Opis ziem zamieszkanych przez Polaków I/IX

<<< Dane tekstu >>>
Autor Aleksander Czechowski
Tytuł Opis ziem zamieszkanych przez Polaków
Podtytuł W. KSIĘSTWO POZNAŃSKIE
Ludność
Data wyd. 1904
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Indeks stron
LUDNOŚĆ.
D


Dokładne dane statystyczne, dotyczące ludności W. Ks. Poznańskiego, sięgają roku 1840, w którym po raz pierwszy sporządzono spis na podstawie list jednolitych. Liczenia dawniejsze, uskuteczniane przez zarządy gmin, były mniej ścisłe, a wyniki czterech pierwszych w latach, 1816—1819, oddalały się prawdopodobnie znacznie od rzeczywistego stanu rzeczy. Omyłka, nie wynosząca przypuszczalnie wiele więcej, niż 1%, nie jest jednak tak wielką, aby miała pozbawić spisy te wszelkiego znaczenia. To samo odnosi się do obliczenia ludności w r. 1815. Dawniejsze opierają się tylko na rachunku prawdopodobieństwa. Cyfr chociażby tylko w przybliżeniu dokładnych już z tego powodu podać niepodobna, że ziemie, wchodzące w skład W. Ks. Poznańskiego, wówczas nie stanowiły odrębnej całości, i można określić liczbę mieszkańców jedynie na podstawie — także przypuszczalnej tylko — gęstości zaludnienia. Obliczenia takie doprowadzają do wniosku, że pod koniec wieku XVIII na obszarze teraźniejszego W. Księstwa mieszkało niewiele ponad pół miliona osób. W roku swego powstania, 1815, Wielkie Księstwo posiadało, według Mayera 779,000 mieszkańców. W roku następnym, 1816, przy pierwszym urzędowym powszechnym spisie ludzkości, naliczono 820,176 głów. Od tego czasu liczba ludności powiększyła się więcej niż o 100% i wynosiła dnia 1 grudnia 1900 roku 1,887,275 dusz. Gdy w r. 1816 na 1 kilometr kwadratowy przypadało 28, to w r. 1900 — 65 mieszkańców. Rozwój ten nie był w pojedyńczych okresach czasu równomierny, z przyczyn, o których będzie mowa później. Mianowicie zaś liczba mieszkańców W. Księstwa w pierwszych kilkudziesięciu latach wzrastała daleko szybciej niż w ostatnich. Dla scharakteryzowania tego ruchu, przytaczamy kilka dat statystycznych:

Rok Liczba mieszkańców W. Ks.
Ogółem na 1 km. kw.
1816 820,176 28,3
1855 1,392,636 48,1
1871 1,583,843 54,7
1900 1,887,275 65,1

Przekonywamy się z tego zestawienia, że liczba ludności zwiększała się w okresie od r. 1816—1855 przeszło dwa razy szybciej, niż w okresie następnym do końca wieku XIX, mianowicie zaś przyrost roczny wynosił:

w latach 1816—1855 13,7 na 1,000 mieszk.
1855—1900 6,8
1816—1900 10,0

Także w pojedyńczych częściach przyrost W. Księstwa nie był równomierny. Z natury rzeczy najgęściej były zaludnione pierwotnie okolice, posiadające dobrą glebę i przychylne warunki rozwoju przemysłowego. Ponieważ zaś obwód reg. Poznański posiada na ogół glebę lepszą od obwodu reg. Bydgoskiego, jakkolwiek nigdzie nie tak dobrą, jak na małym skrawku Kujaw, a z drugiej strony na południu Księstwa skupiał się ruch przemysłowy i handlowy, więc obwód Poznański wyróżniał się gęstością zaludnienia. Zatrzymał on do tej pory przewagę pod tym względem, ale stosunek gęstości zaludnienia zmienił się mimo to na jego niekorzyść, bo ludność w obwodzie Bydgoskim wzrastała znacznie szybciej skutkiem kolonizacyi, zwiększenia ruchu handlowego nad Notecią i rozwoju

Typy włościan poznańskich z fotografii.

przemysłu rolniczego w okolicy Kujaw. Dla porównania przytaczamy kilka dat statystycznych:

Obwód
regencyjny
Liczba mieszkańców
r. 1815 r. 1823 r. 1849 r. 1871 r. 1900
Poznański . 558,600 673,940 897,339 1,017,194 1,198,252
Bydgoski .. 239,400 311,415 454,675 566,649 689,023
Obwód
regencyjny
Na 1 kilom. kwadr. przypadało osób
r. 1816 r. 1823 r. 1849 r. 1871 r. 1900
Poznański .. 32 38 51 58 68
Bydgoski ... 21 27 40 49 60

Większe jeszcze różnice uwydatniają się w pojedyńczych powiatach. Porównanie jest o tyle bardzo utrudnione, że dzisiejszy podział administracyjny jest inny, niż przed r. 1887, a przez tworzenie powiatów miejskich stan rzeczy zmienił się także po reorganizacyi administracyjnej. Zamiast tablicy porównawczej podamy więc tylko zestawienie powiatów starych z r. 1837 (według Hoffmanna) i nowych z roku 1900 (według Statystyki ces. Niemieckiego, Tom 150). Hoffmann oblicza gęstość zaludnienia według mil geograficznych, urząd statystyczny według kilometrów kwadratowych:
Gęstość zaludnienia w r. 1837, według powiatów:

Powiat głów na
1 milę
Poznański ... 3,738
Krobski .... 3,176
Krotoszyński .. 3,034
Ostrzeszowski . 3,021
Wschowski .. 2,890
Odolanowski .. 2,767
Pleszewski ... 2,625
Bukowski ... 2,527
Wrzesiński ... 2,519
Sremski .... 2,363
Babimojski ... 2,217
Środzki .... 2,182
Kościański ... 1,988
Powiat głów na
1 milę
Szamotulski .. 1,967
Gnieźnieński .. 1,951
Obornicki ... 1,906
Chodzieski ... 1,880
Szubiński ... 1,868
Wyrzyski ... 1,759
Czarnkowski .. 1,735
Mogilnicki ... 1,715
Inowrocławski . 1,693
Wągrowiecki .. 1,692
Bydgoski ... 1,643
Międzyrzecki .. 1,569
Międzychodzki . 1,463

Gęstość zaludnienia w r. 1900, według powiatów:

Powiat głów na
1 klm
Rawicki .... 99,1
Krotoszyński .. 90,3
Ostrowski ... 90,3
Grodziski ... 80,2
Leszczyński .. 76,8
Kępiński ... 75,5
Gostyński ... 71,4
Kościański ... 70.8
Pleszewski ... 70,0
Odolanowski .. 69,9
Koźmiński ... 69,0
Jarociński ... 65,9
Ostrzeszowski .. 65,5
Nowotomyski .. 63,4
Wrzesiński ... 63,2
Śmigielski ... 61,6
Chodzieski ... 61,1
Poznański wsch. . 59,7
Bydgoski wiejski . 59,6
Wschowski .. 58,9
Powiat głów na
1 klm
Mogilnicki ... 58,9
Babimojski ... 57,6
Śremski .... 57,5
Poznański zach. . 57,2
Środzki .... 56,0
Strzeliński ... 55,7
Szamotulski .. 55,3
Wyrzyski ... 53,3
Szubiński ... 49,4
Czarnkowski .. 49,3
Żniński .... 48,5
Gnieźnieński[1] . 48,0
Inowrocławski[2] . 47,5
Obornicki ... 46,0
Witkowski ... 45,0
Wągrowiecki .. 44,1
Międzyrzecki .. 43,2
Międzychodzki . 42,9
Wieleński ... 42,4
Skwierzyński .. 34,0

Dodamy, że na całym obszarze cesarstwa niemieckiego na 1 kilometr kwadratowy przypada przeciętnie 104 mieszkańców, żaden z powiatów poznańskich zatem nie dosięga tej liczby.

