<<< Dane tekstu >>>
Autor William Blake
Tytuł Tiriel
Pochodzenie Poeci angielscy
Wydawca Księgarnia H. Antenberga
Data wydania 1907
Druk W. L. Anczyc i S-ka
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Jan Kasprowicz
Źródło Skany na Commons
Inne Cały poemat
Pobierz jako: Pobierz Cały poemat jako ePub Pobierz Cały poemat jako PDF Pobierz Cały poemat jako MOBI
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
II.

Wędrował dnie i noce i noc i dzień są dlań mrokiem.
Odczuwał promień słońca, lecz księżyc martwym był globem.
Górami i dolinami wędrował sędziwy ślepiec,
Aż Ten, co wszystko prowadzi, wwiódł go w dolinę Hara.

A Har i Heva siedzieli, jak dwoje dzieci, pod dębem.

Przyjęła go Mnetha wiekowa, przyniosła mu karm i suknie.
Lecz tamci byli jak cień Hara, byli jak dni zapomniane,
Czas na igraszkach spędzali z kwiatami i goniąc ptactwo,
A w nocy sen ich radował, sen niedorosłych dzieci.

Zaledwie ślepy wędrowiec wszedł do ogrodu Hara,
W objęcia Mnethy uciekli, jak dzieci, trzęsące się z trwogi.
Ślepiec to odczuł i rzecze: «Pokój otwartym bramom!
Nie trwóżcie się, ślepy Tiriel sobie li krzywdę czyni.
Powiedzcie mi, przyjaciele, gdzie jestem i w jakiej dziedzinie?»

«Jesteś w dolinie Hara,» odrzecze Mnetha, «a to są
Namioty Hara. Kto jesteś, ślepy wędrowcze, że zwiesz się
Tiriel? Królem wszechdziedzictw zachodu był Tiriel... Jam Mnetha;
To zasię są Har i Heva, jak dzieci, tak trzęsą się przy mnie»

«Wiem, iże królem Zachodu jest Tiriel i żyje tu w szczęściu.
Nie pytaj, Mnetha, kim jestem. Lecz masz-li jaką karmię,
Daj mi, gdyż ustać nie mogę; daleką odbyłem podróż».

«O matko moja, Mnetho!» rzekł Har; «nie zbliżaj się k’niemu,
To król jest gnijących lasów, to król piszczeli Śmierci;

Wędruje ślepooki, przebija mury i bramy.
O nie bij matki mej, Mnethy, ty ślepooki mężu!»

«Wędrowiec-li jestem i żebrzę. Widzicie: płakać nie mogę.
Precz kij ten odrzucam od siebie, mej doli towarzysza,
I klękam, byście widzieli, żem człowiek jest niewinny».

Ukląkł. A Mnetha rzecze: «Powstańcie, Harze i Hevo,
To człowiek jest niewinny i głodny jest w tym znoju».

I powstał Har i położył rękę na skroń Tiriela:
«Błogosław Bóg twą łysinę, twe puste jamy oczne,
Błogosław Bóg twą brodę zwichrzoną i zmarszczki twej skroni!
Już nie masz zębów, ty starcze! Całuję twoje czoło!
Pocałuj, Hevo, to czoło, on nas nie skrzywdzi, Hevo!»

I Heva, zbliżywszy się, wzięła w ramiona skroń Tiriela:

«Błogosław Bóg twe oczy! błogosław starego ojca Tiriela.
Tyś stary mój ojciec, Tirielu! Poznaję cię po zmarszczkach.
Albowiem masz zapach figi, dojrzałej zapach figi!
Jakżeś utracił wzrok, Tirielu? Błogosław Bog twoje zmarszczki!!!

Mnetha zaś powie: «Wędrowcze, wejdź, wyjaw swe nazwisko!
Poco masz kryć się przed tymi, którzy są z twego ciała?»

«Jam nie jest z tej dziedziny», odrzecze Tiriel obłudnie;
«Sędziwy ja wędrowiec i niegdyś ojciec rodu
W dalekich krajach Północy, lecz ród mój zginął, zniszczał,
A mnie, jego ojca, wygnano... Wypowiedziałem wszystko,
Przestańcie pytać o więcej; ból mnie pozbawił wzroku».

«Panie!» wyrzecze Mnetha: — «Ja drżę! Czyż więcej jest ludzi,
Więcej jest w świecie rodów poza synami Hara?»

«Niema już, powie Tiriel; «jam jeden został na ziemi;
Zostałem jako wygnaniec... Nie masz-li dać mi co pić?»

I Mnetha przyniosła owoców i mleka i siedli razem.




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: William Blake i tłumacza: Jan Kasprowicz.