<<< Dane tekstu >>>
Autor Szymon Szymonowic
Tytuł Pastuszy
Pochodzenie Sielanki (1614) i inne wiersze polskie
Redaktor Jan Łoś
Wydawca Polska Akademia Umiejętności
Data wyd. 1921
Druk Drukarnia Uniwersytetu Jagiellońskiego
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Całe Sielanki
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Cały zbiór
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron
Sielanka siedmnasta.
Pastuszy.
Soboń, Symich.

SOBOŃ.

Symichu, co urzędnik[1] wczora mowił z wami?


SYMICH.

Mowił, że się pustoszą lasy koszarami,
I to, że ich na przez rok[2] czynić nie pozwoli.


SOBOŃ.

Podobno, kto mu tego dobrze nie przysoli.

Takci dziś urzędnicy w rzeczy przestrzegają
5

Dobra pańskiego, a w miech[3] sobie nabijają.

[4]

Wszystko na wydzieranie: (bodaj panoszeli)
Już ubostwu[5] i łąki, i pola odjęli.
Teraz bronią do lasow; siła drzewa padnie

Na każdy rok, siła go leda kto ukradnie?
10

Rąbią ze pnia, nie tylko powalone biorą,
A przedsię darow bożych nigdy nie przebiorą:
Las przedsię lasem, a snadź lepiej to i panu
Co rok po dziesiątemu wytykać[6] baranu.

Ale się nie frasujmy: gębę djabłu temu
15

Przyjdzie czym zatkać, a paść przedsię po staremu.
Wełna się na to przeda, i czym lżejszym może
Odprawić[7], niech się ten wilk tą draczą[8] wspomoże.


SYMICH.

Dawno tak baba rzekła: co dalej,[9] to gorzej.

Dziś szczyptami odprawisz, jutro nasyp sporzej[10].
20

Naciężyj nogę wstawić[11]; i te dziesięciny
Naprzod nastały barzo z niewielkiej przyczyny.
Przedtym nic nie dawano, darmosmy pasali,
Bryndzę tylko albo ser na pocztę[12] naszali.

Potym barana, alić tego zawsze chciano;
25

Nakoniec dziesiątego co rok wytykano.
Teraz na nowe; co się da urzędnikowi,
Wciągnie się to w obyczaj: bo skoro się dowi
Pan tego, będzie kazał sobie za swe płacić;

I tak musiemy na tym dwojako utracić:
30

Bo i urzędnik będzie macał swojej dziury.
Na ostatek nas będą drzeć, tylko nie z skury.


SOBOŃ.

Symichu, nie trzeba brać ostro przed się rzeczy.
Poruczmy Bogu, on tu niechaj ma na pieczy:

On daje i dla wilka, i dla człeka złego,
35

On daje i dla pana; a więcby wszystkiego
Odbieżeć, że się trocha na stronę uroni?
Święta to wełna,[13] co się nią baran ochroni.
Bog nam da: za wydercą[14] zawsze nędza chodzi:

Wydziera, a nic nie ma. Bog wszystko nagrodzi,
40

Jeszcze też żon nie mawa; niechaj się ojcowie
Naszy frasują; ich to przynależy głowie.
A my co wesołego sobie zaśpiewajmy,
Ale co wesołego; pokoj troskom dajmy.

Widzisz, jako po zimie wiosna następuje?
45

I to ustąpić musi, co nas dziś frasuje.
Zaczni, abo ja zacznę, pojdziem na przemiany:
I wieniec piękniejszy jest, kiedy przeplitany.


SYMICH.

Zaczynaj ty; ja z tobą w rownią się nie liczę[15];

Tyś mistrzem na to, ja się dopiero kęs ćwiczę.
50

Wszakże nie wydam[16]; co kto umie, z tym się stawi:
Przy słowiku i sroka piosnkami się bawi.


SOBOŃ.

Skowroneczku, już śniegi na polach nie leżą,
Już do morza rzekami pienistemi bieżą.

A tyś rad, i ku niebu wzgorę polatujesz,
55

I garłeczkiem krzykliwym wdzięcznie przepierujesz[17].
Bo skoro wiosna role rozległe ogrzeje,
Skoro łąki kwiatkami pięknemi odzieje,

Wynikną i robaczki z ziemie rozmaite:

A ty potrawki będziesz miał z nich znamienite.
60

SYMICH.

Jaskołeczko, jużeś się na świat ukazała?
Jużeś ożyła? jużeś z wody wyleciała?
Za tobą dni wesołe, i wietrzyk powiewa;
Za tobą i słoneczko cieplejsze dogrzewa.

Narodzi ono tobie muszek niezliczonych,
65

Ty ich będziesz łapała po polach przestronych;
Będziesz łapała i do gniazdeczka nosiła,
Boś je sobie pod naszą strzechą ulepiła.


SOBOŃ.

Słowiku, moj słowiku, co w tym krzu[18] rożanym

Od pułnocy mię budzisz swoim głosem ranym,
70

I ty nie z serca śpiewasz, i ciebie coś boli:
I ja śpiewam, a rym moj idzie po niewoli.


SYMICH.

Garlico, ma garlico, i ciebie coś więzi,
Że tu siadasz osobno na suchej gałęzi,

Siadasz osobno, aż cię chytry lep ułowi:
75

I mnie, nędznicę, pędzi do grobu stan wdowi.


SOBOŃ.

