Biblia Wujka (1923)/Księga Koheleta 2


Poniżej znajduje się Księga Koheleta podzielona na rozdziały. Jeżeli chcesz skorzystać z całego tekstu zamieszczonego na jednej stronie, przejdź tutaj.

Biblia Wujka
Stary Testament - Księga Koheleta

1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 - 7 - 8 - 9 - 10 - 11 - 12


ROZDZIAŁ II.
O używaniu rozkoszy, bezpotrzebnéj chwały, i rozkoszach, w bogactwach, wszędy marność.

Mówiłem ja w sercu mojem: Pójdę a rozpuszczę się w rozkoszach i będę zażywał dobra. I widziałem, że i to jest marność.

Śmiech poczytałem za błąd, a do wesela rzekłem: Co się darmo zwodzisz?

Myślałem w sercu swojem, abych zawściągnął od wina ciało moje, abych serce swe przeniósł ku mądrości, a uchronił się głupstwa: abych obaczył, coby było pożytecznego synom ludzkim, coby czynić potrzeba pod słońcem przez wszystkie dni żywota ich.

Rozwielmożyłem dzieła moje: nabudowałem sobie domów, i nasadziłem winnic.

Naczyniłem ogrodów i sadów, i naszczepiłem w nich drzew rodzaju wszelakiego.

I nabudowałem sobie stawów dla odwilżania lasów drzew rodzących.

Nabyłem sobie sług i służebnic, i miałem czeladź wielką: stada téż, i wielkie trzody owiec nade wszystkie, którzy przedemną byli w Jeruzalem.

Zgromadziłem sobie śrebro i złoto i majętności królów i krain; sprawiłem sobie śpiewaki i śpiewaczki i rozkoszy synów człowieczych, kubki i czasze na służbę do nalewania wina.

I przeszedłem bogactwy wszystkie, którzy przedemną byli w Jeruzalem: mądrość téż została zemną.

10 I wszystko, czego żądały oczy moje, nie broniłem im: anim odmawiał sercu memu, aby nie miało używać wszelakiéj rozkoszy, i kochać się w tem, com był zgotował: a miałem to za cząstkę swoję, gdybych zażył prace swojéj.

11 A gdym się obrócił ku wszystkim dziełom, których naczyniły ręce moje: i ku robotom, w którychem się próżno pocił, obaczyłem we wszystkich marność i udręczenie myśli, a iż nic nie trwa pod słońcem.

12 Przeszedłem, abych oglądał mądrość i głupstwa i szaleństwa. (Cóż jest, rzekłem, człowiek, aby mógł naśladować Króla, stwórcę swego?)

13 I obaczyłem, iż tak dalece mądrość przechodzi głupstwo, jako różna jest światłość od ciemności.

14 Mądrego oczy są w głowie jego: głupi w ciemności chodzi: i poznałem, iż jednakie jest obu dokończenie. [1]

15 I rzekłem w sercu swem: Jeźliż jedno będzie i głupiego i moje dokończenie, cóż mi pomoże, żem się więcéj o mądrość starał? i rozmawiając z sercem swojem, obaczyłem, że i to jest marność.

16 Nie będzie bowiem pamięci tak mądrego jako i głupiego na wieki, a potomne czasy zapomnieniem wszystko zarówno pokryją: umiera uczony, także jako nieuczony.

17 A dlategóż omierzł mi żywot mój, widząc, że wszystko złe jest pod słońcem, i wszystko jest marność i utrapienie ducha.

18 Brzydziłem się zaś wszystką pracą moją, którąm pilnie pracował pod słońcem, gdyż mam mieć dziedzica po sobie:

19 O którym nie wiem, jeźli mądry albo głupi będzie, i ma panować w pracach moich, w którychem się pocił, i kłopotałem się: a jestże co tak marnego?

20 A przetóżem przestał, i odmówiło serce moje więcéj pracować pod słońcem.

21 Bo gdy drugi pracuje w mądrości i umiejętności, i w pilnem staraniu człowiekowi próżnującemu zostawuje nabycie: i to tedy marność i nieszczęście wielkie.

22 Bo cóż za pożytek człowiekowi ze wszystkiéj pracy jego, i z udręczenia ducha, którem się męczył pod słońcem?

23 Wszystkie dni jego boleści i nędze są pełne, ani w nocy sercem odpoczywa: więc i to nie jest marność?

24 Izali nie lepiéj jest, jeść i pić i okazać duszy swéj dobra z pracy swojéj? i toć jest z ręki Bożéj.

25 Któż tak używać i rozkoszy zażywać będzie jako ja?

26 Człowiekowi, który jest dobry przed oczyma jego, dał Bóg mądrość i naukę i wesele: lecz grzesznemu dał frasunek i zbytnią pracą, aby przyczyniał i zbierał, a potem dał temu, który się Bogu upodobał: wszakże i to jest marność, i próżne myśli utrapienie.