Listy Jana Trzeciego Króla Polskiego/List XVII

<<< Dane tekstu >>>
Autor Jan III Sobieski
Tytuł Listy Jana Trzeciego Króla Polskiego
Wydawca Księgarnia Gubrynowicza i Schmidta
Data wyd. 1883
Druk K. Piller
Miejsce wyd. Lwów
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron
LIST XVII.
Przeciwko Strigonium pod Parkanem, 10. Octobris rano.

O! Jako to dobry P. Bóg, moia iedynie kochana Marysienku! Za małą konfuzyą, dał większe zwycięztwo, niżeli pod Wiedniem. Nie ustawać mu tedy dziękować, przez miłość moię, y ustawicznie nie przestawać prosić, aby y daley pokazał miłosierdzie nad ludem swym. Za umarłych kazać Ossowskiemu znowu exekwie w Krakowie odprawić, za tych, co w tych potrzebach poumierali. Jako się wszystko działo, wypisałem ręką moią po francusku, Duponowi przepisać kazałem. Tę relacyą na wszystkie rozesłać strony, bo tak było właśnie. Jam za łaską bożą zdrów po wczorayszem zwycięztwie, iakoby mi 20 lat nazad się wróciło. Ale tamte dwie nocy dały mi się w znaki, naybardziey żaluiąc sławy narodu naszego. Ale się to wszystko za łaską bożą poprawiło; y Niemcy iako znowu wychwalić się nie mogą, lubo iuż byli poczęli mówić: „a Polacy, Polacy! niegodniście takiego Króla, a odstąpiliście go“. Ale żołdacy niebożęta w regimentach pieszych, kiedy im dano znać, że ia iuż nie żyię, krzyknęli na oficyerów swych: „a cóż iuż y po nas, kiedyśmy oyca stracili: prowadźcie nas, niech tam pomrzemy wszyscy“.
Napisałem Wci s. m. że ósmy był przy mnie Ustrzycki; alem się omylił; był to ieden Towarzysz syna mego. Raytar zaś ten cnotliwy, któremum nagotował był wielkie ukontentowanie, co zabił iednego Turczyna, a drugiego postrzelił, którzy iuż się byli wynieśli z dzidą ieden, drugi z szablą, nie wyszedł z tey potrzeby. Godzien przynaymniey, aby za duszę iego proszono tam P. Boga. Już teraz, kiedym z łaski bożey zdrów, oznaymuię Wci. s. m. że mię tak potłukli byli uciekaiący, to zbroiami, to karwaszami, że w kilku mieyscach ciało moie było iako nayczarnieysze sukno. Nieboraka Woy-dę Pomorskiego[1] znaleziono bez głowy. Nikogo zdraycy żywcem nie biorą: dla tego też y nasi teraz im nie folguią, y mało żywcem biorą.
Już się tu z nami śmierci tak zpospolitowały, iż nie patrzymy na nic, ieno na śmierci swoich, albo nieprzyiaciół. Mnie prawie wszyscy chłopcy poginęli: Golański onegdy z choroby umarł. Owego Murzyna Józefa Holendra Turcy iuż w ręku maiąc go, ścięli. Miałem także Węgrzynka, co kilka ięzyków umiał; y ten zginął. Ale z Kałmukiem małym co się stało, racz Wć uważyć: że kiedy w polu, to równo z charty na koniu zaiąca uganiał, a teraz uiść nie mógł, kiedy mnie P. Bóg salwował. Niewiem tedy, iakiem to szczęściem, że go Turczyn nie ściąwszy, wziął żywcem. Dnia tedy wczorayszego, kiedyśmy znieśli Turków, znaleźli go w obozie Tureckim w namiecie, którego zaraz nasi poznali, i konika zaraz iego, który przy tymże stał namiecie; ale Niemiec iakiści przypadłszy, ciął go rapirem przez nos y przebił. Niewiemże, ieśli będzie żyw, luboć mu przecie cyrulik nie źle tuszy.
Ja z tą wiadomością tak wesołą y tak sławną, którą Bóg z niepoiętego swego dał nam miłosierdzia, wyprawuię P. Kaszowskiego, który też tam ma wielkie swoie potrzeby, ale sposobu wynaleźć nie możemy, iako go ieszcze wyprawić. Pocztarz generalny żadną miarą podiąć się tego nie chce, powiedaiąc, że iuż stracił dwunastu postylionów, nietylko od Tureckich y Węgierskich partyi, ale y od chłopów y od swey woli oboyga woyska. Co daley czynić będziemy, po podziękowaniu P. Bogu za tak wielką a nam niegodnym daną łaskę, będziemy mieli radę. Ale to trefna, że na zaiutrz po téy konfuzyi, kiedym się radził swoich, co daley czynić, większa część wiodła do tego, żeby nazad ustępować, a potem do Polski z niesławą. Jam im odpowiedział, że „tę radę w was strach sprawuie; że lubo woysko wczora podrwiło, iutro się poprawi; bo to nie nowina. Posłuchaycie Niemców, którzy że nie strwożeni, to też ich consilium nie będzie trwożliwe“. Xiądz nieborak Podkanclerzy nie zapiera się, że się y on bał srodze. W ostatku powiedziałem im: „co o fortunę mówicie, zdepcę ią, iako małpę, a Boga przeprosiwszy, obaczycie iutro odmianę“. Ale y X. Skopowski swoią exhortą y narzekaniem na zbrodnie, które zwyczaynie karę boską za sobą pociągąią, skruszył wszystkich, że z lepszą wyszli w pole rezolucyą, y Chorągwie okrytsze iuż były; bo przedtem siła się tego w taborach ukrywało.
