Zakład Wychowawczy „Nasz Dom”/II/Organizacja pracy

<<< Dane tekstu >>>
Autor Maria Rogowska-Falska
Tytuł Zakład Wychowawczy „Nasz Dom”
Podtytuł Szkic informacyjny
Wydawca Towarzystwo „Nasz Dom”
Data wydania 1928
Druk Drukarnia „Krajowa”
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
Organizacja pracy.
1) Dyżury. Dobrowolna pomoc.

Wszelkie prace stałe ujęte są w dyżury.
Dyżurów jest z górą dwa razy więcej niż dzieci, przytem niektóre dyżury spełnia kilkoro dzieci naraz.
Każdy sam sobie wybiera dyżury. Na przeciąg miesiąca. Dzieci piszą kartki. O jeden i ten sam dyżur — bywa, że jest zgłoszeń kilka. Pierwszeństwo ma ten, kto spełniał ten dyżur zeszłego miesiąca i spełniał dobrze. Bywa, że jakiś dyżur pozostaje niezajęty, — zgłoszeń nie było. Wówczas — na ogólnem zebraniu — przy odczytywaniu, które dyżury są już zajęte, kto już otrzymał, kto nie otrzymał jeszcze dyżuru, odbywają się pertraktacje. Na podstawie porozumienia, umowy, uzupełnia się listę dyżurów i dyżurnych.
Jest dążność utrzymywania się na tym samym dyżurze przez cały szereg miesięcy, roku, lat — nawet.

 

Drobnych przykładów dwa — z ostatniego miesiąca: Wacek R. ma zamiatanie schodów zrana. Niedogodny dyżur dla niego, bo wcześniej od innych musi wychodzić do szkoły. Wychowawczyni proponuje zmianę. „Nie. Tak jakoś dobrze przystosowałem się już“. — Jurek J. — Nadmiar pracy i obowiązków różnych. — „Nie powinieneś brać dłużej dyżurów — przy podawaniu posiłku i pokoju z kasetkami. Przeciążonyś pracą“. — Milczenie. W piśmiennem zgłoszeniu o dyżury na miesiąc luty — oba dyżury znowu wymienione. Zatrzymał i te.

 

