Lutnia rokoszańska

<<< Dane tekstu >>>
Autor Szymon Szymonowic
Tytuł Lutnia rokoszańska
Pochodzenie Sielanki (1614) i inne wiersze polskie
Redaktor Jan Łoś
Wydawca Polska Akademia Umiejętności
Data wyd. 1921
Druk Drukarnia Uniwersytetu Jagiellońskiego
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Cały zbiór
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron
Lutnia rokoszańska.

Lutni moja! co czynisz? czemu strony twoje
Umilkły? ktore przedtem lubo krwawe boje,

Lubo śpiewały dary złotego pokoju.
Zapomniałaś i wdzięku, i zwykłego stroju!

Czyli płakać nie umiesz, a tylko krzykliwe
5

Tryjumfy zwykłaś śpiewać, nie dumy troskliwe[1]?
Za czasy wszystko idzie; jakie słońce wstaje,
Takie Bog serca ludziom i umysły daje.
Żeglarza raz uczyni wesołym pogoda,

Drugi raz smutkiem zmiesza zaburzona woda.
10

I ty czasom przywykaj, a kędy wiatr wienie,
Tam żagle daj. W smutny wiek smutne płuży pienie!
Nie owo[2] to, gdyż z Moskwy zwycięzce witała,
Nie owo[3], kiedyś mężne hetmany śpiewała,

A oni zamki brali, oni posiadali
15

Możne państwa i rogow tyranom ścierali.
Lękał się hardy sąsiad, a na wszystkie strony
Kwitnął pokoj surowym męstwem ogrodzony.
Dziś wszystko opak, wszystko poszło w zaniedbanie:

Nie usłyszysz, jeno płacz, jeno narzekanie,
20

Niezdarzone[4] potrzeby[5], pola krwią oblane.
Tu Tatarzyn plondruje, a wolnemi wroty
Wypada, i co miesiąc czyni swe obroty.

Już Podole zniszczone; ona Ukraina,
25

Ona matka żywności, dobr wszystkich dziedzina,
W popioł poszła; popiołem i miasta budowne[6],
Popiołem poleciały i twierdze warowne.
W niewolą zapędzono lud nieprzeliczony,

Więźnie, nieszczęsne więźnie i bogate plony;
30

Cory śliczne szlacheckie i żony uczciwe
Bisurmanom oddają posługi brzydliwe[7].
Żywiśmy, czy nas morzy sen nieobudzony[8]?

Gore u sąsiad, gore; jawnie, bez obrony

Giniemy, jako stado wilkom odbieżane,
35

Czekając tylko z gardłem na ostatnią ranę.
Już i Wołoszyn wierzga i wzgardą potyka,
A pod skrzydła tureckie wszystek się podmyka[9];
Zapomniał Cecory, gdzie garści polskiej siły

Niezliczone tatarskie wojska nie złomiły.
40

Z drugiej strony na brzegi z okrętow wysiada
Zły sąsiad i już wszystkim Inflantczykiem[10] włada.
Ktory niedawno z zamkow zburzonych wylatał,
Abo się tratw rozbitych uciekając chwatał.

Jaką to krwią kupiono, jakimi trudami
45

Jeszcze przed ojcy i przed naszymi dziadami!
Jakie wojska chodziły, jakie polegały
Mężne głowy i na to zdrowia odważały[11]!
Teraz gnuśność i jawne rzeczy zaniedbanie

Podało to rozbojcy na opanowanie;
50

Prawie się nam te kraje z dłoni wyśliznęły,
I jako lekka piana z wodą upłynęły.
A Prusak potakiwa, bo ma czas po sobie.
Złoto, pan u potrzebnych[12], a kto tej chorobie

Podległ, już ani ręką, ani sercem władnie;
55

Osieł ze złotem każdy mur przebędzie snadnie.
Gruba pułnocna ziemi! ciebieli winować.
Czyli tych, co nie chcieli miru z tobą chować?
I tam przyczyna złego, tam umysł łakomy

Uniosła chciwość i sen fortuny znikomy,
60

A kłamstwo, ktore długo nie dotrzyma wiary,
Prędko wyrwnęło[13], i złym złe usłało mary.
Jednych pobito, drugich pobrano w więzienie,
Nam sromota została i wieczne zelżenie[14].

