Iliada (Popiel)/Słowo od tłumacza


Spis treści Słowo od tłumacza • Paweł Popiel Pieśń I
Spis treści Słowo od tłumacza
Paweł Popiel
Pieśń I

Uwaga! Tekst niniejszy w języku polskim został opublikowany w 1880 r.
Stosowane słownictwo i ortografia pochodzą z tej epoki, prosimy nie nanosić poprawek niezgodnych ze źródłem!


"Wer den Dichter will verstehen
Muss in Dichter's Lande gehen"

powiedział Goethe. Według tej maksymy ściśle postępując właściwie tylko prawdziwy poeta powinienby się zabierać do przekładu innego poety, i rzeczywiście potrzeba umysłu równie wysokiego, i wielkiego mistrzostwa języka, aby przekład poezyi odpowiadał swojemu celowi. To tez prawdziwie mistrzowskie przekłady, których liczba nader jest szczupłą, zawsze jedynie z pod pióra wielkich mistrzów wychodziły.

Tak tłumaczył sam Goethe, Schyller, tłómaczyli Siemiński, Odyniec, Słowacki; a z pewnością żaden naród takim przekładem Homera się nie poszczyci, jaki nam Siemiński w swojej Odyssei pozostawił. W obec takich talentów i dzieł tego rodzaju, których przekład stanowi odtworzenie i nowy, a samoistny niejako utwór literaturze ojczystej przyswaja, można i należy być pobłażliwym co do ścisłości filologicznej; natomiast zaś w ocenieniu główną, uwagę zwracać należy na ducha i charakter poezyi, a z ogólnego wrażenia o wartości całej pracy wyrokować; takich wymagań atoli nie można często stawiać, bo tylko wybrane umysły odpowiedzieć byłyby im zdolne. Jest więc obok tego jeszcze inne dla tłómacza pole, jest i być musi, bo w innym razie tylko w bardzo rzadkich przypadkach moglibyśmy się obznajamiać z arcydziełami obcej literatury rozmaitych czasów i narodów. Jeżeli więc kogo nie stać na przekład owego wyższego rodzaju, o którym dopiero co wspominaliśmy, to zawsze pozostaje dla niego zadanie mniej świetne wprawdzie, ale za to może użyteczniejsze, przekładanie ścisłego i sumiennego, byle z zachowaniem surowem formy i treści oryginału, chociażby i zdolności nie wystarczały na utworzenie np. takiego "Księcia Niezłomnego". Jednakże w tym ostatnim przypadku wymaga się od tłómacza zupełnego zapomnienia o sobie, a przejęcia się bezpośrednio oryginałem. W takim razie najmniejsze zboczenie od myśli i słów autora, jakakolwiek samowola w dobieraniu wyrazów, chociażby najszczęśliwiej wybranych, będzie rzeczywistym usterkiem przekładu i ważną ujmą, dla takowego.

Takim był cel obecnego tłómaczenia Iliady, i z tego powodu postanowiłem niewolniczo trzymać się tekstu, i o ile to było możliwem, tłómaczyć słowo za słowem, a w każdym razie wiersz za wierszem. Dlatego też mianowicie, kolej wiersza nie została ani razu zmienioną, tak że każden numer wiersza w tłómaczeniu, odpowiada temuż samemu numerowi w oryginale; i jeżeli częstokroć, zmuszony koniecznością budowy wiersza, umieściłem wyraz z jednego wiersza w poprzednim, lub następującym, to działo się to jedynie w obrębie ukończonego interpunktacyą zdania, tak że treść i myśl każdego wiersza ściśle według oryginału postępuje. Rezultatem tego usiłowania było, że z małemi wyjątkami interpunktacya stosuje się zupełnie do tekstu. Na to jednakże musiałem się trzymać wyłącznie jednego wydania Iliady, tak że aczkolwiek kilka najlepszych wydań ustawicznie porównywałem, to przy ostatecznej redakcyi tylko jedno wydanie miałem przed sobą.

Heyne, Bothe, Spitzner, Faesi i Pierron, oto są wydania, które miałem pod ręką i któremi w ciągu pracy się posługiwałem.