Dyżury są oceniane. Jako jednostkę pracy przyjęto ½ godziny pracy. Niektóre dyżury liczą się jako jednostka (30 miesięcznie), inne jako ½ jedn. (15 mies.) lub 2 jedn. (60 mies.) — Cennik dyżurów opracowany jest przez Radę Samorządową, stopniowo poprawiany i dopełniany.
Niedokładności w spełnionych dyżurach lub zapomnienia, — jeżeli u kogoś mają charater chroniczny, wychowawca zapisuje na listę spraw“, przyczem — w razach wyjątkowego zaniedbania się, — przy sprawie nadmienia, że się zwraca do sądu o zawieszenie dyżurnego w dyżurze. Paragraf skazujący (§ 100, § 200), dany przez Sąd, na mocy odnośnej zasadniczej uchwały Rady Sam. — pozbawia dyżurnego — do końca miesiąca — dyżuru.
Jeżeli zaniedbania mają charakter przypadkowy, zapisywane są na liście drobnych uchybień“ (zamiast doraźnej, osobistej interwencji).
Niezależnie od tego — dzieci codziennie na zebraniu wieczornem są zapytywane: „kto nie spełnił dyżuru lub spełniał źle“. Odpowiedzi notuje się. Notatkami temi dzieci posługują się, gdy po upływie miesiąca — oblicza się jednostki pracy każdego. Za niedokładność w pracy, zapomnienia — każdy dyżurny z należnych mu jednostek pracy — pewną ilość wytrąca sobie sam, — biorąc pod uwagę sprawy o zaniedbania w dyżurach, jeżeli je miał, — „uchybienia“ — i pamięć własną, którą skontrolować sobie może — przejrzeniem notatek z dni ubiegłego ostatniego miesiąca.
Powołanie dzieci — do wypowiadania opinji o pracy własnej, samoocena pracy własnej — to dzieło ostatnich lat paru. Życie pouczyło, że przy ocenie z zewnątrz — bierze się tylko wynik pracy, nie uwzględnia wysiłku włożonego, co jest z krzywdą moralną dla dzieci młodszych lub słabszych fizycznie, lub tych, które doświadczenia i wprawy nabyć jeszcze nie zdążyły. I — że ocena z zewnątrz — jest często powierzchowną, przypadkową i niedokładną.
Przy ocenie pracy — cyfra (jednostki pracy) pozwoliła wyjść ze sfery mglistych uogólnień, lub zawsze chwiejnych i niepewnych „zdaje się“, i — ryzykownych pochwał lub nagan, — na tory realnego konstatowania — jak jest.
Kto zbierze — w ciągu szeregu miesięcy 500 jednostek pracy, otrzymuje — wysoce cenioną przez dzieci i młodzież pocztówkę pamiątkową pracy“. W ostatnich czasach, — niezależnie od tego, wydawane są pocztówki pamiątkowe za „roczny dyżur“.
Ocena pracy — w cyfrze wyrażona. — okazała się formą najłatwiejszą w zastosowaniu, zrozumiałą dla wszystkich dzieci.
Daje możność spokojnie czekać, gdy się stoi obok zjawiska, że jedni pracują wiele, inni — oszczędzać się radzi. — Prędzej czy później pobudzą do żywszego udziału w pracy i do wysiłków — biernych lub leniwych. Pobudza bez napędzań, wymówek, morałów.
Nieprzewidziane prace. — Ktoś wyjechał, zachorował — zastąpić trzeba. Przywieziono węgiel, kartofle — do piwnicy znieść trzeba. Gruntowne oczyszczanie domu na wiosnę, przed opatrzeniem okien na zimę. Wietrzenie pościeli, trzepanie koców, zmiana bielizny pościelowej i t. d.
Gdy ktoś wyjeżdża na godzin kilka, na dzień jeden, na święta, zastępców sam zgłasza. Choroba: wychowawca zastępców poszuka lub może sami się zgłoszą. Gdy praca zbiorowa, wówczas — zebranie, — roboty są takie i takie, kto do jakiej się zgłasza.
Codzień wieczorem każdy, kto spełniał dodatkowe prace, gdy się stawi pytanie, ile kto sobie liczy za dobrowolną pomoc“ w ciągu dnia wykonaną, może wyrazić cyfrą, ile mu wpisać.
Za miarę przy obliczeniu każdy bierze jednostkę pracy, ustaloną dla dyżurów. (Wychowawcy przysługuje prawo zapytywania, jaką pracę spełnił).
Po miesiącu sumę jednostek pracy z „dobrowolnej pomocy“ wlicza się do sumy, otrzymanej z dyżurów[1].
Rodzaje dyżurów: 1) utrzymanie w czystości domu całego (wraz z podwórzem). A więc: zamiatanie, mycie podłóg, stołów, ławek i t. d. 2) Pomoc w utrzymywaniu czystości osobistej dzieci, nadzór, kontrola. 3) Czystość naczynia (mycie). 4) Podawanie posiłków. 5) Pomoc w śpiżarni. 6) Opieka nad choremi. 7) Piśmienne prace (sprawozdania miesięczne, roczne, zestawienia, wykresy). 8) Pomoc w bibljotece. Pisma. 9) Introligatornia (przygotowywanie robót, kontrola, czystość, gotowanie kleju, odpowiedzialność za narzędzia). 10) Odpowiedzialność za narzędzia stolarskie. Naprawki. 11) Prace szkolne (w związku z naukę szkolną): odpowiedzialność za lekcje zadane (dyżurny z każdego oddziału, każdej szkoły, po powrocie ze szkoły podaje nauczycielce-wychowawczyni, co jest zadane). Odpowiedzialność za ciszę i porządek przy odrabianiu lekcji I i II kategorji szkolnej. Kałamarze. Sprzątanie po odrobieniu lekcji. 12) Różne: wydawanie rzeczy z szafki „znalezionych rzeczy“. Zabawki, nożyczki, narzędzia podręczne. Instrumenty muzyczne. Gaszenie światła. Kwiaty doniczkowe[2].

2) Prace odpowiedzialne.

