<<< Dane tekstu >>>
Autor Wincenty Pol
Tytuł Szabla hetmańska
Pochodzenie Pieśni Janusza
Wydawca Krakowska Spółka Wydawnicza
Data wyd. 1921
Druk Drukarnia Literacka w Krakowie
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Cały zbiór
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron
SZABLA HETMAŃSKA
I
Szabla ukuta po prostu...
Adam Mickiewicz

Zarżały konie w staro-pańskim dworze,
I rozkaz pana z ust do ust przebiega,
Pada się służba[1], — a w sąsiednim borze
Czem-raz[2] się bliżej trzask biczy rozlega.       4


Hajducy[3] gości czekają w podwojach,
Perska makata[4] posadzki zaściela,
Po marmurowych kominkach w pokojach
Płonie jedlina czasami i strzela.       8

Od czasu śmierci nieboszczki Jejmości
Nie było jeszcze w domu tyle gości,
Ni śreber tyle w Hetmańskiej komnacie[9],
Ani Kasztelan[10] w tak bogatej szacie.       12
Lecz od tygodnia gońce obesłano,
I Panów w goście zaprosić kazano.


Zjechali dworno, i Panicz nadjechał,
A z domu wdowca — zda się — pierzchły troski,       16
Wyszedł na salę, i rad się uśmiechał,
Ujrzawszy syna w sukmanie Krakowskiéj.[11]
„Przybliż się Wasze, pokaż mi się przecie!
„No, lubię, — lubię Waści w takim stroju, —       20
„Zda się, żeś podrósł, zmężniał, moje dziecie.
„Pobłogosławić nie żal ci do boju!
„Sprosiłem na to somsiady[12] dostojne,
„By byli świadki, jak cię ślę na wojnę,       24
„Jakie nauki, jaką daję zbroję:
„A gdy łaskawi na ojca i syna,
„Spełnimy razem puhar tego wina,
„Com to przeznaczył na wesele twoje:       28
„Bo kto tam zgadnie, jako Bóg uradzi
„W tej naszej wojnie o swojej czeladzi;
„Więc wzniesiem puhar na powrót szczęśliwy,
„I na wygraną, — a resztę wypijem       32
„— Jeśli powrócisz, a ja będę żywy —
„Trzewiczkiem Wandzi, albo jeszcze czyjem.

Tutaj Kasztelan poprawił wylotów[13],
I matce Wandy szepnął coś zalotnie:       36
„Miło mieć dziecie tak pięknych przymiotów.
— A Wanda wstydem spłonęła trzykrotnie —
„O! warto walczyć, warto — jak Bóg żywy!
Za taką dziewę — a za nasze niwy!“       40
„Przybliż się Wasze! — Raz ostatni może
„Daj posłuch jeszcze ojcowskiemu sercu: —
„Uklęknij Wasze tu, tu, na kobiercu,
„Błogosławieństwo na twą głowę złożę,       44

„Może ostatnie, ostatnie, mój synu!
„W niewoliś zrodzon, a nie do niewoli.
„Nie z rodu sława, ale idzie z czynu;
„Bo pomnij Wasze, ni z soli, ni z roli,       48
„Lecz z tego urósł Polak, co go boli.[14]


„Widzisz tę szablę? Dzielna, chociaż rdzawa;
„Bo z starą zbroją chodzi stara sława.
„Nie darmo ojców malowano w zbroi.       52
„Słuchaj Waść, jaki napis na niej stoi:

Pocięłam szyszak na Komtura czole,
A brałam Carów moskiewskich w niewolę;
Zna mię Szwed i Bisurman, sławnam przy Byczynie:       56
Za morzem i pod Wiedniem krzywa szabla słynie.[17][18]


„Nie po kądzieli[19] szukał chluby pono,
„Kto taką szablą przed laty hetmanił; —
„Nie na popisach rękojeść szczerbiono,       60
„Choć i tam pewno nikt jéj nie poganił: —

„Sam Ojciec święty poświęcił ją w Rzymie
„Za Króla Jana, — bo już sławy syta
„Była na ów czas, — a Ksiądz Jezuita       64
„Jej tu historją skomponował w rymie.
„Jak się sprawiła i oni mężowie
„Co ją nosili, niechaj rzeką karty,
„Toć nie zpod ławy kroniki wydartéj[20],       68
„I nie w jałowej osnowane głowie.

