Krzyżacy (Samsonowicz, 1988)/Podbój Prus i budowa państwa krzyżackiego

<<< Dane tekstu >>>
Autor Henryk Samsonowicz
Tytuł Krzyżacy
Rozdział Podbój Prus i budowa państwa krzyżackiego
Wydawca Polskie Towarzystwo Historyczne; Agencja Omnipress
Data wyd. 1988
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron
Podbój Prus i budowa państwa krzyżackiego

Wczesną wiosną 1230 roku przybył do Polski Herman von Balk, późniejszy mistrz krajowy Prus, który przeprawił się przez Wisłę, i założył pierwszy gródek krzyżacki wsparty o stuletni dąb, z konarów którego można było obserwować okolicę. Pierwsza grupa Krzyżaków nie była liczna. Jeżeli wierzyć współczesnym kronikarzom, z Hermanem Balkiem przybyło zaledwie siedmiu rycerzy-zakonników, którym zapewne towarzyszyła grupa giermków i służby nie przekraczająca siedemdziesięciu osób. Nie oni jednak stanowili główną grupę uderzeniową, lecz rycerze z Zachodu, którzy przybywali na krucjaty przeciwko poganom. Organizacja wypraw była znakomita. Ich założeniem było utrzymywanie w swym ręku wodnych linii komunikacyjnych zapewniających stały dopływ pomocy i ewentualne możliwości odwrotu. Stąd też wyprawy posuwały się brzegiem Wisły do morza i następnie wzdłuż morza, aż po ujście Niemna. Opanowanie wnętrza kraju stanowiło etap końcowy podboju.
Scenariusz wypraw był w zasadzie podobny. Krzyżacy zakładali obsadzone stałą załogą silne obozy, które stanowiły bazę wypadową krucjaty. Po przybyciu rycerstwa z Zachodu urządzano wyprawę, podczas której zdobywano punkty oporu Prusów i umacniano je, jako kolejne obozy warowne. Krzyżowcy wracali do domów, a załoga krzyżacka broniła się przeciwko Prusom usiłującym odzyskać stracone pozycje. Na ogół obrońcy wytrzymywali oblężenie do czasu przybycia następnej grupy rycerzy, po czym po rozbiciu nieprzyjaciela uderzano na kolejny punkt oporu przeciwnika. W 1231 r. Krzyżacy założyli gród w Toruniu, w 1232 r. w Chełmnie, w 1234 r. w Kwidzyniu, w 1237 r. w Elblągu, zapewne rok później w Christburgu (Dzierzgoń); w 1238 r. opanowana została Balga. Dalsze postępy zahamowało wielkie powstanie Prusów, którzy zagrożeni podbojem potrafili zjednoczyć się, by zwalczyć groźnego przeciwnika. Sprzymierzyli się przy tym z księciem pomorskim Świętopełkiem gdańskim, którego dobre stosunki z Krzyżakami zostały zerwane wobec narastających konfliktów granicznych. Kontrakcja pruska przyniosła sporo sukcesów, ale główne zamki krzyżackie zostały w rękach Zakonu. Mobilizacja nowych sił Zakonu, interwencja legatów papieskich, doprowadziły w 1249 r. do zawarcia pokoju w Christburgu. Część Prusów uznała władzę Zakonu, zachowując (pod warunkiem dotrzymywania wiary chrześcijańskiej) wolność osobistą i przywileje rządzenia się według prawa polskiego. Podbój Prus postępował nadal mimo różnych trudności, a nawet klęsk wojsk zakonnych. W 1252 r. założony został zamek Memel (Kłajpeda), w 1255 r. Królewiec (Kónigsberg, dziś Kaliningrad). W ciągu paru lat następnych Krzyżacy opanowali południowe rubieże kraju, atakowane i pustoszone jednocześnie przez Polaków i Rusinów. W 1260 r., po sporach terytorialnych, książęta mazowieccy zrzekli się pretensji do ziem pruskich, otrzymując w zamian od Krzyżaków prawo zawłaszczenia 1/6 ziem Jaćwięży.