W kwietniu 1925 r. Rada Pedagogiczna, rozpatrując podanie dzieci starszych o pomoc w dalszym kształceniu się (poza szkołą powszechną), ustaliła, iż zakład zasadniczo jest przeznaczony dla dzieci w wieku szkoły powszechnej — od lat 7-iu do 15-stu włącznie. Jeżeli dzieci starsze — ponad wiek lat 15-stu chcą dalej się kształcić i dlatego pragnęłyby pozostać w „Naszym Domu“, pozostać mogą, ale wzamian za pozostanie podjąć się muszą pewnych określonych obowiązków z zakresu prac i obowiązków personelu. Dla pracy fizycznej określono zasadniczo 3 godziny dziennie. Dla pracy umysłowej — np. korepetycji 2 godziny dziennie. Jeżeli ktoś ze względu na naukę własną nie może się podjąć takiej ilości godzin, składa podanie o uwzględnienie i skrócenie mu tego czasu z tem, że odda pracę swą w ciągu wakacji i ferji świątecznych.

Uzupełnienie w 1928 roku.
W roku bieżącym Rada Pedagogiczna zmniejszyła czas pracy — do 1½ godziny dziennie, ze względu na trudność pogodzenia większej ilości godzin pracy z obowiązkami szkolnemi młodzieży

Zobowiązanie na przeciąg jednego roku tylko. Przed końcem roku szkolnego (w marcu już) każdy powinien złożyć opinję swą o wywiązywaniu się z przyjętego na się obowiązku oraz wystąpić z nowym wnioskiem i wskazaniem rodzaju pracy, której mógłby się podjąć wzamian za pozostanie, jeżeli o to starać się pragnie.
Podania młodzieży (na rok szkolny 1926/7):
— Z. K. (Po ukończeniu szkoły pow. kształci się w Dziennej Szkole Zdobnictwa w Warszawie).
„Podejmuję się nadal pracy dodatkowej — robót piśmiennych na drugi rok. Wielkanoc i jeden miesiąc wakacji chciałbym mieć wolny od pracy. Z pracy swej, podjętej na początku roku szkolnego, wywiązałem się względnie dobrze. Podjąłem się robót piśmiennych i spełniałem odpowiednio do postanowienia Rady Pedagogicznej. Były różne zmiany w czasie i robocie, ale na tem nie ucierpiały same roboty piśmienne. Nieraz to mniej robiłem, ale potem uzupełniałem“.
— B. S. (Po ukończeniu szkoły pow. — kształci się w Seminarjum dla naucz. przedszkoli w Warszawie).
„Upraszam Radę Pedagogiczną aby pozwoliła mi zostać w „Naszym Domu“, gdyż chcę dalej się uczyć w seminarjum. Ponieważ mam więcej niż lat 15, podejmuję się wzamian za zostanie — pracy: zajęcie się zabawami dzieci, co drugą sobotę i co drugą niedzielę, przez miesiąc lipiec i podczas ferji świątecznych Bożego Narodzenia. Proszę Radę bardzo.
Przez rok szkolny 1925/26 miałam zajęcie się z dziećmi — co drugą niedzielę przez 3 godziny, co drugą sobotę przez 2 godziny i przez święta Wielkanocne. Przez ten czas starałam się urządzać takie zabawy, któreby zajęły wszystkie dzieci. Nie spełniłam swego obowiązku sumiennie. Najpierw dlatego, że nie miałam doświadczenia i nie wiedziałam, jak do tego się zabrać, potem (tu następuje wyliczanie przeszkód zewnętrznych, niezależnych od niej). W czasie Wielkanocy postaram się sumiennie pracować. Gdy będzie ciepło i będzie można wychodzić, praca będzie ułatwiona, będzie mi łatwiej znaleźć ciekawą zabawę na podwórku lub w lasku. — Oceniam swą pracę — na 0“.
(Zmieniono: co drugi dzień — od 5½ do 7, co drugą sobotę, co drugą niedzielę — oraz miesiąc lipiec i ferje świąteczne Bożego Narodzenia).
— R. J. (przeszedł z VI oddz. szkoły powszech. do IV klasy gimnazjum w tym celu, by ukończyć 6 klas — gimn. i wstąpić do Szkoły Budowy Maszyn im. Wawelberga i Rotwanda).
„Ponieważ skończyłem 15 łat, więc muszę określić, jakiej pracy się podejmę na rok następny. Pragnę pozostać w „Naszym Domu“ i chciałbym wziąć na siebie pomoc w nauce młodszych dzieci“. Podaje plan. Wymawia święta Bożego Narodzenia i jeden miesiąc wakacji.
— J. D. (VI oddz. szkoły powszech).
Chce skończyć szkołę. Proponuje wzamian za zostanie — prowadzenie zabaw z dziećmi na zmianę z B. S.
— S. Ch. (VI oddz. szkoły powszech).
Zgłasza pomoc w dziedzinie gospodarstwa domowego. Zakres pracy już ustalony i określony. Wymawia sobie jeden miesiąc wakacji i święta Wielkanocne.
— J. J. (VII oddz. szkoły powszech. Chce ukończyć szkołę, poczem zdawać będzie do Państw. Szkoły Budownictwa).
— Proponuje, że weźmie na siebie odpowiedzialność prowadzenia robót introligatorskich: plan pracy i nauki, przygotowanie roboty, wskazówki, kontrola, opieka nad narzędziami. Wymawia — czas wolny.
— St. F. (VII oddz.).
Chce skończyć szkołę. Wzamian za zostanie — obok dyżurów — obowiązkowa praca przy oprawie książek zakładowych.
— B. K. (z VI oddz. przeszedł do szkoły technicznej przy Stow. Mechaników Pol. z Amer.).
Proponuje, że weźmie na siebie wszelkie naprawki stolarskie.
Dodatkowa praca (poza dyżurami) dzieci starszych, oprócz realnych korzyści, jakie daje zakładowi, stwarza treściwe i naturalne podłoże — do współżycia dzieci starszych z dziećmi młodszemi, stwarza kontakt między niemi żywy, podnosi — wagi wielkiej zagadnienie: samowychowywania dzieci — przez dzieci.

