Upominek Alliusowi

<<< Dane tekstu >>>
Autor Katullus
Tytuł Upominek Alliusowi
Pochodzenie Poezye Katulla
Wydawca Jan Czubek
Data wydania 1898
Drukarz W. L. Anczyc i Spółka
Miejsce wyd. Kraków
Tłumacz Jan Czubek
Ilustrator Włodzimierz Tetmajer
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron

LXVIIIb.
UPOMINEK ALLIUSOWI.

Nie zamilknę, o Muzy, lecz głośno rozsławię,
Jak mię mój wierny Allius wsparł i w jakiej sprawie.
Bieżący niepamiętnych wieków szereg długi
W ciemnej nocy Alliusa nie skryje zasługi.
Wy mię, Muzy, usłyszcie i na wszystkie strony
Rozgłoście słowa moje: niech wiedzą miliony.
Niech ten papier nie zmilknie, choć go pleśń okryje,
Niech mój Allius w uściech potomności żyje.
Pająk, co w pustym szczycie cienkie nici przędzie,
Do Alliusa imienia prawa nie nabędzie.


Jak mi zdradna bogini opętała duszę,
Wiecie, Dziewy, i jakie zadała katusze.
Płonąłem jak Trynakryi[1] wulkaniczne żary,
Albo cieplic malijskich termopilskie wary[2].
Ócz małom nie wypłakał od boleści długiej:
Tak z nich ciągle płynęły łez gorących strugi.
Ale jak bystry potok, co na gór wyżynie,
Z pod stóp skały omszonej kryształem wypłynie
I spienionym rumakiem skacze z gór w dolinę,
Wnet płynąc przy gościńcu przez ludną krainę,
Krzepi znużone siły wędrowca w upały,
Kiedy ziemia spalona aż pęka w kawały;
Albo jak żeglarzowi, gdy orkan szaleje,
Nagle wietrzyk łagodny pomyślnie zawieje
Już po modłach do Braci[3], co świecą na niebie:
Tak mi zbawcą się zjawił Allius w potrzebie.
Na falach życia on mi portem i przystanią;
On mi swój dom otworzył, on dał mi mą panią,
Jego dom me kochanie skrył przed ludzkiem okiem.
Tam to ona, nieziemskim odziana urokiem,
Nóżką śliczną, toczoną wstępując, nieśmiała.
Białą stopę z szelestem na progu stawiała.

Tak niegdyś przekroczyła, cała zapłoniona,
Progi Protezylaja Laodamia żona[4].
Lecz szczęścia być nie miało, jeno same kary
Za poskąpione bogom niebieskim ofiary.
Ramnuzyjska dziewico![5] niech mię nic nie nęci,

Czego błogosławieństwo bogów nie uświęci.
Że krwią święte ołtarze odwilżać wypada,
Poznała Laodamia, gdy małżonka strada.
A traci go nim jeszcze rok jeden i drugi
W cieniach nocy zimowej, pożądanej, długiej
Dał się biednej nacieszyć małżonkiem do woli,
Iżby snadniej znosiła brzemię wdowiej doli.
Parki tylko widziały blizką chwilę zgonu,
Gdyby poszedł z drugimi pod gród Ilionu.

Helenę porwał Parys; więc marsowe boje
Walecznych bohaterów wzywały pod Troję.
O Trojo! ty Europy i Azyi grobie,
Co tylu chrobrych mężów pożarł w onej dobie,
Tyś i mego, okrutna, umorzyła brata.
O bracie mój najdroższy, nienagrodna strata,
Ty całe szczęście moje zabrałeś ze sobą,
Śmierć twoja mój dom cały pokryła żałobą;
Z tobą razem umarły me wszystkie uciechy,
Które żywił twój urok i twoje uśmiechy.
Nie w ojczyźnie, wśród swoich, nie między krewnymi,
Pośród obcych i w obcej złożono cię ziemi.
Tam, daleko, za morzem brata pogrzebiono,
Smutna Troja macosze otwarła dlań łono.

