Mikołaja Machiawella Traktat o Księciu/Rozdział XIX

<<< Dane tekstu >>>
Autor Niccolò Machiavelli
Tytuł Mikołaja Machiawella Traktat o Księciu
Data wydania 1868
Wydawnictwo Drukarnia Uniwersytetu Jagiellońskiego
Miejsce wyd. Kraków
Tłumacz Antoni Sozański
Źródło Skany na commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
Artykuł w Wikipedii Artykuł w Wikipedii


ROZDZIAŁ 19.

Pogardę i nienawiść trzeba unikać.

Gdy z wymienionych przymiotów o najważniejszych mówiło się obszernie, co do innych chcę być zwięzłym w wyłożeniu zasady już raz przytoczonéj, że książe wszystkiego unikać powinien, coby mu nienawiść lub pogardę jednało, a ile razy o tém nie zapomni, dopnie swoich zamysłów i inne wady nie będą mu szkodzić. Powiedziałem, że zdzierstwo oraz zabór majątku i kobiet poddanych sprowadza nienawiść na księcia, więc tego powinien się wystrzegać. Dopóki społeczeństwo ludzkie ma swoją własność i swój honor zabezpieczone, dopóty żyje w ukontentowaniu i tylko pycha niektórych zostaje do poskromienia, co wszakże wielorakiemi spososoby[1] łatwo zdziałać można. Podłym się staje kto uchodzi za zmiennego, za lekkomyślnego; jak okręt skały tak książe tych zdrożności powinien unikać i dołożyć starania, by ujrzano w jego czynach wielkość, odwagę, powagę i siłę; powinien nadto w stosunkach z poddanymi opinią sobie ustalić taką, że wyrok jego jest nieodwołany, aby się więc nikt nie spodziewał podejść go lub oszukać. Tym postępując trybem książe będzie znakomity i przeciw niemu nie łatwo podnieść rewolucyą lub z wojskiem go napaść, ponieważ rozumią o nim, że posiada wyborne zdolności i poważanie w narodzie. Dwojaki rodzaj obawy może księcia dotknąć: wewnętrzna przed własnymi poddanymi, zewnętrzna od obcej potencyi. Dobrém wojskiem a prawdziwemi przyjacioły obroni się przeciw inwazyi; jak długo trwa spokój zewnętrzny, spokojnie także wewnątrz, wyjąwszy gdy rewolucya wybuchnie; zaczepi go kto z zagranicy, to wytrzyma każdy atak, jeśli żyje i działa według moich przepisów i ręce nie opuści, jakem o Spartanie Nabidzie mówił. Ale właśni poddani mogą, nawet podczas zewnętrznego spokoju potajemnie spiskować, przeciwko czemu li tylko unikaniem wszystkiego, coby nienawiść lub pogardę ściągnąć mogło, i przez zadawalnianie życzeń narodu można się ubezpieczyć, jakem to już obszernie wyłożył. Unikanie powszechnego znienawidzenia lub pogardy jest jednym z najskuteczniejszych środków przeciw spiskom, bo każdy rewolucyonista myśli, że śmierć księcia zaspokoi lud; lecz gdy zmiarkuje, ze tym aktem lud się obruszy, nie będzie się za nim uganiał, gdyż niezliczone są trudności dla partyi rewolucyjnej. Albowiem doświadczenie uczy, że z wielu przygotowanych rewolucyj mało się która udała, bo nie samemu, lecz w towarzystwie i to w towarzystwie malkontentów można podnieść sztandar przeciw rządowi; zwierzając się zaś jednemu z nich, podajesz mu sposobność przez zdradę wielką osiągnąć nagrodę; bo gdy w zdradzie widzi zysk pewny, a w zamysłach rewolucyonistów niepewność i wielkie niebezpieczeństwo, wtenczas tylko zostanie ci wiernym, jeśli jest twoim osobliwym przyjacielem lub zagorzałym księcia nieprzyjacielem. Krótko mówiąc: knowaniom rewolucyjnym towarzyszy obawa, zazdrość i zatrważająca podejrzliwość przed karą, podczas gdy rząd ma za sobą majestat księcia, ustawy, obronę przyjaciół i państwa, a jeśli się do tego życzliwość ludu przyłączy, wtedy niepodobna aby