Puszcze polskie/Puszcza matka

<<< Dane tekstu >>>
Autor Ferdynand Ossendowski
Tytuł Puszcze polskie
Wydawca Wydawnictwo Polskie R. Wegner
Data wyd. 1936
Druk Biblioteka Polska w Bydgoszczy
Miejsce wyd. Poznań
Ilustrator wielu autorów
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron


CZĘŚĆ CZWARTA
PUSZCZA BIAŁOWIESKA

ROZDZIAŁ PIERWSZY
PUSZCZA MATKA

Na granicy zlewisk morza Czarnego i Bałtyku, niby zaczarowany kasztel warowny stoi najstarsza, najbardziej pierwotna, zwarta w sobie puszcza Białowieska, — tętniące serce wszystkich lasów, które powstały w tej części lądu w dobie, gdy wycofał się stąd lodowiec, pozostawiając warstwy gliny, piachów i zwaliska mniejszych i większych głazów, przywleczonych tu niegdyś z północy. W ciemnej głębi puszczańskiej, w topieliskach, „Wielkiego Nikoru“, co obecnie już poza rubieżą tej kniei pozostał, bierze początek Jasiołda, aby, połączywszy się z Prypecią, odbyć daleką drogę i korytem Dniepru wpaść w objęcia morza Czarnego. W uroczysku „Orłowe Błoto“, na wschodniej krawędzi puszczy, biją spod ziemi źródła Narwi, wpobliżu w bagnach rodzi się Narewka, dzieląca puszczę na dwie niemal równe części, na południozachodzie zaś przepływa rzeczka Leśna, wpadająca do Bugu. Wody tych rzek, przyjmujących do swego koryta liczne drobniejsze potoki, wylewają się do Bałtyku, należąc do dorzecza Wisły.
Pierwszym dziejopisem, wspominającym o puszczy Białowieskiej był Długosz. Prawdopodobnie już w połowie w XV-go słynął w tych borach i lasach zbudowany przez Giedymina, Kiejstuta czy innego księcia litewskiego, zamek o białej wieży. Z jakiegoś niewiadomego powodu ludność puszczańska zapomnieć jej snadź nie mogła, skoro całej puszczy nazwę tę nadała. Starożytni pisarze mówili o tej puszczy — że stoi w miejscu „od ostrości powietrza — smutnem i z powodu sprośnych bagnisk i okropnych lasów, z powodu dziwów, które w swem łonie przechowywało, — dzikiem, gdzie ptactwo, dziki zwierz i człowiek, do istot ziemskich niepodobny, przemieszkiwał.“ W uroczysku „Zamczysko“ osiem dni spędzili na łowach Jagiełło z Witoldem przed rozprawą z Zakonem, by zaopatrzyć lud swój bitewny w mięso turów, żubrów i łosi; w innem — Stefan Batory, na górze swego imienia, miał obóz łowiecki; czynili to władcy w swych posiadłościach, bo puszcza Białowieska wszak „królewszczyzną“ była, wraz ze złączonemi z nią ogromnemi puszczami Świsłocką, Ladzką i Szereszewską.