„Lecz ród Waszeciów i o nowsze czasy
„Starą tą głownią[21] nie z hańbą zawadził;
„Bo Dziad Waszecin poszedł z nią w zapasy,       72
„Jak to się z panem Puławskim[22] naradził,
„A pan Naczelnik[23] ostrze jej pochwalił,
„Gdyśmy z Krakowa na harce ruszyli, —
„I nią Stryj Waścin nie jednego zwalił,       76
„Kiedy się nasi pod Dąbrowskim[24] bili.
„Toć i dziś warta nie trusa[25] — a męża!
„Z błogosławieństwem daję ją Waszeci,[26]

„A Waść mi tego nie skalaj oręża,       80
„Bo klątwa ojca piekłem cię oświeci!“
Rzekł — i na syna spojrzał pełen sromu[27],
— „Ojcze, mój Ojcze! — rzekł młodzian klęczący —
„To mnie tak groźno nie wyprawiaj z domu“ —       84
A stary zwolniał, zawisł nad nim drżący,
I lica jego czem-raz, czem-raz bladły,
Wyloty z ramion na piersi opadły,
Chciał coś powiedzieć, a żal słowa zdławił,       88
Umilkł; i długo, długo błogosławił:
I cicho było w hetmańskiej świetlicy[28]
Jako w kościele podczas podniesienia,
A łzy błyszczały z nie jednej źrenicy,       92
I można było policzyć westchnienia:
Stary Kapelan modlił się na stronie,
A dworska czeladź, stojąca u progu,
Ciężko spłakana, załamawszy dłonie,       96
Błogosławieństwa polecała Bogu.

Lecz któż opowie, co się Wandzie działo?
Gdy nad wieczorem w dziedzińcu zawrzało,
A koń na przedzie chwycił grunt kopytem,       100
I po trzech susach — już po trakcie bitym
Leciał, — już wioskę, — już figurę minął, —
Wstrzyma się jeszcze, spojrzał ku dworowi...
— „Bywaj mi zdrowa! — Bywajcie mi zdrowi!“       104
Ruszył, — i niknie, — jeszcze — i już zginął:
A wiatr grudniowy[29], zeschłym liściem młyńca
Pośród pustego zahasał[29] dziedzińca...






