Laokryci i τὸ κοινὸν δι(καστήριον) czyli „sędziowie ludu“ i „wspólny sąd“

>>> Dane tekstu >>>
Autor Stefan Waszyński
Tytuł Laokryci i τὸ κοινὸν δι(καστήριον) czyli „sędziowie ludu“ i „wspólny sąd“
Wydawca Akademia Umiejętności
Data wyd. 1908
Druk Drukarnia Uniwersytetu Jagiellońskiego
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Okładka lub karta tytułowa
Indeks stron
LAOKRYCI
I
ΤῸ ΚΟΙΝῸ(Ν) ΔΙ(ΚΑΣΤΉΡΙΟΝ)
CZYLI
„SĘDZIOWIE LUDU“ I „WSPÓLNY SĄD“
NAPISAŁ
STEFAN WASZYŃSKI
KRAKÓW
NAKŁADEM AKADEMII UMIEJETNOŚCI
SKŁAD GŁÓWNY W KSIĘGARNI SPÓŁKI WYDAWNICZEJ POLSKIEJ.
1908.
Osobne odbicie z T. LI Rozpraw Wydziału historyczno-filozoficznego Akademii Umiejętności w Krakowie.
Z drukarni Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie pod zarządem J. Filipowskiego.
Laokryci i τὸ κοινὸν δι(καστήριον) czyli „Sędziowie ludu“ i „Wspólny sąd“
Napisał
Stefan Waszyński.

I.

Najdawniejsza, „klasyczna“ wiadomość, jaką mamy o ustroju sądowym starożytnego Egiptu, znajduje się „Bibliotece historycznej“ w Diodora. Grek Diodorus ze Sycylii, odbywszy podróże, wśród których około r. 60-go przed Chr. był i w Egipcie i tam od egipskich kapłanów, jak sam opowiada, wiadomości zasięgał, pisząc potem w Rzymie za cesarza Augusta historyczne swe dzieło, cała jego pierwszą księgę Egiptowi i dziejom jego poświęcił. Tam więc są i szczegóły o prawie i sądownictwie Egiptu ; w rozdziale 75-tym tejże pierwszej księgi dowiadujemy się między innemi o tem, jaką organizacyę sądową miała „ludność w dawnych wiekach w Egipcie osiadła“, οί τό παλαιόν τήν Αίγυπτον κατοικούτες.
„Z miast najznaczniejszych — mówi Diodorus — najdzielniejszych mężów wspólnymi sędziami mianowali (άποδεικνύντες δικαστάς κοινούς), przeto zawsze dobry robili wybór. Bo oto i z Heliopolis i z Teb i z Memfis po dziesięciu mężów z każdego miasta wybierali, a sędziowskie kolegium to zdawało się nie być gorszem od Areopagitów w Atenach lub lacedemońskich gerontów. A skoro się owych trzydziestu zebrało, wybierali oni z pośród siebie jednego najlepszego i tego „arcysędzią“ (άρχιδικαστήν) ustanawiali, a na jego miejsce miasto, skąd tenże pochodził, innego sędziego wysyłało. Środków na życia potrzeby dostarczał sędziom król, dostatnich do wyżywienia się, arcysędziemu zaś wielekroć więcej. Arcysędzia miał na szyi na złotym łańcuchu zawieszone z kosztownych zrobione kamieni wyobrażenie, które zwano Prawdą. Rozprawy sądowe rozpoczynały się, skoro arcysędzia obraz ten Prawdy na szyję włożył. Zaś prawa wszystkie w ośm ksiąg spisane kładziono przed sędziów tak, aby je mieli pod ręką; wtedy według zwyczaju powód po szczególe wypisywał, i jak się to stało i jak szacuje wielkość bezprawia (άδικήμάτος) lub wyrządzonej sobie szkody“.
Dodajmy do tego opisu Diodora jeszcze krótką notatkę, jaką nam w dwieście lat po nim Claudius Aelianus zostawił, donosząc, że w dawnych wiekach (τό άρχαίον, p. Var. Histor. XIV. 34) w Egipcie sędziami byli kapłani, co się zgadza z tem, że według Diodora wybierano najmędrszych mężów z owych trzech miast Heliopolis, Teb i Memfis, w których główne były świątynie i główne kapłańskie kolegia, o co przed sąd pozywa — a oto mamy prawdopodobnie wszystko, co przez wieki całe było podstawą naszych wiadomości o kolegiach sądowych w Egipcie.


W r. 1826 wydał Włoch Amadeo Peyron papirusy greckie z Egiptu pochodzące, będące własnością muzeum w Turynie[1]. Niemal cały pierwszy tom tego wydawnictwa zajmują akty odnoszące się do tak zwanego procesu Hermiasza“. Był to proces, który pod koniec drugiego wieku przed Chr. od r. 125 począwszy, toczył w Egipcie Grek żołnierz, Hermiasz imieniem, z bractwem kapłanów zwanych Choachytai[2] o prawo własności do położonego w Tebach (Diospolis) dokmu, który — jak on twierdził — nieprawnie przywłaszczyli sobie owi kapłani, podczas kiedy on służbę wojskową pełnił. Proces ten trwał lat kilkanaście a rozpatrywały go różne trybunały sądowe: Hermiasz oddawał sprawę dwukrotnie greckiemu sądowi chrematystów, oddawał kilkakrotnie różnym władzom administracyjnym, posiadającym juryzdykcye, z przed każdego sądu kapłani się wykręcali, aż w końcu Hermiasz sprawę przegrał[3]. Ale nie Hermiasz i nie dom jego nas tu obchodzą. Bo oto te wszystkie trybunały i władze, przed które ów żołnierz grecki egipskich kapłanów pozywał, były to instancye obce, greckie przez obcą, najezdniczą dynastyę Ptolemeuszów w Egipcie po części dla napływowej ludności greckiej zaprowadzone. Z rodzimymi sądami egipskimi nie miały one, zwłaszcza owi chrematyści, nic wspólnego. Ważniejszem dla nas tutaj jest to, o czem pośrednio z aktów procesu Hermiasza się dowiadujemy, że prócz wspomnianych powyżej instancyi sądowych istniał w Egipcie za Ptolemeuszów jeszcze i trybunał egipski zwany z grecka λαοκρίται czyli dosłownie „sędziowie ludu“. Przez λαός trzeba tu rozumieć szerokie masy rodzimego ludu egipskiego, w przeciwstawieniu do elementów obcych, napływowych, Greków, Macedończyków i innych. Λαοκρίται, laokryci byli to więc w Egipcie ptolemejskim w pierwszej linii sędziowie dla ludu egipskiego, egipskiem rządzący się prawem, niewątpliwie i sami Egipcyanie. W aktach procesu Hermiasza czytamy, że laokrytów obowiązywały krajowe prawa egipskie, οί τής χώρας νόμοι. (P. Tur. I. 4 i 7).


To jest wszystko, cośmy do roku 1902 na pewno mogli wiedzieć o rodzimych sądach egipskich[4]. W tymże roku wydali dwaj niestrudzeni i niedoścignieni w pracy angielscy badacze Bernard P. Grenfell i Arthur S. Hunt pierwszy tom wydawnictwa uniwersytetu w Kalifornii p. t. The Tebtunis Papyri[5]. Wśród stukilkudziesięciu na gruncie starożytnej wsi Τεβτύνις (stąd nazwa Pap. Tebt.) odkopanych, niezmiernie bogatych w treść, głównie do wewnętrznego zarządu krajem odnoszących się tekstów, znajduje się jeden szczególnie zajmujący i ważny: Tebt. Nr. V. Jest to w kancelaryi pisarza wiejskiego (κωμογραμματεύς) wsi Kerkeosiris, dokonany odpis całego szeregu rozporządzeń i dekretów wydanych w roku 118 przed Chr. przez króla Ptolemeusza IX-go, z przydomkiem Ewergetes (Dobroczyńca) II i dwie współcześnie z nim panujące królowe Kleopatrę II-gą i III-cią. Nas tutaj zajmie teraz wyłącznie dekret normujący stosunek wzajemny i kompetencye sadów egipskiego laokrytów i greckiego chrematystów. Tebt. V wiersz 207—220. Προστετάχασι δέ καί περί τών κρινομένων Α[ί]γυπτίων πρός Έλληνας καί περί τών Έλλήνων τών [π]ρός τούς Αίγυπτίους ή Αίγυ(πτίων) πρός Έλληνας[6] γενών πάντων πλήν τών γεω(ργούντων) βα(σιλικήν) γήν καί τών ύποτελών καί τών άλλων τών έπιπεπλεγμένων τάίς προσόδοις:
Rozporządzili zaś (król i królowe) co do spraw Egipcyan przeciw Grekom i Greków przeciw Egipcyanom albo i Egipcyan przeciw Egipcyanom[7] jakiegokolwiek rodzaju, z wyjątkiem dzierzawców gruntów królewskich i monopolów i z wyjątkiem wszystkich innych związanych bezpośrednio z dochodami królewskimi, co następuje:
Τούς μέν καθ Έλληνικά σύμβολα συνηλλαχότας Έλλησιν Αίγυπτίους ύπέχειν καί λαμβάνειν[8] τό δίκαιον έπί τών χρηματιστών.
