Sądecczyzna (Szczęsny Morawski)/Tom I/Elżbieta Łokietkówna

<<< Dane tekstu >>>
Autor Feliks Jan Szczęsny Morawski
Tytuł Sądecczyzna. Tom I.
Pochodzenie Sądecczyzna
Wydawca Nakładem autora
Data wyd. 1863
Druk Wytłoczono u Ż. J. Wywiałkowskiego
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Cały tom I
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron


7.  Klasztor Kingi — Elżbieta Łokietkówna.

Klasztor starosądecki rządził się sam i miał spokój odkąd się Łokietek utrwalił na tronie.
Roku 1313 była opatką: Katarzyna.
Dworzanie klasztorni — praojcowie wielu późniejszej sądeckiej szlachty wymienieni na nadaniach lub wyrokach klasztora.
Roku 1313. Spór ksieni starosądeckiej z niejakim: Czarnotą i rodziną jego załatwion sądem polubowym.
Przywilej (XXX)mokradąbrowa (dziś Mokrawieś) nadana jeszcze od Kingi a przywilej odnowiony 1313:
— W imię pańskie amen. Czynom ludzkim aby łakomstwo i złość ludzka nie szkodziły, wypada: świadkami i pismem obwieścić je obecnym i przyszłym. Niechaj więc wiadomo będzie wszem, którzy oglądną treść niniejszego: Że Augustyn i Bogusz, synowie Sieciecha i Świętosław syn Dobrosława, sołtystwo swe w Mokrejdąbrowie za 6 grzywien groszów sprzedali Szymankowi, i odebrawszy tę ilość pieniędzy, w obecności Nas: Katarzyny opatki zakonnic sądeckich, wszelkich praw sołtystwu temu przysłużających zrzekając się, temuż Szymankowi na wieczną dzierżawę, jemu i potomkom jego nieodwołalne odstąpili; aby go posiadł tak jak posiadał dziad ich nazwan: Goły i wymienieni ojcowie ich dzierżyli. Ponieważ zaś przywilej, który wspomniany: Goły godną nagrodą usług swych i nakładów pieniężnych od Najjaśniejszej szczęsnej pamięci pani Kingi otrzymał; przez Sieciecha braciom (zakonnym) przy Starym-mieście Podlesiu (fratribus apud antiquam civitatem Podlescze....) do schowania powierzony wraz z klasztorem pogorzał; więc go wspomnianemu Szymankowi dać nie chcieli. My zaś, za świadectwem słusznych mężów poznawszy: że istotnie tak było; za życzliwą chęcią wszystkich sióstr klasztoru Naszego; zważając też wielokrotne wierne i pożyteczne usługi, które nam rzeczony Szymanko od wielu lat czynił i czyni: przywilej na to sołtystwo wydać postanowiliśmy; dochody Nasze w tej mierze powtórnie porządkując; wieśniaków prawa i obowiązki znowu orzekając; a to w wyliczeniu w następujących słowach praw i powinności sołtysa Szymanka i potomków jego:
— Wszyscy osadnicy (incolae) Mokrejdąbrowy, corocznie, z każdego łanu rzemieńskiego (Remensi) lub nowotarskiego mają nam płacić czynszu: 8 szkójców, z którego czynszu: szósta część Szymankowi przypada.
— Prócz tego, wieśniacy (villani) będą nam orać: raz pod zasiew letni; powtóre w lipcu; potrzecie w październiku pod oziminy: uprzężą, jaką sobie orać zwykli.
— Prócz tego: z każdego obejścia (curia) wóz drzewa dostawić nam mają o świętym Marcinie.
— Podarunkiem za prawa do swych majątków, mają nam podać wieprza tłustego na Bożenarodzenie.
