Czasy saskie, Stanisław August Poniatowski/Szkół! Oświaty!

<<< Dane tekstu >>>
Autor Cecylia Niewiadomska
Tytuł Czasy saskie, Stanisław August Poniatowski
Pochodzenie Legendy, podania i obrazki historyczne
Data wydania 1912
Wydawnictwo Gebethner i Wolff
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron

Szkół! Oświaty!

Nawet posłowie tego nieszczęsnego sejmu, którzy — jak widzieliśmy — nie byli chlubą narodu, czuli i rozumieli tę wielką potrzebę. To piękny owoc zasług Konarskiego.
Kiedy papież właśnie podczas tego sejmu zniósł zakon Jezuitów, którzy mieli wielkie dobra i majątki, jednogłośnie na wniosek podkanclerzego litewskiego Chreptowicza postanowiono wszystko przeznaczyć na szkoły. Wszystko!
Zła szkoła kraj zgubiła, dobra go odrodzi — powiedziano w izbie poselskiej.
I bez zwłoki, natychmiast wzięto się do pracy: zapał ogarnął wszystkich. Mamy miljony — chcemy dobrej szkoły, — szkoły dla wszystkich: bogatych i biednych, szlachty, mieszczan i chłopów, wszyscy potrzebują szkoły!
Trzeba je pozakładać w całym kraju: w każdej wiosce, miasteczku, w każdem mieście, — od szkółki elementarnej do uniwersytetu, wszystko chcemy mieć doskonałe.
Praca olbrzymia, trudna — jeden człowiek jej nie podoła.
Utworzono więc t. zw. Komisję Edukacyjną, t. j. ministerjum oświaty, gdzie weszli najmądrzejsi ludzie i całem sercem zajęli się tą sprawą.
Najpierw plan opracowali.
W każdej parafji będzie szkółka parafjalna, w której uczą czytać, pisać, oraz rzeczy najpotrzebniejszych: od religji, rachunków, aż do wiadomości o uprawie ziemi, hodowaniu bydła i t. p.
W miasteczkach szkoły miejskie, przy nich nauka rzemiosł; — w większych miastach szkoły średnie, w Krakowie i Wilnie uniwersytety.
Najzdolniejsi uczniowie szkółki elementarnej mogą się dalej kształcić w szkole średniej, a ze szkół średnich droga każdemu otwarta do Akademji w Krakowie lub Wilnie.
Komisja edukacyjna czuwa troskliwie nad wszystkiem: ona pisze plan nauk, ocenia książki do nauki, wyznacza nauczycieli, kontroluje, dostarcza pomocy zdolnym a ubogim uczniom, zwiedza szkoły, egzaminuje, wprowadza coraz nowe ulepszenia i zakłada szkół coraz więcej.
Rozumna, energiczna praca tej Komisji to jedna z najpiękniejszych kart naszej historji. Wydała ona całe pokolenie ludzi światłych, szlachetnych i kraj kochających, umiejących mu służyć. Dziś jeszcze nawet ducha nam pokrzepia, gdy poznajemy jej myśli i dzieje.
Trzeba i królowi oddać sprawiedliwość, że naukę cenił i pragnął widzieć Polskę oświeconą. Swoim kosztem wysyłał młodzież za granicę, a w Warszawie założył t. zw. Szkołę Rycerską, w której wychowywano dla armji polskiej oficerów. Opiekunem i kierownikiem tej szkoły był brat cioteczny króla, książę Adam Czartoryski, a młodzież nabywała w niej nietylko wiadomości potrzebnych w wojsku, lecz poznawała, co winna ojczyznie i sobie, jak krajowi służyć należy.
Wychowańcami tej szkoły byli Niemcewicz i Kościuszko.



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Cecylia Niewiadomska.