Egipcyanie zawarłszy umowę z Grekami na mocy greckiego kontraktu, dają i biorą sprawiedliwość przed chrematystami, (to zn. stają przed chrem. jako pozwani i jako pozywający).
Όσοι δέ Έλληνες όντες συγγραφόμενοι κατ Αίγύ(πτια) συναλλάγματα ύπέχειν[9] τό δίκαιον έπί τών λαοκριτών κατά τής χώρας νόμούς. Każdy zaś Grek zawarłszy umowę na mocy egipskiego kontraktu daje sprawiedliwość (to zn. staje jako pozwany) przed laokrytami według praw krajowych.
Τάς δέ τών Αίγυ(πτίων) πρός τούς αύτούς <Αί>γυ(πτίους) κρίσεις μή έπισπάσθαι τούς χρημα(τιστάς) άλλ έάν [(κριν)] διεξάγεσθαι έπί τών λαοκριτών κατά τούς τής χώρας νόμους.
A spraw Egipcyan ze samymi że Egipcyanami niech nie wloką chrematyści przed swoje forum, lecz przed niech pozwolą aby były załatwione przed laokrytami według praw krajowych.
Nie będę teraz zastanawiał się nad zakresem kompetencyi sądu laokrytów, względnie chrematystów, o tem później; tu na razie podkreślam tylko, że dekret niniejszy najpierw potwierdza nam to, cośmy już z „procesu Hermiasza“ wywnioskowali, mianowicie, że obok greckiego sądu chrematystów, greckiem rządzących się prawem, istniał w Egipcie Ptolemeuszów sąd egipski laokrytów, rządzący się krajowem prawem egipskiem, κατά τούς τή ςχώρας νόμους; dalej rzuca przytoczony co dopiero dekret jaskrawe oświetlenie na wzajemny do siebie stosunek dwóch tych kolegiów sądowych; snać duża musiała być między niemi różnica i rywalizacya, widocznie chrematyści — i ze względów politycznych — działalność ich ograniczyć, skoro królewski dekret im zabrania ciągnąć przed swoje forum sprawy nie do nich należące.


Bardzo cenne uzupełnienie powyższych wiadomości przyniosły nam teksty w ostatnich kilku latach przez dwóch francuskich uczonych, Pierre Jouguet i Gustave Lefebvre, wykopane we wsi Magdola (stąd nazwa Pap. Magd.) a opublikowane przez tychże Francuzów w tomie 26 i 27 Bulletin de Correspondance Hellénique (Paryż 1903/1904) i w Mélanges Nicole, księdze zbiorowej na cześć Juliusza Nicole wydanej. (Genewa 1905). Zajmijmy się najpierw tekstem z Mél. Nic. str. 282/3. Jest to podanie, jakie 26 lutego r. 221 przed Chr. wniosła do króla Ptolemeusza IV-go Egipcyanka Thamunis, skarżąc się na to, że kiedy przybywszy do wsi Oxorhyncha do tamtejszej łaźni kąpać się poszła, napadła na nią mieszkanka tejże wsi, niejaka Thotortais, z wanny ja wyrzuciła i poznawszy w niej obcą, niemiłosiernie gdzie się zmieściło, είς ό τύχοι μέρος τού σώματος, obiła. Nie dość na tem, kiedy obita do władz miejscowych po pomoc się udała, komarcha, dygnitarz wiejski, ulegając, czy to wdziękom czy energii walnej pani Thotortais nieszczęsną Thamunis do aresztu zamknął i nie prędzej ją wypuścił, aż nie zdjęła ze siebie i nie oddała mu płaszcza swego, wartości drachm dwudziestu, a w który teraz owa Thotortais się stroi. Prosi więc pokrzywdzona króla, by jej dopomógł do odzyskania płaszcza, lub choćby jego wartości drachm dwudziestu. Podanie to, jak zwykle, pod adresem króla wysłane, odebrał, jak zwykle, wyższy urzędnik administracyjny strateg i podwładnemu swemu, epistacie — ta była zwykła droga wszystkich takich podań do króla — przesłał z dopiskiem: μά(λιστα) διάλυσον αύτούς εί δέ μή, άπό(στειλον) όπως έπί τών λα(οκριτών) δι(ακριθώσι), to zn.: „koniecznie ich pogódź; w przeciwnym zaś razie odeślij, aby ich rozsądzili laokryci“.
Papirus turyński I, Tebt. V 207—220 oraz tekst z Magdoli opublikowany w Mél. Nic., oto wszystko, co do dzisiaj ze źródeł do sądu laokrytów napewne odnieść możemy.
Pozostają nam jeszcze do uwzględnienia teksty z Magdoli wydane w tomie 26 i 27 Bull. de Corr. Hell. Jest to wiązanka czterdziestu i jednego podań, zupełnie podobnych do powyżej przytoczonego: najróżniej pokrzywdzeni wystosowują pod adresem króla prośby do stratega, by sprawę ich rozpatrzył i postarał się o to, aby sprawiedliwość im wymierzono. Nięstety teksty te znacznie są uszkodzone, najbardziej zaś ucierpiały właśnie owe dopiski u dołu, w które strateg podania zaopatrywał odsylając je epistacie, a na których nam tutaj najbardziej by zależało; zaledwie kilkanaście takich dopisków (ύπογραφαί) jest do dzisiaj jeszcze czytelnych; z tych dwa mają dla nas w tym związku poważniejsze znaczenie:
Magd. 21. (Bull. de Corr. Hell. 26 str. 125/6). Podanie z tego samego dnia i roku. 26 lutego 221 przed Chr. i z tejże samej wsi Oxoryncha co powyżej podany tekst z Mél. Nic. Imiona i skarżącego się poszkodowanego i strony pozwanej już nie zachowane; nie wiemy, czy byli to Grecy czy Epipeyanie? Z bardzo uszkodzonego tekstu domyślać się tylko możemy, że powodowi pewno z winy pozwanych bydlątka jakieś zmarniały, że je znalazł z poprzecinanemi żyłami, kiedy je już kruki szarpały. Prosi przeto króla, by zlecił strategowi zająć się ta sprawa, i kazał mu po przeprowadzeniu dowodu oznaczoną kwotę odpowiadającą wartości owych bydląt „wyegzekwować zaraz na pozwanych i zwrócić ją pokrzywdzonemu“: πραχθή[ν]αι αύτούς παραχρήμα καί άποδο[ύναι] τήν προδεδηλωμένην τιμήν. A skoro tak się stanie, o królu, wtedy ja, który się do ciebie wspólnego nas wszystkich dobroczyńcy i opiekuna udaje, dostąpię z twej ręki pomocy. Bywaj zdrów“. Tymi słowy kończy petent podanie swoje do króla. Strateg zaś przesyłając pismo to epistacie, dopisał: [μά(λιστα) δι(άλυσον) αύτούς εί δέ μή, άπό(στειλον)] όπ(ως) έπί τού κοινο(δικαίου) δι(ακριθώσιν). To zn. „koniecznie ich pogódź; odeślij, aby ich rozsądziło κοινο(δίκαιον).
Magd. 23. (Bull. de Corr. Hell. 27. str. 174/5. Podanie z tegoż samego dnia i roku, 26 lutego 221 przed Chr., co obydwa poprzednie. Skarżą się Dioskurides i Nikanor, więc niewątpliwie dwaj Grecy lub Macedończycy, na Egipcyankę Nefersuchis, że pożyczywszy od nich razem drachm 24 nie oddaje ich, lecz nawet z nich się naigrawa przeprowadziwszy się do innej wsi; proszą przeto króla o załatwienie sprawy za pomocą stratega i epistaty. Strateg przesyłając podanie epistacie, znów dodał: [μά(λιστα)] δι(άλυσον) αύτούς εί δέ μή, άπό(στειλον) όπως έπί τού, κοινοδι(καίου) δι(ακριθώσιν).
