Kołacze (Szymonowic, 1921)

<<< Dane tekstu >>>
Autor Szymon Szymonowic
Tytuł Kołacze
Pochodzenie Sielanki (1614) i inne wiersze polskie
Redaktor Jan Łoś
Wydawca Polska Akademia Umiejętności
Data wyd. 1921
Druk Drukarnia Uniwersytetu Jagiellońskiego
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Całe Sielanki
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Cały zbiór
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron
Sielanka dwunasta.
Kołacze.
Panny, Pań sześć par.

PANNY.

Sroczka krzekce na płocie: będą goście nowi!
Sroczka czasem omyli, czasem prawdę powi.
Gdzie gościom w domu rado[1], sroczce zawsze wierzą,
I nie każą się kwapić kucharzom z wieczerzą.

Sroczko, umiesz ty mowić! powiedz, gdzieś latała?
5

Z ktoryjeś strony goście jadące widziała?
Sroczka krzekce na płocie, pannie się raduje
Serduszko, bo miłego przyjaciela czuje.
Jedzie z swoją drużyną panic urodziwy,

Panic z dalekiej strony; pod nim koń chodziwy[2].
10

Koń łysy, białonogi, rząd na nim ze złota.
Panno! gotuj się witać, już wjeżdża we wrota;
Już z koni pozsiadali, wszystko się podworze
Rośmiało, jako niebo od wesołej zorze.

Witamy cię, panicze dawno pożądany!
15

Czeka cię upominek dawno obiecany,
Obiecany od Boga i od domu tego:
Po obietnicę trzeba wsiadać na rączego;
A ty się gdzieś zabawiasz. Już nam nie zstawało

Oczu, wyglądając cię; winieneś nie mało
20

Sam sobie, a pogonić trudno i godziny.
Cobyś rzekł, gdyby to był otrzymał kto iny?
Barzoś się ubeśpieczył: czyli tak urodzie
Dufasz swojej? kto dufa nawiętszej pogodzie,

Deszcz go zlewa. Nie trzeba spać i w pewnej rzeczy:
25

I Bog nie dźwignie, kto się sam nie ma na pieczy.

Często zazdrość o tobie złe powieści siała,
Ale cnota zazdrości wiary nie dawała.
Trudno stateczność ruszyć: niechaj zły wiatr wieje,

Jako chce; przedsię ona nie traci nadzieje.
30

Kędyś się nam zabawiał, moj panicze drogi?
Serce przez ciebie mdlało i te piękne progi
Pustkami się widziały; czyliś na jelenie
Z myślistwem jeździł? wami, wami, leśne cienie.

Świadczymy, jakosmy wam częstokroć łajały[3].
35

Jako często zabawy wasze przeklinały.
Lubo sroga Dijanna w surowej karności
Drużynę swoję chowa, ale przy gładkości
Trudna przestroga. Były insze obawania[4],

Bo i harap ma swoje przykre dojeżdżania,
40

I od płochego źwierza urośnie nowina[5]:
Jeszcze po dziś dzień płacze swego Adonina
Wenus żałosna: ach, ach, młodzieńcze ubogi!
Jako cię dzikiej świnie ząb uranił srogi!

I tyś, drugi młodzieńcze, w uściech naszych bywał,
45

Nazbyteś, ach nędzniku, w lesiech przemięszkiwał.
Daleko cię nieszczęsne łowy unosiły,
Aż cię nakoniec łają właściwą[6] skarmiły[7].
Pełna jest trwogi miłość i w każdy kąt ucha

Przykłada: raz ją bojaźń, raz cieszy otucha.
50

Czyli cię krotochwile jakie zabawiały?
Nam tu bez ciebie ani dzień widział się biały,
Ani słoneczko jasne: komuż do wesela
Przyść może, gdzie[8] miłego niemasz przyjaciela?

Czyli nie każdy serce ma jednakie? czyli
55

Co z oczu, to i z myśli? a czasem omyli
Oko jasne. O tobie tego nie trzymamy;

I owszem się pociechy wszelkiej spodziewamy.
Sokół wysoko buja, a bujawszy siła,

Jednej mu drzewko, jedna mu gałązka miła.
60

Młodość przestrono[9] patrzy i daleko strzela
Z myślami, aż Bog nawet każdego oddziela[10]
Własną cząstką; kto na niej przestawa spokojnie.
Wszystkiego ma dostatek, wszystkiego ma hojnie.

I ty myśli uspokój, moj panicze drogi,
65

Nie darmo cię tu przyniósł twój koń białonogi.
Pryskał[11], we wrota wchodząc: znać, żesmyć tu radzi,
Radzismy wszyscy tobie i twojej czeladzi.
Już i matka, i panna witać cię wychodzi.

Poprzedź ich ręką: tobie poprzedzić się godzi.
70

I czołem nisko uderz: jest dla czego czołem
Uderzyć, a nie chciej sieść za gościnnym stołem.
Aż otrzymasz, co pragniesz; wszystko z czasem płynie:
Co ma być jutro, niechaj będzie w tej godzinie.

I ty. matko. nie zwłaczaj: czyń, coś umyśliła;
75

Żadna rzecz się nie kończy, gdzie rozmysłów siła.
Panno, czas już rozpuścić warkocze rozwite,
Czas oblec szaty, takiej sprawie przyzwoite.
Storzcie[12] pannę do ślubu, sąsiady[13] życzliwe.