Na lekko pagórkowatej równinie, obfitującej w liczne bagna torfowe, gdzie mają swe źródła rzeczki puszczańskie — obie Leśne, Narewka, Perewołoka, Lutownia, Orłówka, Rudawka i inne wznosi się najznaczniejszy „szczyt“ — Kozia Góra, wysokości 202 m nad poziomem morza, a więc tylko o 30 m ponad równiną puszczy. W samym środku puszczy z biegiem czasu wytrzebiono 2000 hektarów lasu. Leży tam Białowieska Polana, a na niej — Białowieża z pałacem, kasynem, schroniskiem dla turystów i zabudowaniami administracyjnemi, a za Narewką Podolany i Zastawa. Mniejsze polany wypalili w dawnych czasach i wykarczowali dla siebie Mazurzy, zakładając osady Pogorzelce, Teremiski i Budy. Na terenie puszczy na białych marglach wapiennych ulokowały się warstwy materjału lodowcowego, a więc pokłady piasków, żwirów, glin, rudy darniowej oraz zawleczonych przez lód głazów narzutowych i szczątków moreny dennej. Po linji środkowej poprzez puszczę od zachodu ku wschodowi, tuż pod próchnicą i darniną przechodzi pas utworów kredowych a na nich wybujał las grabowo-dębowy, z przewagą grabów, lubiących gleby wapienne. Inne też liściaste drzewa tworzą ten las, wspierający korzenie na kredowych złogach: lipy, klony, jesiony, wiązy, brzozy i osiki. Tworzą one dwa lub trzy piętra lasów liściastych, ale w najwyższem, nad zielonem morzem górują już świerki, z 38-metrowej wysokości panując nad ciżbą liściastą, gwarliwą, ukrywającą w podszycie swoim gąszcz leszczyn, suchodrzewu, trzmieliny, jarzębiny, wilczego łyka i kaliny — czerwonemi jagodami, niby kroplami krwi, skropionej. Przez słodką i żyzną próchnicę przedzierają się na świat Boży zioła przeróżne i trawy — paprocie, marzanki wonne, miodunki, zawilce barwne, lędźwiany wiosenne, ale nietylko z szarej i żółtej ziemi wyrasta ten drobiazg roślinny, bo nawet na pniach i na gałęziach grabów osiedlają się tu mchy i liszaje, a z łap świerkowych zwisają długie na trzy metry siwo porosty brodate. (J. Miklaszewski). Takie są te „grudy“ lub „grondy“, jak przezwali te lasy grabowe, dębowe i lipowe Mazurzy, od wieków tu gospodarzący. Od tego pasma wygląd puszczy zmienia się w kierunku północnym i południowym w zależności od składu gleby i dopływu wody podskórnej. Pojawiają się coraz obficiej i częściej mieszane liściasto-iglaste drzewostany, aż na ziemiach suchych i piasczystych pozostaną jedynie bory sosnowe. W grudzie dębowym rozrastają się potężnie pojedyńcze okazy jesionów, wiązów, brzóz i osik, gdy tymczasem w grudzie grabowym tam i sam strzelają ku niebu olbrzymie świerki, rozrzucając gałęzie koron ponad zielony namiot grabowy, a rzadziej — drobnolistne lipy, dęby, wiązy i klony, otoczone zaroślami leszczyny, wyrastającej z runa, na które składają się zawilec, marzanna wonna, gwiazdnica, jaskry... Bory sosnowe — „suche“ i „świeże“ panują na piaskach, użyźnianych przez macierzankę, białą szarotkę, wrzosy, borówki, paprocie, mchy i ostrzycę. Bory wilgotne i bagienne stoją na miejscach z nieprzepuszczającemi wody warstwami podglebia i w kotlinach, zarosłych trzęślicą, czernicami, żórawiną, modrzewnicą, bagnem, wełnianką, trzcinami i mchami torfowemi. Zmienia się gleba i — zmienia się oblicze lasu: sosnowo-świerkowe bory, sosnowo-dębowe na szczerkach i glinach, gdzie wyrastają też brzozy, osiki, kruszyna, paprocie, bodziszek i żubrówka wonna; wpobliżu rzek i bagien widnieją lasy świerkowo-olszowe, z pojedyńczemi osikami, ze świerkiem, kruszyną i czarną porzeczką w podszyciu, a w runie — wraz z paprociami — skrzyp, borówka, mietliczka i pokrzywa. Na bardziej nizinnych terenach oparły się lasy jesionowo-olszowe z domieszką świerka, rzadziej — grabów i brzóz. W podszyciu panują tu świerki i leszczyna, a w kobiercu naziemnym — fiołki błotne, niecierpki, storczyki plamiste, wierzbówka i mietliczka. Jesiony zatrzymują się przed torfowiskiem, które przenikają swemi korzeniami olchy czarne, a śród nich, jakby ukradkiem, świerczki nikłe i brzozy koszlawe. Z wilgotnych mchów wyziera trzcina, żółty kosaciec, kaczeńce, ostrzyca, na wolnych zaś rozlewiskach — grążele rosną, grzybienie i rzęsa.