Według moich wiadomości (niebędąc filologiem z powołania stanowczo o tem wyrokować nie jestem w stanie) wydanie Pierron'a[1] uważam za najlepsze. Raz z powodu bardzo jasnego i doskonałego komentarza, powtóre bo jak najmniej i to bardzo ostrożnie zapuszcza się w konjektury, starając się jaknajusilniej o utrzymanie tekstu, jak nam go najlepsze kodeksa przekazały; wreszcie bo w komentarzach opiera się głównie na Arystarchu i Scholiach, aczkolwiek tak dawna jak i nowsza literatura Homera, wydawcy na wskroś jest znaną.

Tego wydania przy ostatecznej redakcyi wyłącznie się trzymałem, dlatego też jedynie te wiersze w obecnym przekładzie jako podejrzane opatrzone zostały klamrami, które i w wydaniu Pierron'a za takie poczytane zostały. Wprawdzie Pierron utrzymuje częstokroć w swoim tekście takie wiersze, które w "Rękopiśmie Weneckim" były opatrzone o belami; ale tak jasno i przekonywująco się przy każdej takiej sposobności z tego usprawiedliwia, że mimo woli czytelnika ze sobą pociąga. W niektórych przypadkach Pierron nawet przeciwko zdaniu Arystarcha i najlepszych krytyków szkoły Aleksandryjskiej, stara się uratować podejrzane wiersze; w takich razach, nieposiadając dostatecznego zasobu wiadomości filologicznych by módz pytanie rozstrzygnąć, wolałem już jednego się trzymać przewodnika. W trudniejszych miejscach dzieła Karola Lehrs'a[2] wydanie i Prolegomena Villoison'a[3], Prolegomena Wollfa[4], obok wyżej wzmiankowanych komentarzy były mi głównie pomocnemi.

* * *

Ktokolwiek Homera dokładnie czytał w oryginale temu wiadomo, że aczkolwiek w ogóle łatwym jest do zrozumienia, a w prostocie pisania z nikim innym porównać się nie da, to jednakże co chwila bardzo wielkie nasuwają się trudności. Żadnych takich trudności nie pominąłem i, o ile mnie na to było stać, a środki które miałem pod ręką starczyły, jaknajusilniej z temi trudnościami walczyłem, starając się prawdziwą myśl poety odgadnąć i w tłómaczeniu dokładnie oddać. Rzeczą jest krytyki osądzić, czy się z tego zadania wywiązać potrafiłem. Również i krytyki jest rzeczą wykazać błędy, w jakie popadłem i poddać skuteczne myśli lub szczęśliwsze wyrażenia; każdą tego rodzaju krytykę z prawdziwą wdzięcznością przyjmę, a jeśliby z czasem (czego się nie śmiem spodziewać) okazała się potrzeba nowego wydania niniejszej pracy, mógłbym ze wszystkich skazówek korzystać i wtedy z pomocą Szanownych Panów filologów moglibyśmy wspólnemi siłami dojść do prawdziwie poprawnego tłómaczenia.

Co do formy przekładu, to uważałem za najstosowniejsze trzymać się formy oryginału. Zdolności rymotwórcze nie są każdemu dane, a rymowany wiersz nie łatwo się nadaje do powagi i dyapazonu poetów starożytnych. Tylko bardzo wielkie mistrzowstwo języka i prawdziwy talent poetycki może upoważnić do obrania wiersza rymowanego; to tóż przekłady takowym, oprócz nielicznych wyjątków, robią zupełnie odmienne od oryginału wrażenie, a forma ta już sama przez się sprawia uczucie pewnego obniżenia, którego w hexametrze dużo łatwiej uniknąć można.