Lutni moja! tu stańwa. Rzeczy nietykanych
65

Tykać się będziesz, w Polsce dotąd niewidanych.
Nazwaćby to roztyrkiem i wojną domową,
Czyli z panem poddanych potrzebną umową?
Ojczyzno moja! całość i twoje swobody

Godne serc jednostajnych[15], godne spolnej zgody!
70

Czyli twemu nieszczęściu tego niedostało,
Aby cię rozrożnienie wnętrzne zamieszało?
Sama ty, jako słońce świat wielki obchodzi,
Nie dałaś się zagarnąć tyrańskiej powodzi,

Sama w nieprzepłaconej zakwitłaś wolności,
75

Zażywając cnot jasnych i szczerej prostości.
Bogdaj każdy śmierć pierwej połknął i legł w grobie,
Niżliby się ubliżyć miało twej ozdobie!
Gani cię ktoś nierządem i odmienić radzi?

Dla Boga! komu nasza starożytność wadzi,
80

Niech się do rządu wiezie[16], a nas tak zostawi.
Niewolą wolnych ludzi żaden nie naprawi,
Trudno wszystkich osiodłać, i kto te nadzieje
We łbie kręci, jabym rzekł, że z mozgu szaleje,

A ledwiebym nie twierdził, cokolwiek rożnice
85

Teraz się miesza, że z tej pochodzi studnice.
Czują się wolne serca, i zaraz wzdrygają,
A ręce nieżyczliwej tykać się nie dają.
Każda rzeczpospolita swojem prawem słynie,

Starożytnością stoi, nowinkami ginie.
90

A jako jest ostrożność potrzebna w tej mierze,
Tak wiele błędow bywa w niedufnej[17] niewierze;
A kto się domniemaniem wątpliwem[18] sprawuje,
Siła omyłki miewa i siła szwarkuje.

Cny Polaku! szczycisz się wielkiemi przodkami!
95

Ta twoja własna sława między narodami.
Że krole swe miłujesz, że ku nim nie miewasz
Złego serca i cnoty cale[19] dotrzymywasz,
Terazbyś miał odmienić? Niechaj ta godzina

Zniknie, w ktorąby powstać miała ta nowina,
100

Że Polak krolom hardy, niewierny poddany.
Mocny krolu! żeś nam jest od Boga podany,
Choć to kupami jadą choć wielkie gromady
Ściągają i jakoby biorą się do zwady:

Nie zwady ci szukają, ale wątpliwości
105

Chcą pozbyć; i twej pragną ku sobie miłości;
Abyś się w tej ojczyźnie zakochał właściwie,
Abyś im w długie wieki panował szczęśliwie,
I cne potomstwo twoje takiemiż cnotami

Zaprawił, żeby potem panować nad nami
110

Umieli — o to każdy do nog ci upadnie,
A jeślić złego życzą, stąd uważaj snadnie,
Patrzże, co drudzy czynią: widząc rozrożnienie
Braci swej, i od ciebie pana odstąpienie,

Zaraz pod twoj bok pędem ogromnym skoczyli,
115

I onych przedsięwzięciu dosyć uczynili.
Tak więc do krola swego lecą pszczoły mężne,[20]
I koło niego hufy szykują potężne.
Zdrowia swe na szańc stawią; już przeciwnej stronie

Trudny przystęp, bo wojsko stanęło w obronie.
120

Cny krolu! stąd rozeznaj, co wolność sprawuje.
I jako jest bezpieczen, co ludziom panuje
Swobodnym! Jeśli jeden weźmie płoche rady,
Albo w niechęć postąpi i zapragnie zwady,

Wnet drugi boku strzeże. Miłość serca rządzi,
125

W niewoli kto miłości szuka, ten pobłądzi.

Gdzie bojaźń tam nienawiść, a nienawiść zguby
Zawsze szuka: niechaj ją, jako chce, do kluby
Naciąga, przecie ona zawsze w swoj cel[21] mierzy,

A komu jest niechętna, skąd może, uderzy.
130

A tak więc i ci, co się tobie przeżyć dali,
Z miłością się u twoich nog opowiedali.
Nie rokuje niewola, ani rozmow stroi,
Lecz z cicha upatruje i swe sztuki broi;

A żaden nie przestrzeże, wszyscy złemu radzi:
135

Tego w łożnicy kolą, pod tego podsadzi
Skryte prochy, ten w trunku, ten zdradzon w potrawie,
Ten nieznacznym sposobem, ten zabity krwawie.
Wolność tego nie umie, bo jej jarzmo szyje,

Nie dolega, i w całej bezpieczności żyje.
140

Cny krolu! jakokolwiek ta sprawa stanęła,
I lubo cię kłopotem przykrym nabawiła,
Bierz probę z serc przychylnych. I ta i ta strona
Ma być u ciebie wielką wiarą zalecona.

