Dywan wschodni/Egipt/całość

<<< Dane tekstu >>>
Autor Antoni Lange i inni
Tytuł Egipt
Pochodzenie Dywan wschodni, dział Egipt
Redaktor Antoni Lange
Wydawca Towarzystwo Wydawnicze w Warszawie
Data wyd. 1921
Miejsce wyd. Kraków
Tłumacz Antoni Lange
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Cały zbiór
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron



EGIPT
Z literatury egipskiej — w ścisłem tego słowa znaczeniu, pozostało nam niewiele. Być też może, było jej nie wiele. Posiadamy trochę powiastek, trochę pieśni ludowych, wreszcie utwór pośredni między kroniką a eposem, znany pod nazwą Ramesseida, dzieło rzekomo Pentaura; niektórzy widzą w tym poemacie egipskim pierwowzór Iliady.

Należy przypuszczać, że literatura egipska, jaka nam pozostała — hieratyczna, kapłańska, zaklinawcza, mitologiczna i teologiczna — nie obejmowała całego życia Egipcyan. Dusza Egipcyan była zdaje się bezwzględnie opętana sprawą śmierci i nieśmiertelności; wszystkie „Księgi Umarłych“, hymny do bogów i t. d. poruszały przedewszystkiem tę, a nie inną sprawę. Ale skąd inąd wiemy, że Egipcyanie byli bardzo weseli; że Egipcyanki były bardzo namiętne i w sztuce miłości wyćwiczone; że rozmyślając ciągle o śmierci, Egipcyanie kochali życie. Kielichy, w których pijali wino na ucztach, miały zawsze na sobie trupią głowę; nie znaczyło to jednak Memento mori, ale właśnie Carpe diem, bo śmierć nadchodzi rychło.
Mimo to ostatecznie tajemnica śmierci i połączona z nią obrzędowość nadała wyraz religijno-grobowy większości pomników literackich Egiptu.
To co się zowie poezyą, liryką, dramatem albo lekceważono i nieprzechowywano tego w Egipcie, albo też było nieznane, choć zapewne misterya egipskie, jak misterya greckie — były połączone z widowiskami charakteru dramatycznego. Ale my ich nie znamy. — Znamy natomiast egipską powieść: są to właściwie baśni, klechdy, skazki tego samego typu, z którego powstały historye 1001 nocy. Obok filozofii śmierci Egipcyanie uprawiali magię, czarnoksięstwo: w nowelach egipskich czynnikiem głównym jest magia. Treść tych baśni jest w gruncie ta sama, co w klechdach, jakie nam opowiadały nasze niańki: są to pierwiastki prawieczne fantazyi ludzkiej. —
Czysto ludzki, bardzo powszechny mają charakter egipskiej erotyki.
Dajemy tu z pism egipskich: 1) Wyimki z „księgi Umarłych“ i Hymny do Bogów.
2) Poemat Pentaura o Ramzesie.
3) Dwie pieśni miłosne. —
Nadto zaś dwa urywki z późnej literatury egipskiej z II w. przed Chr. i I po Chr. — Są to 4) wyimki z egipskiej „Księgi Mądrości“, oraz 5) fragment ze sławnej księgi Hermes Trismegistos: jakkolwiek napisana po grecku, jest to księga egipska i wiąże się z tradycyą egipską; wpływ judaizmu i chrześcjaństwa, filozofii greckiej i gnozy — jest tu widoczny. — W „Księgach Mądrości“, które pochodzą z II w. przed Chr. można widzieć szczególne przeczucia Chrześciaństwa, a jeden urywek jest właściwie z I w. po Chr. kiedy Chrześciaństwo zakwitało w Egipcie — i nie bez jego wpływów powstawały nowe pisma koptyckie. —



HYMN DO NILU

Chwała tobie, o Nilu! chwała ci, Apisie!
Ty, który jesteś władcą i królem ziemi naszej
I który jesteś źródłem żyzności Egiptu,
Z nieznanego mroku wypływasz tajemnicą osłonięty
W dniu, który bogowie i ludzie zawsze błogosławią!
Pola i ogrody, które rozpostarł dokoła Ra,
Aby istoty żyć w nich mogły — ty, Nilu, przesycasz wodą!
Ziemię naszą jako trunkiem upajasz wilgocią,
Niewyczerpany, niewysączony,
Wiekuiste źródło soków życia oraz życia!
Władco ryb, kiedy rozpętasz swoje fale
I kiedy rozpotopisz się dokoła,
Ptak wszelki wie, że ziarno go czeka obfite!
Ty jesteś ojcem zboża, tyś jest źródłem jęczmienia,
A tak uwieczniasz świątynie naszych bogów.
Gdybyś zaniedbał swego trudu,
Omdlałoby i zgorzało wszystko co żyje,
I bogowie w niebie doznaliby cierpień
A gdy bogi cierpią,
Ludzkie twarze zamierają,
Trzody na ziemi niszczeją;
Wielcy i mali widzą idący ku sobie skon.
Lecz gdy nastaje ów dzień błogosławiony przez bogów i ludzi, —
Gdy Nil rozszerza swą potęgę i swój ogrom —
Gdy przenika swą wilgocią w sąsiednie czarnoziemy —
Wszystko się zmienia, gdyż wonczas Nil jest jak Num (stwórca).
Wszystkich oświeca, wszystkich orzeźwia,
Wszystkich ożywia i pożywia.