Dalsza akcja skierowana została na Żmudź. Tu jednak Zakon napotkał niepowodzenie. W 1260 r. nad rzeką Durbą Krzyżacy ponieśli klęskę. Na polu bitwy miało paść 150 rycerzy-zakonników. Stało się to sygnałem wielkiego ogólnopruskiego powstania. Co prawda, poszczególne plemiona walczyły osobno, każde miało swojego wodza, akcje zbrojne nie były koordynowane. Niemniej Prusowie opanowali wiele zamków krzyżackich, zniszczyli liczne nowo zakładane osady, a ich zagony docierały do Torunia, Kwidzynia i Braniewa (Braunsberg). W pierwszym okresie powstania aktywnie popierała Prusów Litwa. Pierwszy historyczny władca tego kraju Mendog, obdarzony koroną królewską w zamian za chrzest, jednoczył różne plemiona bałtyjskie i skutecznie rozszerzał swoje panowanie. Jego zamordowanie w 1263 r. wepchnęło Litwę w odmęt walk wewnętrznych. Prusowie zostali praktycznie sami i mimo sukcesów w otwartym polu nie byli w stanie zdobyć głównych krzyżackich warowni. Lepsza organizacja wojskowa Zakonu wspomagana była przez stały napływ wojsk krzyżowych, przybywających głównie ze wschodnich Niemiec. W 1236 r. bawił w Prusach margrabia Miśni Henryk, w 1239 r. książę Otto Brunszwicki. W ciągu następnych czterdziestu lat przybywali z wojskiem pięciokrotnie margrabiowie brandenburscy, dwukrotnie landgrafowie turyńscy, dwa razy król czeski Przemysł Ottokar II, raz – książę Austrii. W wyprawach uczestniczyli książęta polscy z Mazowsza, Kujaw, Śląska, okresami nawet z Pomorza Gdańskiego. Wraz z Krzyżakami ciągnęły liczne grupy drobniejszych rycerzy, niekiedy i ministeriałów, którzy otrzymywali w Prusach nadziały ziemi. Wreszcie stałą pomoc przynosili kupcy hanzeatyccy, głównie lubeccy, wykazujący w ciągu XIII w. coraz większe zainteresowanie pruskim i pomorskim odcinkiem wybrzeża Bałtyku.
Stłumienie powstania pruskiego w 1274 r. pozwoliło przejść do ostatecznego ataku na wschodnie i południowo-wschodnie części Prus. Po uporczywych walkach opanowana została ostatecznie Jaćwięż. Walki zakończyły się w 1283 r. Wódz Jaćwięgów Skumand, który poprzednio uszedł na Ruś, wrócił do kraju i wraz ze starszyzną miejscową przyjął chrzest. Po pięćdziesięciu latach walk Prusy zostały ostatecznie podbite przez zakon krzyżacki.