— Niechaj też będzie wiadomo: że wszyscy osadnicy tego dziedzictwa nie inaczej jak tylko w swej wsi przez swego sołtysa Szymanka za wyrokiem swych ławników sądzonymi być mają. Do wszelkich zaś sądów wiejskich wysłannika naszego wezwać, i z nim razem przewodząc sądom, wedle prawa magdeburskiego, słusznie ma wyrokować wszystkie sprawy: małe i wielkie; a od wszystkich spraw sądzonych, nam dwie części oddając lub przekazując, sobie i dziedzicom swym trzecią część zatrzyma. W pierwszy dzień sądu wielkiego trzy razy do roku gajnego to jest: w tydzień po świętym Marcinie, wysłannika naszego; sołtys ma utrzymać; w drugie zaś dwa dni to jest: na świętą Agatę i trzeciego dnia po świętym Janie Chrzcicielu: wieśniacy potrzeb dostarczą. W orzeczeniu wyroków: na gardło, na męki lub potępienie zbrodniarzy, w wysłuchaniu naszych żądań: mają się zastosować do praw innych naszych wsi jako to: Bieganie i Barcic.
— Ma zaś ten Szymanko: łan wolny zbożowy, tegoż sołtystwa. Z jednej strony styka się z wsią; z drugiej z drogą wiodącą do Stronia; z innej dosięga kopców strońskich; lewy zaś bok nie przechodzi strumyków, z których jeden ze wsi płynie, a drugi Turkel zwan, a oba wraz spływają. A na tym łanie wolno mu trzymać i osadzić: karczmę. Gdyby zaś kto wspomnianego Szymanka sołtysa lub kogokolwiek z rodziny jego chciał prawować: ma ich pozywać przed sąd nasz, pismem naszego sędziego jego pieczęcią opieczętowanem; a stanąwszy powodom swym według swego magdeburskiego prawa odpowiadać będą. Inaczej pozwani nie są obowiązanymi: ani stawać ani odpowiadać.
— Sołtystwo to, bez ubliżenia prawu Naszemu, może sobie przędąc, zamienić lub jakkolwiek wyzbyć.
— Żeby zaś później z łakomstwa, albo ogień zawistny użyczonej zgody i dzieła łaski Naszej, zniszczyć nie zdołał: List ten przyciśnieniem pieczęci naszej i pieczęci wielebnych pań najdroższych sióstr naszych stwierdzić postanowiliśmy.
— Działo się w Sączu r. p. 1313 w miesiącu grudniu.
— Wobec uczciwych mężów: Mikołaja zwanego Jaszczurka: wielebnych panów: Stanisława plebana starosądeckiego, Świętosława brata Pawłowego sędziego naszego zadworniego i Macieja z Myślca, Staszka z Biczyc, Piotra opata, który to pisał, i innych wiela wiarogodnych.
Boku 1315 sołtystwo starosądeckie odstąpione klasztorowi zakonnic.
Roku 1320, Karol król węgierski owdowiały ożenił się z Elżbietą córką Łokietka, którą znał dzieckiem, kiedy rodzice jej wygnańcami na Węgry się byli schronili. Swatowie królewscy w przejeździe doznali przychylności i usłużności sądeckich mieszczan. Więc też królestwo: Łokietkowie żywo sobie przypomnieli smutne wygnania swego czasy, rok 1211 i stałe Sądeczan przywiązanie. Widząc zaś: iż się miasteczko Nowy-Sącz niebardzo dźwiga, chcieli mu dopomódz i radość z wydania córki podzielić z tymi, którzy niegdyś smutek ich dzielili. Pod wpływem tego wspomnienia i wspomnienia zdrady krakowskiej dał im Łokietek wolność od krakowskiego cła:
Przywilej (XXXI) — W imię pańskie amen. — Zasługi, i zasłużeni według słuszności powinni odnieść nagrodę wieczystą dla zachęty drugich ku podobnym czynom.
— Z tej przyczyny, my Władysław z bożej łaski: krakowskie, sandomierskie, sieradzkie, łęczyckie, kujawskie i królestwa polskiego książę;
— Obwieszczamy niniejszem wszem wobec i w przyszłości:
— Że: zważywszy i dobrze przeglądnąwszy wierne usługi, które Nam, wiernie, stale i wielokrotnie nieśli i w przyszłości chętliwie nieść obiecują, wierni mieszczanie sądeccy; aby zasługi opłaciły się zasłużonym:
— Tymże mieszczanom sądeckim, zaleconym Nam i miłym, z uczciwości obyczajów i wierności sług:
— Dajemy, zdajemy i zapewniamy:
— Wolność od opłat cła krakowskiego, wszelaką i wieczystą!