Ziemia weseli się przezeń, rumiana od promieni słońca i pełna soków Nilowych.
On jest stwórcą wszelkiej rzeczy dobrej —
Działa z mocą a bez odwłoki —
Po całym rozlewa się Egipcie.
Napełnia wszystkie spichrze,
I strzeże dobrobytu nędzarzy.
Wszystkie pragnienia zaspokaja,
Jako niewyczerpany jest w swej obfitości,
Tak niezmordowany w swej dobroczynnej pracy dla nas.
I wciąż w swojej świętej łodzi powraca do nas. —
Nie znajdziesz nigdzie jego posągów,
Ani wężem złotym głowy jego nikt nie wieńczy;
Bo nikt go nie ogarnie wzrokiem,
Ani też nikt mu nie służy,
Ani też nikt ofiar mu nie składa.
Próżno go wzywać, gdyż wezwań on nie słyszy,
Niewzywany działa i dobro czyni;
Nikt nie zna jego źródeł pierwotnych,
Żadne czarodziejstwo tajemnicy tej ci nie odkryje —
O Nilu, kto przeniknął serce twoje?
Starcy i młódź hołd ci składają,
Jako swemu monarsze...
Ty niezmienne ogłosiłeś wyroki
Dla Egiptu górnego i dolnego —
Czuwasz, aby śmiertelny nie płakał,
Aby dobytek jego w nicość nie zapadał,
Aby z małej ilości owszem rosła wielka ilość.
Ty jesteś władcą prawa,
Jesteś mocarzem sprawiedliwości,
Gdyż — czy to słyszysz modły ludzkie czy ich nie słyszysz,
Zawsze rozlew w określonej sprawujesz porze.
Wierzą ludzie, że swą złotodajną ręką —
Wszystko przetwarzasz w złoto;
Lecz nie złoto, nie drogie kamienie nas żywią —
Żywi nas, moc nam daje — zboże, dziecię twoje!
Harfa brzmi ci pieśnią uroczystą,
A pieśń z klaskaniem rąk się łączy —

My — dzieci twoje, my synowie Nilu
Hołd ci składamy, wysławiamy ciebie.
Ty jesteś ozdobą świata...
Złota barka twoja płynie przed śmiertelnikiem —
Jagniętom i krowom przynosi pożywienie —
Niechaj że się święci wylew Nilu!
Ofiary składajmy jego potędze —
Woły i jagnięta — —
Ptactwo przeróżne —
Antylopy lekkonogie z gór dalekich —
Ogień czysty w ofierze ci składajmy —
Bywaj, Nilu, niechaj bogowie okryją cię swem dobrodziejstwem!



Z HYMNÓW DO AMONA
I.

Amonie, boże wielki, racz wysłuchać
Tego, co stanął u twych stóp,
Abyś sądził jego czyny.
Sąd uciska tego, co jest biedny,
Ale ty jesteś jedynym sędzią,
Amonie, królu nieba i ziemi,
Który możesz wydobyć biednego z niedoli.

II.

Droga, która prowadzi do ciebie, o Amonie —
Jest to początek mądrości — —
Bo ty jesteś jedyny kierownik prawdy —
I do ciebie się zwraca, kto pożąda prawdy —
Dajesz chleb prawdy temu co go nieposiada —
I wspomagasz tych, co są ci wierni.
Ty jesteś moim władcą jedynym,
Ty jesteś moim obrońcą.

III.

Cześć tobie Amonie, cześć tobie Ra! Ra-Amonie!
Tyś królem nieba i ziemi — tyś władcą tronów na tym i na tamtym świecie,
Królu najwyższy w Tebach —
Panie wszelkiego bytu, królu jedyny, na którego istocie oparte jest wszystko!

Ojcze bogów, w którym żyją wszyscy bogowie —
Jedyny, choć ukazujesz się w tysiącach zjawisk —
Twórco śmiertelnych, twórco istot zwierzęcych,
Ty, który wołom i owcom wywołujesz paszę!
Wszechpotężny i straszliwy,
Wyższy ponad wszelkich bogów.
Kierowniku przeznaczeń świata!
Władco czasu, Królu wieczności —
Świetlany przywódco, który czuwasz nad światem, promieniejąc w złotej koronie —
Panie złotych promieni, które nas światłem oblewają —
Nad tymi których kochasz ręce twe zawisły dobrotliwie
A na wrogów ciskasz swoje gorejące ognie.
Bezbożnych wali w proch twoje płomienne spojrzenie!
Włócznią swą ty przebiłeś otchłań pierwotną —
I węża Naka zmusiłeś, by to co pochłonął, oddał z powrotem.
Cześć tobie Amonie, cześć tobie Ra! Ra-Amonie!
Władco prawdy, wielki władco prawdy.
Ty, którego uszy są zawsze otwarte na modlitwy nieszczęsnych
Życzliwy dla tych, co składają cześć —
Obrońco słabych wobec gwałtowników —
Sędzio potężnych i bezsilnych!
Jedyny — stworzycielu bytów —
Jedyne źródło wszelkiego żywota — —
Słowo twoje — było ojcem wszystkich bogów —
A z twego spojrzenia narodzili się ludzie.
Ty żywisz wszystkie stworzenia
I każdemu dajesz pokarm odpowiedni.
Cześć tobie, stwórco wszelkich form.
Jesteś jeden — jedyny,
Chociaż rozmaite masz ramiona!
Ty we śnie czuwasz nad uśpionym —
I wszelkie dobro zsyłasz na twory żywiące!
Najpotężniejszy władco z wielkiej dziewiątki bogów —
Jesteś jeden jedyny —
I nie masz obok ciebie innego!
Imiona twoje liczne i coraz inne,
A nikt ich nie zna w pełni!