Drzewa iglaste i liściaste dosięgają niezwykłego wymiaru i wysokości strzały: świerki miewają piony o średnicy do 1,3 metra i 48 metrów wysokości, sosny — do 40 metrów; dęby, brzozy i osiki — 36 metrów, jesiony — 38 m, graby — 22; lipy, klony i wiązy — aż do trzydziestu! Przez puszczę Białowieską przebiega wschodnia granica rozpowszechnienia dębu bezszypułkowego, jodły i bluszczu. Jodły rosną jeszcze wraz z najrzadszą rośliną puszczy — zimoziołem północnym w nadleśnictwach Białolaskowskiem i „Królewski Most“. Znikły natomiast doszczętnie cisy, modrzewie i buki, chociaż w końcu ubiegłego wieku istniały one w uroczysku Nieznanowo, gdzie ludzie puszczańscy wyrąbali cisowe gaje na lekarstwo od wścieklizny, modrzewie na budulec, buki zaś na opał.
Zmieniła się jednak puszcza od czasu łowów Batorowych. Przyczyniła się do tego praca ludzka nad zdobyciem roli i „wyzioru“ na świat. Porobiła ona bez liku klinów, zatok i wrębów od zewnątrz puszczy, a i wewnątrz wytrzebiła rozległe szmaty, gdzie teraz stoją wsie Cichowola, Tuszemla i Masiewo, polana zaś Białowieska również spory kawał starej kniei pochłonęła. Spadła na puszczę klęska, jak piorun z jasnego nieba. Tyle wieków ochraniali ją miłośnie królowie polscy, a po nich nawet carowie rosyjscy, aż rozszalała tam wojna. Wybuchy pocisków, pożary, poręby dzikie i zbrodnicze, a potem na posuszu, wywrotach, śniegołomie, nieuprzątniętych odpadach — mnożyć się zaczął straszliwy szkodnik — kornik i tępił długo i bezkarnie świerkowe lasy puszczańskie. Uczeni nasi przerwali niszczący najazd owadów i uratowali puszczę, a gdy skończyli z tem, Rząd wydzielił w puszczy 6 088 hektarów na rezerwaty leśne, a w tej liczbie 4 640 hektarów na Park Narodowy. W tym celu wybrano teren, gdzie nie gospodarowali najeźdźcy z nad Szprewy, Odry i Elby. Pomiędzy Polaną Białowieską, drogą Browską, a Narewką i jej dopływem Hwoźną powstał Park Narodowy. Wybrano to miejsce dlatego, że przechowały się tu wszystkie najważniejsze gatunki drzew, krzaków i innych roślin, właściwych samej puszczy, jak też różne warunki topograficzne. Ten odcinek puszczy żyje własnem życiem i człowiek ani kierowany wiedzą swoją, ani podżegany chciwością nie przejawia tu swej woli. Uczony leśnik i przyrodnik mają tu zato dla swego użytku żywe muzeum, pierwotną naturę i wszystkie jej przejawy twórczej i niszczącej przyrody.
Starosta mścibogowski, Grzegorz Wołłowicz, z rozkazu króla Zygmunta Augusta w swym rejestrze z r. 1559 umieścił 38 puszcz, lecz w „ordynacji“, również jego układu, mamy wiadomości tylko o siedmiu; inne częściowo znikły już zapewne z powierzchni ziemi, lub przyłączone zostały do większych pod zmienionemi nazwami. W każdym jednak razie już w połowie w. XVI-go królowie, ekonomowie ich i leśniczowie nie mogli nie spostrzec szybkiego zaniku puszcz.