— Unieważniając wszelkie tej naszej wolności przeciwne ustawy.
— Dla większej pewności kazaliśmy niniejszą rzecz stwierdzić pieczęcią Naszą.
— Dan pod Krakowem roku 1320.
— Wobec świadków: pana Nawoja sandomierskiego, Tomisława krakowskiego: wojewodów, Spicymira kasztelana wiślickiego, Mikołaja sędziego krakowskiego. Ręką pana Zbigniewa podkanclerzego i kanonika krakowskiego w tydzień po Bożem narodzeniu.
Elżbieta przejeżdżając do Węgier na mocy swego: królestwa węgierskiego a królewieństwa polskiego dała klasztorowi Kingi przywilej na prawo niemieckie w dobrach. Rad nierad stwierdził go Łokietek roku 1322.
Wysłuchawszy zaś żalu biednych Sądeczan: że miasteczko ich nie wzrasta, przydał im przywilej na jarmark coroczny.
Przywilej (XXXII) — W imię pańskie amen. — Życzliwą troskę zwracając ku temu, jakoby podnieść dobry byt poddanych i nakłaniając ich do wiernych usług, hojnie ich za to chcąc obdzielić zyskami:
— My Władysław z bożej łaski król polski, ziem: sandomierskiej, sieradzkiej, łęczyckiej, książę i pan.
— Obwieszczamy wszem wobec i na przyszłość, że:
— Troszcząc się dobrotliwie o wzrost i pożytki miasta Naszego Sącza i mieszczan obywateli tamtejszych obecnych i przyszłych; ażeby miasto wraz z obywatelami i okręgiem doznało pociechy i pomocy osobliwej;
Za dojźrzałą radą wiecników i szlachty Naszej, niniejszem pismem: rzeczonemu miastu Sączowi i mieszczanom jego: nadajemy targ coroczny w dniu błogosławionej Małgorzęty odbywać się mający.
— Aby zaś wspomnieni mieszczanie, targ swój coroczny tem lepiej i korzystniej mogli odbywać, wszystkich gości albo kupców, jakiegobądź stanu lub znaczenia, chrześcian czy żydów, na sam targ dążąc do miasta jadących; — Od Krakowa lub innych stron na Czchów: przez ośm dni przed świętą Małgorzętą, tam i w powrocie; — Z Węgier zaś i innych stron tam i sam jadąc: przez drugie ośm dni po ś. Małgorzacie, w Rytrze i Starym Sączu — od wszelkiego cła i opłat celnych wieczyście uwalniamy i łaskawie im go odpuszczamy.
— Niechaj więc jadący od Krakowa i innych stron, przez ośm dni w Czchowie przed ś. Małgorzętą; Ci zaś co od Węgier i tamtych stron jadą — jako się rzekło — w Rytrze i Starym Sączu przez 8 dni po rzeczonem święcie; od wszelkich opłat celnych: będą wolni i wyjęci.
— Na świadectwo tego, niniejszy list spisać i pieczęcią Naszą kazaliśmy stwierdzić.
— Działo się pod Krakowem w tydzień po ś. Stanisławie biskupie męczenniku roku pańskiego 1321.
— Wobec: Nawoja kasztelana, Zbigniewa plebana, Mszczuja sędziego, Mikołaja podkomorzego, Spicymira wojewody: krakowskich. I innych wiarygodnych wielu.
— Przez ręce Piotra plebana sandomierskiego podkanclerzego nadwornego Naszego.
Roku 1356 Kazimierz chętnie stwierdził ten przywilej.
Na pierwszym więc: Spicymir kasztelanem wiślickim — tu już wojewodą krakowskim.
Łokietek w nieustannej przyjaźni żył z zięciem swym: Karolem węgierskim, a królowa Elżbieta przemieszkując w ulubionych Koszycach budowała słynny kościół. Nie bez tego: żeby ją matka nie odwiedzała wstępując zawsze do klasztora w Starym Sączu.