HYMN DO RA

Cześć, ci Ra! cześć ci i chwała —
Kiedy wschodzisz i zachodzisz.
Uwieńczony książe bogów,
Ty co wschodzisz promieniący —
Stwórcą jesteś ty wszystkiego,
Co przebywa na wyżynach
I co kryje się w otchłaniach.
Tyś, o Ra, jest bóg jedyny,
Który był w początkach czasu.
Ty stworzyłeś czarną ziemię,
Tyś wyłonił otchłań nieba,
Tyś uczynił ludzkie plemię —
Ty Nilowi kształt nadałeś.
Ty stworzyłeś głębokości —
Ty do życia powołałeś
Wszystko to, co w nich istnieje.
Zespoliłeś pasma górskie,
Ty stworzyłeś ludzkie plemię
I zwierzęta pól i lasów.
Bądź uwielbion ty, którego —
Mat-bogini obejmuje
W złote ranki i wieczory,
Ty wędrujesz przez błękity
Z sercem pełnem szczęśliwości.
Nak — twój wróg — zły wąż — zabity!
Jasna barka zaś Sekheta —
Za przychylnym płynie wiatrem,
Z sercem pełnem szczęśliwości.
Uwieńczony nieba książe —
Ra — ty głos posiadasz prawdy.
Witaj nam, młodzieńcze boski,
Ty — wieczności spadkobierco,

Ty poczęty sam ze siebie —
Ty coś życie dał sam sobie —
Witaj! Witaj ty jedyny,
Wszechpotężny bycie, który
W form tysiącach się ujawniasz —
Królu świata, Heliopolu
Opiekunie ty promienny —
O, monarcho ty wieczności —
Rządco sfer nieskończoności —
Gdy majestat twój się zbliża,
Wielki płynie blask promienny
Od istoty twej — i pada
Na oblicza wszystkich ludzi.
Ale w sobie tyś nieznany —
Niewiadomy, niepoznany —
Żaden słaby język ludzki,
Nie potrafi nam określić
Z niczem twego podobieństwa.
W twem imieniu — Ra, my wielbim
Twoją moc i twoją wszechmoc —
I na ciebie przysięgamy —
Bowiem tyś jest pan człowieka.
Ty oczami wszystko widzisz —
A nad światem tym dokoła —
Przeminęły lat miliony —
I nikt liczby lat nie powie
Tych — przez które przepłynęłeś!



ŻALE IZYDY

Wróć do swego domu, wróć, Ozyrysie —
Panie doskonały, wrogowie twoi odeszli —
Wrogowie twoi znikli, a niemasz ich.
Otom ja siostra twoja, kochająca ciebie,
Tęsknię za tobą, panie mój, Ozyrysie!
Czemu przebywasz w dali odemnie, ty, piękną młodością kwitnący!
Wracaj do swego domu — wracaj z pośpiechem,
Bo serce me goryczą przepalone,
Gdy oczy me ciebie nie widzą.
Oczy me wypatrują ciebie na wszystkie strony,
Oczy me widzieć cię żądają!
Kiedy dostąpię tej szczęśliwej godziny, by cię zobaczyć?
Wróć do tej, co ciebie kocha!
Do siostry swej i małżonki, powróć.
Bogowie i ludzie, zatrwożeni tem, że ciebie niema,
Zwracają serca swe ku tobie!
I wraz ze mną gorzko płaczą —
Zobaczywszy łzy moje płynące.
Tęsknoty me po tobie unoszą się w niebios wyżyny
I łzawe moje pieśni płyną ku niebu,
Ale ty nie słyszysz mego głosu!
Jam ci jest twoja siostra miłująca —
Jako nikt ciebie nie miłował.
Jam twoja siostra, twoja siostra!...



RAMESSEIDA
(POEMAT PENTAURA).