3) Prace Szkolne.

Regulowanie stosunku dzieci do szkoły — takiej, jaką ona jest dzisiaj, — dla internatu to zadanie ciężkie.
Traktować je tak wypada: szkoła — to zajęcie zawodowe dzieci. Taką dziś jest jeszcze. Taką dać musimy, innej dziś jeszcze dać nie możemy.
A więc: radzić trzeba sobie i dzieciom sposobami pobocznemi, przystosowanemi do takiej, jaką jest, żeby stosunek dzieci do pracy szkolnej był możliwie rzetelny, żeby miały spokój i poczucie bezpieczeństwa, że są w porządku. Żeby kłamać i oszukiwać nie potrzebowały.
Więc: — pomóc, dopilnować, przypominać.
Zagadnienie pomocy, dozoru i przypominania — w karby organizacji ująć.
Pracownicy się zmieniają. Jeżeli niema form skrystalizowanych w jakimś dziale pracy, każdy nowy pracownik — to nowe mniej lub więcej przemyślane próby, inna granica umiejętności zrozumienia i dobrej woli.
W zdemoralizowanych środowiskach dziecięcych nowy pracownik to — owszem — zjawisko pożądane. Może lepiej będzie, może nie będzie wiedział, że tego i tego nie można, może się uda omijać zakazy i nakazy, wytargować to i owo.
Tam, gdzie dzieci same chcą ładu i praworządności — nowy pracownik z niepokojem jest przyjmowany.
Mogą być i powinny być różne typy organizacji życia gromadnego dzieci. Ale w granicach każdej organizacji wyrazistą być musi zasadnicza myśl wychowawcza, zdecydowane wytyczne i określone formy, które podporządkowują sobie nowego pracownika. Zależnie od jego zasobów umysłowych, inicjatywy, umiejętności pracy — mogą stać się punktem wyjścia do poszukiwań form bardziej celowych, bogatszych w treść — lub — jeżeli nie stać go na to, by naprzód iść, ustrzegą życie zbiorowe od przełomów, łamańców, rozpoczynania znów od początku — kosztem dzieci, zawsze — kosztem dzieci.
Internat nie może, nie ma prawa, działu tego, pozornie ubocznego od całokształtu pracy internatowej — bagatelizować, nie godząc się ze szkołą taką, jaką ona jest obecnie, nie wchodzić dość poważnie w obowiązki, jakiemi ona przytłacza dziecko.
Dział tem wymaga organizacji pomocy domowej, przemyślanej gruntownie, prowadzonej planowo wytrwale i systematycznie.
Poradzić coś na to, że ¾ dzieci, przerabiając obcy zainteresowaniom swoim materjał, czyni to powierzchownie, bez należytego zrozumienia, że każde dziecko, oddzielnie wzięte, w związku z typem umysłowości swojej, — z innemi trudnościami się boryka, wywołać proces myślenia własny jego, by zrozumieć mogło — po swojemu, — zrozumieć i przyswoić to, czego żąda i poucza szkoła, — niepodobieństwo.
W granicach możliwości internatu w tej dziedzinie — dzisiaj jest to tylko: na podstawie faktów konkretnych i wyników zewnętrznych ukazywać dzieciom stan rzeczowy wywiązywania się ich z obowiązków szkolnych, ostrzegać w porę i systematycznie, i tą drogą pobudzać do wysiłku, by — możliwie rzetelnie — radę sobie dawały.
W ramach tego pobieżnego szkicu wypada, niestety, tylko w krótkiem streszczeniu podać zarys organizacji pomocy domowej w nauce szkolnej dzieci, bez linji rozwojowej, bez materiału faktycznego. Tylko — moment zapoczątkowania.
System — szczebli. — Podział na — kategorje szkolne.