Te są dwa teksty z Magdoli, w których owego κοινοδί(καιου) doczytać się można[10]. Jednakże κοινοδί(καιου) jest to rozwiązanie dane z wszelkiem zastrzeżeniem przez francuskich wydawców. Zanim je przyjmiemy, trzeba nam się zastanowić, czy jest ono uzasadnione i czy nie będzie można dać innego uzasadnionego lepiej. Jouguet i Lefebvre na poparcie danego przez siebie uzupełnienia powołują się na ustęp z Polibiusza XXIII. 15 (edidit Schweighäuser; zaś XXII. 19 edidit Hultsch). Opowiada tam Polibiusz, że kiedy dla uśmierzenia zaciekłych kłótni i sporów granicznych, wynikłych na Krecie, przybyło na wyspę tę w r. 184 przed Chr. z Rzymu poselstwo, na czele którego stał Appius Claudius Pulcher, załatwiło ono najpierw owe spory graniczne a potem: περί δέ τών κατά κοινοδίκαιον συνεχώρησαν αύτοίς βουλομένοις μέν [αύτοίς] έξείναι μετέχειν, μή βουλομένοις δέ καί τούτ έξείναι. To zn. „co zaś dotyczyło wspólnego prawa przyznali im, że — jeżeli chcą — mogą sobie je mieć, jeżeli zaś nie chcą i to im wolno“. Jedynie tak, κοινοδίκαιον przez „wspólne prawo“, commune ius tłomaczyć można[11]. Tem samem upada dane w tekstach z Magdoli przez wydawców rozwiązanie, bo tam myślowy związek wskazuje, że przez owo κοινοδι — nie żadne prawo wspólne czy nie wspólne, ale jedynie trybunał mający sprawę rozpatrywać rozumianym być może; wszakżeż do trybunału strateg strony odesłać poleca. Uzupełnienie dane przez wydawców wypada przeto odrzucić, a na jego miejsce dać inne.
Do wewnętrznych stosunków i niepokojów na Krecie odnosi się wśród wielu innych także wielki napis grecki wyryty na płycie marmurowej, dziś w Oxfordzie przechowywanej; napis, który wydał m. i. August Boeckh w Corpus Inscriptionum Graecarum pod Nr. 2556. (Z innych zbiorów p. Collitz-Bechtel Nr. 5040. Michel Nr. 16. Hicks Nr. 172). Z inskrypcyi tej dowiadujemy się, że pod koniec trzeciego wieku przed Chr. dwa miasta na Krecie, Hierapytna i Priansion, zawarły między sobą sojusz, mocą którego przyznały sobie nawzajem ίσοπολυτείαν, równe prawa obywatelskie, ius commercii et connubii, prawo wspólnych pastwisk, wzajemne prawo dostępu władz miejskich na posiedzenia rady w obydwóch miastach i honorowe miejsca na tych posiedzeniach i t. p.; wiersze zaś 47 i nstp. napisu opiewają:
εί δέ τις άδικοίη τά συγκείμενα κοίναί διαλύων........ έξέστω τώι βουλομένωι δικάξασθαι έπί τώ κοινώ δικαστηρίω.
Gdyby zaś kto to, co tu wspólnie postanowiono, podkopywał lub naruszał... każdy kto będzie chciał, ma prawo skargę przeciw niemu zanieść do wspólnego sądu.
a dalej wiersz 57—61
ύπέρ δέ τών προγεγονότων παρ έκατέροις άδικημάτων, άφ ώ τό κοινοδίκιον άπέλιπε χρονω ποιησάσθων τάν διεξαγωγάν οί........ κόσμοι έν ώι κα κοίναί δόξηι δικαστηρίω(ι) άμφοτέραις ταίς πόλεσι....
Te przestępstwa zaś, które poprzednio popełniono w tym czasie, odkąd wspólne prawo nas nie obowiązywało, niech rozsądzają... kosmowie w sądzie wspólnie przez obydwa miasta uznanym.
Tenor powyższej inskrypcyi rozróżnia więc bardzo wyraźnie τό κοινόν δικαστήριον „wspólny trybunał sądowy“ i τό κοινοδίκιον „wspólne prawo“ przysługujące dwom miastom i obowiązujące je[12]; przez κοινοδίκιον rozumieć tu pewno trzeba w pierwszej linii owe prawa i przywileje, jakie obydwa miasta wzajem sobie przyznały; równe prawa obywatelskie, ius commercii et connubii i t. d.
To samo znaczenie κοινοδίκιον, wspólne prawo, trzeba nam skonstatować jeszcze i w napisie z Pergamum w Azyi Mniejszej, wydanym pod Nr. 163 w Inschriften von Pergamon I. (Berlin 1890). Inskrypcya ta odnosi się do zatargów wynikłych w początkach drugiego wieku przed Chr. między miastem Pergamum a Dionyzosa“ (οί περί τόν Διόνυσον τεχνίται) t. j. artystami dramatycznymi, którzy w mieście Teos do Pergamum należącego mieli główne swe siedlisko. Artyści ci, i wówczas „irritabile genus“, z dworem królewskim Attalidów żyli w zgodnych i bliższych stosunkach, ale z mieszkańcami miasta Pergamum zgodzić się nie mogli; niesnaski ich i spory król sam Eumenes II (od r. 197—160 panujący) uśmierzać musiał. Edykt, przezeń wydany, wyryto na tablicy marmurowej, na której drobnych i uszkodzonych ułamkach odczytujemy dzisiaj tylko urywki królewskiego orędzia. We fragmencie, który nas tutaj obchodzi (l. c. Nr. 163 A. Col II.) król mówi do technitów: διοικείσ[θαι] δέ καί τά (scil. άμαρτήματα) κατά τό κοινοδίκιον ώσπερ συνέθεντο πρός ύμάς, όρκιξομένων τών δικαστών όν τρόπον καί έμπροσθεν. To zn.: „Przewinienia zaś rozpatrywane być mają według wspólnego prawa tak, jak się z wami zgodzili; sędziowie zaś przysięgę składać będą jako i poprzednio“. Tu więc znowu κοινοδίκιον ma znaczenie nie sądu, nie organizacyi, ale wspólnego prawa obowiązującego w tym razie mieszkańców miasta Pergamum i technitów Dionyzosa z Teos.
Rzecz jednakże nie rozstrzygnięta jeszcze temi dwiema inskrypcyami; prócz nich uwzględnić nam trzeba jeszcze napis znaleziony na Anafe, doryckiej wysepce morza Egejskiego, a wydany w Inscriptiones Insularum Maris Aegei (Berlin 1898) zeszyt III Nr. 254. (Michel Nr. 439). Treść jego to sojusz zawarty około r. 200 przed Chr. między związkiem miast kretyjskich a wyspą Anafe, przyznający m. i. i miastu i gruntom i świątyni Anafy prawo nienaruszalności ze strony Krety. Wiersz 17 i nstp. opiewają: „Gdyby zaś kto z Krety, na Anafe wylądowawszy, skrzywdził którego Anafijczyka czy to z miasta, czy ze świątyni, podpadnie karze i wobec miasta Anafy, według tego co powiedziano wyżej, i wobec κοινοδίκιον w wysokości 10-ciu talentów“. Tutaj κοινοδίκιον, na równej linii czy w przeciwieństwie poståwione do miasta Anafy i przyjmujące wpłaty, jest jakąś organizacyą, osobą prawniczą, a najpewniej jest trybunałem sądowym przez związek miast kretyjskich uznanym. Inskrypcya niniejsza postanawia przeto, że kto z Kretyjczyków targnąłby się na nienaruszalność Anafy, podpadnie grzywnie i wobec samejże Anafy i wobec kretyjskiego κοινοδίκιον, które ową nienaruszalność snać zagwarantowało. Tutaj więc τό κοινοδίκιον ma to znaczenie, jakie w tamtej inskrypcyi z Krety C. IG 2556 miało τό κοινόν δικαστήριον. Gdybyśmy więc mieli tylko owe dwie pierwsze inskrypcye, z Krety i Pergamum, powinnibyśmy dla naszych tekstów z Magdoli owo κοινοδίκιον bez wahania odrzucić. W drogę nam wchodzi jednakże napis z Anafy, w którym κοινοδίκιον najwyraźniej ma znaczenie trybunału sądowego.
Dlatego dopóki w Magdoli czy gdzieindziej z piasków Egiptu nie zostanie dobyty tekst dość wyraźnie czytelny, któryby dla Egiptu i jego greczyzny kwestyę sam najwyraźniej rozstrzygnął, dotąd musimy wahać się między uzupełnieniem na albo έπί τού κοινοδι(κίου), albo έπί τού κοινοδι(καστηρίιου) albo w końcu έπί τού κοινο(ύ) δι(καστηρίου). W dalszych wywodach swych będę dla uproszczenia mówił stale o o τό κοινό(ν) δι(καστήριον), chociaż, podreślam wyra źnie, tej formy nie uważam ani za jedynie możliwą, ani za najpewniejszą.