Ślub święty jest, i wasze prace świętobliwe.
80

Wszak też wam tę przysługę przedtym oddawano;
Toż i za matek waszych w obyczaju miano.
Kapłanie, gotuj stułę. Zbladłeś nam, panicze!
Ba, i pannie łza za łzą płynie przed oblicze.

Przelękłeś się, panicze, bojaźń to od Boga;
85

Szczęście tam bywa, kędy bywa taka trwoga.
Nie płacz, panno, bo rzeką, że płaczesz z radości.
Pomyśli ktoś i gorzej, bo siła zazdrości.

Nie pierwsza ty od matki wychodzisz z opieki:

Aboś chciała na łonie jej mięszkać na wieki?
90

I ona przy matce swej nie wiecznie mięszkała,
I tyś się nie dla tego tak tu wychowała.
Jużeście w stadle świętym; wszyscy wam dajemy
Na szczęście i miłego zdrowia winszujemy:

Bodajeście długi wiek z sobą pomięszkali,
95

Bodajeście wszelakich pociech doczekali.
Potrawy postawiono, do stołu siadajcie,
W pośrodku mieśce pannie z panem młodym dajcie:
Jem ci z sobą być: tak więc dwa szczepy zielone

Stoją w nadobnym sadu pospołu sadzone.
100

Panna nie wzniesie oka, serduszko w niej taje,
A pan młody długiemu obiadowi łaje.
Niech kucharze potrawy dziwne wymyślają,
Niechaj win rozmaitych hojno nalewają:

Kołacze grunt wszystkiemu; a może rzec śmiele.
105

Bez kołaczy jakoby nie było wesele.
Laską w prog uderzono: już kołacze dają,
A przed kołaczmi panie nadobne śpiewają.
I taniec prędki wiodą. i kleszczą rękami.

Zabawmy oczy tańcem, a uszy pieśniami.
110

Ta, co białym trzewiczkiem błysnęła na nodze,
Jakoby rzekła, że się ja też na coś godzę


PIERWSZA PARA

Panicze, co tu z panną siedzisz za tym stołem,
Tobie teraz wiedziemy taniec pięknym kołem,

Tobie kleszczemy; czyli ty nie słyszysz tego?
115

Ale cię myśl unosi do czegoś inszego.
Tłusty kołacz niesiemy dla twojej zabawy:
Syty kołacz, są jeszcze sytniejsze potrawy.


WTORA PARA.

Śliczna panno, dziś tylko panną cię witamy;

Jutro z nami porownasz[14], w tym cię upewniamy.
120

Dziś się sromasz, jutro się będziesz uśmiechała.
I żal ci będzie, żeś tak długo prożnowała.
Pieści matka, a przedsię nie smaczno w pieszczocie,
A z miłym przyjacielem smaczno i w kłopocie.


TRZECIA PARA.
Nie dumaj nam, panicze; już kołacz na stole.
125

Teraz jest twoje żniwo, teraz twoje pole.
Dzieciom kołacz, dla ciebie będzie coś lepszego,
A ty pamiętaj zażyć fortelu swojego.
Morzem ma być młodzieniec, morza żeglarz prosi.

Morze nie słucha, ale gdzie chce, żagiel nosi.
130

CZWARTA PARA.

Panno, już cię to matka z domu precz wyprawia,
Chleb to z domu przed ciebie, nie kołacze stawia.
A chociajby kołacze każdy dzień stawiali,
Dłużejby cię przy sobie już nie zatrzymali:

Jako się mocno trzyma chmiel gęsty przy tyce.
135

Tak i panna się trzyma przy swoim panice.


PIĄTA PARA.

Wilczaszku, ozinąłeś[15] owieczkę niebogę.
Ona za tobą bieży, choć ma w sercu trwogę.
Ale to sobie za ten kołacz wymawiamy,

Że ją tu przy taneczku do dnia zatrzymamy.
140

Radbyś potym, aby się tańcem zabawiała.
Tybyś rad; ona będzie coś inszego chciała.


SZOSTA PARA.

Panno, przegrana twoja, chłopięta dowodzą:
Kołacz im z stołu dano, i za łeb oń chodzą.

Lepsza zgoda, niż zwada;[16] zgoda wszystko mnoży,
145

Niezgoda wszystko kazi i domy uboży.
Panno, miej się do tańca: już wodę oddają[17],
A muzycy niechaj co rześkiego zagrają.
Sroczko z dobrąś nowiną do nas przyleciała,

Bodajeś i u sąsiad także zakrzeczała.
150






  1. Rado: gdzie gościom rado — gdzie radzi gościom
  2. chodziwy (koń) — bystry, szybki
  3. Łaja — kupa psów
  4. obawanie — obawa
  5. nowina urośnie od źwierza — na polowaniu zdarzają się wypadki, o których szeroka wieść się rozchodzi
  6. właściwy — własny
  7. skarmić — nasycić
  8. gdzie — gdy
  9. przestrono (patrzyć) — szeroko, śmiało
  10. oddzielać — obdzielać, obdarzać
  11. pryskać — parskać
  12. storzyć — stroić, gotować
  13. sąsiada — sąsiadka
  14. porownać — zrównać się
  15. ozinąć — ozionąć, ogarnąć, podbić
  16. żwada
  17. oddawać wodę — odsyłać służbę z wodą po umyciu rąk, gdy uczta się skończy





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autorów: Szymon Szymonowic, Jan Łoś.