Projekt, wniesiony do rozważania Rady Samorządowej (w grudniu 1924 r.), brzmiał tak:
„Proponuję, ażeby podzielić wszystkich na kategorje, zależnie od tego: 1) jak kto się uczy, 2) jak kto się stara, 3) od porządku książek i zeszytów, 4) od zachowania się w szkole i podczas odrabiania lekcji.
Dlaczego? Żeby dbali. Są tacy, co szkołę traktują, aby zbyć, nierzetelnie. Uda się nie odrobić, źle zrobić — i nikt nie zauważy, to wszystko — w porządku.
Żeby wiadome było, kto się stara, robi wysiłki, kto nie dba, nie chce. Dla was samych, może być tak lepiej. Gdy każdy będzie wiedział, jak jest, zastanowi się, pomyśli. Może dążyć do poprawy. A teraz wielu nie zastanawia się wcale, nie każdy wie sam, jak pracuje naprawdę.
Jak podzielić?
A. Zależnie od tego, jak kto się uczy.
Gdy będzie dziennik szkolny, codzień wieczorem każdy poda, jakie stopnie dnia tego otrzymał. Po kwartale weźmie się pod uwagę cenzury. Według tego określi stopień przeciętny.
B. Pilność w odrabianiu lekcji.
Starsi od V oddz. podawać będą co tydzień do dziennika wiadomości o tem, kiedy lekcji nie odrobili lub odrobili niedbale i źle.
Wszyscy z młodszych oddziałów od I do IV włącznie — codziennie muszą się wykazać, co i jak odrobili. Ci ze starszych oddziałów, którzyby często nie odrabiali, albo mieli jakąś skargę nauczyciela, że lekcje źle odrabiają, muszą podlegać kontroli, pokazywać swą pracę.
Gdy ktoś nie odrobił wszystkiego lub odrobił niedbale, a nie zdąży już dnia tego przerobić drugi raz, musi nazajutrz przed godziną odrabiania lekcji, odrobić zaległe i pokazać.
Nieraz ten i ów nie wie, co zadane. Konieczne jest, żeby był ktoś odpowiedzialny, ktoby codzień po przyjściu ze szkoły, czy grupy, podyktował (nauczycielce w internacie), co zadane.
C. Porządek książek i zeszytów.
Skończone zeszyty oddaje się z powrotem. Co miesiąc zbiera się specjalnie wybrana komisja (przez Radę Samorządową), która stawia stopnie z zeszytów, oddanych przez ten czas. Stopnie, stawiane ze wszystkich zeszytów, dają możność określenia stopnia przeciętnego:
Co 3 miesiące komisja sprawdza stan książek szkolnych i zeszytów.
D. Zachowanie się w szkole i podczas odrabiania lekcji („na ciszy“).
Bierze się pod uwagę — stopień ze sprawowania na cenzurze, wiadomości z dziennika, wezwania do szkoły w sprawie czyjejś.
Zachowanie się podczas odrabiania lekcji: bierze się pod uwagę sprawy i uchybienia.
Do Wielkanocy będzie się tylko zbierać dane. Po Wielkanocy na podstawie tych danych Rada Samorządowa ustali wymagania dla każdej kategorji i przeprowadzi podział“.
Od tego czasu — co pół roku, — na podstawie rzeczowego materjału, przeprowadzany jest podział na kategorje. Należenie do takiej lub innej kategorji daje pewne przywileje co do stopnia kontroli i rozmiarów korzystania z pomocy szkolnych na koszt zakładu.
Podział na kategorje szkolne — ujmuje w system sprawę nadzoru nad nauką szkolną dzieci, narzuca pracownikowi, — odpowiedzialnemu — za ten dział pracy, określone formy kontroli i pomocy. Mogą one być korygowane, uzupełniane, zmieniane, ale już tylko drogą organizacyjną, przemyślaną, zdecydowaną wspólnie z zainteresowaną stroną: — z dziećmi.