Mamy przeto dzisiaj z jednej strony wiadomość Diodora o κοινοί δικασταί i z papirusów z Magdoli o τό κοινό(ν) δι(καστηρίον); z drugiej zaś strony proces Hermiasza (Tur. I), dekret króla Ewergeta II (Tebt. V) i ów tekst z Magdoli wydany w Mél. Nic. świadczący nam o sądach laokrytów w epoce Lagidów w Egipcie.
Tyle dla stwierdzenia i ustalenia dzisiejszego materyału źródłowego.

II.

Zadaniem mojem, które się teraz samo przez się wyłania, będzie: 1) określić stosunek w jakim zostawało to τό κοινό(ν) δι(καστήριον) z tekstów z Magdoli do trzydziestu κοινοί δικασταί, o których mówi Diodorus, i śledzić, czy możemy jedno z drugiem utożsamić; 2) określić stosunek w jakim zostawało τό κοινό(ν) δι(καστήριον) do sądu laokrytów i dochodzić, czy możemy jedno z drugiem utożsamić; 3) określić stosunek w jakim zostawały sądy laokrytów do Diodorowych κοινοί δικασταί i zapytać, czy możemy jedno z drugiem utożsamić. W końcu raz jeszcze wypadnie mi wrócić do pytania pierwszego co do stosunku zachodzącego między κοινοί δικασταί a τό κοινό(ν) δι(καστήριον).

Dwa teksty z r. 221 przed Chr. (Magd. 21 i 23) świadczą nam o owem κοινό(ν) δι(καστήριον). Na ich zasadzie możemy więc napewno stwierdzić, że pod koniec trzeciego wieku istniał w Egipcie trybunał sądowy tegoż nazwiska. Diodorus zaś o opisywanym przez siebie trybunale mówi jako o κοινοί δικασταί, „wspólnych sędziach“; zdawałoby się na pierwszy rzut oka, źe jedno i drugie to na pewno to samo. W tem trudność jednakże, że z tekstu Diodora nie można wywnioskować, że to, co mówi o owych trzydziestu κοινοί δικασταί, wolno nam jeszcze odnieść do epoki Lagidów, do czasów z których pochodzą teksty z Magdoli. Z całego toku opowiadania Diodorowego wynika, że wszystko to, co mówi o ustroju społecznym i sądowym Egiptu, odnosi się do wieków odległych. Taki ustrój polityczny i społeczny i takie sądy miała „ludność w dawnych wiekach w Egipcie osiadła“, οί τό παλαιόν τήν Αίγυπτον κατοικούντες (I 74 i 75).
Tu podkreślić trzeba, że z owych dawnych minionych wieków, które i dla Diodora były już τό παλαιόν, mamy dzisiaj najautentyczniejsze świadectwa, potwierdzające w dużej części to, co Diodor o owych trzydziestu sędziach mówi, ale potwierdzające dla epoki średniego państwa, to znaczy dla lat około 2000 przed Chr. Z inskrypcyi hieroglificznych, które minione co dopiero stulecie odczytać zdołało, a które pierwsi dygnitarze i „ministrzy sprawiedliwości“ za faraonów średniego państwa na grobach swych kładli. wiemy dzisiaj, że w owych to wiekach już istniała w Egipcie prócz „sześciu wielkich izb sądowych“ także i „izba trzydziestu“ z najwyższym sędzią na czele. Wiemy dalej z dokumentów starego i średniego państwa, że wówczas już mieli sędziowie osobną swa patronkę Ma’at, boginię prawdy, której kapłanami byli, a której wyobrażenie najwyższy sędzia w czasie posiedzeń na szyi nosił[13]. Owi trzydziestu powołani z Memfis, Teb, Heliopolis na wspólnych sędziów, o których mówi Diodor, jest to więc owa „izba trzydziestu“, którą nam zaświadczają liczne dokumenty z epoki średniego państwa. Czy zatem to, co Diodor mówi o organizacyi sądowej wieków odległych, możemy jeszcze odnieść i do jego czasów? Z drugiej strony bowiem podnieść należy, że także Diodorus nigdzie explicite nie powiada, że za jego czasów owi „trzydziestu“ już nie istnieli. Tu nowa wynurza się trudność: co rozumieć przez te „jego czasy“ mówiąc o Diodorze? Czy są to te lata, w których Diodor pod panowaniem cesarza Augusta w Rzymie historyę swą pisał, a więc te lata, w których Egipt przechodził właśnie pod panowanie i zarząd Rzymu?[14]. Czy są to te lata, w których Diodorus po Egipcie podróżował (60—56 przed Chr.), wiadomości i wrażenia zbierał, lata w których królestwo Ptolemeuszów chyliło się ku upadkowi? Czy też w końcu są to te lata, w których Hekateusz z Abdery-a wiadomo, że z niego jako ze źródła swego Diodor więcej pewno jeszcze niż z własnych wrażeń i zapisków czerpał pisał swoje Αίγυπτιακά, a więc połowa trzeciego wieku przed Chr., kiedy królestwo Ptolemeuszów rozkwitało? Na te pytania nie ma odpowiedzi. Ale choćby i tu była odpowiedź najwyraźniejsza, takżeby z niej nie wynikło, że za „czasów Diodorowych“ a choćby Hekateusza z Abdery owych trzydziestu wspólnych sędziów jeszcze istniało, tem mniej, że ich możemy równać z τό κοινό(ν) δι(καστήριον) poświadczonem nam autentycznie dla ostatniej ćwierci trzeciego wieku przed Chr. — jeżeli Diodor to, co pisał, odnosił wyłącznie do τό παλαιόν, do wieków odległych.
Jeden moment na oko ważny, przemawiający za tem, że trzydziestu κοινοί δικασταί a τό κοινό(ν) δι(καστήριον) jest to jedna i ta sama instytucya sądowa leży w tem, że nazwa jest bodaj niemal ta sama. Zapyta niejeden: dlaczegożby Diodor ową „izbę trzydziestu“ δικασταί κοινοί, jeżeli ta lub podobna jej nazwa nie była wówczas wśród Greków w obiegu? Przyjrzawszy się jednakże bliżej temu, co Diodor pisze i wziąwszy to dosłownie, przychodzimy do wniosku, że Diodor owych sędziów wcale tak nie nazywa, choć dotychczas tak wielokrotnie sądzono[15]; on po prostu tylko mówi, że trzy miasta egipskie po dziesięciu mężów wybierały i wspólnymi sędziami ich naznaczały, „mianowały“, άποδεικνύντες δικαστάς κοινούς. Z tego wcale nie wynika, żeby to kolegium sędziowskie czy to oficyalnie, czy wśród ludności tę nazwę było miało. To, że użyte tu przez Diodora wyrażenie zbiegło się z nazwą tamtej instytucyi τού κοινο(ύ) δι(καστηρίου), jest rzeczą przypadku, który ma oczywiście swoje rzeczowe przyczyny i tem snadniej mógł wywołać i wywołał też zamięszanie i nieporozumienia. Tem silniej więc tutaj podkreślam, że u Diodora owo κοινοί δικασταί nie ma zgoła charakteru nazwiska, on równie dobrze mówi o nich nieco dalej οί τρίακοντα“, i to jest tłumaczenie właściwej nazwy rodzimej, jaką kolegium to u Egipcyan miało „izba trzydziestu“. Ten moment więc na oko dość poważny, bo niby identyczne miano przemawiające za zrównaniem dwóch instytucyj sądowych, moment, który mógł łudzić niejednego — istnieć przestaje.