Zestawienie to wykazuje, że do najgęściej zaludnionych powiatów należą te, w których obrębie znajdują się największe miasta Księstwa. Miasta ponad 20,000 mieszkańców, a więc: Poznań, Bydgoszcz, Inowrocław i Gniezno tworzą oddzielne powiaty i są wyłączone z powyższego zestawienia. Te zaś, które nie dosięgnęły jeszcze cyfry 20,000 mieszkańców, a więc: Rawicz, Krotoszyn, Ostrów, Leszno, Piła, sprawiają, że powiaty, do których one należą, wysunęły się stosunkowo naprzód pod względem gęstości zaludnienia, gdy sąsiadujące z niemi, a nie posiadające miast większych, w tył się cofnęły. Z samej już tej okoliczności można wnosić, że w W. Księstwie Poznańskiem, tak samo jak gdzieindziej, uwydatnia się znaczny odpływ ludności ze wsi do miast, i tak jest rzeczywiście, jak wynika z zestawienia następującego:
Muzykanci wiejscy z pod Buku.
Obwód
regencyjny
Liczba ludności w roku:
1837 1895 1900
w gminach
poniżej
2,000 m.
w gminach
powyżej
2,000 m
w gminach
poniżej
2,000 m.
w gminach
powyżej
2,000 m.
w gminach
poniżej
2,000 m.
w gminach
powyżej
2,000 m.
Poznański . 560,849 218,746 855,488 317,723 855,532 342,720
Bydgoski .. 292,308 86,705 451,205 204,242 458,458 230,650
Jeżeli obliczymy stosunek ludności wiejskiej (w gminach poniżej 2,000 mieszk.) do miejskiej w wymienionych trzech latach, to otrzymamy cyfry następujące:
Obwód
regencyjny
Na 1000 osób przypadało w roku
1837 1895 1900
na gminy
poniżej
2,000 m.
na gminy
powyżej
2,000 m
na gminy
poniżej
2,000 m.
na gminy
powyżej
2,000 m.
na gminy
poniżej
2,000 m.
na gminy
powyżej
2,000 m.
Poznański . 719 281 729 271 714 286
Bydgoski .. 773 227 688 312 665 335
Bamberka (z pod Poznania).

W obw. reg. Poznańskim zatem odpływ ludności wiejskiej do miast uwydatnił się dopiero w ostatniem pięcioleciu, w Bydgoskim zaś rozpoczął się wcześniej i jest znacznie silniejszy. Tłómaczy się to wielkim stosunkowo rozwojem Bydgoszczy, Inowrocławia, Gniezna i Piły, gdy w obw. reg. Poznańskim rzeczywiście rozwija się szybko tylko Poznań, inne zaś miasta wzrastają znacznie wolniej. Nie bez znaczenia jest przytem ta okoliczność, że z ludności poznańskiej, przeważnie polskiej, znaczna część szuka w porze letniej zarobku po za granicami W. Księstwa, ludność niemiecka zaś, która przeważa w obw. reg. Bydgoskim, nie bierze udziału w ruchu „obieżysaskim“, lecz szuka lepszych warunków bytu w miastach okolicznych, w obu zaś obwodach regencyjnych Niemcy w dość znacznej liczbie wyprowadzają się z miast na zachód.
W związku z wychodźtwem — w tym wypadku jednak robotników polskich — poza granice Księstwa, pozostaje objaw, że w dzielnicy tej zwiększa się stale udział kobiet w ogólnej liczbie ludności. Spostrzegamy to samo na Szląsku i w Prusach Wschodnich, które również dostarczają zachodowi wielkiej liczby robotników górniczych i przemysłowych. W Poznańskiem naliczono w r. 1900-ym na 901,835 osób płci męzkiej 985,422 płci żeńskiej. W r. 1871 na 100 mężczyzn przypadało w tej dzielnicy 106,6 kobiet, w r. 1875-ym 107,4; w r. 1880-ym 107,1; w r. 1885-ym 108; w r. 1890-ym 108,6; w r. 1895 stosunek procentowy zmniejszył się do 107,6; z końcem wieku, w r. 1900, podniósł się na 109,3. W całem królestwie Pruskiem na 100 mężczyzn przypada 103,1; w ces. Niemieckiem zaś 103,2 kobiet.
Wychodztwem też, przynajmniej w części, tłómaczy się z jednej strony bardzo wysoki procent dzieci w W. Ks. Poznańskiem, — chociaż najważniejszą rolę w tym wypadku odgrywa wielka płodność ludności polskiej — z drugiej zaś stosunkowo niski procent ludności w sile wieku, od lat 15—40. W r. 1900 było na 1,000 osób:

  lat 0—15 15—40 40—60 60 i więcej
w ces. Niemieckiem .. 348 395 179 78
w W. Ks. Poznańskiem . 402 356 165 77

Żadna z dzielnic, należących do ces. Niemieckiego, ani w przybliżeniu nie posiada tak wysokiego procentu osób poniżej lat 15. Po W. Ks. Poznańskiem z 402 osobami tej kategoryi, następuje zaraz księstwo Lippe z 391, a dalej Prusy Zachodnie z 388 osobami poniżej lat 15. Uderzający przytem jest objaw, że gdy wogólności, jak już zaznaczono, liczba kobiet jest w Poznańskiem znacznie większa od mężczyzn, wśród dzieci (1—15 lat) płeć męska ma przewagę. Mianowicie zaś przypada na 1,000 chłopców tylko 990 dziewcząt, gdy w ces. Niemieckiem stosunek ten wyraża się liczbami 1,000 i 995. Dodamy wreszcie, że W. Ks. Poznańskie odznacza się także najwyższym procentem osób powyżej lat 90. W r. 1900 naliczono tam osób od 90—95 lat 688, 95—100-tu 149, powyżej stu 10, ogółem 529, czyli na 100,000 osób 44 (w Królestwie Pruskiem 19).
Wspomnieliśmy już, że nadzwyczajnie wysoki procent osób młodocianych (poniżej lat 15) w W. Ks. Poznańskiem tłómaczy się nietylko wychodztwem osób starszych w celach zarobkowych do prowincyi zachodnich państwa pruskiego, ale przedewszystkiem wielką płodnością ludności polskiej. Prowincye, zamieszkane przez ludność polską, szczególnie odznaczają się wielką liczbą urodzin. Gdy w całem państwie niemieckiem w okresie 1890—1900 roku na 1,000 osób przypadało rocznie 36,6 urodzin, to w Prusach Zachodnich 43,4, w W. Ks. Poznańskiem 43,3, a na Szląsku 41,2. Prusy Zachodnie zajmują pod tym względem pierwsze, Poznańskie drugie miejsce, trzecie Szląsk. W dzielnicach czysto niemieckich procent urodzin jest daleko mniejszy (tylko Schamburg Lippe dościga Szląsk z 41,200/00 urodzin rocznie), co dowodzi, że w tej sprawie rzeczywiście narodowość odgrywa bardzo ważną rolę. Dawniej płodność ludności polskiej była jeszcze znacznie większa, jak wynika z zestawienia, które podajemy poniżej. W zestawieniu tem uwzględniamy równocześnie liczbę i stosunek procentowy ślubów, śmierci i przewyżkę liczby urodzin nad liczbą wypadków śmierci, od r. 1841—1860 w odstępach 5-cio, od r. 1860—1900 w odstępach dziesięcio-letnich.