jaki zapaleniec rozpoczął rewolucyą. Zwykle tylko przed udaniem się spisku zostają sprzysiężeni w obawie; lecz w razie jeśli lud nie jest po ich stronie, trwa ta obawa nawet i po wybuchu, gdyż żadnego dla siebie nie widzą schronienia. Mógłbym tu przytoczyć liczne przykłady, ale ograniczę się tylko na jednym z dziejów ojczystych. Hanibal Bentiwolio książe Bolonii a dziad teraźniejszego księcia Hanibala, został w powstaniu przez partyę Kanesków zamordowany, nikogo prócz księcia Jana, który jeszcze w pieluchach był, nie zostawiwszy. Wnet powstał lud i wymordował wszystkich Kanesków. Uczynił to z przywiązania do rodziny Bentiwoliów, które podtenczas w Bolonii do tego stopnia urosło, że gdy po śmierci Hanibala nikogo nie było, coby mógł ster państwa objąć, Bolończycy słysząc, że jakiś potomek Bentiwoliów we Florencyi przebywa i tamże za syna kowala uchodzi, udali się do Florencyi i poruczyli mu rząd państwa, którém tak długo kierował, dopóki książe Jan nie osiągnął przyzwoitego wieku. Powtarzam więc, że książe nie ma się czego spisków obawiać, jak długo mu lud sprzyja; lecz jeśli lud jest nieprzychylny i nienawidzi go, wówczas wszystkich i wszystkiego musi się lękać. Było też zawżdy pierwszém tak dobrze urządzonych państw, jak i przezornych książąt staraniem, aby z jednej strony nie przywieść do rozpaczy panów, z drugiej strony lud zaspokoić i zadowolnić, i to jest najważniejsze zadanie dla każdego księcia. Między państwa, które za naszych czasów są dobrze urządzone i administrowane, należy policzyć Francyę. Posiada ona mnóstwo ustaw pożytecznych, od których dependuje wolność i pewność króla, przedewszystkiem należy tu parlament i jego władza. Znał dokładnie ustawodawca francuski dumę i zuchwałość panów, poznał też niezbędną potrzebę, by ich okiełzać; po stronie ludu znał także jego nienawiść ku panom, wypływającą z bojaźni, i chciał ten lud, lecz nie wyłączném króla staraniem, zabezpieczyć. By więc uniknąć złej chęci magnatów, jeśliby lud wspierał, lub ludowej nienawiści, gdyby trzymał stronę magnatów, ustawodawca postanowił trzeciego sędziego, któryby mógł bez przyłączenia się tronu poskramiać jednę a bronić drugą stronę. Nic lepszego i mędrszego nie było można wymyślić ku zabezpieczeniu króla i państwa. Ztąd wypływa ważna dla książąt nauka, aby surowość przez innych, łaskę zaś sami bezpośrednio wyrządzali. Dalej twierdzę, że książe powinien szanować panów, ale, oraz starać się, aby u ludu nie był znienawidzonym. Biografie cesarzów rzymskich, zwłaszcza tych, którzy pomimo wybornych rządów i niezwykłej ducha potęgi, w rewolucyach władzę a czasem i życie postradali, zdają się zbijać wyłożone zasady. Temu zapobiegając opiszę charakter niektórych cesarzów, wskażę przyczyny ich upadku, bynajmniej podane wyżej przepisy nie wzruszające, i zbadam ważniejsze ustępy z ich dziejów. Szereg imperatorów od Marka Filozofa[2] do Maksymina mieści w sobie Marka, syna jego Kommoda, Pertinaxa, Juliana, Sewera, Antonina, tegoż syna Karakallę, Makrina, dalej Heliogabalę, Alexandra i Maksymina. Przedewszystkiem wypada tu zrobić ogólną uwagę, że kiedy w innych państwach ściera się tylko duma panów z zuchwalstwem ludu, cesarze rzymscy mieli prócz tego jeszcze trzecią niepomniejszą trudność do zwalczenia, mianowicie: okrucieństwo i chciwość wojska, okoliczność tyle trudną, że niejednemu cesarzowi upadek zgotowała, ponieważ nie jest łatwo wojsko i lud razem