Z owym podbojem wiążą się istotne zmiany demograficzne. Przyjmuje się, przy wielu zresztą sprzecznych sądach, że w początkach XIII w. ludność pruska nad Wisłą i Niemnem liczyła około 170 tys. mieszkańców. W 1300 r. liczba ta spadła do około 90 tys. mieszkańców, przy czym w rzeczywistości była zapewne wyższa, jako że szacunki dotyczą ludności cieszącej się prawem pruskim. Około 1400 r. znowu można mówić o wzroście liczby Prusów (czy też ludzi posiadających prawo pruskie) do około 140 tys., co stanowiło około 40% całej liczącej 350 tys. populacji kraju. Zatem, w ciągu pierwszych siedemdziesięciu lat podboju liczba ludności zmniejszyła się do około 41% stanu poprzedniego, by przez następne sto lat wzrosnąć do około 82% zaludnienia z początków XIII w. Olbrzymie straty spowodowane były nie tylko śmiertelnością Prusów podczas walk zbrojnych. Obie walczące strony starały się osłabić przeciwnika poprzez zniszczenie zbiorów, zajmowanie bydła, palenie zabudowań. Ten sposób prowadzenia walki („pożar zdobi wojnę jak magnificat nieszpory” mawiał później jeden z margrabiów brandenburskich) powodował zwiększoną śmiertelność niemowląt, spadek rozrodczości wywoływany głodem i epidemiami. Wiemy także, że część ludności pruskiej przenosiła, się za granicę – na Litwę, na Ruś, do Polski, dając początek znanym później rodom. Część – szczególnie wśród możnych – bardzo szybko zgermanizowała się. Dzierżąc obszerne włości nadane przez Zakon uzyskiwała prawo niemieckie i zasilała miejscowe rycerstwo. Zakonowi chodziło bowiem głównie o tę grupę społeczną. Jeśli pruscy poddani nie występowali przeciw swym panom, Krzyżacy nie zajmowali się nimi zbytnio. W XIV w. indagowani przez przybyszów z zachodu o pogaństwo ciągle trwające wśród ludu pruskiego odpowiadali: „pozwólcie Prusom zostać Prusami”. Wiązało się to z podziałami społecznymi i degradacją uboższej ludności miejscowej. Stąd, w miarę możliwości wszyscy ci, którzy chcieli robić karierę w państwie zakonnym, starali się przekształcić swój status nie tyle narodowy, co społeczny. Nie zmienia to obrazu zniszczeń i klęski demograficznej, za którą w pewnej mierze odpowiadają nie tylko rycerze niemieccy, ale także władcy polscy, ruscy i duńscy.
Zakończenie walk o utrwalenie władzy w Prusach stwarzało Zakonowi nowe możliwości. Już wyżej była mowa o innych rycerzach, którzy opanowali część Inflant. W tym kraju nie tylko opór miejscowej ludności komplikował sytuację polityczną. O ziemie stanowiące bramę do bogatego Nowogrodu Wielkiego walczyły różne grupy Niemców, skupionych bądź wokół Zakonu, bądź wokół biskupa Rygi. Do tego doszła ekspansja Danii, która zajęła północne Inflanty, a także konflikty z księstwami ruskimi. Wreszcie, niebezpieczna była granica południowa z Litwą, która zadała kawalerom mieczowym straszliwą klęskę pod Szawlami w 1236 r. Zagrożone resztki zakonu połączyły się z Krzyżakami. Ich mistrzem krajowym został Herman von Balk, dotychczasowy mistrz pruski, uznano pretensje duńskie do północnej Estonii (gdzie Dania panowała do XIV w.). Klęska, jaką ponieśli w bitwie na jeziorze Peipus w 1242 r. od Aleksandra Newskiego, księcia Nowogrodu, ustaliła ich granice wschodnie. Zmuszeni też byli pogodzić się z biskupem Rygi (później arcybiskupem), który władać miał obszarem 2/3 Inflant. Niemniej władztwo Zakonu sięgało od Wisły do północnych krańców Zatoki Ryskiej z przerwą tylko na terytoria Żmudzi.
