<<< Dane tekstu >>>
Autor Alfons Bohumil Šťastný
Tytuł U Chińczyków
Podtytuł Powiastka dla dzieci
Wydawca Wydawnictwo M. Arcta
Data wyd. 1931
Druk Drukarnia Zakładów Wydawniczych M. Arct, Sp. Akc.
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Aleksander Arct
Tytuł orygin. V nebeské říši
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron

VI.

W tydzień po wyżej opisanym wypadku, pan Brown i William siedzieli w kancelarji, zajęci pracą.
Brown odczytywał otrzymane listy z prowincji. Nagle zerwał się z krzesła i krzyknął.
— Co się stało? — spytał zdumiony William.
— Czytajcie! — odparł zmienionym głosem pan Brown i podał mu list.
William przebiegł oczyma treść pisma.
Anglik, mieszkający w jednem z mniejszych miast chińskich, oznajmiał konsulowi, że w okolicach miasta wybuchły groźne rozruchy.
Podburzony przez kapłanów i mandarynów lud powstał przeciw chrześcijanom, napadł na ich domy i uśmiercił kilka tysięcy kolonistów angielskich.
Autor listu błagał konsula o najrychlejszą pomoc.
— Srogo ukarzę tych zbrodniarzy! — zawołał pan Brown, drżąc z oburzenia. — Zaraz wyślę do Londynu depeszę i zażądam, żeby wysłano na wody chińskie kilka wojennych okrętów, które potrafią ukrócić cugle tym dzikim rozbójnikom.
To rzekłszy, siadł przy biurku i napisał depeszę, którą William kazał odnieść do biura telegraficznego.
Tego wieczora w domu państwa Brown nie mówiło się o niczem innem, tylko o wzburzeniu Chińczyków.
Konsul twierdził, że z chwilą, kiedy angielskie okręty ukażą się na wodach chińskich, Chińczycy, drżąc przed potęgą Anglji, wnet się ukorzą i zaprzestaną rozbojów.
— Angielska marynarka jest bardzo silna, — odezwała się pani Brown — lecz, niestety, znajduje się daleko. Zanim dopłynie do Chin, rozszalały lud wytnie wszystkich Anglików.
— Jeśli powstanie wybuchnie w Pekinie, czy zdołamy się obronić? — spytał William.
Pan Brown zacisnął pięści.
— Cóż to za nieszczęście, — zawołał — że prócz kilku oddziałów artylerji, nie mamy tu więcej wojska! Pokazalibyśmy tym nędznikom, co może zbrojna potęga Wielkiej Brytanji.
W każdym razie nie przypuszczam, żeby powstanie mogło wybuchnąć w stolicy chińskiego państwa. Władze chińskie wiedzą o tem, że w razie wzburzenia czeka ich wielka odpowiedzialność przed rządem angielskim.
Nie zwłócząc, udam się nazajutrz do gubernatora Pekinu i zażądam, żeby rozkazał wojsku otoczyć domy Anglików i strzec ich przed napaścią dzikiej tłuszczy. Dodam przytem, że jeśli nie spełni ściśle mego żądania, srogo odpowie za to przed Anglją.
Nazajutrz pan Brown udał się do gubernatora i prosił go o wydanie rozkazów otoczenia chrześcijańskich domów wojskiem i natychmiastowego karania śmiałków, którzyby się odważyli z bronią w rękach napaść na Europejczyków.
Gubernator odparł, że wyda odpowiednie rozkazy i oświadczył, że, będąc przyjacielem Europejczyków, nie pozwoli im uczynić najmniejszej krzywdy.
Znacznie uspokojony powrócił pan Brown do domu i powtórzył żonie i Williamowi odpowiedź gubernatora.
Tegoż dnia otrzymał z Londynu depeszę, głoszącą, że kilka pancerników, czyli dużych okrętów wojennych, wraz z wielką liczbą wojska wyjeżdża do Chin.
Od owego dnia upłynęło dwa tygodnie. Przez ten czas pan Brown nie otrzymał od swych pomocników żadnej niepokojącej wiadomości. Przypuszczano, że chińskie wojsko, wysłane do wzburzonych prowincyj, zażegnało powstanie.
Państwo Brown i William cieszyli się z tego wielce.
— Groziło nam wielkie niebezpieczeństwo, — mówił Brown — ale, na szczęście, już minęło. Sądzę, że wysłane na pomoc okręty wrócą z drogi do Anglji. Droga morzem z Londynu do Chin trwa przy sprzyjających okolicznościach dłużej, niż miesiąc, zanim nasze okręty przybędą, Chińczycy już się uspokoją.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Alfons Bohumil Šťastný i tłumacza: Aleksander Arct.