Rok
Liczba
zawartych
ślubów
Liczba
urodzin
Liczba
wypadków
śmierci
Przewyżka
urodzin nad
wypadkami
śmierci
Na 1,000 ludności przypadało
Ślubów
Urodzin
Wypadków
śmierci
Przewyżka
urodzin nad
wypadkami
śmierci
1841—45 13,812 59,823 38,686 21,137 10,7 46,5 30,1 16,4
1845—50 12,625 59,456 51,145 8,313 9,3 43,7 37,6 6,1
1850—55 12,661 60,182 54,616 5,566 9,1 43,3 39,3 4,0
1855—60 13,531 61,819 46,508 15,311 9,5 43,6 32,8 10,8
1860—65 14,077 67,539 44,884 22,655 9,4 44,9 29,8 15,1
1865—70 14,230 70,667 51,192 19,475 9,2 45,6 33,1 12,6
1870—80 14,043 74,983 48,732 26,252 8,7 46,2 30,0 16,2
1880—90 13,580 75,445 47,310 28,135 7,9 43,8 27,5 16,3
1890—1900 14,031 78,802 43,421 35,381 7,7 43,3 23,8 19,4
Z zestawienia tego wynika, że w W. Ks. Poznańskiem zmniejsza się, wprawdzie nie równomiernie, ale dość stale, zarówno procentowy stosunek ślubów, jak i urodzin i śmierci. Ten rozwój jest zwłaszcza widoczny w ostatniem trzydziestoleciu. Liczba wypadków śmierci zmniejsza się jednak szybciej, niż urodzin, a następstwem jest zwiększanie się przyrostu naturalnego ludności. Od dziesięciolecia 1841—1850 do 1890—1900 przyrost ten wzrósł z 11,4 na 19,4%. Jeżeli zestawimy cyfry rubryki ostatniej (przyrost naturalny) z cyframi, wyrażającemi bezwzględny przyrost ludności w W. Ks. Poznańskiem (tab. str. 178), to przekonamy się, że liczba ludności tej dzielnicy zwiększa się w rzeczywistości znacznie wolniej, niżby należało wnosić z przewyżki urodzin nad liczbą wypadków śmierci, czyli że znaczna część ludności, urodzonej w W. Ks. Poznańskiem, odpływa za granicę tej dzielnicy. Odpływ ten jest bardzo znaczny i jakkolwiek naodwrót do Księstwa napływa ludność z innych prowincyi państwa, to strata jest wielką, że gdyby nie nadzwyczajny procent urodzin, prowincyi tej groziłoby z czasem wyludnienie. Dla bliższego scharakteryzowania tego przypływu i odpływu ludności, podajemy zestawienie z lat 1890 i 1900. Dwie pierwsze rubwyki wykazują odpływ ludności z W. Księstwa do innych dzielnic państwa, dwie ostatnie dopływ z innych dzielnic do W. Księstwa.

Nazwa dzielnicy Wychodztwo z W. Ks. Imigracya do W. Ks.
Z osób, urodzonych w
Poznańskiem, mieszkało w
wymienionych w rubryce pierwszej
prowincyach państwa
Z osób, mieszkających w
Poznańskiem, pochodziło z
wymienionych w rubryce
pierwszej dzielnic
w r. 1890 w r. 1900 w r. 1890 w r. 1900
Prusy Wschodnie . 3,952 5,762 7,092 8,479
Prusy Zachodnie .. 27,566 31,274 38,119 46,855
W. Ks. Poznańskie . 1,606,234 1,709,422 1,606,234 1,709,422
Szląsk ..... 49,274 59,134 39,828 40,792
Prow. Pomorska .. 12,420 16,081 11,415 12,762
W. Ks. Meklemburskie 3,132 4,413 768 1,289
Szlezwik Holsztyn . 6,818 8,586 1,503 2,226
Hamburg .... 3,543 4,790 214 622
Brandenburgia .. 132,057 180,850 25,085 26,359
Hanower i Lippe . 9,293 17,010 1,479 3,536
Oldenburg .... 607 1,124 103 391
Brema ..... 744 1,583 62 193
Pr. Saska, Brunświk,
Anhalt ....
36,236 43,913 4,837 8,242
Kr. Saskie .... 6,444 11,487 877 1,660
Państewka Turyngskie-
skie .....
1,486 2,447 524 753
Pr. Heska i Waldeck 1,978 3,163 691 929
Westfalia .... 13,875 57,347 1,346 4,911
Nadrenia .... 7,562 28,269 1,111 1,865
W. Ks. Heskie .. 512 952 142 279
Palatynat .... 92 296 54 85
Alzacya i Lotaryngia 2,312 4,429 303 337
Badenia .... 489 1,072 217 284
Wirtemberg i Hohenzollern-
zollern ....
240 388 164 550
Bawarya po prawej
stronie Renu ..
714 1,015 194 334
Ogółem . 1,927,553 2,195,257 1,742,362 1,873,155

Jeżeli odciągniemy liczbę urodzonych i mieszkających w Księstwie od ogólnej liczby urodzonych w tej dzielnicy, a z drugiej strony liczbę urodzonych w Księstwie mieszkańców tej dzielnicy od ogólnej liczby mieszkańców, urodzonych w Niemczech, to otrzymamy cyfry następujące:

Urodzonych w W. Ks. osób 1980 1900
było ogółem .......... 1,927,553 2,195,257
mieszkało w Księstwie ..... 1,606,234 1,709,922
Liczba wychodzców z W. Ks. do innych
dzielnic ces. Niem. wynosiła ...
321,319 485,835

W. KS. POZNAŃSKIE.
Udział procentowy ludności polskiej według powiatów, w r. 1900.

W Poznańskiem mieszkało w r. 1890 w r. 1900
Osób urodzonych w Niemczech ... 1,742,362 1,873,155
w W. Księstwie .. 1,606,128 1,709,422
Z innych dzielnic pochodziło .... 136,128 163,733


Strata ogólna wynosiła zatem: w r. 1890 w r. 1900
Liczba wychodzców z Księstwa ... — 321,319 — 485,835
Liczba przybyłych do Księstwa z innych
dzielnic ces. Niemieckiego ....
+ 136,128 + 163,422
Strata ........... — 185,191 — 322,413

Cyfry te dotyczą tylko osób urodzonych i mieszkających w obrębie cesarstwa Niemieckiego, a nie osób urodzonych lub mieszkających po za jego granicami.

  w r. 1890 w r. 1900
Ogółem było w W. Ks. mieszkańców . 1,771,642 1,887,275
Z tej liczby urodziło się w Niemczech . 1,742,362 1,873,155
Pochodziło zatem z zagranicy osób .. 9,280 14,120

W tych liczbach mieszczą się zarówno obcy poddani, jak i poddani niemieccy, urodzeni za granicami Niemiec. Stosunek pierwszych do drugich jest jak 1:2. W r. 1900 naliczono obcych poddanych w W. Ks. 4,190. Z tej liczby pochodziło z Królestwo Polskiego niespełna 2,000.
Na tem kończymy pogląd na ogólny ruch ludności w W. Ks. Poznańskiem. Pozostaje nam jeszcze scharakteryzowanie stosunków wyznaniowych i narodowych.
Pod względem wyznaniowym ludność W. Księstwa rozpada się na trzy grupy: katolików, protestantów różnych wyznań i żydów. Katolicy stanowili niegdyś ogromną większość i dziś jeszcze znacznie większą połowę; liczba ich zmniejszyła się w pierwszej połowie w. XIX o kilka procent, później wzrosła znowu. Bardzo zmniejszył się udział procentowy Żydów, którzy od połowy wieku XIX w dość wielkiej liczbie wyprowadzają się do miast wielkich w głębi Niemiec. Zysk przypadł w udziale protestantom, wśród których luteranie i reformowani stanowią olbrzymią większość, tak dalece, że w danych statystycznych, dotyczących wyznań, możemy bez wykrzywienia obrazu stosunków pominąć zupełnie małe sekty protestanckie. Zwiększenie się liczby protestantów było wynikiem napływu obcych żywiołów do W. Księstwa. Napływu tego nie zdołało zrównoważyć przechodzenie niezbyt licznych Polaków protestantów na łono kościoła katolickiego.
Dla scharakteryzowania rozwoju stosunków, podajemy udział procentowy członków trzech wymienionych wyznań w r. 1816, 1849, 1871, 1880, 1890 i 1900. W obliczeniu tem pomijamy, jak już zaznaczono, drobne sekty protestanckie, stanowiące mniej więcej 100/00 ogólnej liczby ludności.
Na 1,000 osób było:

W roku Katolików Protestantów Żydów
1816 654 282 63
1849 636 307 57
1871 637 323 39
1880 653 313 33
1890 665 309 25
1900 678 302 19