zadowolnić; lud bowiem kocha księcia umiarkowanego, wojsko zaś marsowego a przytem naprzeciw ludu zuchwałego, okrutnego i drapieżnego, aby mogło podwójny żołd pobierać, nasycić swoją chciwość i zadowolnić okrucieństwo. Ztąd pochodzi upadek każdego cesarza, który ani swoją naturą, ani fortelami nie zdołał wzniecić zaufanie, że potrafi wszystko na wodzach utrzymać. Doświadczywszy trudności tych dwóch stronnictw politycznych, wielu cesarzy z prywatnego pochodzących stanu, starali się wojsko zadowolnić, nie dbając o znieważenie ludu. I nie mogli działać inaczej. Boć kiedy nienawiść jest nieuchronnym udziałem książąt, niechże przynajmniej zapobiegają, aby ta nienawiść nie była ogólna, a gdyby tego w żaden sposób nie można dopiąć, niech unikają nienawiści tej partyi, która jest silniejszą. Cesarze nowo wybrani, a tém samém nadzwyczajnych potrzebujący względów, chętniej przestawali z wojskiem niż z ludem, co im jednak tylko wtedy pomogło, jeśli zdołali także między ludem partyę sobie zjednać. Iż tedy Markus, Pertinax i Alexander byli cesarze łagodni, sprawiedliwi, nieokrutni, ludzcy i łaskawi, wszyscy prócz Marka smutnie skończyli. On jeden żył i umarł w największém poszanowaniu, albowiem nie z łaski wojska lub ludu, ale z prawa dziedzictwa na tron wstąpił; nadto posiadał wiele szacownych cnót, utrzymywał fakcye w przynależnych karbach i nigdy nie był znienawidzonym ani pogardzonym. Lecz Pertinax, wyniesiony na tron przeciw woli wojska nawykłego za rządów Kommoda do rozpusty, chciał w niém zaprowadzić porządek. To nie podobało się wojsku i ztąd nienawiść, potem wzgarda na jego wiek podeszły, wreszcie upadek Pertinaxa, który zaledwie zaczął panować; nowy dowód, że tak dobremi jak złemi postępki można na siebie nienawiść ściągnąć, i że książe, jak to wyżej powiedziałem, jest często zmuszony dla utrzymania państwa zaniechać dobre czyny, bo jeśli którakolwiek fakcya z rządem trzymająca, bądź lud, bądź wojsko, bądź arystokracya zepsuciu podpadnie, książe musi się jej przymilać i ją zadawalniać, a wtedy dobre postępowanie tylko mu zaszkodzi. Alexander zaś był tyle dobrym, że między innemi jego czynami i ten wymieniają, iż przez ciąg czternastoletniego panowania nikogo bez wyroku nie kazał stracić. Mimo to ściągnął na siebie pogardę, bo go trzymano za niewieściucha, którym matka rządziła; wojsko zrobiło spisek i zamordowało tego cesarza. Przystępuję teraz do życiorysów Kommoda, Sewera, Antonina, Karakalli i Maxymina. Byli to cesarze rabusie i okrutnicy, którzy aby tylko wojsku dogodzić, wszelkiemi sposoby lud nękali i każdy z nich, prócz Sewera, smutny miał koniec. Sam tylko Sewerus mógł przy swej waleczności, gdyby nie stracił przychylności wojska, szczęśliwie rządzić, chociaż nawet lud uciskał; albowiem jego cnoty zjednały mu tak wysokie poważanie w wojsku i u ludu, że tamto szacunkiem i zadowolnieniem, ten zdziwieniem i osłupieniem został napełniony. A ponieważ wszystkie czyny tego nowego księcia wielkością były nacechowane, wykażę pokrótce, jak misternie umiał naśladować lisa i lwa, czego właśnie, jakem powyżej mówił, każdemu księciu potrzeba. Poznawszy gnuśność cesarza Juliana, Sewer namówił wojsko, któremu w Sklawonii przewodniczył, do marszu na Rzym, aby, jak mówił, pomścić śmierć Pertinaxa, zabitego przez pretoryanów. Tym pozorem zamaskował żądzę panowania, ruszył z wojskiem, i nim się dowiedziano o jego pochodzie, stanął we