Roku 1322 klasztorowi zapewniono prawa nadawania plebanij w Starym Sączu. (Spis przywilejów).
Roku 1324 biskup Nankier uwalnia klasztór od płacenia rocznych 15stu grzywien z cła prebendy kanoników sandomierskich.
Roku 1328 rządzca klasztorny wobec królowej Jadwigi w 60 grzywnach zastawna trzy wsie strzeszyckie niejakiemu: Piotrowi Kuńie. Prawdopodobnie na odbudowanie zgorzałego kościoła.
Wobec bliskiej obu dworów zażyłości, wobec wypadków tak ważnych dla obu rodzin królewskich; związki kupieckie obostronne bardzo były ożywione, bo kupcy głównie pośredniczyli we wszystkiem. Do tego biskup Nankier rozpoczął murowanie katedry na Wawelu, a krzyżacy wznosili mury i wieże. Więc w ubieganiu się o zyski prześcigali się Sądeczanie z Krakowiany. — Niejedna tratwa z towarem spuściła się Dunajcem do Wisły, a niejeden wóz obciążony mijając Sącz jechał do Krakowa. Po staremu wszczęły się znowu swary i kłótnie.
Mieszczanie sądeccy najprzód podnieśli głos żaląc się przed sądem miejskim krakowskim roku 1329.
Panowie radni: nowi i starzy zwołali starszą bracią rzemiosł, wszystko pospólstwo i zaprosili pana wojewodę krakowskiego: Spicymira, z dawna już sprawy tej świadomego.
Mówiono sobie oko w oko, i obie strony okazały się winnemi, wymawiając się: zapomnieniem! Więc po długich naradach przyjęto znowu pośrednictwo pana wojewody i uchwalono jednomyślnie:
Przywilej (XXXIII) — “... Dawniejszą ugodę z Sądeczany uznając za ważną i prawomocną, obiecują Krakowianie wiecznie i nienaruszenie zachowywać.
— Z obu stron dodano obostrzenie: — Ktokolwiek bądź z mieszczan krakowskich i sądeckich, poważy się kiedykolwiek przekroczyć tę uchwałę; ani w Krakowie, ani w Sączu nie ma być uważan za mieszczanina tracąc, nadto wszelkie prawo kupczenia aż dopokąd obojgom miastom wedle wspólnego wyroku zuchwałości swej nie wynagrodzi.
— Prócz tego stwierdzono, co dawniej za pośrednictwem tegoż pana Spicymira uchwalono było, względem opłaty czwartego grosza od przędziwa i opłaty od wagi.
— Dla wiecznej pamięci zapisano: Że mieszczanie sądeccy od każdej przędzy (stamen) z kądindziej do Krakowa sprowadzonej, pół kwartnika pieniędzy zwykłej monety miastu Krakowowi wieczyście płacić winni.
— Od wszelkich też towarów i przedmiotów, które zwyczaj jest: ważyć; gdy się składają lub ważą, winni opłacać całą zwykłą opłatę ważnego.
— Ku wiecznej pamiątce przywieszono pieczęć miejską 3go czerwca 1329.
— Podpisali rajce starzy i nowi: Wilhelm Parczafak, Wigand z Dubszyc, Ludwik z Cieszyna, Haton z Keczher, Giskon i Jan Edele, Cerass i Wilkisz, Mikołaj rusin, Mikołaj Wirsznik, Mikołaj z Sącza, Hanasz z Nissy. — Prócz innych.
Tegoż roku na krzyżaki ciągnąc Łokietek lud zbrojny zaciągał na Węgrzech — a Karola węgierskiego obrał rozjemcą między sobą i krzyżaki pruskimi, którzy sobie przywłaszczali dziedzictwa pokrewnych jego dobrzyńskich, co roku 1306 wygnanie jego dzieląc w walce za tegoż Karola niewoli czeskiej popadli i na wykup od krzyżaków pieniędzy pożyczyli.
Krzyżacy nie słuchali ani królów ani papieża, wtargnąwszy do Wielkopolski omal nie pojmali królewicza Kazimierza.