Czujność wychowawcy wytężona być musi w tym oto kierunku stale: zasadniczem założeniem w tym systemie być winno: — dać pomoc dzieciom w ich trudzie szkolnym.
Lecz żeby to nie był drugi, tylko sroższy niż w szkole, bo konsekwentniejszy przymus, — pozorami dobrowolnej ich decyzji osiągnięty i podtrzymywany.





Przypisy

  1. Uzupełnienie (w styczniu 1928).
    Niniejszy szkic opracowany został w styczniu roku zeszłego.
    W roku bieżącym na wniosek wychowawczyni zniesiono (tytułem próby na rok jeden) obliczanie dobrowolnej pomocy.
    Motywy:
    (Odpis ze sprawozdania i posiedzenia Rady Samorządowej z dn. 27.IX. 1927 r.)
    „Obliczanie i zapisywanie „dobrowolnej pomocy“ nie daje zupełnie obrazu uczynności dzieci i młodzieży, jak również i ilości, pracy spełnionej dobrowolnie, poza dyżurami, bo właśnie ci, którzy najwięcej i najchętniej brali zastępstwa za nieobecnych lub chorych, lub zgłaszali się z pomocą, gdy zachodziła po temu potrzeba, najczęściej pomocy swej nie obliczali i nie zgłaszali do zapisu. Natomiast inni, i to właśnie ci, którzy nie brali żadnych dyżurów lub mało — i spełniali źle, oraz mieli dużo wytrąceń, najdrobniejszą czynność przez siebie wykonaną obliczali, liczyli sobie za dużo zwykle.
    Istotny stan rzeczy nie odtwarzał się, stwarzały się pozory, że właśnie najbardziej uczynni i pracowici są ci, którzy byli właśnie — leniwi najbardziej.
    Najgorsze jednak było to, że dzieci młodsze, przybywające do „Naszego Domu“, uczyły się — że żadnej czynności nie wykonywa się bezinteresownie, ot wprost dlatego, że jest potrzebna, lecz zaraz zastanawiały się, co same na tem zarobią. Uczyły się pomagać innym, zastępować innych — nie dlatego, żeby komuś pomóc, żeby drugiemu przysługę wyświadczyć, lecz żeby samemu zysk mieć z tego.
    Zarządzone przed posiedzeniem Rady Samorządowej głosowanie dla poznania stosunku ogółu dzieci do wniosku stawianego, dało za wnioskiem plusów 35, minusów 2, zer 4.
    Na posiedzeniu Rady Samorządowej wniosek przyjęty był jednogłośnie. Głosowanie było tajne, przy pomocy kartek plebiscytowych. Ogólne głosowanie tą samą drogą. Najmłodsi „nowicjusze“ — nie głosowali, nie mieli jeszcze prawa głosować“.
  2. Zmiana w ciągu roku ubiegłego: na zasadzie postanowienia Rady Samorządowej nie liczą się jako dyżury prace stałe dobrowolne, które przez tych, co wykonują, rozumiane są jako przygotowanie się do przyszłej pracy obowiązkowej, którą dadzą wzamian za pozostanie: opieka stała nad dziećmi młodszemi, sprawdzanie dyżurów przez innych wykonywanych, pomoc przy szyciu, opieka nad instrumentami muzycznemi, odpowiedzialność za „ciszę“ kategorji I i II, opieka w drodze do szkoły i t. p.


 
Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Maria Rogowska-Falska.