Puszcze królewskie miały za główne zadanie zadośćuczynienie łowieckim zamiłowaniom osób panujących i stąd właśnie wynikał plan urządzenia puszcz. Pomyśleli o tem przed ostatnim Jagiellonem, Zygmunt Stary, a szczególnie — królowa Bona — gospodarna, zapobiegliwa i dbała o dochody z darowanych jej włości. Że się troszczyła o to, dowodzi tego staranne ustalenie granic ostępów należących do niej w puszczy Knyszyńskiej. Zygmunt August, łowiec wielki i zapalony, dbał o puszczę Białowieską, pamiętając, za przykładem matki, jak wielkie szkody powstały spowodu osiedlenia przez Kazimierza Wielkiego kolonistów puszczańskich, dla których król ten w r. 1347 wydał prawo, zwalniające ich na sześć lat od dziesięciny, a na dwanaście — od wszelkich innych danin. Od tego czasu przez lat siedemdziesiąt osadnicy trzebili puszczę, kto, ile i jak chciał. Władysław Jagiełło dolał oliwy do ognia, postanawiając w r. 1423, iż „kmiotek, któryby w puszczy chciał osiąść, nie prędzej z miejsca swego oddalić się może, dopóki obrana przez niego część lasu nie będzie „wykrudowana“. Otóż ten obowiązek „wykrudowania“ stał się zachętą do straszliwego, zbrodniczego wprost niszczenia lasu i wtedy to powstały owe przeręby, oddzielające puszcze Pojezierza od Knyszyńskiej, a tę znów od Białowieskiej.
Zarządzenia Zygmunta Augusta dotyczyły, jak zwykle w owe czasy, wyłącznie ochrony zwierzostanu, co pośrednio zabezpieczało również i same puszcze od wytrzebienia. Troszczył się więc król o mądre rozmieszczenie „straż“, o ścisłe określenie obowiązków, praw i przywilejów stróżów leśnych, myśliwców, osoczników i strzelców, o ograniczenie „wchodów“ do puszcz dla osób prywatnych, ustalenie miejsc i wymiarów „morłoków“ czynszowych, sianożęć i zaścianków. Zarządzenie to powtórzył później Władysław IV, lecz gospodarka puszczańska na innych — niełownych terenach prowadzona była nader rabunkowym sposobem. Coraz częściej donosili leśniczowie, że zmniejszały się obszary „całe gończe“, a rozszerzały się „wygorzałe“. Dopiero wiek XVIII-ty położył częściowo kres niszczeniu puszcz, a w ich liczbie i Białowieskiej. Wielkie pod tym względem zasługi położył podskarbi nadworny litewski, Antoni Tyzenhauz, osobisty przyjaciel króla Stanisława Augusta. On to przejrzał niszczącą gospodarkę leśną i przeciwko niej wystąpił z całą energją, tem bardziej, że był przecież wielkorządcą królewskich „dóbr stołowych“ na Litwie. W specjalnej szkole, założonej w Grodnie, wychował on i przygotował do poważnej pracy fachowej zdolnych mierniczych i leśniczych, którzy pomierzyli i podzielili puszczę na „straże“ łowne i eksploatacyjne, zwracali uwagę na zalesienie wytrzebionych już części puszczy, podejmowali walkę ze szkodnikami, dbali o drzewostan i o zwierzęta, a szczególnie o żubry, prowadzili gospodarkę racjonalną, podług wzorów europejskich, zakładali na polanach ogrody warzywne, osuszali podmokłe lasy, osadzali smolarzy i potażników, eksportowali drzewo