Zaczyna się historya zwycięztw króla Egiptu Wyższego i Niższego, syna słońca, Amen-meri[1] Ramzesa, nieśmiertelnego, który zwyciężył ludy Kheta, Naharain, Aruna, Pidas, Dardeni, Katsuatan, Karkemisz, Kati, Anauka, Iriuna oraz ludy Akarit, Muszenes[2]...
Młody król wyciąga ramię, nikt mu nie przywtórzy; ramiona jego potężne, serce niezłomne, Męztwo jego jako Mentu[3] w bitwie.
(Wyruszył) do krajów nieznanych...
Rozpoczyna bitwę — jest jako mur mocny; a gdy podniesie puklerz, a gdy łuk naciągnie — nikt mu nie dorówna. Potężniejszy niż zwarta gromada: kiedy stąpa — wszyscy przed nim uchodzą. Serce jego — w chwili gdy ma (wroga) uderzyć — jest jako byk, co zamierza wpaść na stado gęsi.
Odepchnął cały zjednoczony świat nieprzyjacielski.
Żadna ciżba nie ostoi się wobec niego: tłumy ludów w trwodze omdlały przed nim.
Władca ziemi o potężnym głosie: wielkiem jest jego serce nad całą krainą.
Jako lew rozgniewany spada w dolinę owiec; rozkazuje, a woli jego niemasz zaprzeczenia.
Doskonały w radzie, mądry w wyrokach. Pod wpływem rodzica swego (Amona) — ogłasza swe słowa. Zbawca swoich żołnierzy.
Serce jego jest jako góra żelazna. Król, syn słońca, Amen-meri Ramzes, nieśmiertelny, oto co uczynił.
Jego wojsko piesze i konne, Sartowie — jego jeńcy otrzymali rozkaz wyruszenia w drogę, gdy przybył Jego Wysokość, spuszczając w dół rzeki swe wojsko piesze i konne — w szczęśliwą drogę — na wyprawę.
Piątego roku, drugiego miesiąca żniw, dnia dziewiątego przestąpił Jego Wysokość twierdze Hetham w dzielnicy Tsad...
Zjawił się podobny bogu Mentu w jego mocy — i cały kraj zaczął drżeć w swem sercu.
Buntownicy wszyscy przyszli z pochylonym karkiem — pełni bojaźni wobec ducha Jego Wysokości.
Żołnierze jego ruszyli ku granicy — a szli drogą ku północy. Owóż, gdy po tych (sprawach) minęło kilka dni, Ramzes zatrzymał się w mieście...
Owóż gdy J. W. przybył do ziemi Kadesz — oto J. W. ruszył naprzód, jako jego ojciec Mentu, pan Tebów...
Przebył dolinę rzeki Oront — z pierwszą legią Amonową, która daje zwycięstwo królowi, synowi słońca, Ramzesowi meri Amen.
Gdy J. W. zbliżał się do miasta, oto książe nędzny i nikczemny ludu Kheta [4] zgromadził dokoła siebie wszystkie plemiona, zaczynając od krańców morza. Ziemia Kheta przybyła wszystka, zarówno też Naharain, Aradu, Masu, Pidasa, Karkisz, Iriuna, Reka, Katsuatan, Kirkanaisz, Akarit, Kati, Anauka, Muszenes, Kadesz, Dardeni, Khirbu.
Nie opuścił żadnego plemienia — wszystkie sprowadził ze sobą w drogę; dowódcy jego byli z nim, każdy na swoim wozie.
Byli bardzo liczni, a nigdy przedtem nie było tak.
Pokryli góry, doliny swą niezmierną liczbą, jako szarańcza (pokrywa pola).
Nie pozostawił złota w swej ziemi. Wszystko zabrał, aby dać plemionom wojennym, jakie sprowadził był ze sobą.
Oto dowódca nędzny i nikczemny plemienia Kheta wraz ze swą liczną armią — stali ukryci (gotowi do boju) na północo-zachodzie miasta Kadesz.
Oto (zdarzyło się) że J. W. był sam w swej osobie w otoczeniu paru sług.
Legia Amonowa znajdowała się w marszu za jego śladem; legia boga Phra przebywała dolinę na południu miasta Szabutuna, aby iść ku miastu Aranama; legia Sutukhowa szła wielkim gościńcem.
J. W. zwołał był co najdobrańszych wojewodów swych wici. Oto byli oni nad brzegiem w krainie Amaury.
Oto nędzny i nikczemny dowódca Khety był w pośrodku swych żołnierzy, a oni byli z nim.
Nie wystąpił on do walki, albowiem powstrzymała go trwoga wobec Ramzesa.
I oto zwołał ludzi licznych, konie liczne, wiele — wiele jakoby piasku.
Byli oni po trzech (ludzi) na wozach; byli przyłączeni do wszystkich bojowników, z nikczemnego ludu Kheta — zbrojni wszelkiem orężem wojennem.
Trzymał ich w ukryciu poza miastem Kadesz.
Oto wyszli oni od strony południowej Kadeszu; uderzyli na legię Phra[5] pośrodku.
Legia była w marszu; nie przeczuwała (napaści); nie była gotowa do boju.
Żołnierze i wozy J. W. zaczęły omdlewać przed niemi.
Oto J. W. zatrzymał się na północy miasta Kadesz, na brzegu zachodnim Orontu.
Oto przebyli, aby całą tę rzecz opowiedzieć Jego Wysokości.
Oto J. W. powstał jako jego ojciec Mentu; przypasał oręż bojowy; kolczugą się okrył: wyglądał jako Baal[6] w swej godzinie (to jest w godzinie gniewu, potęgi).
Konie, co były z J. W. — imię ich; Zwycięztwo Tebów — z wielkiej stajni pana, umiłowanego Amonowi.
Oto co uczynił J. W. rzucając się naprzód. Oto wszedł on w pośrodek nędznych i nikczemnych ludzi plemienia Kheta.
Był sam w swej osobie, a nikt inny nie był z nim. Posunął się naprzód J. W. wobec oczu tych, co byli za nim.
Otaczało go 2500, liczba wozów..., które wyszły ze swej drogi: wojownicy nikczemnego ludu Kheta — i liczne z niemi plemiona — Arad, Masa, Pidasa, Keszkesz, Iriuna, Katsuatan, Khireb, Akatar, Kadesz, Reka.
Byli oni po trzech na wozach.

Oni byli zjednoczeni[7] a ze mną nie było dowódców, nie było rotmistrza wojsk pieszych, ani rotmistrza wojsk konnych.
Opuścili mnie moi żołnierze, a moja konnica w ucieczce przed niemi. Ani jeden (z moich) nie pozostał, aby z niemi walczyć.
Oto co rzecze, J. W.: któż tedy jesteś, ojcze mój, Amonie? Jakiż to ojciec co zaprzecza swego syna? Zali czyniłem jakowe zamiary, nie pamiętając o tobie? Zali zawsze nie kroczyłem — jako były twoje słowa? Nie naruszyłem poczynań, jakie mi nakazałeś. Nie przestąpiłem twoich rad i postanowień.
Wielki bardzo, pan wielki Egiptu — który rozproszył ludy na swej drodze.
Czemże więc są wobec ciebie te ludy Aamu?[8] Amon osłabia moc tych, którzy zaprzeczają Boga. Zali na twych ołtarzach nie składałem licznych ofiar? Napełniłem twój święty dom gromadami mych jeńców. Zbudowałem ci świątynie na miliony lat. Dałem ci wszystkie swoje dobra na skład (?) w twoich świątyniach. Cały świat ci składam w ofierze, aby twoje panowanie umocnić. Zabiłem dla ciebie 30.000 wołów — (i spaliłem je) na drzewie, pięknie pachnącem. Nie ukryłem żadnej doskonałości poza swoją ręką: wszystko było dla twojej chwały. Zbudowałem ci pylony aż do końca ich kamieni: sam postawiłem ich słupy. Sprowadziłem ci obeliski z Elefantyny. Sprowadziłem ci kamień wiekuisty. Dla ciebie na morze posyłam okręty, aby ci przynosiły haracz z różnych dzielnic.
Ach, więc nadchodzi los nieszczęśliwy na tego, co odpycha twe zamiary; dobry na tego, co ci ufa, wielki Amonie?
Podług tego, co zrobiono dla ciebie w sercu tych, co cię kochają — wzywam cię, ojcze mój Amonie, oto jestem w pośrodku, licznych plemion: nie znam ich, a oto one wszystkie razem są przeciw mnie. Jestem tu sam w mojej osobie, a nikt nie jest zemną. Opuścili mnie moi liczni żołnierze, nie widzi mnie ani jeden z mych rycerzy konnych; nie usłyszy mnie żaden, gdybym ich wzywał na pomoc.
Przecie wiarę mam, że Amon ma dla mnie większą siłę, niżeli te setki tysięcy wozów, niżeli 10,000 młodszych braci, coby tu ze mną stali razem.
Niczem jest robota licznych ludzi, Amon wyższy nad nich wszystkich.
Oto sprowadził (wróg) dowódców licznych; a każdy śród nich ze swą konnicą.
Wszyscy zbrojni narzędziami wojennemi: dowódca Aradu, dowódca Masa, Iriuna, Reka, Dardeni, Kaszkasz, Karkemisz, Kirkasz, Alep, Kheta.
Wszyscy razem w jednem miejscu; trzy tysiące — liczba wozów.
Oto wstąpiłem pomiędzy nich, potężny jako twój płomień.
Pociągnąłem ku nim; podobny byłem bogu Mentu; pożarłem ich ręką swoją — w jednej chwili.
Rzeź uczyniłem między niemi, śmierć rozsiałem dokoła.
Jeden drugiemu krzyczał przerażony: nie człowiek to jest co (się zjawił) pośród nas — to Sutekh[9] wielki wojownik, to Baal we własnej osobie.
Nigdy człowiek nie zdoła wykonać tego, co on wykonał przeciw nam, sam jeden tłumy odepchnął: nie było z nim wojewodów, nie było żołnierzy.
Uchodźmy, uciekajmy przed jego mocą.
Ratujmy życie nasze, aby tchnienie zachować.
Albowiem ten, co ma z nim walczyć: ręka jego mięknie i omdlewa.
Już nie umieli utrzymać łuków, podobnież i grotów.
Gdy (wróg) ujrzał go, jako przybywał na skrzyżowanie dróg — oto J. W. stanął wobec nich niby orzeł.
Oto rozpocząłem rzeź między niemi, a żaden mię nie uniknęł.
I oto zwróciłem słowo do mych wojsk pieszych i do moich wojsk konnych, mówiąc:
Krzepcie ducha, pokrzepcie, o moi żołnierze piesi, o moi jeźdźcy konni! Widzieliście moje czyny potężne! Sam jeden w swej osobie byłem tu, a nikt inny nie był ze mną. Ammon to czuwał nademną; ręka jego mną kierowała.

