéj piękności swojéj, ubóstwianą:
Na luterskie wyznanie swą wiarę przemienił,
I bez przeszkody z ową panną się ożenił,
I w posagu ten zamek odebrał dziedzicznie,
I życie swe z małżonką wiódł tu poetycznie. —
Późniéj znowu Jan Turzo ten zamek dziedziczył,
I nadworném swém wojskiem tak się ograniczył:
Że kłótnie i zatargi wstępu tam nie miały,
A podstępy i zdrady zdobydź go nie śmiały!
A Turzo tyle działał i tyle się srożył,
Aż przemocą swą koniec bezprawiom położył:
Bo jednych wiechrzycieli zakuwszy w więzieniach,
Drugich w głębokiéj Arwy potopił strumieniach!
Tym sposobem utrwalił pokój pożądany, —
Za co godłem hrabiego od króla nadany:
Jaśniał nad innych panów za dzielność swéj pracy,
I pokazał zaszczytnie czém byli Polacy! —
Późniéj Emeryk Turzo równie z dzieł swych sławny,
Na szlachetnéj prostocie swych przodków zaprawny,
Przyczyniał się nie mało dla dobra ludzkości —
W kaplicy tego zamku leżą jego kości.
Na nim wygasł szczep męzki téj sławnéj rodziny,
A zamek i przyległe do zamku dziedziny,
Do których rozmaici ludzie należeli,
Dzierzył młody pan hrabia Emeryk Tekieli.
Potem Jérzy Rakoczy ten zamek otworzył,
W nim zapasy żywności i pieniądze złożył,

Które po okolicznych narabował panach,
Gdy wojskiem z Siedmiogrodu tłukł się po ich łanach!
Bezpiecznie w owym zamku rządził i panował,
I mięko wśród muzyki i śpiewów ucztował. —
Późniéj ten zamek hrabia Zichi ponaprawiał,
W którym nie jeden Cesarz i Król się zabawiał;
A dziwiąc się budowie mocnéj i sędziwéj,
Szczycił się że ją posiadł, i żył w niéj szczęśliwy!...
A przy tylu wspomnieniach z ubiegłéj przeszłości,
Zamek ten w granitowéj swojéj wytrwałości,
Z okien swych najpiękniejszych dostarcza obrazów
I uniesień, dla których braknie ci wyrazów!
Zadumasz się i patrzyć będziesz zachwycony,
Szczęśliwy! ale w szczęściu swém nienasycony!!
A dzwonek rozlewając głos po okolicy,
Wzywając do modlitwy na zamku w kaplicy,
Przyczyni się nie mało do twego wrażenia,
Że wymkną się z twych piersi pobożne westchnienia...
A skalista posada tak jest okazała,
Że jéj żadna nie może wyrównać pochwała.
Kamienie na kamieniach prostopadle stoją,
Groźne swoje oblicze w czystéj Arwie poją!
A ty widząc to wszystko w największym zachwycie,
Zda ci się iż radością przedłużasz swe życie,
Że taką starożytność z swém uszanowaniem
Miałeś zaszczyt oglądać i uczcić dumaniem. —
Przewodnik ci zaś dalsze pokazując góry,
Powiada: „Tam, Panosku! Grabinowe-dziury,
„Co pół mili szérokie i długie pół mili,
„Gdzie często coś kwiliło, teraz nic nie kwili;
„Tam tylko po drabinie z trudnością się wchodzi,
„Gdzie smok z okiem ognistém z długą szyją chodzi —


Rys. z nat. 1851 i ryt. B. Stęczyński 1860.
Tatry od Poronina.


„Więc okropnie zaglądać do onéj pieczary,
„Bo niktby już nie uszedł i męki i kary!
„A nad temi dziurami góra jest okryta
„Lasem, a jéj wierzchołek zwie się Osobita,
„Przy którym jest Zbujecka-Kuchnia niedaleko,
„Także pod tego Smoka zostaje opieką,
„Bo tam czasem Janosik ze swymi przebywał!...
„Lecz gdy potem to miejsce nie jeden widywał,
„Ażeby nie bywało często odwidzane,
„Szatan w postaci smoka pilnuje tę ścianę!”
Daléj góra Bielancko stronikami ładna,
A za nią malownicza Styrba, ale zdradna
Swojemi obłogami, gdzie nie bez urazy
Twojéj nogi — bo cię tam utrudzą obłazy!
Daléj Kubka, Michulce, Siwa i Jarząca,
Trzydniówka najérzona, lasu nie mająca;
Daléj Stara-robota, gdzie srebro kopano,
Lecz dla niewydatności pracować przestano;
Tylko głazy pustymi głazami zostały —
Ale widok postaci swych mają spaniały!...
To miejsce tak dalece przyjemne i miłe,
Że mając tajemniczą w swojém łonie siłę,
Wstrzymuje cię, czarując świeżości widokiem!
A ty patrząc i patrząc... nie możesz się okiem,
Ani duszą nasycić! ani się nachwalić,
Ani się od takiego obrazu oddalić! —









  1. Arwa, wyraz madziarski, znaczący sierotę. Niewiadomo czy Arwa zamek od strumienia tegoż nazwiska, czy rzeka od zamku nazwaną została.... Arwa po naszemu Orawa.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Maciej Stęczyński.