i produkty drzewne zagranicę. Najbliższym pomocnikiem Tyzenhauza był znany lekarz i botanik Gilibert, założyciel pierwszego w Polsce ogrodu botanicznego. Wiele zbawiennych zmian dokonałby pan podskarbi litewski, gdyby nie zawiść i złość ludzka, nieznosząca zaufania, jakiem król obdarzał Tyzenhauza. Intrygi biskupa Kossakowskiego, Chreptowicza i Rzewuskiego a nawet samej „pani Krakowskiej“ — hetmanowej Branickiej spowodowały upadek podskarbiego. Puszcza pozostała bez opiekuna aż carowie rosyjscy uczynili z niej swoje ulubione łowisko. Car Aleksander I wydał w r. 1820 dekret o nietykalności puszczy, a w r. 1889 stała się ona częścią cesarskich, dóbr prywatnych, otoczonych niebywale ścisłą i staranną opieką. Tuż obok dawno istniejącego tu pałacyku myśliwskiego — w nim dziś mieści się kasyno — carowie zbudowali duży pałac z dwiema wieżami i otoczyli go wspaniale rozplanowanym parkiem. Rok 1915-ty, gdy na wschód runęły wojska niemieckie, był strasznym rokiem dla puszczy, gdyż zawisła nad nią zmora zagłady doszczętnej. Przez trzy lata gospodarowali tu Niemcy, wyrąbując najdroższe drzewostany, niszcząc knieję i oddając ją na łup szkodliwym owadom. Dopiero w r. 1920 Rząd Polski przystąpił do przywrócenia tej tak ważnej i cennej części kraju do stanu normalnego. Specjaliści z Dyrekcji Lasów Państwowych usiłują przeto połączyć w jedną całość cele eksploatacyjne z wysiłkami hodowlanemi. Dlatego więc potrzebne były wyczerpujące studja leśne i opracowanie racjonalnego planu gospodarstwa. Przedewszystkiem rozpoczęto walkę z kornikiem, wrogiem lasów świerkowych, oczyszczenia puszczy od leżaniny i posuszu, zalesienie dawnych i świeżych wyrębów, tych istnych, ponurych cmentarzysk, co się rozparły na przestrzeni 46 000 hektarów; opracowano plan przejścia od użytkowania lasu pierwotnego do gospodarki kulturalnej, polegającej w pierwszym okresie na wyrębie drzewostanów przestarzałych, ponieważ wykazują one słaby przyrost i dostarczają drewna o niewysokiej wartości technicznej. Należało usunąć je, aby dopomóc naturze w jej twórczej pracy nad odmłodzeniem i uzdrowieniem puszczy, przeto należało rozświetlić macierzysty okap, aby młódź mogła brać siły z życiodajnej słonecznej mocy. Część dostarczonego przez puszczę materjału drzewnego przerabiają na miejscu fabryki i tartaki pracowitej Hajnówki. Gęsta sieć kolejek wąskotorowych ułatwia dostawę drzewa do magistrali; spławna Narewka uzupełnia ruchliwą kolejkę w jej uciążliwej służbie. Od r. 1929 z Białowieży wychodzą kadry naszych leśników z szkoły umieszczonej w pałacu myśliwskim. Wyjątkowo sprzyjające warunki nauczania na terenie najbardziej w Europie ciekawego leśnego kompleksu — gdzie wszystko można pokazać i zobaczyć, gwarantuje dostarczenie Polsce wysoko wykwalifikowanych leśniczych, praktycznych już niemal od ławy szkolnej. W tym samym pałacu umieszczono niezmiernie ciekawe i bogate, a ciągle się rozszerzające puszczańskie muzeum przyrodnicze.