Zbadajmy, czy nie istnieją inne jak ie charakterystyczne znamiona uprawniające nas do tego zrównania. Jako najważniejsza może kwestya wysuwa się tu na plan pierwszy zakres kompetencyi obydwóch w mowie będących kolegiów sądowych. Jakąż kompetencyę miało kolegium sędziów trzydziestu opisane przez Diodora? Pozornie zdawaćby się mogło, że według Diodora mieli oni juryzdykcyę w sprawach karnych[16]; to też pod koniec przytoczonego na str. 1/2 ustępu z I. 75. mówi Diodor, że „powód po szczególe wypisał, o co przed sąd pozywa i jak się to stało i jak szacuje wielkość bezprawia (άδικήματος) lub wyrządzonej szkody“ (βλάβης). Ale termin άδίκημα, „wszystko co się bez prawa dzieje“, nie jest w języku Diodora tak ścisły, jak w rzymskim prawniczym jezyku „crimen“ lub „delictum“; tem mniej użycie przezeń terminu βλάβη, t. j. damnum, wywołujące zobowiązanie do wynagrodzenia szkody, nie uprawnia nas do przyznania juryzdykcyi karnej opisywanemu przez Diodora kolegium. Hieroglificzne zaś dokumenty egipskie zaświadczają zgodnie, że juryzdykcye karną miały w starożytnym Egipcie w sprawach o zdradę stanu lub obrazę majestatu osobne przez faraona wydelegowane komisye sądowe, w sprawach o zwykle przestępstwa kryminalne izba przysięgłych“ pod przewodnictwem naczelnika powiatu. Natomiast owa przez Diodora opisana izba trzydziestu była, jak zgodnie świadczą dokumenty z czasów faraońskich, wyłącznie kompetentną dla spraw cywilnych[17]. A jak przedstawia nam się kompetencya τού κοινο(ύ) δι(καστηρίου) na zasadzie dwóch tekstów z Magdoli? W Magd. 21. donosi powód, że mu bydlę zmarnowano, że je znalazł, kiedy je już kruki szarpały i t. d. Skargi powód jednakże nie zanosi ani o kradzież, ani o żadne inne przewinienie lub przestępstwo, nie żąda też ukarania pozwanego, a jedynie pozywa go o wynagrodzenie szkody poniesionej przez stratę bydlęcia (patrz str. 6). Sprawa ta dotyczy więc wyłącznie prawa prywatnego, do rozpatrywania jej wystarcza juryzdykcya cywilna. Strateg zarządza przesłanie jej do κοινό(ν) δι(καστήριον). Zupełnie tak samo ma się rzecz w Magd. 23. Pozew o zwrot pożyczki w wysokości 24 drachm. Strateg przekazuje sprawę do κοινό(ν) δι(καστήριον). Przeto, co do przysługującej im przedmiotowej kompetencyi: owi trzydziestu sędziowie z epoki średniego państwa i kolegium το(ύ) κοινο(ύ) δι(καστηρίου) z trzeciego wieku przed Chr. — zgadzają się ze sobą. Ale ten jeden moment nie uprawnia nas jeszcze do zrównania dwóch tych instytucyi, zwłaszcza jeżeli pozostanie on i jedynym momentem stycznym, jaki do dzisiaj stwierdzić możemy:
Owi trzydziestu, jako sąd rdzennie egipski, odwiecznym egipskiem rządzący się prawem, jeżeli istnieli jeszcze za Ptolemeuszów, byli niewątpliwie instancyą egipską, dla Egipeyan glównie przeznaczoną. Z dwóch tekstów, które nam świadczą o τό κοινό(ν) δι(καστήριον) co do osobowej kompetencyi sądu tego, nic pewnego na razie wywnioskować nie możemy; bo w Magd. 21 imiona stron już wcale nie zachowane, a w Magd. 23 dwaj Grecy czy Macedończycy: Dioskurides i Nikanor (to ostatnie zwłaszcza wśród Macedończyków pospolite imię) pozywają Egipcyankę; nic nas jednakże nie uprawnia do wniosku, że sąd, przed który strateg sprawę z Egipcyanką jako pozwaną odsyła, miałby być sądem egipskim. Danych na to, by w Egipcie ptolemejskim jakokolwiek inaczej niż miejscowo obowiązywała zasada „actor rei forum sequatur“, nie ma żadnych. Przeciwnie! Wprawdzie ten Grek Hermiasz w znanym swoim procesie Egipcyankę Lobais, którą kaplani na widownię wysunęli mówiąc, że od niej dom ów nabyli, przed greckie forum chrematystów pozywa (Tor. I. pag. 2. w. 5 nstp.), ale tak samo później egipskich kaplanów choachytów także przed chrematystów pozwie (pag. 2. w. 33 nstp.). A więc ten punkt nie może nam wyraźniejszych wskazówek.
Z Diodora wiadomo dokładnie, z jakim ceremoniałem odbywało się posiedzenie „izby trzydziestu“. O ceremoniale, rozwijanym na posiedzeniach τού κοινο(ύ) δι(καστηρίου), niczego dotąd nie wiemy. Diodor poucza nas, w jaki sposób toczyły się rozprawy przed ,trzydziestu sędziami“: powód przedkładał sędziom skarge na piśmie, pozwany pisemnie ją odpierał i raz jeszcze i powód i pozwany mieli prawo bronić swego stanowiska — ale zawsze pismem; ustne rozprawy były z przed forum trzydziestu wykluczone. O sposobie, w jaki się toczyły rozprawy przed τού κοινο(ύ) δι(καστηρίου), z owych dopisków stratega niczego wnioskować nie możemy.
Znany nam jest sposób organizowania się „izby trzydziestu“; dokonywało się ono swobodnym wyborem z łona trzech najznaczniejszych miast; o sposobie organizowania się, ani o liczbie owego κοινο(ύ) δι(καστηρίου) nie nie wiemy. W końcu, o Diodorowych „trzydziestu“ wiemy, że istnieli w epoce średniego państwa, mnóstwo dokumentów hieroglificznych z tych odległych wieków świadczy nam o nich; zaś o τό κοινό(ν) δι(καστήριου) wiadomo, że istniało w r. 221 przed Chr. ale nie wiemy jeszcze, czy jest ono instytucyą staroświecką przez Ptolemeuszów przejętą, czy też instytucyą nową przez Ptolemeuszów stworzoną i w żadnym razie nie możemy wykazać bezpośredniego nieprzerwanego związku między jednem a drugiem kolegium. To też przy dzisiejszym stanie źródeł, które wykazują jeden tylko moment styczny (kompetencya), a kilka choć nie wprost rozbieżnych, ale też i nie wiążących się wzajem momentów, nic nas nie uprawnia do wniosku, że owych trzydziestu na wspólnych sędziów Egiptu wybranych mężów, o których mówi Diodor, i τό κοινό(ν) δι(καστήριου) tekstów z Magdoli było to jedno i to samo kolegium sądowe. Dla tego roztrząsane pytanie muszę z dotychczasowego punktu widzenia zakończyć na razie prostem: „non liquet“.
Przechodzę do drugiego zadania: do określenia stosunku, w jakim zostawało τό κοινό(ν) δι(καστήριου) do sądu laokrytów. Nazwa sama nie uprawnia nas zgoła do identyfikowania dwóch tych kolegiów sądowych; przeciwnie, wszystko co możemy włożyć w znaczenie dwóch tych wyrazów ό λαός lud, w greczyźnie papirusów i Septuaginty w szczególności szerokie masy „ludu“ egipskiego jako jednej wielkiej całości, i κοινόν, to, co różnym, jako odrębne jednostki wyraźnie zaznaczającym się składnikom jest wspólne — przemawiać może jedynie przeciw takiej identyfikacyi.
O tem kiedy, czy za panowania dawniejszych dynastyj, czy też dopiero za Ptolemeuszów, to lub tamto kolegium sądowe powstało, nic nie wiemy. Obiedwie nazwy rdzennie greckie przemawiają za tem, że instytucye same także są greckie, to znaczy ptolemejskie tem bardziej, że w źródłach hieroglificznych nie ma dla nich odpowiedników takich, jakie przecież znajdujemy dla oznaczenia owych „trzydziestu suteni“, τρίακοντα δικασταί z Diodora, o których mowa była poprzednio. Przemawiałoby to w pewnej mierze za tem, że to i tamto kolegium, to znaczy laokryci i τό κοινό(ν) δι(καστήριου), z ptolemejskich dopiero pochodzą czasów; ale przez którego z pierwszych władców tejże dynastyi, mocą jakiego dekretu powołane zostało do życia to lub tamto kolegium, tego nie wiemy. Wiemy tylko, że i τό κοινό(ν) δι(καστήριου) i οί λαοκρίται istnieli pod koniec trzeciego wieku przed Chr. mianowicie w roku 221, bo nas tak teksty z Magdoli Nr. 21 i 23 i Mél. Nic. pouczają. O kolegium sądowem laokrytów wiemy dalej, że istniało ono jeszcze i pod koniec drugiego wieku przed Chr., bo o tem świadczy proces Hermiasza toczący się mniejwięcej w l. 125—115 i dekret królewski Tebt. V z r. 118 przed Chr. To jest wszystko, co o czasie istnienia jednego (221 r.) i drugiego (221—115) sądu na zasadzie materyału, jaki dzisiaj mamy do rozporządzenia, stwierdzić możemy.