Na tym nie zakończyła się jednak budowa państwa w Prusach. Już od ostatniej ćwierci XIII w. Krzyżacy interesowali się Pomorzem Gdańskim, obszarem leżącym na lewym brzegu dolnej Wisły. W tym czasie była to jeszcze ziemia należąca do udzielnych książąt; walki między nimi ułatwiły w 1282 r. opanowanie przez Zakon zamku w Gniewie. W następnych latach Pomorze weszło ponownie w granice odbudowywanej Korony Polskiej. Słabość tej ostatniej, walki pretendentów do tronu, ułatwiały jednak stopniowe odrywanie różnych ziem, jak np. w 1303 r. mazowieckiej ziemi michałowskiej. Główny teren ekspansji stanowiło jednak Pomorze, do którego pretensje rościła sobie także Brandenburgia jeszcze w oparciu o przywileje Fryderyka z 1221 r. Właśnie margrabiowie, wykorzystując niezadowolenie części miejscowego możnowładztwa z rządów Łokietka, wkroczyli na Pomorze i w 1308 r. zajęli miasto Gdańsk, w którym bronił się tylko gród obsadzony przez wojska Władysława Łokietka. Do Gdańska wpuścili ich niemieccy mieszczanie, bardziej zainteresowani związkiem politycznym z Brandenburgią niż z Polską. Władysław, zajęty konfliktami ze zwolennikami panowania czeskiego, nie był w stanie przyjść na odsiecz. Jego zwolennicy wezwali więc na pomoc Krzyżaków. Ich wojska rzeczywiście wkroczyły na Pomorze, co skłoniło Brandenburczyków do opuszczenia kraju, ale następnie doszło do konfliktu i z miejscowymi, i ze zwolennikami Łokietka. Gdańscy mieszczanie rywalizowali z mieszkańcami ośrodków krzyżackich, głównie z Elblągiem. Rycerze pomorscy woleli własnego, słowiańskiego władcę. W trakcie konfliktu doszło do spalenia grodu gdańskiego i miasta na prawie lubeckim, a także opanowania całego Gdańska przez Zakon. Do dziś żyje pamięć o rzezi dokonanej przez wojska krzyżackie. Jest w niej sporo prawdy, o czym świadczą i archeologiczne ślady zniszczeń, i relacje – co prawda niechętnych Krzyżakom – przedstawicieli duchowieństwa. Opat klasztoru cystersów w Oliwie zeznał, że spowiadał mordowanych także na terenie kościołów – „o ile mu na to pozwalano”. Po zdobyciu Gdańska wojska zakonne z mistrzem pruskim Henrykiem von Plotzke ruszyły na południe. W trakcie pertraktacji z namiestnikiem księcia polskiego zajęty został Tczew, z którego usunięto – jak w Gdańsku – gminę niemiecką; opanowana została cała północ kraju. W 1309 r. zaczęła się regularna wojna z Polską, w wyniku której Zakon, po zdobyciu twierdzy w Świeciu, zawładnął całym Pomorzem. Jednocześnie zawarł układ z Brandenburgią, w którym zakupił od niej prawa do tej ziemi. Układ, potwierdzony przez cesarza Henryka VII, stał się podstawą prawną posiadłości Zakonu na zachód od Wisły.

Władysław Łokietek niemal natychmiast podjął dwukierunkową akcję dyplomatyczną: z jednej strony organizował procesy sądowe, które miały dowieść jego praw do utraconych ziem, z drugiej (w przeciwieństwie do Krzyżaków) płacił do skarbu papieskiego tzw. denar św. Piotra z ziem swego królestwa (ukoronował się w 1320 r.). Opłata ta, wpływająca z Pomorza, była ważnym argumentem w kurii. Wysoki poziom dyplomacji zakonnej sparaliżował jednak zabiegi prawne. W dwudziestych latach XIV w. wybuchła więc wojna, do której włączone zostały niemal wszystkie kraje Europy środkowo-wschodniej. Krzyżacy, wspierani przez liczne rycerstwo z terenu Rzeszy, sprzymierzyli się z Janem Luksemburskim, królem Czech, pretendentem do tronu polskiego. Z tej też racji pomagali Zakonowi lennicy Luksemburga – książęta Mazowsza. Dalszym sprzymierzeńcem Zakonu była Brandenburgia, która oprócz gotówki uzyskała kilka miast pomorskich, a ponadto zajęła niektóre grody polskie. Sprzymierzonych popierał – acz umiarkowanie – sam cesarz Ludwik Wittelsbach, który po wymarciu Askańczyków nadał Marchię Brandenburską swemu synowi. To zresztą powodowało przychylniejszy stosunek kurii awiniońskiej do Łokietka. Ten ostatni jednak – co było dyskusyjnym posunięciem dyplomatycznym – zawarł przymierze z pogańską Litwą oraz z niektórymi książętami
ruskimi, w oczach zachodu schizmatykami. Popierał go ponadto jego zięć – król Węgier Karol Robert Andegaweński, niechętny potędze Luksemburgów.