Wystąpiłem do walki, pod opieką ojca mego Ammona — dowódcy Egiptu — jako moi ojcowie którzy nie widzieli Syryjczyków.
...Nie przyszedł żaden z nich, aby widzieć to, co ludzie będą opowiadali całej ziemi Egipskiej.
O, szczęśliwa sposobność, aby złożyć liczne ofiary w Tebach, stolicy Ammona.
Błąd, jaki popełniła moja armia piesza i moja konnica — jest to błąd wielki, większy niż da się powiedzieć.
Wykazałem swą moc: nie było ze mną moich żołnierzy, nie było wozów.
Pokazałem światu całemu drogę czynów bohaterskich w swoim mieczu.
Byłem sam w swojej osobie, nikt inny nie był ze mną.
Nie było ze mną dowódcy; nie było naczelników piechoty ani konnicy.
Narody mnie widziały; narody powtarzać będą imię moje aż do krain odległych i nieznanych.
A to co unikło mej ręki śród nich, ci stanęli — i obejrzeli się, aby widzieć co robię.
I przyszła gromada wielka, a nie zatrzymały się nogi ich w ucieczce ich.
A ci, którzy groty swoje rzucali we mnie, rozproszone są ich groty, gdy miały we mnie uderzać.
Owóż stało się, że gdy mnie dostrzegło moje wojsko piesze i konne — i żem trwał w boju, jako Mentu z mieczem potężnym, zaś Ammon — mój ojciec wraz ze mną uczynił mi wszystkie narody jako słomę — oto zaczęli do mnie przebywać jedni po drugich — żołnierze moi — z obozu swego — pod godzinę wieczorną.
Znaleźli narody wszelkie — wszedłem pomiędzy nie — rozciągnięte jako trupy w swej krwi — wszystkich najlepszych wojowników ludu Kheta — wszystkich synów i braci ich dowódcy.
Gdy oświetlono pola ziemi Kadesz — nie było można krokiem ruszyć między niemi — dla mnóstwa ich.