Włoszech. Senat z bojaźni obwołał go cesarzem w Rzymie, Juliana zaś zamordowano. Po tych początkach pozostawały Sewerowi, by całe państwo owładnąć, dwie trudności: jedna w Azyi, gdzie Nigro, naczelnik wojsk tamecznych, cesarzem dał się ogłosić; druga na Zachodzie z Albinem, który się także o tron starał. W tych stosunkach uznał Sewerus za rzecz niebezpieczną razem przeciw obydwom po nieprzyjacielsku wystąpić, postanowił więc uderzyć na Nigrę, a oszukać Albina. Pisze tedy do Albina, jakoby go senat za cesarza wybrał i że tę godność z nim podzielać chce, nadaje mu tytuł cesarza i stosownie do uchwały senatu mieni się jego kolegą. Temu wszystkiemu uwierzył Albinus. Tymczasem Sewerus zwyciężył i stracił Nigrę i tém samém uspokoił wschodnią część państwa. Powróciwszy do Rzymu uskarżał się w senacie na Albina, że niepomny na doznane dobrodziejstwa, zdradziecko dybał na jego życie, przeto musi go, jako niewdzięcznika, ukarać. Rzeczywiście poszedł do Francyi, gdzie go państwa i życia pozbawił. Po dokładném zbadaniu czynów tego cesarza, trzeba przyznać, że był on najodważniejszym lwem, a przytém najchytrzejszym lisem, którego lud się obawiał i szanował, a wojsko dość lubiało; toż nie będzie zastanawiać, że nowy ten władca utrzymał się na tak obszerném państwie, ponieważ niezmierna jego sława broniła go od nienawiści u ludu, którą przez zdzierstwo mógł na siebie ściągnąć. Syn jego Antoninus posiadał także wyborne przymioty, dla których go lud podziwiał a wojsko ceniło; był to bowiém żołnierz wytrwały na wszelkie niewczasy, nielubiący ani wykwintnego jadła, ani innych wygódek i z tej przyczyny od całego wojska lubiany; acz dogadzając swej niesłychanej dzikości i srogości, gdy niezliczonemi mordy wielką część ludu w Rzymie a wszystkich w Alexandryi zgładził, cały świat zaczął go nienawidzić, a otaczające cesarza osoby poczęły się obawiać tak dalece, że setnik zamordował go wśród wojska. Nasuwa się tu uwaga, iż gwałtownej śmierci, jaką rozmyślny i uparty człowiek przygotowuje, książęta wprawdzie nie mogą uniknąć, bo każdy może to wykonać, kto mało ceni własne życie; lecz także nie mają się bardzo czego lękać, gdyż tacy ludzie są wielką rzadkością. Niech się tylko nie dopuszczają zbytnej obelgi naprzeciw swoim doradcom i nie naśladują Antonina, któren zamordowawszy sromotnie brata wspomnionego setnika, codziennie mu groził, a przecie z szeregów przybocznej gwardyi nie oddalił. Zapamiętałe i zgubne postępowanie odniosło swoją zapłatę. Co do Kommoda, temu jako synowi Marka utrzymanie odziedziczonego państwa byłoby z łatwością przyszło, gdyby postępował torem ojca i zadawalniał lud i wojsko; lecz z natury okrutny i zwierzęcy schlebiał tylko wojsku i zrobił je rozpustném w zamiarze, aby mógł lud zdzierać; z drugiej strony nie umiał utrzymać powagi, gdyż często w teatrach stawał do walki z gladyatorami i innych dla cesarskiego majestatu zelżywych dopuszczał się czynów, czém się przed wojskiem tak spodlił, iż znienawidzony od jednych a pogardzony od drugich, został zamordowany. Pozostaje mi opisać charakter Maxymina. Był to żołnierz duszą i ciałem, którego wojsko wtedy na tron wyniosło, gdy zbrzydziwszy sobie zniewieściałość Alexandra, o którym powyżej była mowa, zamordowała go. Atoli Maxymin nie długo trzymał berło i z dwóch przyczyn został znienawidzonym i pogardzonym: raz dla niskiego pochodzenia, w Tracyi bowiem owce pasał (co wszystkim było wiadome