Wszystko, co wiemy o kompetencyi laokrytów, świadczy za tem, że mieli oni tylko juryzdykcye cywilną (Tor I. Tebt. V 207/220). Z tekstu w Mél. Nic. zdawaćby się mogło, że to sprawa karna; toć Thamunis żale wywodzi, że ją Thotortais w kąpieli napadła i pobiła, więc mogłaby to być sprawa o napaść, pobicie lub inne podobne przewinienie; ale rzecz w każdym razie wątpliwa; dość, że sam petyt podania wyraźnie opiewa: δέομαι, ούν σου...... έπαναγκάσαι αύτήν τό τε ίματιόν μοι άποδύναι ή τήν τιμήν τάς δραχμάς. A na odwrotnej stronie dokumentu tego, trzecia ręka (niewątpliwie kancelisty) dopisała: Θαμούνις πρός Θοτορταίν περί ίματίου, „Thamunis przeciw Thotortais o płaszcz“. Przeto o odzyskanie tylko płaszcza (lub wartości jego drachm dwudziestu), który bądź co bądź jak sama powiada, własnoręcznie komarsze oddała, (patrz str. 5) sprawa się toczy; podpada więc ona pod proces cywilny, strateg przekazuje ją laokrytom. Podobnie, jak już powyżej wykazałem (str. 13), wszystko co wiemy o przedmiotowej kompetencyi τού κοινο(ύ) δι(καστήριου), przemawia za tem, że kompetencya ta ograniczała się do spraw cywilnych.
A więc i czas, w jakim obiedwie instytucye sądowe istniały, i kompetencye rzeczowe, jakie miały, zbliża je do siebie. O sposobie, w jaki ten lub tamten sąd się organizował, o liczbie sędziów w tem lub tamtem kolegium, o ceremoniale i o toku rozpraw czy ustnym czy pisemnym przed laokrytami lub przed κοινό(ν) δι(καστήριου) nic dzisiaj nie wiemy.
Że w sądzie laokrytów zasiadali niewątpliwie wyłącznie Egipcyanie, wynika stąd, że sąd ten egipskiem rządził się prawem (Tor i Tebt V); jakiej narodowości byli sędziowie zasiadający w τό κοινό(ν) δι(καστήριου) i jakiem ono rządziło się prawem, tego na razie nie wiemy.
Pozostaje jeszcze jeden ważny moment do rozpatrzenia: kompetencya osobowa dwóch tych sądowych kolegiów. O laokrytach wiemy, że były to sądy egipskie w pierwszej linii dla egipskiej przeznaczone ludności. Wszyscy procesujący się między sobą Egipcyanie, (z wyjątkiem tych, którzy byli „ bezpośrednio związani z dochodami królewskimi“ patrz Tebt. V w 210/11 i 217—220) należeli pod juryzdykcye laokrytów. O κοινό(ν) δι(καστήριου) nie wiemy, było li ono przeznaczone dla Greków, czy dla Egipcyan? Co do niego nie mamy tak obfitego i jasnego dekretu jak w Tebt. V dla sądu laokrytów. Ale jest jeden na oko bardzo drobny szczegół, który dotychczas uszedł uwagi wszystkich, a z którego może nam się teraz uda wydobyć odpowiedź i wysnuć z niej nieprzewidziane a dość daleko sięgające wnioski i zdobyć wyniki. Porównajmy bliżej te dwa z tego samego dnia i roku pochodzące teksty z Magdoli, Mél. Nic. i Magd. 23. Przedmiot sprawy w obydwóch razach niemal ten sam; pozew o 20 io 24 drachmy. W Mél. Nie. występują z obydwóch stron Egipcyanie — strateg przekazuje sprawę laokrytom, i słusznie; w Magd. 23 powód Grek czy Macedończyk, pozwana Egipcyanka — strateg przeseła sprawę do κοινό(ν) δι(καστήριου). Stajemy przeto przed dwiema możliwościami; albo laokryci i τό κοινό(ν) δι(καστήριου) jest to instytucya jedna i ta sama, albo laokryci, jak wiadomo, to sąd egipski dla Egipcyan, a τό κοινό(ν) δι(καστήριου) to „sąd wspólny“ dla stron, z których jedna grecka, druga egipska, lub wogóle dla stron różnych narodowości. Za tą druga możliwością przemawia najpierw sama różnica w nazwie; dla czegóż byłby ten sam strateg Diofanes tego samego strateg przeseła dnia i roku podpisał pod jedną sprawą „poślij laokrytom“ a pod drugą rzeczowo zupełnie taką samą sprawą „poślij do κοινό(ν) δι(καστήριου)“? dalej za różnica przemawia bardzo silnie właśnie ta nazwa drugiego kolegium; to brzmienie κοινό(ν) δι(καστήριου) wtenczas dopiero nabierze pełnego dźwięku i zgodnej z tym dźwiękiem treści; jeżeli je za „wspólny sąd“ dla różnych (narodowościowych) pierwiastków uznamy. To też i w owych dwóch inskrypcyach odnośnych do Krety (CIG. 2556 i Inscr. Ins. Maris Aeg. III 254, patrz wyżej str. 7 i str. 9) τό κοινόν δικαστήριου lub τό κοινοδίκιόν był to „sąd wspólny“ dla dwóch lub więcej wyraźnie różnych, odrębnych składników. I tak samo Diodor dlatego o owych „trzydziestu“ mówi jako o κοινοί δικασταί, bo ich trzy miasta jako składniki na wspólnych sędziów Egiptu wybierały. W obec więc przed chwilą poruszonych dwóch możliwości wypada nam teraz, odrzucając pierwszą, przechylić się zupełnie na stronę drugiej i rezultat nasz streścić w tych słowach: τό κοινό(ν) δι(καστήριου) jest to odrębna od laokrytów, osobna instytucya sądowa ptolemejskiego Egiptu.
W r. 221 przed Chr. istniały sądy laokrytów i niezależnie od nich kolegium το(ύ) κοινο(ύ) δικαστήρίο(υ). O tem ostatniem jednakże późniejszych śladów już nie ma; przeciwnie widzimy, że pod koniec drugiego wieku przed Chr. król Ewergetes II sprawy toczące się między osobami różnych narodowości (dekret Teb. V dotyczy wprawdzie tylko sporów opartych na umowach, ale to zasady samej nie zmienia) podzielił między greckie sądy chrematystów a egipskie sądy laokrytów. O κοινό(ν) δι(καστήριου) w dekrecie tym mowy; nie słychać o nim i w całym drugim wieku przed Chr. Czy nam pożądanej o niem wieści źródła, na które czekamy, nie przyniosą? Tymczasem jednak wolno nam sformułować hypotezę, która jednakże — jeżeli jej świeży dopływ żródeł nie obali — jest więcej niż prostym domysłem, jest koniecznym i naturalnym wnioskiem, narzucającym się z całego naszego dotychczasowego rozumowania, wynikającym zeń koniecznie, i która ma wszelkie oparcie w dotychczasowych źródłach a stara się zarazem dać w kilku słowach zarys historycznego rozwoju i wzajemnego do siebie stosunku różnych kolegiów sądowych; hypoteza ta brzmi:
Pierwsi Ptolemeusze, czy to już Soter, czy pewno Filadelfus lub Ewergetes I ustanawiają trzy sądy: laokrytów dla Egipcyan, chrematystów dla Greków[18], τό κοινό(ν) δι(καστήριου) dla stron różnych narodowości. To ostatnie z biegiem czasu, może w początkach drugiego wieku, istnieć przestaje; działalność jego przechodzi częściowo na laokrytów, częściowo na chrematystów. Dwie te instytucye sądowe o charakterze narodowościowym żyją w przeciwieństwie i rywalizacyi. Chrematyści starają się stłumić działalność laokrytów, jako rodzimych sądów egipskich. Wzajemny ich stosunek do siebie w sprawach umownych reguluje dekret króla Ewergeta II-go (Tebt. V), który, uprawiając w przeciwieństwie do swych poprzedników politykę egiptofilską, laokrytów bierze w obronę.
Pozostaje jeszcze trzecie pytanie co do stosunku zachodzącego między „izbą trzydziestu“ Diodora a λαοκρίται. Owi trzydziestu był to sąd rdzennie egipski, o którym świadczą nam autentyczne źródła dla epoki średniego państwa; laokryci był to sąd egipski, ale, z niejednego, co o nim wiemy. bodaj czy nie powołany do życia dopiero przez Ptolemeuszów (patrz wyżej str. 15). Pierwszym momentem wspólnym, jaki dwa te sądy mialy, jest to, że były one egipskie, egipskiem rządzące się prawem. I w kompetencyach swych dwa te kolegia się zgadzają; dotyczy to nietylko osobowej kompetencyi co jest zrozumiałem, ale także przedmiotowej, ponieważ oba, jak wynika ze wszystkich o nich wiadomości, mają juryzdykcyę tylko w sprawach cywilnych.