Z zestawienia tego wynika, że liczba protestantów w W. Ks. Poznańskiem wzrastała bardzo szybko w pierwszej połowie wieku XIX, i aż do r. 1871, w ostatniej ćwierci wieku zaś dopływ protestantów z innych okolic także po utworzeniu komisyi kolonizacyjnej, która osiedla na dobrach, wykupionych z rąk polskich, prawie tylko protestantów, nie był dość silny, aby zrównoważyć naturalny przyrost ludności katolickiej. Udział procentowy Żydów zaś zmniejszał się stale.
Inny obraz otrzymamy, jeżeli zestawimy nie udział procentowy, lecz liczbę członków pojedyńczych wyznań z lat kilku:

W roku Katolików Protestantów Żydów
1819[3] 574,977 253,224 55,771
1849 847,665 409,286 76,757
1871 1,009,491 511,292 61,982
1900 1,280,172 569,564 35,327
Widzimy więc, że zarówno liczba katolików jak i protestantów w ciągu całego wieku XIX wzrastała stale, chociaż nie równomiernie, pierwszych wolniej na początku, drugiej na końcu wieku, liczba Żydów natomiast zwiększała się w pierwszej, a malała szybko w drugiej połowie wieku. Że to początkowe zwiększanie się ludności żydowskiej nie uwydatniło się wcale w rubryce poprzedniej, pochodzi stąd, że była ona zawsze stosunkowo nieliczna, a więc i przyrost jej był wiele mniejszy, niż u katolików i protestantów, liczących nie dziesiątki, lecz setki tysięcy głów. Największa liczba Żydów istniała w W. Księstwie w r. 1846, jak wynika z następującego zestawienia:
Rok Liczba Żydów Rok Liczba Żydów
1816 51,040 1867 65,508
1825 65,131 1871 61,982
1831 69,681 1875 62,438
1837 74,196 1880 56,609
1846 81,249 1885 50,866
1849 76,757 1890 44,346
1858 72,075 1895 40,019
1864 70,008 1900 35,327

Statystyka urzędowa ogólnego ruchu ludności i wyznań jest, z pominięciem 4 pierwszych lat (1816—19), zupełnie ścisła, a w każdym razie nie zawiera tak wielkich omyłek, aby dawała fałszywy obraz stosunków. Statystyka narodowości natomiast nie budzi zaufania, bo spis taki, nawet przy dobrych chęciach, przeprowadzić ściśle trudniej, a władze pruskie przeprowadzały go tendencyjnie, starając się zazwyczaj w celach politycznych zmniejszyć według możności liczbę mieszkańców narodowości polskiej. Gdyby w ciągu całego wieku spisy uskuteczniali ci sami urzędnicy i dążność do zmniejszania liczby ludności polskiej uwydatniała się zawsze równomiernie, to i z tych spisów tendencyjnych możnaby wysnuć dość pewne wnioski o zmniejszaniu czy zwiększaniu się udziału procentowego tej ludności. Ale jak zmieniali się ludzie, tak zmieniały się i prądy w polityce pruskiej, a wobec tego jedne spisy były sporządzone w duchu mniej, drugie więcej przychylnym dla Polaków.

A. Udział procentowy ludności polskiej w pojedyńczych powiatach W. Księstwa. Linia gruba wykazuje procent ludności w r. 1900,
cienka — w r. 1890. B. Stosunkowy przyrost (+) lub ubytek (-) ludności polskiej w pojedyńczych powiatach W. Księstwa w ciągu lat
1890-1900. Linia pozioma oznacza stan ludności w r. 1890, łamana w r. 1900.

Odkąd zaś zaprowadzono w spisach rubrykę języka ojczystego, zamiast rubryki narodowości, przyłączył się do dawnych nowy szczegół, utrudniający rozpatrzenie się w stosunkach. Stworzono bowiem obok kategoryi mówiących po polsku lub po niemiecku, kategoryę osób dwujęzycznych — polsko-niemieckich, jakkolwiek jest rzeczą oczywistą, że jeżeli istnieją osoby, które nie potrafią zdecydować się na wyraźne oznaczenie swej narodowości, to liczba ich jest bardzo mała, gdy rubryka dwujęzycznych posiada zawsze bardzo poważne pozycye. Sposób wypełnienia tej rubryki zależy zupełnie od samowoli wypełniającego, o ile osoba zapisywana nie posiada dostatecznego uświadomienia narodowego i nie może lub nie śmie protestować przeciw zapisaniu jej w tej rubryce. W rzeczywistości, dwujęzyczni czyli raczej dwunarodowi są w Poznańskiem właściwie tylko wcale nieliczni Żydzi, którzy jeszcze nie zdecydowali się na zupełne przejście do obozu niemieckiego. Inni, zapisywani w tej rubryce, to przeważnie Polacy, ludzie prości, którzy na uwagę sporządzającego spis, że przecież umieją także po niemiecku, przyznają, że tak jest rzeczywiście i nie umieją lub nie mają odwagi wytłómaczyć, że nie chcą, aby zapisano ich do rubryki mieszanej. Statystycy nasi przyjmują zazwyczaj, że z osób tej kategoryi należy zaliczyć połowę do narodowości polskiej, a drugą do niemieckiej. Jest to, przynajmniej w Poznańskiem, podział mylny. Należy tam zaliczyć do Polaków conajmniej 3/4 ogólnej liczby dwujęzycznych. Na Szląsku, w Prusach Wschodnich, Zachodnich i w Poznaniu jest inaczej. Tam może podział na dwie równe połowy jest uzasadniony. Także używany przez niektórych statystyków system obliczania liczby ludności polskiej na podstawie statystyki szkolnej, która jest przeprowadzona na zasadzie narodowej, nie prowadzi do wyników, budzących zaufanie. Pomijamy już tę okoliczność, że statystyki te są sporządzone również w sposób niejednostajny, i że istnieje dążność do uważania tych dzieci za niemieckie, które posiadają nazwiska pierwotnie niemieckie, jak: Szulc, Miler i t. p. Ale przypuśćmy nawet, że spisy te są mniej więcej ścisłe, to i wtedy wniosków o jako tako dokładnej liczbie ludności polskiej opierać na nich nie można. Byłoby to tylko wówczas możliwe, gdyby ludność polska rozmnażała się w tym samym stosunku, co niemiecka. Tymczasem wiemy, że rozmnaża się szybciej, że w rodzinach polskich jest przeciętnie więcej dzieci, niż w niemieckich, ale nie wiemy, jaki jest dokładny stosunek procentowy przyrostu naturalnego u Polaków i Niemców, bo w statystyce urodzeń istnieją tylko rubryki wyznaniowe, a nie narodowe. Wszelkie wnioski, opierające się na statystykach szkolnych, mają tylko wartość przypuszczeń, a w każdym razie nie są ściślejsze, chociaż dają inne wyniki, niż spisy urzędowe. Słowem, trzeba pogodzić się z tem, że wszelkie próby dokładnego obliczenia ludności polskiej w Prusach mają wartość bardzo problematyczną, i że liczbę tej ludności można obliczyć tylko w przybliżeniu, przyczem błąd, wynoszący prawdopodobnie nie więcej, niż 1% przy każdorazowym spisie, przy porównywaniu spisów z dłuższego okresu może urosnąć do kilku procent. Dlatego też wysnuwanie z tych spisów wniosków o zmniejszaniu lub zwiększaniu się ludności polskiej jest niebezpieczne i może doprowadzić do zupełnie mylnych poglądów. Za fakt, nie ulegający żadnej wątpliwości przyjąć trzeba, że od czasu utworzenia W. Ks. Poznańskiego, udział procentowy ludności polskiej zmniejszył się cokolwiek. Wynika to już stąd, że do dzielnicy tej napływają nieustannie w dość znacznej liczbie Niemcy, z których pewna część tylko przyjęła w drugiem lub trzeciem pokoleniu narodowość polską, nadto zaś, że Żydzi, którzy pierwotnie uważali się za Polaków, dziś z małemi tylko wyjątkami przyznawają się do narodowości niemieckiej.