I tę akcyą iednego czeladnika Usarskiego muszę napisać Wci s. memu. Stanąwszy przed Chorągwiami, rozkazałem, aby kto ma ieszcze kopią, wiechał w pierwszy szereg. Aliści pachołek iedzie z kopią, a Pan iego za kopią! Aż mu pachołek odpowieda: „Mospanie! iam dla siebie wywiózł tę kopią z potrzeby. Nie porzuciłem iey, iak drudzy“. Jam tedy barzo pochwalił pachołka, y dałem mu 5 Czerwonych Złotych.
Tekolego dwóch Posłów było przy wczoraiszey okazyi. Drżeli wprzód, rozumieiąc że nas Turcy zniosą; teraz zaś niewiem, ieżeli się prawdziwie cieszą; ale że katolicy, być to może. Odprawuię ich zaraz, przetrzymawszy ich po owey konfuzyi, aż do tey szczęśliwey wiktoryi, któreym się ia nieomylnie spodziewał, maiąc ufność w Panu Bogu. Tatarów w tey okazyi nie było, tylko kilka set: dla czego? wymyślić tego niepodobna, choć są tylko o mil kilka od nas. Widzę, że się y nowy Han z nami bić nie chce, iako y stary. Ja iednego więźnia Tatara poślę do niego z komplementem, że tak na nas dyskretny, y przyiaźni z nami łamać nie chce.
Listów pakiet, które Forval[2] przysłał do B. Giży przez tych Posłów, posyłam Wci s. m. Adresować do P. Marquis de Bethune[3]. — Tu mnie znowu konkurencya o Woiewództwo Pomorskie gryzie głowę P. Woy-da Ruski na P. Referendarza[4], a X. Podkanclerzy na syna[5] swego. Jam obudwu żadney nie dał rezolucyi, y że P. Woy-da ieszcze żyć może, bo się w ciele bez głowy snadno omylić może. — Do JMPanny Xieni[6] nie mam czasu pisać: racz Wć m. d. uczynić to ode mnie, oznaymiwszy iey o wszystkiem y zaleciwszy modlitwom, y dalsze intencye nasze.
Rzecz dziwna, że we Czwartek, kiedyśmy szli do nieprzyiaciela, tedy pies iakiś czarny bez uszu ustawicznie nam zachodził drogę, którego odegnać nie możono: orzeł przy tem czarny iakiś przeleciał nad nas niziusieńko, y poleciał w tył nas. Teraz zaś wczora naprzód gołąb biały upadał po kilka razy przed Chorągwiami, a orzeł biały śliczny obleciawszy nisko nade mną, prowadził mię do nieprzyiaciela. — Więcey iuż nie maiąc czasu, całuię bez przestanku wszystkie śliczności iedynego serca mego. A Mr le Marquis et a ma soeur mes baisemains. Dzieci całuię y t. d. Xiążęta pozdrawiam.
Fanfanika dobrze wczora z dział ostrzelano; bo z zamku z tamtey strony ustawicznie do nas bito. Ale to cudowna, iako to nieszczęśliwa Chorągiew Alexandra. Co pod Wiedniem zabito mu dwunastu Towarzystwa, we Czwartek czterech, a wczora iednego z działa, Załuskiego[7], między wszystkiem woyskiem. Tak tedy z czeladzią ta iedna Chorągiew straciła iuż ludzi 50. Ślubuię, żeśmy dobrze krwią szlachecką oblali tę przysługę Cesarską y całego chrześciaństwa: a ich woyska tak szczęśliwe, że takiey szkody nie maią. O Xciu Bawarskim słychać, że się namyślił za nami; y świeżych ludzi coś idzie Cyrkułu Szwabskiego, iako pisze Gałecki z Preszburku, który się dopiero odezwał, a siedzi tam przy Panu Kiiowskim[8] chorym. Pisze że Cesarz wdzięcznie przyiął ode mnie darowane konie, y nic więcey.







  1. Wojewoda Pomorski Denhof.
  2. Forval rezydent francuzki przy hrabi Tekolim.
  3. Markiz de Bethune szwagier Jana III. poseł francuski, o którym wyżej było.
  4. P. Referendarz Koronny, Krasiński.
  5. X. podkanclerzy Gniński (o którym już po kilka razy wzmianka była) na syna swego wojewodę czerniechowskiego, który w tymże roku wojewodą bracławskim, a po Władysławie Łosiu, któremu się naówczas województwo pomorskie dostało, wojewodą pomorskim został.
  6. Panna Xieni, ciotka królewska, Dorota Daniłłowiczówna, córka Jana, wojewody ruskiego, z Żółkiewskiej zrodzona, siostra Teofili Sobieskiej, matki Jana III. W późnym wieku umarła w roku 1687 w klasztorze PP. Benedyktynek u Wszystkich Świętych we Lwowie.
  7. Załuski ten Zygmunt, był synem Wawrzyńca, kasztelana Gostyńskiego, porucznik chorągwi husarskiej.
  8. P. Kijowski Kasztelan Jaskulski. Tegoż roku na województwo czerniechowskie postąpił.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Jan III Sobieski.