Najtrudniejsze jednak i najważniejsze zadanie leśników stanowi ich rola, jako regulatorów i przyśpieszycieli procesów naturalnych, odbywających się w puszczy. W lesie pierwotnym odnowienie jego odbywa się w ciągu długich okresów, stopniowo, w zależności od tego, jak i kiedy obumierają drzewa stare, a na ich miejscu wyrasta młode pokolenie. Leśnicy proces ten przyśpieszają, regulują, a nawet zmieniają jego kierunek, uskuteczniając śmierć starodrzewia i narodziny drzew młodych cięciem i zalesieniem sztucznem. Przyśpieszają oni wzrastanie młodzi, stworzeniem najdogodniejszych dla tego procesu warunków, jak naprzykład, przerzedzenie starszego lasu w celu wolnego dopływu energji słonecznej, odwodnienia gleby wilgotnej i wytrzebienia innych drzew, krzaków i roślin zielnych, przeszkadzających samosiewowi lub głuszących młodą porośl. W pewnych wypadkach leśnicy mogą zmienić nawet sam charakter lasu mieszanego, faworyzując, naprzykład, sosny, w jakim celu odprowadzają z gleb piasczystych znajdującą się blisko od powierzchni ziemi wodę podskórną. Racjonalna gospodarka leśna w puszczy wymaga uporządkowania lasu pierwotnego, wprowadzając systematyczny układ klas wieku, zmuszając do odpowiedniego ugrupowania różnych gatunków drzew na terenie, co podnosi wartość techniczną i rynkową drewna, dając państwu możność ciągnięcia dochodów z olbrzymiego kapitału naturalnego. Administracja dokonała już zalesienia sztucznego na 43 500 hektarach i naturalnego, — czyli samosiewu — na 40 500 hektarach. W tym celu Puszcza posiada już dwanaście wyłuszczarni gospodarczych, dostarczających potrzebnej ilości nasion sosny i świerka. Zakłady przemysłowe, jak tartaki i fabryka suchej destylacji drzewa w Hajnówce, istniejące w puszczy, otrzymały zadanie przerobienia na cenne półfabrykaty i wyroby takich gatunków, jak dąb, grab, jesion, osika i brzoza, które przedtem w znacznej części używane były wyłącznie jako materjał opałowy. Toteż dziś, poza tarcicą sosnową i świerkową, mogą być wyrabiane posadzki, futryny, ramy, części tanich domów drewnianych oraz montaż drewniany dla narzędzi i maszyn rolniczych, skrzynie, słomka zapałczana, szpilki do obuwia, wełna drzewna, klepka, beczki i inne towary, które częściowo pojawiają się już na naszych rynkach. Taki plan w wysokim stopniu podnosi wartość puszczańskiego przemysłu leśnego i rozszerza horyzonty planu gospodarstwa leśnego w puszczy Białowieskiej. Marzył o tem w swoim czasie energiczny i pomysłowy podskarbi litewski, Antoni Tyzenhaus, chociaż los nie pozwolił mu wykonać tego, co ogarniał jego umysł lotny, i zgnębionego intrygami przeciwników, rzucił na pastwę bezsilnej rozpaczy.
Ponieważ Park Narodowy nie zdołał zmieścić wszystkich charakterystycznych cech i niezmiernie ciekawych osobliwości Puszczy, Dyrekcja lasów państwowych wydzieliła z masywu jej kilka mniejszych rezerwatów dla ochrony krajobrazu puszczańskiego, pierwotnego boru pod Białym Laskiem, wysepki jodły na Nikorze i zimozioła — tej tak bardzo rzadkiej rośliny, wreszcie żubrów — w rezerwacie „Zwierzyniec“. Ale i poza rezerwatami administracja Puszczy otacza opieką rzadko spotykane drzewa i krzewy, historyczne, legendami ożywione pamiątki, jak mogiły, kurhany, ruiny, uroczyska, drogi, głazy a także i pojedyńcze okazy drzew, z dziejami Polski szczególnie związanych. Puszcza nabiera w ten sposób jeszcze większego znaczenia. Nie jest ona już tylko muzeum botanicznem i zoologicznem, nie jest tylko szkołą dla leśników, a źródłem umiłowania przyrody i piękna dla wszystkich — jest ona również dającem nam najżywsze wzruszenia muzeum historycznem, gdzie przemawiają do nas wielcy królowie i dzieje naszej Ojczyzny.
W Puszczy Białowieskiej stoi podziśdzień obelisk na pamiątkę słynnego polowania Augusta III w r. 1752, gdy była dokonana straszliwa, ohydna rzeź w „Wielkiej Kletni“ nad puszczańską rzeką Jelarką. Zabito wtedy, jak wiadomo, 42 żubry i 13 łosi. Nie przysparza ów pomnik sławy łowiectwu polskiemu i raczej należałoby tam postawić popiersie Tyzenhauza, pierwszego prawdziwego miłośnika Puszczy, która pocieszała go swym dalekim łagodnym poszumem, gdy opuszczony przez wszystkich umierał w samotności.




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Ferdynand Ossendowski.