Nie najdziesz tu obłudy, najdziesz szczerość całą.
145

I stateczność na wszelkie złe przygody trwałą.
Najdziesz miłość uprzejmą, ktorą ty miłością
Wzajem oddaj, a tak już zupełną ufnością
Posadź na niej. Ten ci gmin zdrady nie uczyni.

I prożno go zły język o swawolą wini.
150

Częściej koń w twardej krydze chodzić nauczony
Jeźdźca zmiata, a w biegu munsztuk pozwolony[22]
Łatwiej utrzyma, niżli wodze mocno jęte;
Prożno wędzidło wściąga już raz na kieł wzięte.

Miękko gębę, miękko wieść na jeźdźca należy.
155

Wolny lud prowadź wolno, wolniej on pobieży
I bez pręta. Piękna to, że kto chce żyć w prawie,

Nie cierpi surowości; sprawuj go łaskawie,
Owszem łaską poprzedzaj i pozwalaj wiele.

Na grzbiet postanowiony siada jeździec śmiele.
160

Jeszcze zły język mowi: wojną państwa stoją.
Zła nowina, gdzie pana poddani się boją.
Nie tylko mocą, albo wojski, albo męstwem,
Ale się wojna więcej wspiera posłuszeństwem,

Do ktorego swobodne ludzie trudno chylić;
165

Kto na mało pogląda, łatwo się omylić.
Nie każde posłuszeństwo idzie z przymuszenia,
I gdziebyśmy się chcieli uciec do baczenia,
Ledwie to posłuszeństwem nazywać się godzi,

Co za niepozwoleniem i z musu przychodzi.
170

Gdzie każesz, ono idzie: serce się opiera;
Prożno ostroga konia niechętnego zwiera[23],
Trudno gwałtem ku gorze wiosło usiłuje;
Ale gdzie przyrodzenia siła rozkazuje,

Tam serce chętne bieży. Sercem wojny stoją!
175

Mężniejszy są, co sławy[24], nie chłosty się boją.
Niewolnik w kąt się ciśnie, wolny jasne czoło
Ukazuje, i wszędy stawi się wesoło,
I rad jeszcze poprzedza wszystkie rozkazania;

Aż więc niektorych słychać jawne narzekania,
180

Ze nie są w dziele, że się w domu oblegają,
A drudzy krwią ojczyzny cudze oblewają.
Azaż niedawno oczy nasze nie widziały,
Jako gwałtowne wojska prędko się zbiegały

Na jedno zawołanie hetmana dzielnego?
185

Owo[25] wszędy ochotę znać ludu wolnego.
Cny krolu! przypasz jeno do boku broń swoję,
A siadaj na rączy koń! Ujrzysz ludzie twoje.

Ujrzysz własną powolność, Polaki cnotliwe,

Krolom, panom swym, służyć nigdy nie leniwe!
190

Umiej łaską szafować, i w tem, coć do ręku
Bog powierzył, niech cnota pewną będzie wdzięku[26]!
Niechaj bierze, kto robi! Tak na wszystkie strony
Narod nasz będzie, jako był, niezwyciężony;

I ty sławą obłokow dotkniesz, i te wrzawy
195

Ucichną, gdy nastąpią ważniejsze zabawy.
Robić tym ludem, robić potrzeba koniecznie!
Lutni moja! pocoś się rozwiodła bezpiecznie?
Rytm to nie twego tonu; dzierż się przystojności:

Podczas rzecz zamilczona więcej ma mądrości.
200







  1. troskliwy — przynoszący troskę
  2. nakładać z kim — wchodzić w spółkę
  3. nie owo to — już nie jest tak, jak wtedy
  4. niezdarzony — nieudany
  5. wojna
  6. budowny — bogato, mocno zabudowany
  7. brzydliwy — wstrętny
  8. nieobudzony (sen) — z którego niepodobna się obudzić
  9. podmykać się — poddawać się
  10. Inflantczyk — Inflanty
  11. odważać zdrowia — na śmierć się narażać
  12. potrzebny — potrzebujący
  13. wyrwnąć — wywrócić się
  14. zelżenie — hańba
  15. jednostajny — zgodny
  16. wieźć się — jechać, udawać się
  17. niedufny — nieufny
  18. domniemanie wątpliwe — wątpliwość
  19. cale — w zupełności
  20. dosyć uczynić przedsięwzięciu — zapobiedz zamiarom
  21. celować co — dorównywać czemu
  22. pozwolony — wolny, swobodny
  23. zwierać — uciskać, uwierać
  24. sława — osława, hańba
  25. owo — oto
  26. wdzięczność





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autorów: Szymon Szymonowic, Jan Łoś.