Z powyższemi zastrzeżeniami co do ścisłości danych statystycznych, zestawiamy ze sobą liczbę i udział procentowy ludności polskiej W. Księstwa, z początku, połowy i końca wieku XIX. Dwie pierwsze cyfry, z początku roku 1816 i końca r.1849, są wynikiem obliczeń Stefana Komornickiego w jego dziele „Zabory i kolonizacya niemiecka“. Dwie ostatnie z lat 1890 i 1900 są wynikiem spisów urzędowych. Podajemy cyfry wyrachowane przez Komornickiego, jakkolwiek, z przyczyn już wymienionych, nie uważamy ich wcale za ścisłe, ponieważ bądź co bądź budzą one więcej zaufania, niż dawne spisy urzędowe i obliczenia statystyków pruskich. Komornicki podaje liczbę ludności bez wojska, urząd statystyczny w Berlinie — wraz z wojskiem.

Rok Liczba ogólna-
na ludności
Liczba
Polaków
Udział procentowy-
towy ludności
polskiej
1816 791,772 517,809 65,4
1849 1,333,708 804,165 60,3
1890 1,751,642 1,047,409 59,8
1900 1,887,275 1,156,866 61,3

Z zestawienia tego, gdyby dane statystyczne były ścisłe, wynikałoby, że liczba ludności polskiej zmniejszyła się w stosunku do ogólnej liczby mieszkańców W. Ks., od r. 1816—1849 o przeszło 5%, od r. 1849—1890 o 1/2%, w ostatniem dziesięcioleciu zaś zwiększyła się o 1½%. Dość spojrzeć na te cyfry, aby uznać je za bardzo podejrzane. Bardzo jest prawdopodobne, że w początkach wieku XIX zmniejszył się skutkiem silnego napływu Niemców do W. Księstwa udział procentowy ludności polskiej. Natomiast dalsze obniżanie się udziału procentowego ludności polskiej do r. 1890 jest wcale nieprawdopodobne, bo napływ Niemców zmalał znacznie, a wychodźtwo Polaków nie było zbyt silne. Mniej jeszcze zaufania budzi cyfra ostatnia, +1½%, za czas od r. 1890—1900. W tym bowiem właśnie czasie zwiększył się zarówno napływ Niemców do Księstwa, w związku z polityką germanizacyjną, jak i odpływ ludności polskiej do innych dzielnic państwa pruskiego. Wprawdzie i Niemcy wyprowadzają się w czasach ostatnich z Księstwa w znacznej liczbie na zachód, ale odpływ ich nie mógł być w ostatniem dziesięcioleciu tak wielki, ażeby tem tłómaczyło się znaczne zwiększenie się udziału procentowego ludności polskiej. Przekonywamy się o tem, porównywając ogólną liczbę wychodzców z Księstwa z liczbą wychodzców młodocianych (poniżej lat 16). Ogółem naliczono w r. 1900 osób, urodzonych w W. Księstwie, a mieszkających w innych dzielnicach państwa, okrągło 488,000, a w tej liczbie tylko okrągło 52,000 poniżej lat 16. Liczba młodocianych wychodźców wynosi więc niespełna 11%, gdy w całem państwie jest ich okrągło 35, a w Poznańskiem 40%. Wynika z tego, że z osób urodzonych w Księstwie, a mieszkających w innych dzielnicach, znaczna większość wyprowadziła się z Księstwa w latach dawniejszych, a nie dopiero w ostatniem dziesięcioleciu, bo dzieci ich są już zapisane w rubryce urodzin innych prowincyi.
Tłómaczymy sobie nieprawdopodobny wynik obliczeń tą okolicznością, że przy spisie w r. 1890 istniała jeszcze dążność do wykazania jaknajmniejszej liczby Polaków. Spis w Księstwie[4] z r. 1900 zaś uważamy za dość ścisły (z pominięciem rubryki „dwujęzycznych“). Rządowi bowiem chodziło wtedy o to, aby wykazać niebezpieczeństwo ruchu polskiego dla państwa, i dlatego nie zapisywano na ogół Polaków jako Niemców. Z drugiej zaś strony przypuszczać nie można, aby urzędnicy zapisywali świadomie Niemców w rubryce polskiej. Dodamy, że liczba „dwujęzycznych“ w spisie z roku 1900 jest stosunkowo mała, tak, że prawie wcale nie wchodzi w rachubę przy obliczeniu udziału procentowego narodowości. Naliczono w tym roku w całem W. Księstwie osób, „mówiących niemieckim i polskim (mazurskim, kaszubskim) językiem ojczystym“, 10,593, czyli zaledwie 0,6% ogółu mieszkańców. Dawniej rubryka ta zawierała ogromne cyfry. W r. 1849 np. naliczono w W. Księstwie „dwujęzycznych“ 258,582, czyli 19,4% ludności!
Przyjmując za podstawę obliczeń cyfry, wymienione na str. 195, dochodzimy do wniosku, że od r. 1816 do 1900 liczba Polaków w W. Księstwie zwiększyła się w przybliżeniu o 630,000, liczba Niemców o 450,000, czyli procentowo: liczba Polaków o 223%, liczba Niemców o 266%. Ludność niemiecka wzrastała więc w każdym razie, skutkiem imigracyi z innych dzielnic, szybciej niż polska. I ten fakt jednak nie uprawnia do żadnych wniosków o rozwoju stosunków w przyszłości. Jakkolwiek bowiem nie można ufać cyfrom statystyki urzędowej, według których udział procentowy Niemców zmniejszył się od r. 1890 do 1900 o 1½%, a więc znacznie, to jednak nie ulega żadnej wątpliwości, że odpływ żywiołu niemieckiego jest od pewnego czasu, mimo polityki germanizacyjnej i komisyi kolonizacyjnej, nie mniejszy od dopływu z innych dzielnic państwa, gdy ludność polska rozmnaża się tak szybko, że, mimo wychodztwa, w kraju pozostaje zawsze jeszcze znaczny przyrost. Wreszcie zaś z wychodzców polskich wielka część powraca po kilkoletniej pracy na zachodzie z pieniędzmi do kraju, gdy emigrantów niemieckich nic już nie ciągnie do Księstwa. Bardzo być więc może, że fikcyjny prawdopodobnie przyrost ludności polskiej, wykazany przez spis z r. 1900, w latach następnych stanie się rzeczywistym.
Jak już zaznaczono w rozdziale topograficznym, udział procentowy ludności polskiej nie jest równomierny w pojedyńczych częściach kraju: o wiele mniejszy na zachodzie, niż na wschodzie, znacznie mniejszy w obwodzie regencyjnym Bydgoskim, niż w Poznańskim. Podajemy w tablicach poniższych obraz stosunków narodowościowych w pojedyńczych obwodach regencyjnych i powiatach, przytaczając dla porównania także, jakkolwiek niebardzo wiarogodne, urzędowe dane statystyczne z r. 1890-go. Graficzny obraz tych stosunków umieściliśmy już na str. 192.

Obwód
regencyjny
Rok 1900 Rok 1890
Liczba ludn.
polskiej
Udział
procentowy
Liczba ludn.
polskiej
Udział
procentowy
Poznański .. 805,893 67,3 736,134 65,3
Bydgoski ... 350,973 50,9 311,275 49,8
Powiat Udział procentowy
ludności polskiej
w r. 1900 w r. 1890
1 Odolanów ...... 90,0 92,9
2 Ostrzeszów ..... 89,6 88,6
3 Kościan ...... 89,0 88,7
4 Środa ....... 87,7 82,3
5 Poznań wiejski zach. .. 87,2 87,2
6 Gostyń ....... 86,6 85,9
7 Pleszew ...... 84,6 83,4
8 Kępno ....... 84,2 84,9
9 Września ...... 83,8 85,6
10 Witkowo ...... 83,0 83,8
11 Jarocin ....... 83,0 85,4
12 Koźmin ....... 82,5 82,2
14 Śmigiel ....... 81,7 80,4
15 Grodzisk ...... 81,6 79,3
16 Śrem ....... 81,5 79,7
17 Ostrowo ...... 79,7 79,3
18 Żnin ....... 77,4 82,5
19 Wągrowiec ..... 76,9 77,6
20 Mogilno ...... 75,0 74,0
21 Szamotuły ...... 73,2 71,3
22 Poznań wiejski wschodni . 72,0 64,4
23 Gniezno ...... 66,7 67,0
24 Krotoszyn ...... 64,9 62,4
25 Inowrocław ..... 63,7 61,6
26 Oborniki ...... 60,8 57,8
27 Szubin ....... 56,4 54,3
28 Poznań miasto .... 55,3 50,3
29 Rawicz ...... 54,5 51,2
30 Międzychód ..... 53,0 45,5
31 Nowy Tomyśl .... 51,0 48,1
32 Babimost ...... 48,7 44,3
33 Wyrzysk ...... 46,8 43,6
34 Bydgoszcz, wieś .... 38,2 37,5
35 Leszno ....... 35,6 34,7
36 Wieleń ....... 27,7 25,2
37 Wschowa ...... 27,5 25,9
38 Czarnków ...... 27,0 25,7
39 Międzyrzecz ..... 20,2 19,2
40 Chodzież ...... 17,7 17,3
41 Bydgoszcz, miasto ... 15,8 14,1
42 Skwierzyna ..... 5,2 5,3