  1. w. 3 Pada się służba, tyle co rozpada się, rozbiega się na wsze strony.
  2. Czem raz, zam. co raz, często używane we Lwowie i na kresach południowo-wschodnich.
  3. w. 5 Hajduk, z węgierskiego, piechota za czasów Batorego, z czasem służba dworska w stroju hajduckim.
  4. w. 6 makata = dywan.
  5. forma prowincjonalna; tak mówią dziś jeszcze we Lwowie, Tarnopolu, Stanisławowie i t. d.
  6. wykładane.
  7. obramieniem, brzegiem.
  8. prowincjonalizm.
  9. w. 11 Ni śreber tyle w Hetmańskiej komnacie. Sale hetmańskie, te dzisiaj pogrobowe pomniki naszej wielkości i sławy dawnej, bywały przez całą szerokość domu budowane, miały zatem okna na trzy strony. Nad oknyma[5] i drzwiami wisiały gzymsa sztukateryjne dziwnej roboty włoskiej, i podpierały sufity z rzeźby złoconej, która była oprawą misternie malowanych obrazów historycznych familij. Ściany, krajowém drzewem taflowane[6], opływał adamaszek w deseń herbowy, złocistemi szyty bramami[7]. Równie framugi okien i drzwiów[8] taflowane, a czasem kryształowemi piaskami nasypywane były; drzwi zaś same taflowane lub rzezane. Posadzka zwykle marmurowa lub też gipsem barwistym wylana. — Na ścianach familijne obrazy męskie, tudzież królów polskich, lub znakomitych mężów i przyjaciół w kraju i za krajem żyjących, rozgradzały lustra, niewielkie całe, a wielkie składane z kawałków, oprawne w miedź lub inny bogaty kruszec, a przed niemi gorzało jarzące światło. Główne miejsce sali zdobiły chorągwie na nieprzyjacielu zdobyte, zbroje przodków sławnych i t. p. — Sprzętów nie wiele bywało w takiej sali; bo tylko pod ścianami stoliki nieruchome, marmurowe (a na tych wystawiano w dnie uroczyste całe bogactwo domu w śrebrach, jakoteż i w złocie) i krzesła duże, w rzeźbie, skórą złoconą a malowaną obite, czasami adamaszkiem pociągnięte: ale w ów czas na biało lakierowane, ze złotemi ozdobami. — Cała sala więcej do stania niż do siedzenia urządzona. — Podobne sale w wielu jeszcze miejscach do dziś dnia się zachowały. (Obj. poety).
  10. w. 12 Kasztelan, od castellum, gród, godność senatorska.
  11. w. 18 sukmana krakowska słynna, odkąd Kościuszko w niej chodził podczas powstania krakowskiego 1794 r.
  12. w. 23 somsiady = sąsiady. Pierwotna forma sam-siad, ten, co obok siadł, wespół, obok mieszka.
  13. w. 35 wyloty u kontusza, rękawy od ramienia rozprute, które w razie potrzeby wyrzucić można było na plecy.
  14. ww. 47—49 Stefan na Czarncy Czarniecki, wojewoda kijowski, hetman polny koronny, jest w dziejach naszych jednym z najznakomitszych synów Ojczyzny. On-to za panowania ostatniego z Wazów, pierwszy nieprzyjaciela odważył się odrzucić natenczas, kiedy bezbożna przemoc sąsiedzka sromotne jarzmo niewoli polskiemu narodowi wkładała, kiedy każdy, potęgą Szwedów stłumiony, opuszczał ręce, a Jan Kazimierz, straciwszy Warszawę, potém stolicę Kraków, nakoniec i samą koronę utracił, na Szląsk przed ścigającym zwycięzcą uchodząc, — kiedy już tylko, cudotwórczą Królowej Korony Polskiej łaską, i miłością wolnej Ojczyzny ożywieni Ks. Paulini, na Jasnej Górze Różańcowej lichemi siłami silny stawiali opór. — On to, miastom i narodowi całemu wracając swobodę, bił walne zwycięstwa prawie bez liku, zachował Ojczyznę, i usłał Jej drogę do chwalebnego pokoju. On to, widząc, iż w krótkim czasie cała Ukraina świętokradzką ręką przeciw własnej Ojczyźnie za broń chwyciła, w szybkości całą pomyślność uśmierzenia rokoszu zakładając, rozpraszał po różnych miejscach buntownicze kupy: a gdy niespracowany w obrotach swoich, dniem i nocą ścigał Kozaków, Bohun, rotmistrz Chmielnickiego, o jego zamyśle uwiadomiony, tudzież z doświadczenia mając, iż z wojskiem polskim w polu mierzyć się niepodobna, wszedł z kilku pułkami swemi do Monasterzysk, miasteczka wałem i fossami warownego. Chrobrość wodza i ochota naszych niewiele zakładały sobie czasu do zdobycia onegoż. Czarniecki nierobiąc ceregieli, ruszył natychmiast pod Monasterzyska, i raźną siłą uderzył na oblężeńców. Już pułki nasze, po zabiciu Drozdeńka, setnika kozackiego, stanęły na wałach, rozrywając parkany, gdy w tém nieszczęsny przypadek wyrwał im z rąk pewne już zwycięstwo, i napełnił niezmierną trwogą. Czarniecki nieustraszony wśród najtęższego ognia, nie mając na sobie żadnéj zbroi, którą-by się według ówczesnego zwyczaju zasłaniał, gdy pierwszy za swymi, dodając ochoty, wpada na wały, kulą w twarz na wylot raniony został. Ciężki postrzał wyrwał mu podniebienie, zalał krwią usta, i zaparł oddech. Zdjęto go z konia i położono na ziemi; a gdy przyszedłszy do zmysłów, krew spiekłą wyrzucił i wyplwał: „czyli wzięte miasto?