Oto piesze wojsko moje przyszło, aby uczcić imiona (moje). Przybyli, aby widzieć czyny moje; dowódcy moi stanęli przedemną, aby sławić moją waleczność; podobnież moi rycerze konni — aby sławić moje imię. — Tak więc, o dobry wojowniku, mężu serca niezłomnego, ocaliłeś swe wojsko piesze i konne, o synu Ammona, jego dłońmi uczyniony! Zniszczyłeś ziemię Kheta swym mieczem zwycięzkim; tyś jest wojownik dobry! Żaden król nie jest ci podobny, król za swoich żołnierzy walczył w dniu walki! Jesteś sercem potężny, jesteś pierwszym w zawierusze. Jesteś wielki pan zwycięztw wobec żołnierzy — wobec świata całego. Niemasz, ktoby tym słowom zaprzeczył.
Ty jesteś tarczą Egiptu, co odpycha obce narody. Ty złamałeś kark buntowniczej ziemi Kheta.
Oto co odrzekł król swym żołnierzom, swym wojewodom, swym rycerzom konnym:
— Ach, nizki popełniliście czyn wy, moi przywódcy, moi żołnierze piesi i jezdni — żeście nie przyjęli bitwy.
Zali nie bywa sławionem imię człowieka w jego mieście, jeżeli wykonywa jaki czyn bohaterski? dobrem jest jego imię wojownicze.
Zaprawdę, zaprawdę, sławiony bywa mąż za swój miecz!
Czyliż ukrzywdziłem choć jednego z was — iżeście mnie opuścili w pośrodku nieprzyjaciela?
Ten, którego czcicie — oto przecie żyw.
Wy zachowaliście tchnienie żywota — a ja byłem sam.
Czyż nie umieliście powiedzieć sobie w sercach waszych — żem jest dla was jako wał spiżowy.
Gdy usłyszą (ludzie), żeście mnie opuścili samego i że nikt inny nie był ze mną, że nie przybiegł mi z odsieczą ani żaden wojewoda, ani żaden dowódca piechoty ni konnicy — aby rękę swą przyłożyć do mojej ręki — wtedy...
Jam zwalczał, jam odpychał setki tysięcy narodów.
A byli zemną jedno Dekhtemus i Nurahuret — konie moje wielkie; ich tylko znalazłem pod ręką ku pomocy...
Byłem sam jeden śród licznych ludów — które zmusiłem, iż kark pochyliły.
Teraz nakażę im sam, aby jedli paszę swoją wobec mnie — codziennie, gdy będę w swym pałacu. Ich to znalazłem pośrodku nieprzyjaciela, wraz z koniuszym moim Menna, woźnicą mego wozu — z moim oficerem przybocznym — co byli ze mną — jako świadkowie walki.
Oto znalazłem ich, gdy powróciłem w sile i zwycięztwie.
Uderzyłem setki tysięcy zjednoczonych razem — swoim mieczem zwycięzkim — a gdy ziemia zajaśniała (o świcie) — rozstawiłem pułki do boju: rzuciłem się do walki, jako byk — zbrojny rogami.
Ukazałem się im, podobny bogu Mentu: jako on byłem zręczny w bojowaniu!
Rzuciłem się na ich pułki, jako orzeł na.......
Byłem podobny słońcu o wschodzie u źródeł poranka. Promienistość moja wypaliła członki bezbożnych.
Oto wołał jeden do drugiego:
— Uważajcie — uważajcie! Nie upadać! Albowiem Sekhet[10] — wielka bogini jest z nim; ona jest z nim na jego koniach; ręka jej jest z nim.
Ktokolwiek zasię upadał, owo zjawiał się płomień ognisty i palił jego ciało.
A gdy ci zatrzymywali się w biegu — albo na twarz upadali przedemną — oto Moja Wysokość owładnęła niemi.
Szerzyłem śmierć śród nich, a żaden mię nie uniknął.
Leżeli razem we krwi własnej rozciągnięci...
Lichy przewrotny książę Khety posłał, błagając wielkie jako słońce imiona J. Wysokości — i rzecze:
Jesteś jako Suthek, jako Baal we własnej osobie. Trwoga panuje w ziemi Kheta. Złamałeś nery ziemi Kheta na zawsze.
Goniec przybył od niego, trzymając w ręku pismo do wielkich imion króla.
„Aby zadowolić serce Jego Wys., wybrańca ochrony bozkiej, Pana wielkiego, potężnego byka, miłośnika prawdy, króla najwyższego, tarczy swych żołnierzy, władcy niezwyciężonego miecza, króla Egiptu górnego i dolnego, słonecznego pana sprawiedliwości, wybrańca boga Ra, syna słońca Ramessu-Meriamen:
Sługa twój mówi do ciebie, aby cię powiadomić, że jakoś jest synem Ammona, z jego substancyi zrodzonym — dał ci on w posiadanie wszystkie krainy razem połączone, całą ziemię Egiptu i ziemię Kheta, aby u nóg twych złożyć ich służebnictwo.
Ra, dostojny twój rodzic dał ci...
...Racz nie opanować nas, o ty, którego duchy są wielkie. Twoja potęga i męztwo zaciążyły nad narodem Kheta. Byłożby dobrem dla ciebie, abyś zabijał swe sługi? Jesteś ich panem. Oblicze twe zagniewane — a nie uspokajasz się cale. Przybyłeś wczoraj i zabiłeś setki tysięcy. Ludzi nie pozostanie, by mogli ci być poddanymi. Nie doprowadzaj tedy do końca swych zamiarów, o królu zwycięzki, geniuszu rozmiłowany w bitwach. Daruj nam tchnienie żywota.
J. W. powrócił do życia pogodnego, jak jego ojciec Mentu w swej godzinie, gdy odepchnął (wrogów).
J. W. kazał zwołać naczelniki jezdnych i łuczników — i zgromadzono je wszystkie razem, aby wysłuchać treści poselstwa — i wszystkich słów napisanych przez księcia Khety.
Rozważywszy odpowiedź — rzekli do J. W.:
— To doskonałe! uspokój się, królu najwyższy, panie nasz! Gdyby jego nie przyjąć do łaski, kogożby przyjąć? On cię uwielbia. — Niech się twój gniew uciszy!
Król nakazał wysłuchać jego słów, poczem w pokoju ruszył ku południowi. J. W. w ciszy skierował się w drogę do Egiptu — w otoczeniu swych książąt — żołnierzy i wozów.
Ammon wyszedł go pozdrowić, mówiąc:
— Przybywaj, umiłowany synu nasz, Ramessu Amenmeri. — Bogowie dali ci nieskończone okresy wieczności na podwójnym tronie ojca twego Atuma — i wszystkie narody powalone są pod twemi sandałami.

Ta księga napisaną była w r. VII, dnia... drugiego miesiąca żniw, o królu Ramzesie, Meriamen, żyjącym dla stuleci i wieczności, jako jego ojciec — Słońce. — Dokończoną została szczęśliwie ta księga i ofiarowaną naczelnikowi straży ksiąg J. W. faraona w jego domu światła. Pisał grammata Pen-ta-ur.


PIEŚNI MIŁOSNE
I.

Ach, kołyszą się powoje!
Upojone serce moje
Tak jak one się kołysze —
Gdy spoczywam, a ty, drogi,
W uścisk mię porywasz błogi
I w me żądze wlewasz ciszę!
Wykąpałam swoje oczy,
Aby miały blask uroczy
I przychodzę tak do ciebie,
Abyś widział moje czary
I miłował mię bez miary,
Władco mój, a będę w niebie.
Jakiż los mi się zaczyna,
Gdy uderzy ta godzina,
W której wieczność dla mnie świta:
Gdy mię z tobą jedność splata,
Dusza ma się z twoją brata:
Treść ma w pełni ci odkryta!