Na 42 powiaty W. Księstwa, Polacy stanowili zatem w r. 1900-ym w 20-tu więcej niż 3/4, w 31 więcej, niż połowę ludności. Niemcy posiadali przewagę tylko w 11, a stanowili więcej niż 3/4 ludności w 4 powiatach. Gdybyśmy wciągnęli do obrachunku „dwujęzycznych“, z których większość należy zaliczyć do narodowości polskiej, to w kilku powiatach, jak Bydgoskim wiejskim i miejskim, Chodzieskim, Wyrzyskim, Poznańskim miejskim, Międzyrzeckim, Śremskim, Kępińskim i Leszczyńskim, otrzymalibyśmy cyfry o ½, a nawet 1% wyższe. Najwięcej „dwujęzycznych“ naliczono w mieście Poznaniu — 1,012; drugie miejsce zajmuje Bydgoszcz z 919, trzecie powiat Chodzieski z 831, czwarte i piąte powiaty: Bydgoszcz, wieś (628) i Wyrzyski (628). W następnym, Babimojskim, naliczono osób tej kategoryi już tylko 454. Najmniej, bo tylko 2, ma ich powiat Nowotomyski.
Jeżeli zestawimy liczbę Polaków z wykazaną wyżej (str. 190) liczbą katolików w całem Księstwie i pojedyńczych jego powiatów, to przekonamy się, że katolików jest znacznie więcej, czyli że w Księstwie mieszka stosunkowo wielka liczba katolików Niemców. Odgrywają oni tam o tyle dość wybitną rolę polityczną, że do tej pory łączyli się prawie wszędzie z Polakami, obecnie zaś przechodzą na stronę germanizatorów. Przez to w powiatach, posiadających znaczny procent niemieckiej ludności katolickiej, stosunek stronnictw politycznych zmienił się na niekorzyść Polaków. Z drugiej strony mieszka w powiatach południowo-wschodnich, graniczących z Szląskiem, kilka tysięcy Polaków wyznania ewangelickiego, którzy nie porzucają wprawdzie swej narodowości, ale zachowują się mniej lub więcej biernie w sprawach politycznych. Dla scharakteryzowania stosunku między narodowością i wyznaniem, przytoczymy spis powiatów z oznaczeniem z jednej strony liczby katolików, z drugiej liczby Polaków, według spisu z r. 1900.

Powiat Liczba
katolików
Liczba
Polaków
Odolanów ... 26,704 30,126
Ostrzeszów ... 26,581 30,470
Kościan .... 38,961 38,250
Środa ..... 39,557 38,952
Poznań zach. .. 32,374 31,786
Gostyń .... 37,907 37,097
Kępno .... 28,332 29,128
Pleszew .... 29,010 28,465
Września ... 30,653 29,701
Witkowo ... 22,321 22,002
Jarocin .... 40,778 39,435
Koźmin .... 26,067 25,779
Strzelno .... 28,608 28,224
Śmigiel .... 29,724 27,968
Grodzisk .... 28,738 28,088
Śrem ..... 44,578 41,560
Ostrowo .... 29,908 29,808
Żnin ..... 28,192 27,758
Wągrówiec[5] ... 36,410 35,178
Mogilno .... 33,225 32,433
Szamotuły ... 45,652 44,205
Poznań wsch. .. 29,380 28,175
Gniezno .... 33,640 32,218
Krotoszyn ... 31,219 29,388
Inowrocław ... 49,138 47,382
Oborniki .... 32,894 30,606
Szubin .... 26,709 25,497
Poznań miasto .. 73,415 64,737
Rawicz .... 30,465 26,783
Międzychód ... 15,817 14,175
N. Tomyśl ... 18,631 16,915
Babimost .... 37,111 29,065
Wyrzysk .... 32,239 28,955
Bydgoszcz, wieś . 37,221 31,600
Leszno .... 24,021 14,360
Wieleń .... 10,937 8,960
Wschowa ... 17,044 7,713
Czarnków ... 17,803 10,700
Międzyrzecz .. 23,578 10,041
Chodzież .... 26,219 11,798
Bydgoszcz, miasto . 15,662 8,283
Skwierzyna ... 12,645 1,157