Lecz pomimo tych dwóch punktów stycznych, póki nie znajdziemy więcej rysów wspólnych obu kolegiom, n. p. dopóki się nie dowiemy, że laokryci za Ptolemeuszów organizowali się swobodnym wyborem z łona trzech miast, że liczyli trzydziestu członków, że mieli taki a taki ceremoniał posiedzeń i tok rozpraw, jednem słowem póki nie będziemy mieli danych świadczących za tem, że laokryci byli ową starą, egipską instytucyą sądową, przez Ptolemeuszów przejętą tylko z epoki poprzedniej — wszystko raczej przemawia przeciw identyfikowaniu dwóch tych kolegiów sądowych, niż za niem[19].

A jeżeli teraz raz jeszcze postawimy sobie pytanie, na które poprzednio trzeba nam było dać odpowiedź „non liquet“, pytanie co do stosunku zachodzącego między Diodorowymi trzydziestu „wspólnymi sędziami“ a τό κοινό(ν) δι(καστήριου) z tekstów z Magdoli, to obecnie z tego, które zdobyliśmy, stanowiska wypadnie odpowiedź nasza inaczej i wyraźniej. Związku tu nie było żadnego; tamci trzydziestu to rdzennie egipscy sędziowie w epoce Faraonów, uświęconem egipskiem rządzący się prawem i rozpatrujący sprawy Egipcyan — tu instancya przez Ptolemeuszów stworzona dla stron narodowości różnych, niewiadomo z kogo złożona i jakiem rządząca się prawem, niewątpliwie jakiemś odrębnym, z potrzebami czasu liczącym się rodzajem międzynarodowego prawa prywatnego. Teraz giną i ostatnie pozory zbliżające poprzednio do siebie dwie instytucye, które w istocie rzeczy nic ze sobą wspólnego nie miały.

III.

Czy potrzeba jeszcze, abym teraz w dwa lub trzy zdania ujął to, powiedzieć dzisiaj możemy o zakresie kompetencyi το(ύ) κοινό(ν) δι(καστήριου) i sądu laokrytów?
Uważny czytelnik, który śledził za wątkiem mych wywodów, popieranych z rozmysłem szezegółami i ustępami ze źródeł, właśnie dla tego, że w nich, w tych szczegółach, granice kompetencyi najżywiej się zarysowują i z nich odczytane być mogą, sam sobie będzie mógł powiedzieć to, co nam się dzisiaj jako wyraźne i pewne o kompetencyach dwóch tych kolegiów sądowych ujawnia.
Najpierw zróbmy co do osobowej kompetencyi następujące ograniczenie: Wyjęci byli z pod juryzdykcyi laokrytów, niewątpliwie tak samo i τού κοινο(ύ) δι(καστηρίου), od początku panowania Ptolemeuszów w Egipcie wszyscy ci, którzy byli „związani bezpośrednio z dochodami królewskimi“ a więc dzierżawcy królewskich gruntów, monopolów, dzierzawcy podatków, poborey i wszyscy inni tym podobni a zostający z państwową administracyą finansową w bezpośrednich stosunkach (Pap. Tebt. V patrz str. 4). Ci wszyscy należą albo pod juryzdykcyę greckiego, to zn. przez Ptolemeuszów, bodajnie Filadelfa, zaprowadzonego sądu chrematystów, albo pod juryzdykcyę swoich przełożonych, królewskich urzędników.
Teraz możemy sprawę osobowej i przedmiotowej kompetencyi wspólnie objąć: Τό κοινό(ν) δι(καστήριου) obejmowało juryzdykcyą swą procesy cywilne toczące się między Egipcyanami i Grekami lub Macedończykami lub wogóle między przedstawicielami różnych narodowości Żydami, Persami i t. d. Odkąd τό κοινό(ν) δι(καστήριου) istnieć przestaje, kompetencya jego przechodzi w części na sądy laokrytów, w cześci na chrematystów.
Kolegium laokrytów miało przedewszystkiem juryzdykcyę w procesach cywilnych toczących się między Egipcyanami.
Dekret królewski z r. 118 przed Chr. reguluje kompetencye sądu laokrytów w stosunku do chrematystów, w sporach wynikłych między przedstawicielami egipskiej i greckiej narodowości, a opartych na roszczeniach płynących z kontraktów, o ile kontrakt spisano grecki, obiedwie strony i obiedwie narodowości, czy to jako pozywające, czy jako pozwane, bez względu na własną narodowość, idą przed grecki sąd chrematystów. Przypuszczać należy, że tak samo było i na odwrót: jeżeli kontrakt spisano egipski, obiedwie narodowości i obiedwie strony, czy to jako pozywające, czy jako pozwane szły przed egipski sąd laokrytów. Wprawdzie tenor dekretu królewskiego wyraźnie tego nie mówi, w odpowiedniem miejscu bowiem (patrz wyż. str. 4 i uw. 2) opiewa on tylko: όσοι δέ Έλληνες όντες συγγραΦόμενοι κατ Αίγύ(πτια) συναλλάγματα ύπέχειν τό δίκαιον έπί τών λαοκριτών. Trzymając się więc najpierw ściśle brzmienia dekretu, wyczytujemy zeń rozporządzenie, że Grek, zawarłszy kontrakt egipski, stanie przez Egipcyanina pozwany przed laokrytami. Nie mówi natomiast dekret, by i Grek miał Egipcyanina w takim razie przed sąd egipski pozywać, nie ma bowiem w tem miejscu odnośnego λαμβάνειν τό δίκαιον. Tej nieco dziwnej rozbieżności w postanowieniach dekretu w tym punkcie nie wytłumaczono dotąd. Angielscy wydawcy nic przekonywającego, a Wenger, który dekret królewski obszernie objaśniał, nie ma tu innego wytłumaczenia nad następujące: „Der Fall ist nicht erwähnt, weil eben das λαμβάνειν τό δίκαιον, das receive satisfaction, das Klagen der Hellenen gegen die Ägypter auf Grund eines ägyptischen Übereinkommens ausgeblieben ist“. (Archiv für Pap. II str. 493. uw. 3). Trudno to tłumaczenie uznać za wystarczające. Skoro, jak z dekretu wynika. Grek z Egipcyaninem egipski kontrakt zawierał, toć jeżeli Egipcyanin umowy nie dotrzymał, on na nim niewątpliwie chciał praw swych dochodzić, λαμβάνειν τό δίκαιον. Dla czegóż więc tutaj dekret to λαμβάνειν opuszcza? Sądzę, że przyczyn tego nie trzeba szukać zbyt głęboko; będzie to tylko odmienna, nieco krótsza stylizacya dekretu, nie stanowiąca w istocie rzeczy żadnej różnicy. Jeżeli Egipcyanin w sprawie na greckim kontrakcie opartej i jako pozwany i jako pozywający szedł przed sąd grecki, bo tego wymagał charakter spisanej po grecku umowy, jeżeli na odwrót Grek ze względu na charakter egipskiej umowy, jako pozwany musiał stanąć przed egipskim sądem, toć niewątpliwie w takiejże sprawie i Grek Egipeyanina przed egipskich laokrytów pozywał. Rozstrzygającym momentem był tu jedynie język i prawo, według którego kontrakt był spisany, nie zaś narodowość stron, ani Greków jako narodowości panującej przywileje. W procesach bowiem nie opartych na zobowiązaniach umownych miał Grek zapewne prawo Egipcyanina przed sąd grecki pozywać i nie był zobowiązany iść z własnej inicyatywy przed egipskie sądy; byłby to jakoby przywilej warstwy i narodowości panującej, a napływowej wobec podbitej i tłumionej ludności egipskiej Z poglądem tym zdaje się zgadzać wspominany już fakt, że Grek, ów Hermiasz, w procesie swym toczącym się właśnie w tych latach, z których dekret niniejszy pochodzi i Egipeyankę Lobais i egipskich kaplanów przed greckie forum chrematystów pozywał.
