Nasze sny/Sny na pozór cudowne, dające się wytłumaczyć w naturalny sposób

<<< Dane tekstu >>>
Autor Stanisław Antoni Wotowski
Tytuł Nasze sny
Wydawca nakładem autora
Data wyd. post 1938
Druk Drukarnia „Współpraca“
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron


SNY NA POZÓR CUDOWNE, DAJĄCE SIĘ
WYTŁUMACZYĆ W NATURALNY SPOSÓB.

Przebiegłem różne kategorie snów, dających się wytłumaczyć przyczynami naturalnymi, jako to naszymi pożądaniami, czynnikami zewnętrznymi, chorobliwymi stanami organizmu, wreszcie działaniem podświadomości. Co prawda już w tym ostatnim wypadku nasuwały się poważne wątpliwości i powstawało zapytanie, gdzie kończy się ta praca podświadomości, a rozpoczyna jasnowidzenie.
Teraz docieramy do grupy snów, że się tak wyrażę „najwyższych“ w tym podziale, budzących w odnośnej literaturze zawzięta polemikę. Mianowicie do snów t. zw. wieszczych i tych w których ukazują się nam umarli, ostrzegając o grożących nam niebezpieczeństwach, lub żądając spełnienia jakichś czynów, których nie zdążyli wykonać za życia. Zaznaczam, że uczeni, wrogo usposobieni do wszelkiej „cudowności“ i takie sny starają się wytłumaczyć naturalnymi przyczynami, co czasami im się udaje, przeważnie jednak zawodzi.
Aby być całkowicie bezstronnym przytoczę przykłady snów, posiadających wszelkie pozory nadprzyrodzone, a dających się wyjaśnić w zwykły sposób.
Pewien ojciec nie odstępował na krok przez kilka tygodni od łóżka swego śmiertelnie chorego dziecka. Niestety, umarło ono i złożono je w trumience, obstawionej gromnicami. Strapiony, padł na sofę w drugim pokoju i długo siedział pogrążony w rozpaczy. Nad ranem sen go zmorzył, a wtedy przyśniło mu się, że synek staje przed nim i woła: „Ojcze, czyż nie dosyć, że umarłem, chcesz jeszcze żebym się spalił?“
Budzi się przerażony, biegnie do żałobnej komnaty i widzi, że jedna ze świec katafalku upadła na umarłego i ubranko na nim zaczęło się tlić.
Sen na pozór cudowny. A jednak starają się go wytłumaczyć w ten sposób, że swąd spalenizny dotarł do powonienia zrozpaczonego ojca i wywołał udramatyzowany obraz, jaki go obudził.
Inny przykład, przytoczony przez dr Szokalskiego w „Fantazyjnych objawach zmysłowych“.
Jednemu z jego znajomych śniło się, gdy nocował w oberży, że ktoś na niego zawołał: „Uciekaj, bo sufit się wali!“
Zerwał się z pościeli i pobiegł ku drzwiom. W tejże chwili ogromny kawał gipsu, oderwał się od sufitu i upadł na łóżko.
„Podróżny — pisze dr Szokalski, analizując ten sen — mógł kładąc się spać, rzucić okiem na popękany sufit i przeczuć grożące niebezpieczeństwo. Czym innym zajęty nie zastanawiał się nad nim, ale myśl raz zrodzona odżyła we śnie, skoro ją trzask orzeźwił“.
Wreszcie słynne widzenie Tadeusza Czackiego, cytowane nieraz przez naszych okultystów, jako „cudowne“.
Tadeusz Czacki wkrótce po śmierci ojca miał we śnie dziwne widzenie. Ukazał mu się ojciec i rzekł: „Tadeuszu, przed zgonem moim, jadąc do majątku w tym a tym miasteczku, stanąłem u znajomego karczmarza. Wtedy przyszedł do mnie pewien szlachcic i prosił o pożyczkę. Chcąc mu wygodzić, a nie mając pieniędzy przy sobie, wziąłem od karczmarza tysiąc dukatów, nie dałem na to skryptu i wkrótce umarłem. Proszę cię, dla spokoju duszy, zapłać!“
Kiedy młody Czacki o tym śnie zapomniał, miał drugie widzenie ojca, który go surowo strofował, czemu nie spełnił jego prośby.
Wówczas kazał przywołać do siebie karczmarza, który nie mając skryptu, nie śmiał się upominać. Karczmarz potwierdził szczegóły, znane Czackiemu ze snu. Zapłacił, a tejże nocy pojawił się po raz trzeci ojciec, dziękował mu i błogosławił.
I temu „widzeniu“ zawzięci materialiści usiłują odebrać nadprzyrodzony charakter. Twierdzą, że główną rolę grało tu zapewne przypomnienie. Tadeusz Czacki wiedział o długu ojca, tylko zapomniał o nim, a pod wpływem snu wspomnienie to wynurzyło się z jego podświadomości.
Znów nasuną się te same, co poprzednio wątpliwości. Czacki mógł o długu ojca wiedzieć, albo nie wiedzieć. Jeśli wiedział — możemy się zgodzić na pracę podświadomości, lecz jeśli nie wiedział, to ten sen nie daje się wytłumaczyć przypomnieniem.
Ale, jeśli nawet poprzednio przytoczonym snom można w taki sposób odebrać charakter nadprzyrodzony, to przejdziemy teraz do kategorji widzeń, jakie mimo największych wysiłków nie dadzą się wyjaśnić ani oddziaływaniem czynników zewnętrznych, ani pracą podświadomości, ani też psychoanalizą Freuda.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Stanisław Antoni Wotowski.