Koźlęta mi w kapuście poczyniły szkody.
Szpacy mi pozjadali na trześniach jagody,
Wroble proso wypili, tę mam korzyść z tego,

Że za Phyllidą biegam, a nie dojrzę swego.
80

SYMICH.

Cieliczka mi do sadu przez płot przeskakuje,
I kwiateczki mi depce, i szczepie mi psuje.

Cieliczko nie przeskakuj: i ty Daphnisowi
Daj pokuj, krasna Dyrce, cudzemu mężowi.


SOB0Ń.
Wypatrzyłem grzywacze, gdzie gniazdo nosiły,
85

I już dzieci; jak mniemam, wpoły dokarmiły;
Pojdę, je zbiorę, i dam komuś na śniadanie,
Nie powiem, komu: bo mi idzie o wydanie[19].


SYMICH.

Ułapiłem wiewiorkę wczora na leszczynie,

Niech każdy wie, że ją dam nadobnej Halinie.
90

Komu co Bog obiecał, zazdrość nie ukradnie;
A komu nie obiecał, i z garści wypadnie.


SOBOŃ.

Kiedy po gorach chodzisz, nie chodź, Phylli, bosa,
Kiedy po łąkach, zdrowa nożkom rana rosa,

W trzewiczku do taneczka: a jać go więc kupię,
95

A ty mnie… lecz podobno moje chęci głupie.


SYMICH.

Sierszeń[20] w południe kąsa, przed wieczorem mszyca,
Mucha cały dzień, w nocy przykra komorzyca[21],
U wody się boj węża, jaszczorki przy krzaku,

Mnie przy chroście. Co mowisz, szalony prostaku?
100

SOBOŃ.

Zufała Eriphyla, mijając mię wczora,
Cisnęła na mnie jabłkiem; skąd mi głowa chora,
Tesknica na mię bije, szum przelata uszy,
Spać nie mogę, lice mi blednie, a mdło duszy.


SYMICH.
I mnie w tańcu Testylis przydeptała nogę:
105

Od tego czasu wszystek jakoby niemogę[22].

Jeśli mi to na pośmiech tylko udziałała,
Bodaj krzemienie gryzła, w pokrzywach sypiała.


SOBOŃ.

Kupido, co ogniste rzucasz w serca strzałki!

Przed laty Nimfy rady słuchały piszczałki.
110

Dziś pytają, co kto ma. Snać i Wenus daje
Zwać się złotą. Prze Boga, złe to obyczaje!


SYMICH.

Faunie, i tyś swych czasow siadał miedzy bogi,
I tobie oplatano wonnym kwieciem rogi;

Pieśniami brzmiały gaje, brzmiały gęste lasy.
115

Wesołe były wieki, były wdzięczne czasy.


SOBOŃ.

Same owce po gorach wolno się pasały,
Ani zbojce, ani się wilkow obawały;
Dziś się wszyscy za zyskiem bezecnym udali:

A Tatarzyn kilka kroć co rok sioła pali.
120

SYMICH.

Buhaju, moj buhaju! nie tak się niedźwiedzi
Obawaj, jako gdy nas zdradliwi sąsiedzi
Podsiadają[23]: przedtym nas na wszystek świat znano:
Acz i teraz nad Wołhą przed nami zadrżano.


SOBOŃ.
Źle dziś i bratu wierzyć: pod rękę stryjowę,
125

Odjeżdżając w gościnę, wszystko me domowe
Oddałem gospodarstwo; on mię wygnał z niego:
Snąć to się panom trafia wieku dzisiejszego.


SYMICH.

Pasterzu, złe psy chowasz, owce z pastuchami

Pokąsali: musi być, suki się z wilkami
130

Chowały. Ostatek ci pokradną złodzieje:
Snać się to i w bogatych dworach teraz dzieje.


SOBOŃ.

Dalekośwa zabrnęła. Dosyć pastuchowi
Wiedzieć o owcach, a nie przymawiać dworowi.

Już te kozy gałęzie wszystko pogłodały[24],
135

Pozganiajmy ich, aby się nie rozchadzały.
Świeżego im nawalmy. Trzeba czułej straży
Na wiosnę, bo na wiosnę wilk najwięcej waży,
Że się zimie przegłodził, gdy w oborach było

Wszystko zamkniono; teraz, gdy się wypędziło,
140

Najwięcej czyha na to, kiedy się rozbieżą.
Zawołaj psów[25]: niechaj tu blisko przy nas leżą.






  1. urzędnik — włodarz
  2. na przez rok — na przyszły rok
  3. miech — torba, kieszeń
  4. przysolić komu — przekupić kogo
  5. ubosztwu.
  6. wytykać po dziesiątemu baranu — pobierać dziesięcinę z baranów
  7. odprawić co — pozbyć się czego
  8. dracza — zdzierstwo
  9. dałej
  10. sporzej — więcej, obficiej
  11. wstawić nogę — zrobić początek
  12. poczta — podarunek
  13. welna.
  14. wyderca — wydzierca
  15. w rownią się nie liczę — nie uważam się za równego
  16. wydać — zdradzić, zawieść zaufanie
  17. przepierować — trele wywodzić
  18. kierz — krzak
  19. wydanie — rozgłoszenie sekretu
  20. sierszeń — szerszeń
  21. komorzyca — komar
  22. niemoc — chorować
  23. podsiadać kogo — stać komu na zdradzie
  24. pogłodać — obgryźć
  25. pies — kochanek





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autorów: Szymon Szymonowic, Jan Łoś.