Wojna, która toczyła się w latach 1326–1333, spowodowała wielkie wyniszczenie ziem pogranicznych należących do Zakonu i Brandenburgii oraz dużych połaci Polski. Z biegiem czasu zarysowała się wyraźna przewaga militarna strony krzyżacko-czeskiej, w stopniu który groził zagładą nowo odbudowanej Korony Polskiej. W 1331 r. doszło do koncentrycznego ataku Czechów z południa i Krzyżaków z północy. Na umówione spotkanie w środku Polski spóźnił się król Jan, co zapewne uratowało Łokietka. Cofających się Krzyżaków obciążonych łupami potrafił on jeszcze zaatakować pod Płowcami, gdzie doszło do zaciekłej bitwy połączonej z mordowaniem jeńców przez obie strony. Praktycznie rzecz biorąc – bitwa płowiecka nie została taktycznie rozstrzygnięta. Polacy traktują ją jako swój sukces i zapewne mają rację. Uratowana została sytuacja w roku najcięższej próby dla Polski: po bitwie Krzyżacy wycofali się z Królestwa. Ponadto, co może nawet ważniejsze, pozostała legenda mówiąca o pomszczeniu krzywd przez Polaków, utrwalona w pieśniach ludowych i stająca się stałym składnikiem samowiedzy społecznej kształtującym ponadregionalny, ogólnonarodowy patriotyzm.
Nie przeszkodziło to jednak dalszym akcjom krzyżacko-czeskim, w wyniku których Zakon zajął Kujawy i ziemię dobrzyńską (dawny obszar działania zakonu dobrzyńców). Śmierć króla zjednoczyciela Polski – Władysława Łokietka zastała państwo rozbite i osłabione. Jego syn Kazimierz zwany Wielkim, podjął natychmiast żywą akcję dyplomatyczną w oparciu o sprzymierzone Węgry i papiestwo. Obok wysunięcia polsko-krzyżackich spraw spornych na forum międzynarodowe udało mu się wytoczyć w kurii papieskiej proces przeciwko Zakonowi (tzw. proces warszawski w 1339 r.). Sędziowie papiescy po przesłuchaniu ponad stu świadków (których zeznania na temat praw Polski do Pomorza i gwałtów zadawanych przez Krzyżaków są kapitalnym źródłem do poznania świadomości politycznej i narodowej XIV w.) ogłosili wyrok korzystny dla Kazimierza. Apelacja Krzyżaków uniemożliwiła jego egzekucję, ale rokowania doprowadziły do zawarcia pokoju w Kaliszu w 1343 r. Na sześćdziesiąt lat przerwał on konflikty z Polską. Zakon zwracał Kazimierzowi Kujawy i ziemię dobrzyńską, zatrzymywał Pomorze i ziemię michałowską.
Największy rozwój terytorialny Zakonu nastąpił jednak później, na przełomie XIV i XV w. Korzystając z walk o tron szwedzki, w 1398 r. Krzyżacy opanowali Gotlandię. Jeszcze wcześniej, w 1391 r. wzięli w zastaw ziemię dobrzyńską, a nieco później – z rąk książąt mazowieckich dalsze części ich władztwa (tzw. ziemię zawkrzeńską oraz wiską). W tymże 1398 r. układ z wielkim księciem Litwy Witoldem, szykującym się do rozprawy na wschodzie o prymat na terytoriach Rusi, oddawał w ręce Zakonu Żmudź, kraj litewski dzielący posiadłości inflanckie od pruskich. Wreszcie w 1402 r. Krzyżacy wzięli w zastaw od Zygmunta Luksemburskiego Nową Marchię, część Brandenburgii, przez którą przechodziła droga lądowa łącząca państwo pruskie z krajami Rzeszy. Przy okazji – zajęli pograniczne grody należące do Wielkopolski, które dotychczas stanowiły lenno króla polskiego. W ten sposób pierwsze dziesięciolecie XV w. przyniosło rozrost państwa zakonnego, które od Odry dosięgało po Zatokę Fińską i od północnych ziem mazowieckich po Gotlandię.




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Henryk Samsonowicz.