Roku 1331 pomścił się Łokietek pod Płowcami.
Toporczycy odznaczyli się tam świetnie, a poległ ze sławą: Żegota z Morawice Toporczyk, chorąży krakowski. Zważywszy sławę i wiek Żegoty z Wielogłów, zważywszy: że chorągiew powierzano najsędziwszym wojownikom doświadczonym, możnaby przypuścić iż to ten sam niegdyś wojewoda sandomierski.
Roku 1332 Łokietek znowu otrzymał posiłki z Węgier, bo król czeski wpadł do Polski pomagając krzyżakom.
Tak aż do ostatniego tchnienia walczył Łokietek z niemieckim żywiołem, idąc ręka w rękę z Madziarami.
Roku 1332. Bula papieska poświęcenia klasztornego kościoła Kingi, na cześć: Trójcy świętej. — Prawdopodobnie więc niedawno ukończony ten kościół.
Przywilej (XXXIV) — Roku 1325. Gaboń sołtystwo. — Gabońscy.
— W imię pańskie Amen. — Ponieważ czas po czasie następuje, a stare dzieje po dokonaniu nowych ulatują z pamięci ludzkiej, potrzeba je stwierdzać pieczęcią pisma, aby zapomnieniu nie popadły. Dla tego: My Przybko dziedzic Gabonia wraz z braćmi naszymi: Mirosławem Bernatem i Piotrem, dębinę naszą nazwaną zwykle: Dąbrową, wraz z laskiem na 8 łanów obyczajem teutońskim wymierzanym, nadajemy na wieczną posiadłość łaskawemu mężowi: Marcinowi i jego potomkom płci obojej, prawem teutońskiem na założenie wsi, — pod niżej spisane mi warunkami:
— Aby tenże sołtys czemrychlej osadę założyć zdołał: jemu i narodowi tamże zamieszkałemu nadajemy: wolność wszelką 18to letnią. Wszelkich pożytków bez szkód czynienia, osiągnąć się dające ludowi i sołtysowi wolność orzekamy na wiekuiste czasy.
— Rolnicy nigdzie indziej jak tylko w tejże wsi przed swego sędziego przez poddane nasze mają być powoływani, lecz tylko niemieckiem to jest: magdeburskiem prawem, które im nadajemy, a to w wszelkich sprawach wszcząć się mogących. Chyba żeby przechodziły ich rozsądek, a wtedy mają wzywać naszej pomocy.
— Nadajemy wspomnionemu sołtysowi i potomkom jego obojej płci: łan wolny na osadę i karczmę wolną — dziedzicznie wiekuiście.
— Dajemy wolną władzę sołtysowi i dziedzicom jego rzeczone sołtystwo: sprzadać, zamienić lub się go wyzbyć jakokolwiek.
— Zabezpieczywszy zaś wolność wszelkiemi sposobami stanowimy: kmiecie z łanów pojedynczych obowiązani będą płacić corocznie: 8 szkojców pieniędzy zwykłych na święty Marcin.
— A trzy razy do roku przewodzić będziemy sądom, jako prawo teutońskie tego wymaga. A sam sołtys z kmieciami na kanonika i nas samotrzeć wydatki poniesie po dwa kroć, trzeci odpuszczamy.
— Na Boże narodzenie powinni będą dać z łanu: pół mierzycy owsa i kuraka; a na Wielkanoc: kopę jaj, jagnię i 6 serów.
— Dajemy też sołtysowi dziedzicznie i wieczyście: trzecią część grzywien, szóstą czynszów naszych.
— Świadkami tego są: grabia Streszo, pan Leszek Gambia, Petermann z Czarnego Potoka i inni wiarogodni. A dla wyjaśnienia rzeczy pieczęć naszą przydajemy.
— Dan w Stroniu roku pańskiego 1325. — Pieczęć wisząca: Trzy miecze.
Przywilej (XXXV) — Roku 1333. Gaboń drugie sołtystwo.
— W imię pańskie Amen. — Ażeby prawne czyny nie ginęły w pamięci, pismem zwykła je należycie zapobiegliwość ludzka stwierdzać, i tak pamięci przyszłych polecać.