“ — otaczających go zapytał; a gdy mu powiedziano, że trwoga o życie jego naszych do odstąpienia przymusiła, tak dalece żal i gniew go opanował, iż krew powtórnie z równą gwałtownością z rany buchnęła. Pośród czasu[15] Bohun, zwyczajem Tatarów, z krzykiem wypadając z miasta, by bardziej strwożonych o życie wodza przerazić, zmusił naszych do ucieczki. Czarniecki uwieziony stamtąd, często mawiał swoim, iż nierównie boleśniejsze z rąk wytrącone zwycięstwa, niżli rana z tak ciężkiego postrzału. Wśród zatamowania dalszych czynności wojennych, długiego lęku o życie wodza, — najbieglejsi bowiem nawet lekarze niewiele tuszyli dobrego, — i wśród powszechnej trwogi zamyślającego już o powrocie wojska, Czarniecki, nie tak umiejętnością leczących, jako raczej wyrokiem Opatrzności do znakomitszych dzieł go przeznaczającej, przyszedł szczęśliwie do zdrowia, a blizna w twarzy, i blaszka, którą podniebienie postrzałem zepsute zatykał, aby mógł zrozumiale wymawiać, były na całe życie zabytkiem męstwa i znamieniem chwały. — W późniejszych utarczkach, dowódcy buntowników Stawiszczańskich, Daszko i Bulan, obaj pod wodzem Chmielnickim w sztuce wojennej wyćwiczeni, a przez Czarnieckiego na głowę zbici, przezwali tegoż dla oszpeconej twarzy „rabaja sobaka“. — Wielki ten, prawdziwie polski wódz, z duszą miłością Ojczyzny i wolności płonącą, już od przyrodzenia wszystkiemi przymiotami wielkiego bojownika udarzony[16], doskonalił je pracą i doświadczeniem od lat młodych, a dosługując się stopniowo najwyższych dostojeństw w Rzeczy-pospolitej, zastępował takową, krwią własną gromiąc bezecnych jej wrogów, i zostawił z siebie wzór, jakim być, jak róść, i jak bić.
    Śmiało też Czarniecki odcinał zazdrośnym panom, zarzucającym mu, iż z prostego szlachcica przyszedł do najwyższej powagi w kraju, temi słowy: „Ja nie z soli, ani z roli, ale z tego — wskazując na bliznę w twarzy — co mię boli, urosłem. (Obj. poety).
  15. Tymczasem.
  16. obdarzony.
  17. Szabla z tym napisem podała myśl napisania niniejszej powieści. (Obj. poety).
  18. Komtur, dostojnik krzyżacki. — Byczyna, głośna zwycięstwem Jana Zamoyskiego nad cesarzem Maksymilianem; „pod Wiedniem“ 1683 r. podczas odsieczy Jana Sobieskiego.
  19. w. 58 po kądzieli. Kto miał taką szablę, ten po mieczu był sławny, nie po kądzieli, ten nie potrzebował szukać chluby pochodzeniem od matki, „po kądzieli“.
  20. w. 68 = z kroniki nie byle jakiej.
  21. w. 71 głownia, szabla nieoprawna, klinga.
  22. w. 73 Jest tu mowa o Kazimierzu Puławskim, czyli o Konfederacji Barskiej. (Obj. poety). — Pol pisze stale ówczesnym zwyczajem: Puławski. Nazwisko rodowe Pułaskich szło jednak od Pułazia, wioski mazowieckiej, nie od Puław — a zatem pisownia poprawna jest: Pułaski.
  23. w. 74 A pan Naczelnik — Tadeusz Kościuszko. (Obj. poety).
  24. w. 77 pod Dąbrowskim w legjonach włoskich.
  25. w. 78 trus = tchórz, częściej truś, po rosyjsku trus.
  26. w. 79 Z błogosławieństwem daję ją Waszeci Zwyczaj u Polaków dawania synom zbroi z błogosławieństwem nabył tem większego znaczenia po rozbiorze Polski, odkąd jedyna nadzieja w szabli położona. — Po ojcu, szabla z błogosławieństwem; po matce, obraz Boga-Rodzicy i łzy: owoż spuścizna nasza! (Obj. poety).
  27. w. 82 pełen sromu dlatego, że dał się ponieść niewczesnej groźbie.
  28. w. 90 świetlica = izba jasna, gdzie światło i przestrono.
  29. 29,0 29,1 w. 106 grudniowy, po wybuchu powstania listopadowego; młyńca zahasał wiatr = liść zwiędły kręcił się w kółko, obracany podmuchem wiatru.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Wincenty Pol.