Resurrecturis (Niewiadomska)/Przed burzą

<<< Dane tekstu >>>
Autor Cecylia Niewiadomska
Tytuł Resurrecturis
Pochodzenie Legendy, podania i obrazki historyczne
Data wydania 1921
Wydawnictwo Gebethner i Wolff
Druk F. Wyszyński i S-ka
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI
Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
Przed burzą.

Zdaje się, że mieli słuszność rewolucjoniści, i w Rosji tylko krwawy przewrót otworzyć może drogę do postępu. Pierwsza rewolucja niedość była krwawa, by zmyć wiekowe zbrodnie. To też po krótkim świcie wróciła noc czarna, a jedyna zdobyczą pozostała duma, którą rozwiązywano, ile raz zaczynała mówić śmielej.
To też dumy jedna po drugiej następowały szybko, jak w kinematografie. Pierwsza, ufna w swoje znaczenie, krzyknęła: Precz z ministrami! Lecz ministrowie zostali, a dumę rozwiązano po paru miesiącach.
W drugiej — posłowie polscy, których było 36, ośmielili się żądać autonomji, dopominać o prawa narodowe, więc — ograniczono liczbę posłów polskich do 12, żeby ich głosy nie miały znaczenia.
Manifest cesarski zapowiadał szkołę polską, ale tej szkole polskiej narzucano nauczycieli Rosjan do historji i geografji, odmawiano jej prawa dawania matury. Więc uczeń polskiej szkoły praw nie zdobywa żadnych, uniwersytet dla niego zamknięty.
Macierzy zarzucają, że chce „spolszczyć Królestwo“.
Rząd z każdym rokiem śmielej cofa dane obietnice, — w dumie się oburzają na „polskie mrzonki nacjonalistyczne“, — nikt w tej konstytucyjnej Rosji nie rozumie, że sprawiedliwość jest jedna, i Rosjanie nie zdobędą jej sami dla siebie, jeśli nie wymierzą innym.
Ale gdzie o tem mówić! Sprawiedliwość? Wszędzie, we wszystkiem — bezprawie i ucisk, szpiegów pełno, a nawet powstał nowy ich gatunek t. zw. prowokatorzy. Jest to płatny ajent rządowy, który wywołuje niezadowolenie, sam tworzy spiski, ażeby je zdradzić i wydać caratowi ofiary. Urządzają także po miastach pogromy, organizują bandy zbójeckie rządowe (czarne sotnie, chuligani). Taka banda to niby ludność prawosławna, oburzona na Żydów, inowierców. Naprawdę — to kryminaliści, złodzieje wypuszczeni z więzień, najgorsi zbrodniarze. W oznaczonym dniu i godzinie zjawiają się się nagle w mieście, na ulicy, rozbijają sklepy, wpadają do domów, rabują, mordują, niszczą i znikają.
Rząd niby szuka winnych, nowe aresztowania, rewizje, więzienia — nie za pogromy, lecz za co innego zupełnie. Chuliganów nikt nie więzi, i nie szuka.
Czyż można sobie wyobrazić, żeby takie postępowanie nie wywołało oburzenia i oporu? Naturalnie, że budzi nienawiść, chęć zemsty. Więc na prześladowania odpowiedzą bomby, zamachy, napady.
Najgorętsze żywioły tworzą zbrojne organizacje, bojówki. Napadają np. na pociąg, wiozący znaczne sumy rządowe. Zatrzymują, zabierają pieniądze, znikają. Zaczyna się rabunek kas rządowych. Ale droga to bardzo śliska i niekażdy zuch umie utrzymać się na pochyłości. Zresztą bandyci tworzą bojówki własne i osłaniają zwyczajny rabunek płaszczykiem rewolucji.
Stąd gwałty, chaos, bezustanna walka podstępem i siłą, bezprawie, przemoc, nędza.
A rząd idzie wytkniętą drogą: zniszczyć polskość, zgnębić Królestwo.
Za język polski w szkołach i urzędach gminnych nakładają surowe kary, wydalają urzędników i nauczycieli, prześladują każdą dzielniejszą jednostkę, która się poważyła bronić praw narodu.
Tysiące urzędników traci nagle podstawę bytu przez wykup rządowy Kolei Wiedeńskiej. Całe rodziny zostają bez chleba, ich posady zajmują przyjezdni Rosjanie.
Jeszcze mało. Duma uchwala oderwanie od Polski ziemi Chełmskiej, bohaterskiej Chełmszczyzny, by wcielić ją do Rosji i zdeptać szczątki unji.
A senator Neuhardt przybywa do Polski, by sprawdzić, jak w „Prywiślińskim kraju“ postępuje rusyfikacja i jakiegoby potrzebowała wzmocnienia.
Czarny obraz. Prusy zacierają ręce: w znacznej części to ich robota. Prusy nie życzą sobie, żeby Rosja była państwem konstytucyjnem, oświeconem, a zgody z Polską lękają się już przedewszystkiem. To dla nich najgroźniejsze. Rosja rządna, rozumna, oświecona, nie pozwoliłaby przecież wyzyskiwać dla pruskich celów swoich sił i bogactw. A Rosja szczerze pojednana z Polską to dla Prus bardzo niebezpieczna groźba utraty Poznańskiego.
Dlatego przeciw Polsce odwieczne intrygi, podżeganie do krzywdy i ucisku.
Tembardziej teraz, kiedy i z drugiej strony zachmurza się dla nich horyzont. Przeciw nim Francja z Anglją połączyły się przymierzem, do którego ma wejść i Rosja. Starają się temu przeszkodzić, aie coraz słabsza nadzieja. A wobec takiego przymierza Prusy dziwnie osamotnione, bo w razie wojny któżby im pozostał? Bezsilna Austrja i niepewne Włochy.
Mimo to jednak jakby w zaślepieniu wyzywają niechęć Polaków w Poznańskiem, nie cofając się nawet pod straszną krzywdą wywłaszczenia. Z nienawiścią prześladują język polski, zabraniają śpiewu w prywatnem mieszkaniu.
Ciężkie lata zewsząd grożącej zagłady.
Tylko Austrja uśmiecha się słodko, przyjaźnie, choć to obłudny uśmiech. Słabe państwo lęka się wojny i Rosji, lęka się także Prus i chciałoby w Polakach znaleźć sprzymierzeńca wzamian za przyjemne złudzenia. Może zresztą Prusak uczy ich tej roli?
Chodzi o to, ażeby w razie wojny z Rosją w Królestwie wybuchło powstanie. Wtedy Rosja musi rozdzielić swe siły. Wtedy intrygi pruskie okażą się prawdą. I obu państwa zyskać na tem mogą.
Więc niechże sobie Polak marzy o niepodległości dwóch połączonych dzielnic pod berłem Habsburga i niechaj krew przelewa za austrjacką całość. Popierają te mrzonki bronią i pieniędzmi: w Austrji tworzą polskie drużyny strzeleckie.
Niech będą w pogotowiu, bo wojna wciąż grozi. Serbja nic chce się wyrzec Bośni i Hercegowiny, którą Austrja dla siebie zagarnęła, a za Serbją stoi jej opiekun Moskal. Jeśli Rosja pozwoli, Serbja rzuci się na Austrję, a wtedy — Bóg wie tylko, co stać się może w Europie.



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Cecylia Niewiadomska.