W trzech powiatach zatem, a mianowicie Odolanowskim, Ostrzeszowskim i Kępińskim, mieszka więcej, we wszystkich innych mniej Polaków, niż katolików. W 8 powiatach, Leszczyńskim, Wschowskim, Czarnkowskim, Międzyrzeckim, Chodzieskim, Bydgoskim wiejskim i miejskim, oraz w Skwierzyńskim, mieszka po kilka a nawet kilkanaście tysięcy Niemców katolików. Nie bez znaczenia jest okoliczność, że są to właśnie powiaty najwięcej zgermanizowane, znajdujące się na samym końcu rubryki narodowościowej na str. 195 Oprócz wymienionych, tylko jeszcze w trzech, a mianowicie: Wieleńskim, Wyrzyskim i Babimojskim, Niemcy posiadają przewagę. Objaw ten tłómaczy się przedewszystkiem położeniem tych powiatów. Na pograniczu tem Niemcy, zarówno protestanci jak i katolicy, osiedlali się od wieków w wielkiej liczbie, a posiadając w sąsiedniej Brandenburgii i zniemczonym Dolnym Szląsku narodowy punkt oparcia, nie polszczyli się tak szybko i zupełnie, jak gdzieindziej. Z tych zaś, którzy przyswoili sobie narodowość polską, po zajęciu tego kraju przez Prusy, znaczna część połączyła się znowu z Niemcami. Wreszcie na pograniczu tem, zwłaszcza w obwodzie reg. Poznańskim, znajduje się pewna liczba zniemczonych Polaków. Wszyscy ci Woitschke'owie, Wuttcke'wie i t. d., których spotykamy tam dość często, wsiąknęli tak samo w swoje otoczenie katolicko-niemieckie, jak w innych częściach Księstwa Niemcy katolicy przyjęli narodowość swoich polskich współwyznawców.
Wogóle, aż niemal do końca wieku XIX, religia była w Księstwie spójnią daleko silniejszą od narodowości. Na kresach skorzystali na tem Niemcy, wewnątrz kraju w daleko wyższym stopniu, Polacy. Liczba Polaków zniemczonych jest ogółem niezbyt wielka; przynajmniej niewiele stosunkowo jest Niemców z polskiem nazwiskiem rodowem, z wyjątkiem oficerów, wyższych urzędników i żydów, którzy jednak coraz częściej przezywają się z Poznańskich, Warszawskich, Wrzesińskich — Posnerami, Warschauerami, Wreschnerami i t. d. Natomiast wśród ludności polskiej procent nazwisk niemieckich jest ogromny, tak dalece, że nie obeznanemu z krajem nieraz trudno wyrobić sobie pogląd na stosunki narodowe, zwłaszcza w niektórych miastach. Klasycznym przykładem jest „Bazar“ polski w mieście Poznaniu (ryc. str. 166). Parter tego potężnego gmachu zajmują sklepy, wydzierżawiane z zasady tylko Polakom, a nazwiska ich brzmią: Eichstedt, Droste, Rose, Szulc, Karge... W Poznaniu procent nazwisk niemieckich jest większy, niż gdzieindziej. Spolszczyło się tak nietylko stare mieszczaństwo, pochodzące pierwotnie z Niemiec, ale i kilka tysięcy „Bambrów“ (Bamberger) bawarskich, katolickich, którzy osiedlili się pod Poznaniem w wieku XVII i XVIII. Z tych kolonistów bodaj kilku tylko zachowało narodowość niemiecką, ogromna większość spolszczyła się około połowy wieku XIX, a zbogaciwszy się, skutkiem wielkiego rozwoju miasta i podniesienia się ceny gruntów podmiejskich, stanowi dziś najrdzenniejszy pień mieszczaństwa polskiego. Jedynym śladem niedawnej przeszłości jest zachowany dotąd na przedmieściach bawarski strój kobiecy, wielki biały fantastyczny czepiec i szerokie, niemal krynolinowe, spódnice w jaskrawych kolorach, jedwabny wyszywany fartuszek i sznurowany staniczek (Mieder) z szerokiemi rękawami (ryc. str. 183). Wogóle niemal wszyscy koloniści niemieccy religii katolickiej, osiedleni w Księstwie (z wyjątkiem pogranicza) pod koniec XVIII i w początkach XIX wieku, spolszczyli się zupełnie, łącząc się małżeństwami z ludnością miejscową. Można spotkać całe wsie, zamieszkane przez polskich Szulców, Szmitów, Majerów itd., np. w okolicy Trzemeszna, gdzieindziej znowu dawni Niemcy, spolszczywszy się, zmieszali się z Polakami. Polszczyli się jednak tylko katolicy. Koloniści protestanccy, z małemi wyjątkami, zachowali narodowość niemiecką, zwłaszcza ci, których sprowadzono z dolnych Niemiec, t. zw. „Kaszubi“, tępi, ciemni, fanatyczni luteranie, mówiący gwarą niebardzo zrozumiałą nawet dla innych Niemców w Księstwie.
Wogóle ludność niemiecka w Księstwie, to zbieranina, składająca się z żywiołów najróżniejszych pod względem języka, charakteru i stopnia oświaty. Bardzo ważny jest ten szczegół, że z przybyszów niemieckich, najwięcej kulturalni, pochodzący z zachodnich i południowych Niemiec, byli — z wyjątkiem bystrych i ruchliwych Sasów i Wirtemberczyków — katolikami i spolszczyli się szybko, a narodowość niemiecką zachowali głownie imigranci protestanccy z Niemiec północnych, zwłaszcza z Brandenburgii, Pomeranii, ociężali, mało rozwinięci umysłowo i — rzecz dziwna, także fizycznie, w przeciwieństwie do przeciętnego Brandenburczyka i „Pomra“. Widocznie do W. Księstwa sprowadzali się z tych dzielnic ci, którzy na własnym gruncie skutkiem ujemnych warunków osobistych czuli się upośledzonymi lub nie mieli wystarczających środków utrzymania. Stąd zapewne pochodzi, iż przeciętny chłop niemiecki w Księstwie prawie pod każdym względem ustępuje polskiemu, zarówno pod względem wzrostu i siły, jak i umiejętności gospodarowania, przedsiębiorczości i pojętności. Nie odnosi się to oczywiście do wszystkich, ale do większej części osadników niemieckich, zarówno dawnych, jak i sprowadzonych dopiero w czasach ostatnich. Przytem może i darowizna częściowa lub zupełna przy nadawaniu gruntów działa demoralizująco. Także po miastach naogół Niemcy nie przewyższają zdolnością, śmiałością i znajomością pracy Polaków, a często nie dorównywają im nawet, zwłaszcza w rzemiośle, co uwydatnia się praktycznie tem, że nie wytrzymują współzawodnictwa polskiego. Są to na ogół ludzie spokojni, dobroduszni i dopiero od lat kilkunastu, pod wpływem agitacyi antypolskiej, poczynają okazywać buńczuczność drażniącą, ale wobec bezsilności w czynie, mało bolesną. Obok tych pospolitych mieszczan, istnieje jeszcze kategorya druga, niesympatyczna od dawna, urzędników i karyerowiczów, przejętych uczuciem ogromnej swej wyższości nad „barbarzyństwem polskiem“. Jest to grupa nieliczna, składająca się głównie z świeżych przybyszów z innych prowincyi pruskich, ale wpływowa; jej dziełem jest powszechny zwrot ku polityce germanizacyjnej. Wreszcie wymienimy szlachtę niemiecką rodową, osiadłą oddawna w Księstwie, i dorobkiewiczów, posiadających rozległe włości. Do niezbyt dawna szlachta rodowa utrzymywała z polską znośne stosunki, jakkolwiek spoglądała na nią cokolwiek z góry, i nie odznaczała się wogólności szczególną niechęcią do Polaków, nawet jeszcze pod koniec rządów Bismarckowskich. Zwrot do otwartej nieprzyjaźni nastąpił dopiero po upadku Caprivi'ego. Dorobkiewicze wiejscy należą do tego samego typu, co karyerowicze w miastach. Jest ich niewielu, ale odznaczają się oni wielką rzutkością z jednej, a pogardą dla „gospodarki polskiej“ z drugiej strony. Uważają się za powołanych pionierów „kultury niemieckiej“ i obrońców niemieckości, a w ich działalności publicznej główną bodaj sprężyną jest ambicya, aby odznaczyć się, odegrać rolę wybitną, dorównać szlachcie starej i prześcignąć ją. Nie jest to przypadek tylko, że owa sławna trójka, której przypisują autorstwo najnowszej polityki antypolskiej, składa się z dwóch dorobkiewiczów, Hansemanna i Kennemanna, i jednego członka rodziny urzędniczej — Tiedemanna, i że przeciw tej polityce protestowali najenergiczniej Willamowitze—Möllendorffy, Treskowowie i inni członkowie szlachty. Dziś różnicy takiej w poglądach już niema. Prąd germanizacyjny uniósł wszystkich.