i wszystkich obrażało), powtóre że na początku panowania zwlekał pochód do Rzymu i odkładał objęcie najwyższej władzy, i że się okazał nader okrutnym, wykonawszy przez swoich namiestników mnogie barbarzyństwa tak w Rzymie jak po całém imperium. Pogarda dla niskiego rodu z jednej a nienawiść z powodu bojaźni przed dzikością z drugiej strony, poruszyły cały świat przeciw niemu w ten sposób, że najpierw Afryka, później senat i lud rzymski, wreszcie całe Włochy zaczęły spiskować. Przyłączyło się do tego własne jego wojsko, które doznawszy trudności przy oblężeniu i szturmowaniu Akwilei, nadto sprzykrzywszy sobie okrucieństwo monarchy, zamordowało go tém śmielej, iż widziało, że mnogich ma nieprzyjaciół. Nie będę mówił o Heliogabalu, ani o Makrynie, ani o Julianie, którzy dla swych podłości prędko się zużyli, ale w końcu niniejszego rozdziału robię uwagę, iż tegocześni książęta doznają mniejszych trudności w zadawalnianiu wojsk swoich, bo chociaż ich żądze i teraz trzeba uwzględniać, można to jednak snadniej uskutecznić, ponieważ teraźniejsze armie są nowo utworzone i nie starzeją się w prowincyach, jak to właśnie w rzymskiém państwie bywało. Jeśli polityka w starożytności wymagała, aby więcej wojsku niż ludom schlebiać, działo się to dlatego, bo w wojsku było wówczas więcej siły niż w ludzie; teraz zaś, gdy stan rzeczy się zmienił i lud więcej jak wojsko znaczy, wszyscy książęta, prócz Turcyi i sułtanatu egipskiego, powinni bardziej lud niż wojsko mieć na pieczy. Utrzymując stałego wojska dwanaście tysięcy piechoty i piętnaście tysięcy jazdy, od czego pewność i potęga państwa zawisły, cesarz turecki musi z pominięciem wszelkich względów naprzeciw swoim ludom, starać się o przyjaźń wojska. Podobnie rząd Egiptu, będąc państwem na wojsku opartém, nie może uwzględniać życzenia ludu, tylko musi się powodować wolą wojska. Egipt jest to państwo osobliwe i całkiem różne od innych państw; ma tylko podobieństwo z państwem papieża. Nie można go nazwać dziedziczném, gdyż nie dziedziczą w nim i nie panują synowie zmarłego księcia, ale ci, których uprzywilejowana kasta na to wybierze; nie jest on także nowém państwem, bo ustawa rządowa jest starożytna i nie zachodzą w nim żadne trudności nowym właściwe państwom, bo chociaż nowych książąt obierają, forma rządu zostaje niezmienna, tak jak gdyby elekt z prawa dziedzictwa obejmował władzę.
Z treści tego rozdziału łatwo się przekonać, iż nienawiść i pogarda spowodowały upadek wspomnionych cesarzów, tudzież że ich działanie w ten lub w ów sposób jednym wychodziło na dobry, a drugim na zły koniec. Chęć naśladowania Marka, który odziedziczył cesarstwo, okazała się dla Pertinaxa równie niepożyteczną jak szkodliwą, bo obydwa byli nowemi książętami; taksamo naśladowanie Sewera byłoby zgubne dla Karakalli, Kommoda i Maxymina, ponieważ mu w cnotach nie wyrównali. Za tém idzie, że nowy książe nie może naśladować czyny Marka ani też mu potrzeba wstępować w ślady Sewera, lecz od Sewera powinien przejąć jak założyć fundamenta swemu państwu, a dzieje Marka niech mu wskażą stosowne i chlubne środki do utrzymania państwa, które już jest ustalone i niewzruszone.




Przypisy

  1. Przypis własny Wikiźródeł Błąd w druku; powinno być – sposoby.
  2. Przypis własny Wikiźródeł Mowa tu o Marku Aureliuszu (121-180 n.e.).


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Niccolò Machiavelli i tłumacza: Antoni Sozański.