— Więc też My: Pani Małgorzata szlachetnego pana Mikołaja szczęsnej pamięci zwanego: Pączek, pozostała wdowa, za zezwoleniem i zgodą wszystkich moich dzieci to jest: panów Przybysława, Mirosława Bernarda i Piotra nadajemy i dajemy łaskawym mężom: Mikołajowi i synowi jego: Wernerowi wraz z potomstwem ich płci obojej: las nasz pewien z wykorczowiskiem już, który się ciągnie wzdłuż i wszerz począwszy od woli naszej Gaboniem zwanej, pomiędzy kopce: Gołkowic i Skrudziny, wsi sióstr zakonnych sądeckich, i pomiędzy: Opolaną, dziedzictwem pana Michała;
— Ażeby tam osadzili wieś prawem teutońskiem na wzór magdeburskiego, aby lasu rzeczonego ile morgów zdołają wykarczywszy, sami i potomstwo ich byli w nim sołtysami, wieczyście sołtysich praw używając.
— Żeby zaś tem snadniej osiedlać, wolność wszelaką i zupełną nadajemy wszystkim osadnikom i mieszkańcom, którzy tam stale zamieszkają; uwalniając od wszelkich opłat, składek i poborów jakkolwiek zwanych, i od wszelkich posług wolnymi czynimy.
— Po upływie zaś czasu wolności, każden osadnik z każdego łanu winien płacić corocznego czynszu: 8 szkojców zwykłych pieniędzy. Którego czynszu szóstej części używać będą rzeczeni nasi sołtysi: Mikołaj i Werner syn dokąd im życia stanie i potomkom ich, — 5 części nam oddając.
— Dajemy też wspomnionym sołtysom naszym w tem dziedzictwie: 2 łany wolne to jest: połowę wyrobiska, łan już uprawnego, drugą zaś połowę, łan lasu.
— Młyn wolny o jakichbądź kołach, może mieć na rzece Dunajcu, choćby na naszym dziedzicznym brzegu z miejsca w miejsce przenośny, karczmę wolną, browar wolny, dwie jatki rzeźnicze: wszystko to wolno posiędzie.
— Nadajemy też wspomnionym sołtysom w tem dziedzictwie wolność paszenia, łowienia i pszczelnictwa.
— Chcemy też, aby sołtysi wspomnieni i potomstwo ich mieli moc: spraw wszelkich, które się pojawią za pośrednictwem ławników czyli przysiężników przeprowadzenia i śmiercią karania złoczyńców, którzy na to zasłużą. Jak prawo magdeburskie tracić zwykło, tak między kopcami sołtystwa swego niechaj będą traceni.
— Sądy zaś wielkie przez powiatowe sędzię gajne zwykle trzy razy do roku: pierwszy w dzień ś. Agaty, drugi: trzeciego dnia po ś. Janie i trzeci: w tydzień po ś. Marcinie biskupie: — sądy te bez naszego wysłańca lub zezwolenia, sołtysi zagajać nie mogą.
— Z sądów zaś i zysków sądowych w wspomnionem dziedzictwie otrzymanych, po upływie: wolności, nam dwie, sołtysom zaś corocznie trzecia część przypadnie.
— Poczty zaś — po wygaśnięciu przepisanej wolności — rzeczeni sołtysi wraz z swemi osiedlcami powinni dać: na Bożenarodzenie 6 szkojców — pieniędzy zwykłych, a na Wielkanoc drugie 6 szkojców.
— Prócz tego jeżeliby ktoś rzeczonych sołtysów lub ich potomstwo w jakiej sprawie chciał pozywać, to tylko za naszem opieczętowanem pismem, ich, lub jednego z nich w obec nas zapozwie; gdzie stanąwszy na rokach nie inaczej jak tylko teutońskiem prawem przeciwnikom swym odpowiedzą. Inaczej powołani ani stawać ani odpowiadać nie powinni.
— Zezwalamy częstowsponmianym w rzeczonem sołtystwie sołtysom, dziedzicznie i wieczyście, iż mogą: na opisanem prawie posiadać, przedawać, zamieniać, i według wolnej woli zbywać, na wszystko to zezwalamy i przystajemy.