Do Niemców należy zaliczyć w Poznańskiem prawie wszystkich żydów. Takich, którzy uważają się jeszcze za Polaków, możnaby policzyć na palcach; ci, którzy podają się za „dwujęzycznych“, lepiej oddać dobrowolnie Niemcom, bo liczyć na nich nie można. Należą oni pod względem politycznym do stronnictwa wolnomyślnego, i niemal do końca w. XIX, dopóki nie zwyciężył w kraju i rządzie prąd hakatystowski, porozumiewali się w wyborach stale z Polakami. Dziś należą do gorliwych germanizatorów. Są to, z wcale nielicznemi wyjątkami ludzie mniej lub więcej zamożni, mieszkają w miastach, nie różnią się strojem od innych mieszkańców. Dawniej, mniej więcej do r. 1880, znaczna ich część utrzymywała sklepiki i szynki po wsiach, uprawiając lichwę. Po wydaniu nowego prawa przeciw lichwie, powyprowadzali się do miast, tak, że obecnie rzadko tylko spotyka się żyda na wsi. Zajmują się oni wyłącznie handlem, bankierstwem i wielkim przemysłem, gardzą rolnictwem i rzemiosłem, oprócz złotnictwa i zegarmistrzowstwa. Dawniej było między nimi wielu krawców i szewców. Wielkie zbiorowiska ludzi i rynki handlowe przyciągają ich bardzo silnie. Stąd ich nieustanny odpływ z miasteczek powiatowych do Poznania i Bydgoszczy, a z tych miast do Berlina. Odpływ ten jest tak silny, że, jak już zauważono, liczba żydów w W. Księstwie zmniejsza się stale i szybko.
U ludności polskiej zachowały się dotąd, mimo zbliżającego wpływu udoskonalonych środków komunikacyjnych, częstego przesiedlania i łączenia się przez małżeństwa, stare różnice historyczne — wprawdzie już nie w strojach ludowych, które ustępują powszechnie i coraz więcej przed stereotypowym mieszczańskim, nawet u kobiet, zazwyczaj więcej konserwatywnych pod tym względem od mężczyzn, ale w postawie, typie głowy, charakterze, zwyczajach i języku. Nie miejsce tu na szczegółową charakterystykę ludności wiejskiej w pojedyńczych okolicach kraju. Nie pozwalają na to ramy tej pracy. Zadowolimy się więc tylko wymienieniem grup ważniejszych, posiadających wybitnie odrębne znamiona. Lud wiejski w Księstwie jest na ogół rosły, silny, bystry, pracowity oszczędny, odżywiający się stosunkowo dobrze, i — trzeźwy, odkąd zwiększyła się wśród niego oświata, a zmalała liczba szynków żydowskich po wsiach. Nigdzie jednak w tej dzielnicy nie spotykamy się z typem tak pięknym, zarówno u mężczyzn jak i kobiet, jak na Kujawach, w okolicy Inowrocławia, Strzelna i Kruświcy. Chłop tamtejszy wyróżnia się od innych na swoją korzyść wzrostem i szlachetnością postawy, wyrazistością twarzy, fantazyą i pewnością siebie, co wszystko niewątpliwie pozostaje w ścisłym związku z odwiecznym dobrobytem na urodzajnej glebie. Szczególnych właściwości językowych na Kujawach poznańskich niema. Nigdzie tylko w Księstwie tak konsekwentnie i powszechnie, jak tam, nie wymawiają a i e przez pochylenie: pon, mom, chlib, syr, pyrka (perka — kartofel); nigdzie tak często nie słyszy się starej formy podwójnej: słyszyta, idźta, rzadziej już teraz: idźma. Pod względem wzrostu i pewności siebie, ale nie urody, zbliżają się do Kujawiaków mieszkańcy Krajny, między Koronowem, Nakłem i Wyrzyskiem, oraz lud powiatów południowo-wschodnich, położonych w pobliżu Szląska: Ostrowskiego, Ostrzeszowskiego, Odolanowskiego. Gdy jednak na Kujawach wieśniak jest przeważnie smukły, jak topola, w obu wymienionych okolicach odznacza się więcej barczystością, a posiada rysy twarzy grubsze, wyraz twardszy, w przeciwieństwie zaś do postawy i wyrazu twarzy, wymowę miększą, prawie śpiewną. Język Krajczan różni się znacznie od używanego w innych częściach Księstwa, zbliża się cokolwiek do zachodnio-pruskiego, a odznacza się nadto szczególnym sposobem wymawiania dźwięków nosowych, zwłaszcza ę, które w ustach krajczan brzmi jak przedłużone francuskie en (jenczmień, bende itp.). Sąsiadujący z Kujawuakami Pałuczanie (od Pakości i Łabiszyna po za Wągrówiec) są na ogół drobniejsi, mniej pokaźni pod względem wyglądu zewnętrznego, z chytrzejszym wyrazem twarzy, językiem więcej zbliżonym do literackiego. Pochylenie samogłoski a i e nie jest tam powszechne i mniej wyraźne, formy podwójne słyszy się rzadko, język wogóle uboższy. Za odrębne typy uchodzą, oprócz wymienionych, jeszcze Pleszewiacy i Kościaniacy z niziny nadobrzańskiej. Różnice są jednak nie bardzo wyraźne, uwydatniają się najwięcej w charakterze, stroju u kobiet, zwłaszcza formie czepca, niektórych zwyczajach i pojedyńczych wyrażeniach.
Ludność miejska nie posiada żadnego wyraźnego typu, stanowi mięszaninę, w której zlewają się ze sobą potomkowie starych mieszczan, spolszczonych Niemców, niedawni przybysze ze wsi i szlachta podupadła, zmuszona do szukania zarobku na bruku miejskim. Każdy z tych żywiołów przyczynia się ze swej strony do nadania charakteru mieszczaństwu i każdy wnosi coś innego, a różnice nie zdążyły się jeszcze wyrównać i zrównoważyć. Dzisiejsze mieszczaństwo w Poznańskiem jest, jako całość, wytworem rozwoju stosunków w ostatniej ćwierci wieku, składa się z grup, które nie zżyły i nie zespoliły się ze sobą jeszcze. Najwybitniejszym typem jest stary mieszczanin-rzemieślnik, ruchliwy, krzykliwy, obrotny, zręczny, samolubny, mało przedsiębierczy, ostrożny, dobry pracownik, lichy kupiec. Spotykamy takich najwięcej w małych miasteczkach. W większych i samym Poznaniu wysuwa się coraz więcej żywioł nowy — obok mieszczan pochodzenia niemieckiego — fantazyjny, śmiały szlachcic i nie mniej śmiały, ale przebieglejszy syn chłopa i wychowanego w wielkiem środowisku małomieszczanina. Zamknięcie prawie wszystkich stanowisk urzędowych dla Polaków, sprawia, że wielu zdolnych ludzi z wszystkich stanów spływa do miast, wytwarza tam sobie egzystencyę, i w ciężkiej walce o byt, wyrabia się na dzielnych kupców i przemysłowców. Stąd też pochodzi, że dopiero od niedawnego czasu rozwija się bardzo silnie polski handel i przemysł, Niemcy nie zdołają, mimo pomocy urzędowej, sprostać nowemu współzawodnictwu, i miasta nabierają coraz więcej wyglądu polskiego. Z tych samych przyczyn, które złożyły się na szybki i wielki rozwój mieszczaństwa, zwiększa się stale liczba inteligencyi polskiej po miastach. Młodzież wykształcona, o ile nie wstępuje do stanu duchownego, niema nadziei na objęcie w spuściznie własności ziemskiej, ani ochoty do handlu i przemysłu, garnie się, wobec systematycznego wysyłania wyższych urzędników, a nawet nauczycieli gimnazyalnych, jeżeli są Polakami, w okolice czysto niemieckie, od laty kilkunastu do zawodów uczonych, dostępnych dla wszystkich, a zadawalając się z konieczności skromnemi warunkami życia, wypiera powoli, ale stale, adwokatów, lekarzy, aptekarzy niemieckich. Ze znacznem zwiększeniem się liczby wzrasta znacznie i wpływ tej inteligencyi miejskiej w kraju, i punkt ciężkości w kierownictwie politycznem przenosi się z dworów szlacheckich i plebanii do miast, zwłaszcza do Poznania. Wynika z tego, że te dwa stany, które wcale niedawno jeszcze trzymały w swem ręku ster spraw politycznych, szlachta i duchowieństwo, tracą swoje wpływy; jest to zaś nietylko następstwem scharakteryzowanego wyżej rozwoju inteligencyi miejskiej, lecz i coraz większego uświadomienia politycznego prostego ludu wiejskiego, niepopularnej polityki Koła polskiego w latach ostatnich i szybkiego zmniejszenia się obszaru wielkiej własności ziemskiej.
Należałoby zakończyć rozdział ten wykazaniem, w jaki sposób między scharakteryzowaną wyżej ludność rozdziela się własność miejska i wiejska w W. Księstwie. Ścisły obrachunek taki, z powodu braku szczegółowych materyałów statystycznych, przeprowadzić trudno, a w miastach wcale niepodobna. Przybliżone cyfry o podziale własności wiejskiej podamy przy opisie stosunków rolniczych. Co do miast, musimy zadowolić się stwierdzeniem faktu, że w większej ich części, a mianowicie też największych, jak Poznaniu, Bydgoszczy, Inowrocławiu, Gnieźnie, Pile, Niemcy (wraz z żydami) posiadają ogromną przewagę materyalną. Jedyną pewną, ale ogólnikową, wskazówką pod tym względem są wybory do rad miejskich, a dowodzą one, że we wszystkich wymienionych miastach majątek, względnie suma dochodów i podatków, opłacanych od nich, jest u Niemców znacznie większa, niż u Polaków.






  1. Bez Gniezna.
  2. Bez Inowrocławia.
  3. Przypis własny Wikiźródeł Błąd w druku; powinno być – 1816.
  4. Dla uniknięcia nieporozumień, zaznaczymy tu zaraz, że wszystko to nie odnosi się do innych dzielnic, a zwłaszcza G. Szląska. Tam rozstrzygały względy natury wręcz przeciwnej, i spis z r. 1890 był dla ludności polskiej korzystniejszy, niż w r. 1900. Uzasadniamy to obszernie w rozdziale o ludności G. Szląska.
  5. Przypis własny Wikiźródeł Błąd w druku; powinno być – Wągrowiec.