Wprawdzie język nasz w ogóle nie dobrze się nadaje do wiersza białego, tem mniej do hexametru; wielu utrzymuje że hexametr w naszym języku jest po prostu nie możliwym — sądziłbym jednakże że dadzą się poprawne hexametry polskie budować bez zbytniego kaleczenia języka języka, ale się trzeba do czytania takowych wprawić. Wszak i greckich i łacińskich hexametrów uczymy się w szkołach skandować, a dopiero po dłuższym ćwiczeniu zdołamy je, przy zachowaniu miary, naturalnie, bez zbytniego nacisku na prozodyą czytać. Ale zawsze takie ćwiczenie jest koniecznem i nikt bez takowego hexametrów starożytnych porządnie i dźwięcznie odczytać nie potrafi. — Oczywiście że hexametr polski nie dorówna nigdy greckiemu, będzie w nim zawsze coś naciąganego i sztucznego, ale byle nie był rażącym i z językiem po macoszemu się nie obchodził, to zawsze najstosowniejszym będzie do przekładu Epików starożytnych. Hexametr jest wyłącznym produktem języka greckiego, w nim się wyłącznie wyrobił i wykształcił, w nim tylko w całej harmonii i dźwięku się przedstawia. Już w łacińskim języku, chociaż tenże ma swoją prozodyą, ileż mniej piękne i udatne ma brzmienie, jak często stapianiem samogłosek, a nawet samogłosek ze spółgłoskami w jeden dźwięk posługiwać się musi. Największy mistrz języka pomiędzy poetami Rzymskiemi, Owidiusz, a przecież hexametry jego dalekie są od greckich. U Wirgiliusza z niejednym twardym brzmieniem spotkać się można, a u Horacego jeszcze o wiele częściej; tem mniej więc języki nowożytne niemające prozodyi, a zwłaszcza język polski do hexametru nadawać się mogą. Mimo to mam to przekonanie, że w naszym języku takie same hexametry jak np. w niemieckim budować się dadzą, a nawet mogą być mniej sztywne i nakręcone. Jednakże i w niemieckim języku pomiędzy hexametrami Goethego np.: a Vossa, Stolberga i tylu innych Niemców którzy Homera metrycznie tłómaczyli jeszcze wielka zachodzi różnica. Ale niechaj się u nas prawdziwy mistrz do hexametru weźmie, a mogą być jak ulane.

Czy warto jeszcze dzisiaj Homera tłomaczyć i czy taka praca w ogóle może być użyteczną, na to odpowiedzi dać nieśmiem. To pewna że Iliada i Odyssea tak się zrosły z wyższemi, wykształconemi umysłami wszystkich wieków, że do dziś dnia krytyka, estetyka, archeologia, a nawet i historya tak samo gorliwie się Homerem zajmuje jak swego czasu szkoła aleksandryjska temu lat z górą dwa tysiące. Homer należy do wszystkich czasów i narodów; niechaj więc chęć przyczynienia się do rozpowszechnienia jego znajomości w naszym kraju posłuży za wytłomaczenie niniejszej pracy. Przy tem nie od rzeczy może będzie zastąpić wiernem tłomaczeniem polskiem tysiączne fabrykaty niemieckie, które się po naszych szkołach błąkają.

"Owe dwie dziwne stare pieśni, przedmiot podziwienia dla dziewięćdziesięciu pokoleń, do dziś zachowały całą swoją świeżość, do dzisiaj pobudzają uszanowanie umysłów na literaturze niejednego wieku i niejednego narodu wykształconych; do dzisiaj nawet w lichych przekładach są uciechą szkolnej młodzieży. Przeżywszy dziesięć tysięcy kapryśnych zmian i gustów; w obec najrozmaitszych następstw po sobie przestarzałych już prawideł krytyki pozostają dla nas do dziś dnia nieśmiertelnemi nieśmiertelnością prawdy; czy je dzisiaj odczytuje uczony w swej cichej pracowni, czy jak dawniej je deklamowano przy biesiadach Jońskich Władyków"[5].

Temi słowami znakomitego historyka i krytyka angielskiego zakończam to wstępne słowo polecając zarazem niniejszą pracę względom łaskawych czytelników. W końcu muszę tu jeszcze wymienić z prawdziwą wdzięcznością nazwisko Pana Prof. Hugona Zatheja, któren mnie do pracy zachęcał, czasu swojego mi nie skąpił, a zwłaszcza w pierwszych księgach niejedną dobrą radą, niejednym szczęśliwym zwrotem mi dopomagał, za co Mu tutaj składam publiczne podziękowanie.


Przypisy

  1. L'Iliade d'Homere, texte grec etc.... par Alexis Pierron. Paris 1869 (Hachette).
  2. De Aristarchii studiis Homericis (Regimontii 1833 Borntraeger). Quaestiones Epicae Regimontii 1832 (Id.)
  3. Homeri Ilias etc. Venetiis 1788 (Coleti).
  4. Prolegomena ad Homerum etc. Halle 1859.
  5. Macaulay: Essay on Moores Life of Byron, I. p. 327. (od. Tauchnitz).


 
Tekst lub tłumaczenie polskie jest własnością publiczną (public domain), ponieważ prawa autorskie do niego wygasły (expired copyright).