— Z osobliwej zaś łaski Naszej dołączamy: łan jeden wolny pod kościół, jeżeli stanie, księdzu zaś wolny dziedziniec, a na pastwisko lub pod paszę łan jeden wolny.
— Żeby zaś w przyszłości tej naszej darowiźnie i nadaniu kto zuchwale nie ośmielił się ujmy czynić: rozkazaliśmy niniejsze pieczęcią stwierdzić, zapisawszy świadków jako to: pana Strzeszona, brata naszego, pana Ścibora zwanego: Jaszczurką, pana Jana zwanego; Gębca, pana Włosaborskiego, brata nauczyciela Adama, panów: Adama i Pełki synów pana Marcina z Brzeżnej, pana Izaka sędziego sądeckiego, pana Pawła dziedzica Naszocowic, pana Michała z Opalanej i innych wiarogodnych i uczciwych.
— Działo się w mieście Nowym Sączu roku pańskiego 1333 (4to Idus martii — Jndicione 23).
Miasto Nowy Sącz założone na przekór polskiej Sądecczyzny, przeznaczone na podgórską stolicę nieprzyjaznego napływającego żywiołu czesko-niemieckiego, owiane polskim duchem woniejącym z cudownej mogiły: Kingi; mimo ludności przeważnie niemieckiej! — nie przyłączyło się do Niemiec i Czechów krakowskich. Po niemiecku się rządząc, po niemiecku pisząc urzędowe swe wyroki (aż po rok 1489!!) — stało się jednak węgłem korony i narodowości polskiej wplecione bezustannie w kwiecisty lub cierniowy wieniec dziejów polskich.
Łokietek i jego rodzina nigdy nie zapomnieli przywiązania i wierności doznanej, a sędziwy wójt sądecki: Jan Boży, jak służył wiernie ś. p. Kindze, tak też niewzruszenie obstawał przy jej siostrzeńcu ukochanym, a dzieci jego wiernemi były wdowie i potomstwu Łokietkowym.
Roku 1331 zgorzało młodziuchne miasto. Łokietek dopomógł!
Przywilej (XXXVI) — W imię pańskie amen! — Co dla własnego pożytku królowie ku pożytkowi poddanych wieczyście zezwalają: trzeba tej chwili utwierdzić pismem jawnem i świadków powagą; ku wiecznej pamięci na przyszłość.
— Więc my: Władysław z bożej łaski król polski: Wszem wobec i na przyszłość, którym się zdarzy wysłuchać niniejszego pisma, szczególniej zaś: kasztelanom lub burgrabiom w Sądecczyznie ustanowionym, do wiadomości podajemy:
— Że pragnąc odbudowania miasta naszego Nowego Sącza, aby się po doznanej pożodze w pożytki i zyski wzmogło.
— Na proźby wiernych Naszych mieszczan tamże zamieszkałych.
— Miastu temu Sączowi i wszem mieszkańcom jego nadajemy: las położony za zamkiem: Rytter; z wolnością zupełną i wszelaką wrębu w tym lesie, na wszelkie budowle ku podźwignieniu miasta, na parkany? (blancas), domy i wszelkie inne potrzeby niniejsze i przyszłe. Aby sobie wybierali z onego lasu i wywozili wolno i w spokoju.
— Aby w wymienionym lesie, mieszczan tych lub sług ich uciemiężać nie poważył się żaden: kasztelan, ani burgrabia, ani żaden szlachcic posiadły lub nie posiadły.
— Dla świadectwa i jawności tej rzeczy, rozkazaliśmy niniejszy list spisać i pieczęcią Naszą stwierdzić.
— Działo się w Krakowie w dzień ś. ś. Marcella i Marcellina męczenników roku pańskiego 1331.
— Wobec szlachetnych: Zbigniewa kanclerza krakowskiego, przez którego ręce wydane, Piotra łowczego, Grzegorza chorążego: krakowskich — Ottona kantora sandomierskiego. Arnolda podskarbiego i innych.







Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Feliks Jan Szczęsny Morawski.