II.

Róże mojego kochanka!
Dumniej ja głowę unoszę niż wy —
Bo jam jest jego wybranka.

Jam jego ogród! Gwoździki
Kwitną we mnie i róże i bzy — —
We mnie i cień i chłodniki!


Ogród ten był zasadzony,
By w nim żar gwiazdy rozpalonej
Ochładzać mogły wiatru północnego mgły.

Jakże to kryjówka słodka,
Gdy się z nim serce me spotka
I śród tych bzów i róż woni
Błądzimy sobie, dłoń w dłoni:
Dusza sławi szczęście swoje,
Gdy się tulim do siebie oboje.
O, jak szczęśliwa ze mnie dziewczyna!
Głos jego mnie upaja niby czara wina —
Czara wina złota!
Usłyszeć ciebie — oto ma tęsknota,
A kiedy widzę ciebie — tylko ciebie,
Twój widok — twój pocałunek —
O! jestem w niebie:
To najlepsze me jadło i najlepszy trunek.



Z EGIPSKIEJ KSIĘGI MĄDROŚCI
(TZW. PAPYRUS PRISSE).

— Jeżeli chcesz zbudować dom, otwórz to, co jest w twych ręku (bądź szczodry).
— Ten, co oświadcza jakąś rzecz wobec Boga, ale jej nie dotrzymuje — popełnia nikczemność.
— Nie obrażaj tego, co stoi niżej od ciebie: bądź pełny szacunku i bojaźni Boga.
— Nie ubliżaj człowiekowi, nawet, jeśli mu chcesz ocalić życie.
— Twierdzą miasta jest wielkie zjednoczenie.
— Nie pożądaj wyniosłości serca wobec ludzi.
— Nie przybieraj postawy pysznej.
— Słuchaj wszelkiego słowa zarzutu: dowiesz się ile słuszności jest w tem, co zarzut ci wygłasza.
— Ten który mówi: „nie mogę podjąć tego trudu“ — niechaj uczci słońce. Ten który mówi: „nie mogę tego uczynić“ — niechaj uczci słońce.
— Nie buduj swego domu niezgodnie z twą siedzibą wieczną. Nie buduj swego domu niezgodnie ze świątynią.



SŁOWA BEZBOŻNYCH
(II W. PRZED CHR.)


...Powiedzieli zaś ci, którzy myślą nieprawo:
Życie nasze jest mało warte i pełne trudu;
I nie masz spoczynku w śmierci człowieka.
Nie znamy nikogo coby wyszedł z Amenti (z tamtego świata);
Na próżno istnieliśmy;
I później będziemy jako ci, co nie byli.
Gdyż tchnienie, które jest w naszych nozdrzach — to jeno para;
Słowo, co się w naszem sercu poruszało, to jeno iskra;
Gdy ono gaśnie — całe ciało staje się jak popiół.
— Duch się rozproszy jako powietrze co się rozlotnia;
I zapomniane będzie twe imię za naszych własnych czasów;
I nikt pamiętać nie będzie o naszych dziełach.
— Żywot nasz minie jako mgła;
Rozpłynie się jak chmura w promieniach słońca,
A nad którą zaciężył jego żar.
— Nasz czas jest to cień co przechodzi;
A nie masz powrotu dla śmierci.
A więc spożywajmy dobro które jest.
— Rozkoszujmy się szybko stworzeniem, jako młodością;
Nasycajmy się winem i pachnidłami;
I niechaj nam się nie wyślizgną owoce pór roku.
— Wieńczmy się różami, zanim uwiędną.
Niechaj nikt z nas nie stoi poza kresem naszego użycia;
Wszędzie rozsypujmy znaki radości,
— Bo taki jest nasz dział i nasze przeznaczenie.
....................
— Ubogi jest sprawiedliwy: gwałt mu zadajmy;
Nie szczędźmy wdowy;
Nie miejmy wstydu wobec siwych włosów starca.
Nasza siła niechaj będzie dla nas prawem sprawiedliwości.
Słabość bowiem — należy uważać jako rzecz bezużyteczną.
— Zasadzki czyńmy sprawiedliwemu;
Męczy nas swoją łagodnością.
Walczy przeciw naszym dziełom;
Zarzuca nam grzechy wobec zakonu;
Odsłania nam nasze nieprawości swą nauką.
— Mówi tak: Ja znam Boga;
Samego siebie czyni synem bożym;
Jest żywym wyrzutem przeciw naszym myślom.
— Ciężko nam patrzyć na niego.
Bo żywot jego nie podobny jest do żadnego innego żywota:
A jego drogi są odmienne.
— Dla niego my jesteśmy jako potępieni;
Usuwa się od drogi naszej jako od nieczystości;
Błogosławionym zowie koniec sprawiedliwych.
— Chełpi się mówiąc: Bóg jest mym ojcem.
Patrzmy, czy słowa jego są prawdą;
Wyprobujmy jego koniec.
— Jeżeli sprawiedliwy jest synem Boga, to on go weźmie do siebie.
Wyprobujmy jego koniec.
— Rozpytujmy go w zarzutach i w męczarniach;
Ażeby poznać do cna jego słodycz;
Wyprobujmy jego cierpliwość;
Skażmy go na śmierć haniebną.
— Niewątpliwie przyjdą go szukać podług jego słów.
....................
Tak mówili bezbożni i wielce błądzili;
Ich złośliwość oślepiła ich serce;
Nie znali tajemnic boskich;
Nie utkwili ducha na tem, co jest nagrodą sprawiedliwego:
Dusze sprawiedliwych są w ręku Boga;
Ich nadzieja jest pełną żywota.