Jeżeli Grecy — jak się zdaje — przywilej ten mieli, tutaj w procesach wynikłych z umów, z kontraktów, przywilej ten niewątpliwie ustawał: bo jeżeli Grek z mocy egipskiego kontraktu jako pozwany poddawał się sądom egipskim, toć i pewno przed tenże sąd w takiejże sprawie Egipcyanina pozywał, toż to „poddanie“ się jego w charakterze powoda łagodniejszy przyjmowało charakter, niż kiedy przed egipskim sądem stawał jako pozwany. Wnosić więc możemy, że dekret tego λαμβάνειν dla tego tu nie wyraża, że się to samo przez się rozumiało. Ostatecznie wykluczonem też nie jest, że dekret królewski w pierwotnem swem brzmieniu i tutaj miał ύπέχειν καί λαμβάνειν τό δίκαιον; ten tekst, który my dzisiaj mamy, nie jest oryginałem dekretu, jest jedynie kopią dokonaną przez pisarza wiejskiego, który przy odpisywaniu tak wielu dekretów, jak te w Tebt. V zawarte, niejeden, jak stwierdzono, błąd popełnił, mógł się więc i tutaj prawdopodobnie pomylić. Istoty rzeczy nic to nie zmienia; to też czy ów kopista tu się pomylił, czy nie, może nam być dość obojętne; nie będę też tego roztrzygał, nie mając dowodów przemawiających stanowczo za lub przeciw tej możliwości.
Ale też w tej dziedzinie, gdzie posługiwać się trzeba materyałem źródłowym tak ułamkowym i często nie pewnym, nie możemy mieć ani zadania, ani dążenia rozstrzygać wszystkich ze źródeł wynurzających się pytań. Lepiej zadowolić się samem roztrząśnieniem zagadnień i wskazaniem różnych możliwości rozwiązania a w ten sposób torować drogę dla przyszłych badań i czekać, aż nowy przypływ źródeł myśli badawczej nie pchnie tym torem, na którym znajdzie się pożądana odpowiedź.





  1. Papyri graeci regii Taurinensis musei Aegyptii, editi etc. ab Amadeo Peyron. I. II. Taurini. 1826/27.
  2. Choachyci było to kolegium niższych kapłanów, których zadaniem było opiekowanie się nieboszczykami, ementarzami i spełnianie na cmentarzach religijnych obrzędów, mianowicie skrapianie grobów wodą, ku uczczeniu pamięci zmarłych. Za to pobierali od rodziny zmarłych opłaty.
  3. Uzupełnienie do aktów procesu Hermiasza przyniosło prócz demotycznych źródeł także wydawnictwo papirusów paryskich, Les papyrus grees du Musée du Louvre, Paris 1866., których Nr. 15 do tegoż procesu się odnosi. O całym tym procesie patrz Carolus Wolff, De causa Hermiana papyris aegyptiacis tradita. Dissert. Wrocław 1874.
  4. Na tych to dwóch danych, Diodor I 75 i Pap. Tur. I zrównał L. Mitteis wydając w r. 1891 swoje epokowe „Reichsrecht und Volksrecht" laokrytow z κοινοί δικασαί tymi słowy: Über den nationalen Gerichtshof der Laokriten werden wir besonders durch eine ausführliche Schilderung des Diodorus Siculus sowie des ersten Turiner Papyrus näher unterrichtet. Czy słusznie zrobił, zobaczymy poniżej (patrz strona 18).
  5. Part I. London 1902. Drugi tom tegoż wydawnictwa Part II wyszedł w Londynie 1907; dalsze oczekiwane.
  6. Tak w tekscie istotnie napisano, πρός Έλληνας; niewątpliwie jednak wydawcy angielscy mają słuszność, zalecając na str. 55 komentarza zamienić owo Έλληνας — widocznie omyłka kopisty! — na Άίγυπτίους. Wynika to ze związku; sprawy też „Egipcyan przeciw Grekom“ uwzględnione zostały na pierwszym miejscu. To też w tłomaczeniu przyjmuję poprawkę Anglików za pewną i tłomaczę „Egipcyan przeciw Egipcyanom“.
  7. Tak w tekscie istotnie napisano, πρός Έλληνας; niewątpliwie jednak wydawcy angielscy mają słuszność, zalecając na str. 55 komentarza zamienić owo Έλληνας — widocznie omyłka kopisty! — na Άίγυπτίους. Wynika to ze związku; sprawy też „Egipcyan przeciw Grekom“ uwzględnione zostały na pierwszym miejscu. To też w tłomaczeniu przyjmuję poprawkę Anglików za pewną i tłomaczę „Egipcyan przeciw Egipcyanom“.
  8. Tu zaraz, choć mimochodem, zwracam uwagę na znamienną różnicę zachodzącą między dwoma zdaniami. Możnaby się spodziewać, że dekret w obydwóch miejscach powie ύπέχειν καί λαμβάνειν τό δίκαιον; tymczasem dekret na drugiem miejscu mówi tylko ύπέχειν τό δ. O znaczeniu tej różnicy patrz str. 20 i 21.
  9. Tu zaraz, choć mimochodem, zwracam uwagę na znamienną różnicę zachodzącą między dwoma zdaniami. Możnaby się spodziewać, że dekret w obydwóch miejscach powie ύπέχειν καί λαμβάνειν τό δίκαιον; tymczasem dekret na drugiem miejscu mówi tylko ύπέχειν τό δ. O znaczeniu tej różnicy patrz str. 20 i 21.
  10. Do niedawna zaliczano tu jeszcze jako trzeci tekst Magd. 28. Po rewizyi, jakiej prof. Wilcken na oryginałach z Magdoli dokonał bedąc w Lille, tam się bowiem dzisiaj oryginały owe znajdują, wiemy, że polegało to na mylnem odczytaniu tekstu przez wydawców; patrz Wilcken, Archiv IV str. 52/3. Z korektur danych przez Wilckena korzystam też w tekstach wyżej podanych.
  11. Schweighäuser znakomity znawca Polibiusza i wydawca jego z r. 1790 tłomaczył to na łacinę tymi słowy: „quod vero ad communia gentis iura spectat“ i t. d. Schweighäuser już też zwracał uwagę na napis kamionny z Kroty, o którym mówię u góry; po nim Boeckh. Ten ostatni proponował też w Corp. Inser. Graec. II str. 416 na mocy owej inskrypcyi zmienić także i w tekście Polibiuszowym κοινοδίκαιον na κοινοδίκαιον i jego rady posłuchali już nowocześni wydawcy Polibiusza: Hultsch i Büttner — Wobst. Mojem zdaniem niesłusznie skoro i najlepsze rękopisy Polibiusza mają κοινοδίκαιον. Inskrypcya swoją drogą, a Polibiusz swoją.
  12. Podnieść tu trzeba, że tego κοινο δίκιον nie można w żadnym razie brać za jakąś dyalektyczną kretyjską odmianę poprzedniego κοινο δίκαιον; ono za źródłosłów ma δικ, a ιον jest suffixum. Zwracam zarazem tutaj uwagę na to, że w niemieckiem opracowaniu niniejszego tematu (Archiv für Papyrusf. tom V) daje nieco inne wytłumaczenie drugiego ustępu cytowanej inskrypcyi, na które później wpadłem. Nie pływa ono jednakże na rzeczową zmianę dalszych moich wywodów.
  13. patrz: Inskrypcye Mentuhotep, w, wydawnictwie I. H. Breasted, Ancient records of Egypt I Nr. 531/32 (1906 r.), I. H. Breasted History of Egypt str. 164 (1905 r.), A. Erman Ägypten n. ägyptisches Leben str. 131/2. 201. i przedewszystkiem E. Revillout Le tribunal égyptien de Thèbes w Revue Égyptologique III (1885 r.) str. 9 i nstp.
  14. Wtenczas, pod rzymskiem panowaniem owych trzydziestu wspólnych sędziów na pewno już nie istniało. O tem patrz: U. Wilcken, Observationes ad historiam Aegypti provinciae Romanae, Dissert. Berolin. (1885) str. 10/11.
  15. Ostatnimi czasy jeszcze Gradenwitz Archiv f. Papyrusf. III str. 36. uw. 1. „Diodor nennt diese Richter δικασταί κοινοί“.
  16. Pozorom tym dał się uwieść Gradenwitz uznając l. c. owych „trzydziestu“ za „peinliches Gericht“.
  17. O tym patrz E. Revillout Le tribunal égyptien de Thèbes, Rev. Eg. III l. c.
  18. O chrematystach patrz wyczerpująca rozprawę O. Gradenwitza p. t. „Das Gericht der Chrematisten“. Archiv f. Papyrusforschung III str. 22—43.
  19. W żadnym razie więc nie możemy dzisiaj, śladem Mitteisa, tego, co Diodor mówi o izbie trzydziestu wspólnych sędziów, odnosić do sadu laokrytów (patrz wyżej str. 3, uw. 1).





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Stefan Waszyński.