Tam ogniska domowe rzucając i bogi,
Bohaterska młódź grecka śpieszy na bój srogi,
By Parys wiarołomny przy cudzołożnicy

Chwil szczęśliwych nie zażył w małżeńskiej łożnicy.
Tam to, Laodamio, krwią własną obficie
Zrosił ziemię małżonek, droższy ci nad życie.
Z szczytu szczęścia, na który wyniosło kochanie,
Wroga cię fala w bezdne strąciła otchłanie.
Jest przepaść pod Fenejos[6] przy cylleńskiej górze,
Co paszczą okoliczne wypija kałuże,
Ręką Herkula pono w górach wyrąbana,
Gdzie spełniając rozkazy pośledniego pana[7],
Celną strzałą ubijał stymfalskie potwory[8],
By w nagrodę prac wielkich i wielkiej pokory
W gronie bogów szczęśliwych zasiąść kiedyś w niebie
I dziewiczy wziąść wianek młodocianej Hebie[9].
Lecz ciebie głębiej jeszcze, niźli przepaść ona,
W otchłań nędzy wtrąciła twa miłość szalona.
Bo nie kocha tak dziadek swej córki synaczka,
Co mu go na pociechę chowa jedynaczka —
Dziedzic długo czekany dostatków i roli
Samem mianem, wpisanem do ostatniej woli,
Płoszy chciwych krewniaków wesołe zastępy,
Co wkoło siwej głowy krążyli jak sępy —
Ni tak grucha gołąbka z swym małżonkiem białym,
Kiedy doń przyskakując z zapędem zuchwałym,
Wciąż go dzióbkiem całuje i wciąż się z nim pieści,
Bo jużcić na kochanie chciwy ród niewieści —
Lecz tę miłość przyćmiewa twoja miłość szczera,
Gdyś sercem pokochała męża-bohatera.


Taką właśnie, jak tamta, była, ach, i ona,
Me życie, gdym ją tulił do drżącego łona,
A biały bóg miłości w tunice różanej
Wkoło kochanki pląsy wyprawiał i tany.
A choć teraz Katulla nie jednego kocha,
Mojej pani wyrzucał nie będę, że płocha:
Śmieszny zawsze i głupi zazdrosny kochanek.
Bo choć nawet Junonę, najwyższą z niebianek,
Gdy małżonek niewierny, napada złość sroga —
A tysiące podobnych sprawek zna nieboga —
Przecież ludziom się z bogi równać nie wypada.
Więc precz, zazdrości: starców bezsilnych to wada!
Wszak nie weszła w me progi jak oblubienica,
Ni mi ją oddawała ojcowska prawica,
Lecz się z objęć małżonka wykradłszy, ostrożna,
W czarownych nocach szczęściem darzyła mię, trwożna.
Więc wiele nie wymagam: niech się zawsze święci
Ta chwila, którą ona podkreśli w pamięci.

Oto masz, Alliusie, ku twej czci piosenkę,
Małą za wielkie twoje usługi podziękę.
Lecz najpóźniejsze wieki twojego imienia
Nie ukryją, zawistne, w nocy zapomnienia.
Niech ci bogi użyczą swoich darów hojnych,
Jakie zsyłali ludziom w wiekach bogobojnych
Temis[10] i dobry Jowisz[11], co nam dał tę ziemię
I łask zdroje obfite zlał na ludzkie plemię.

Zdrów bądź, ty i kochanka, droższa ci nad życie,
Za to, że dom twój słonił me kochanie skrycie.
I ona niech mi będzie zdrowa i szczęśliwa:
Ach, bo mnie miłe życie, póki ona żywa!





Przypisy

  1. Trynakryi żary. — Wyspa Sycylia nazywała się też (u Homera) Trynakryą; stąd Trynakryi żary = sycylijskie żary; mowa o wulkanie Etnie.
  2. cieplic malijskich termopilskie wary — ciepłe źródła siarczane (dziś przeszło 40°) w wąwozie termopilskim w krainie Malis.
  3. Już po modłach do Braci — Braćmi są tu Kastor i Pollux, opiekuńcze bóstwa żeglarzy.
  4. Progi Protezylaja i t. d. — Laodamia weszła w dom męża swego Protezylaosa, nie złożywszy bogom ofrar weselnych: z dopustu bogów poległ Protezylaos pierwszy z Greków po wylądowaniu na wybrzeżu trojańskiem.
  5. Ramnuzyjska dziewica — Nemezys.
  6. przepaść pod Fenejos — Fenejos miasto i jezioro w północnej Arkadyi.
  7. pośledniego pana — Eurysteusa.
  8. stymfalskie potwory — ptaki z śpiżowymi szponami, skrzydłami i dzióbami nad jeziorem Stymlalos nieco na wschód od Fenejos.
  9. Hebe — bogini młodości.
  10. Temis — bogini sprawiedliwości.
  11. Tekst wierszy 157 i 158 oryginału widocznie zepsuty. Obydwa wiersze wsunąłem (za Westphalem) za w. 154; 1 czytam w. 157 auctor zam. aufert, rozumiejąc przez to Jowisza.


 
Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Katullus i tłumacza: Jan Czubek.