PISMO PHIBFHORA
(I W. PO CHR.)

Nikt nie zna serca Boga, dopóki Ten nie wywoła dnia Zmartwychwstania.
Czyli stworzenie podniesie rękę? — Bóg je zna.
Zna on bezbożnika, który się chełpi swoją wybrednością i swoją sprośnością;
Zna on człowieka Bożego i wie, jak Bóg się rozrasta w jego sercu;
On to ochrania drogę bez strażnika;
On wydaje sąd bez sędziego;
Ustanowił wielkiego w jego wielkości życia dla miłosierdzia;
Ustanowił ubogiego, który błaga hira (pana, wielkiego), aby Bóg poznał jego serce;
— Bezbożnik nie mówi: „Bóg jest w przeznaczeniu, które się podnosi.“
A jeżeli powiada: „Tego nie masz“ — niechaj patrzy na rzeczy ukryte.
— „Słońce i księżyc zejdą na niebo.“ Dlaczego?
Woda i ogień i wiatr (powietrze) zejdą. — Skąd?
Jest jakowaś opieka i panowanie nad istotami. — Czyje?
Naturę boską, która jest utajona, Bóg nam ujawnia przez świat.
Wywołał do bytu światło i ciemność — wszystko stworzenie jest w nim.
..............................
— Ten który jest złamany, nie był nim na początku swego aktu;
Ani też ten co zabija, nie upada na drodze.
Przeznaczenie i odpłata późno nadchodzą, aby się ukazać jako zjawienie opatrzności;
Przeznaczenie nie jest widzialne naprzód; odpłata nie przyjdzie gwałtownie;
Wielką jest mądrość Boga, który ustanawia jedną rzecz po drugiej;
Przeznaczenie i fortuna, które nadchodzą, z woli Boga nadchodzą.



Z KSIĘGI „HERMES TRISMEGISTOS“
HYMN MISTYCZNY.

Niechaj cała natura świata słucha tego hymnu.
Otwórz się, ziemio!
Niechaj wszystko źródlisko deszczów otworzy się przedemną!
Niechaj drzewa się nie poruszają!
Śpiewać będę Pana stworzenia, Pana Wszystkości, Jedynego!
Otwórzcie się, niebiosa!
Uciszcie się, wiatry!
Niechaj nieśmiertelne koło Boga przejmie słowo moje,
Albowiem śpiewać będę stwórcę świata,
Tego który umocnił ziemię, utkwił niebo,
Który nakazał wodzie słodkiej wyjść z Oceanu,
I rozlać się po ziemi zamieszkanej i niezamieszkanej.
Na pożywienie i użytek wszystkich ludzi;
Tego, który nakazał ogniowi promienieć nad wszelkim czynem ludzi i Bogów.
Błogosławieństwo dajmy wszyscy temu, który jest nad niebem, stworzycielowi całej natury.
On jest okiem inteligencyi,
Niech przyjmie błogosławieństwo mych potęg.
Śpiewajcie Jedność i Wszystkość, potęgi, które jesteście we mnie.
Śpiewajcie podług mej woli, wszystkie me potęgi.
Gnosis święta, oświecony przez ciebie,
Śpiewam przez ciebie światło idealne,
Roskoszuję się rozkoszą inteligencyi.
Wszystkie me potęgi, śpiewajcie ze mną;
Śpiewaj, moja Ciągłości!
Sprawiedliwości moja, śpiewaj przezemnie sprawiedliwość!
Moja Pospólności, śpiewaj Wszystkość.
Prawdo, śpiewaj przezemnie prawdę.
Dobro, śpiewaj siebie.
Życie i światło, od nas ku wam płynie błogosławieństwo.
Błogosławię cię Ojcze, energio moich potęg.
Błogosławię cię Boże, potęgo moich energij.
Twoje słowo śpiewa cię przezemnie.
Przyjmij przezemnie powszechność w słowie, ofiarę słowną.
Oto co wołają potęgi, które są we mnie.
Śpiewają tobie ciebie — Powszechność, spełniają twą wolę.
Ochroń tę powszechność, która jest w nas, o, życie!
Oświeć, o światło, ducha Boga.
Inteligencya bowiem powołuje do bytu słowo twoje, o stwórco ty, który nosisz ducha.
Jesteś Bogiem, a człowiek należący do Ciebie wywołuje te rzeczy poprzez ogień, powietrze, ziemię, wodę, ducha, poprzez twoje stworzenia.
Znalazłem błogosławieństwo w twej wieczności.
Czego szukam, tom uzyskał od twej mądrości.
Wiem, iż za twoją wolą wygłosiłem to błogosławieństwo.


Wszystkie urywki w tym dziale przełożył A. Lange.







  1. Amen-meri lub Meri-amen, syn Amona, tytuł Faraona. Grecy wykładali Amon imieniem Zeus. Jest on wcieleniem ubóstwienia i tajemnicy.
  2. Różne plemiona Małej Azyi, Syryi, Celesyryi, półwyspu Synaj i t. d. — Kheta znajduje się w biblii, również Kati — Kitti, Karkisz = Girgaszi. — Kharu to nazwa ogólna Syryi; Khirba = Halep. — Masa = Myzya; Pidas = Pizydya; Tarteni lub Dardent = Dardania; Iriuna = Ilion (?)
  3. Mentu bóg wojny i zwycięztwa; słońce.
  4. Kheta (znane w biblii), lud syryjski o charakterze beduinów.
  5. Phra — słońce w pełni.
  6. Baal — bóstwo semickie, syryjsko-fenickie.
  7. Tu autor zmienia ton — i Ramzes naraz zaczyna mówić w pierwszej osobie.
  8. Aamu — ludy żółte, tak nazywali Egipcyanie sąsiednich Azyatów.
  9. Sutekh — tak nazywali egipcyanie bogów plemion azyatyckich.
  10. Sekhet — bogini z głową lwicy.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Antoni Lange.